Profesjonalna sala prób Źle i Tanio

2018-01-19
Profesjonalna sala prób Źle i Tanio

Zawodowe życie profesjonalnego muzyka koncentruje się w zasadzie wokół dwóch miejsc – sceny, na której gra koncerty, i sali, w której odbywają się próby lub indywidualne ćwiczenia.

No, można jeszcze do tej listy dorzucić trzecie miejsce – studio nagrań (obojętnie, czy to będzie superprofesjonalne, czy „zwykłe” domowe) – bo tam też niejeden artysta spędził jeśli nie pół, to przynajmniej ćwiartkę swojego życia.

Jednak każdy „rasowy” muzyk przyzna, że najlepiej czuje się występując na żywo przed publicznością, która daje niesamowitego energetycznego „kopa”. Aczkolwiek żeby przed tą publicznością dobrze wypaść, trzeba ćwiczyć i próbować (podobnie zresztą jak i przed nagraniami), a do tego niezbędne jest jakieś dobre miejsce. W większości przypadków będzie to raczej „jakieś” niż „dobre”, co nie znaczy, że tych dobrych w Polsce próżno szukać. O jednym z takich właśnie miejsc chciałem Wam dziś co nieco opowiedzieć.

SALA PRÓB ŹLE I TANIO


Tak nazywa się owo miejsce, i choć nazwa może na początek wydawać się niezbyt zachęcająca (tak naprawdę wcale nie jest tam źle, a czy tanio – to musicie sami ocenić), warto bliżej przyjrzeć się tej sali.

Jak wygląda owa sala, jak jest wyposażona i kto może (a nawet powinien) się nią zainteresować?

Sala ta znajduje się w Warszawie, na Pradze, niedaleko dworca Warszawa Wschodnia. Dojazd jest bardzo przyzwoity, a co najważniejsze jest gdzie zaparkować i – co jeszcze ważniejsze – bezproblemowo wypakować sprzęt, bowiem aby dostać się do sali, nie trzeba pokonać ani jednego stopnia (wszędzie można „dojechać” na kółkach – rackiem czy piecykiem). Sala jest w podstawowym stopniu zaadaptowana akustycznie. Co znaczy „w podstawowym stopniu”? Ano to, że na tyle, na ile było to możliwie i uzasadnione ekonomicznie (nikt nie pakuje worka kasy w obiekt, który do niego nie należy), udało się uzyskać całkiem niezłą akustykę – w porównaniu z tym, co pomieszczenie reprezentowało w stanie „surowym” (tzn. bez żadnej adaptacji – patrz zdjęcia powyżej).


Z uwagi na to, że „Źle i Tanio” to nie „zwykła” sala prób, gdzie muzycy mają sobie „poćwiczyć” – ma ona bowiem z założenia służyć muzykom do przygotowania się do trasy koncertowej czy nagrania płyty bądź teledysku – niemalże cała jedna ściana jest wyposażona w ogromne lustro. Po co? Po to właśnie, aby przygotowując się do występów na scenie lub kręcenia teledysku nie skupiać się tylko na słyszalnych aspektach swojej twórczości, ale również wizualnych, tzn. gestach, pozycjach, sposobie poruszania się na scenie itp. Aby więc móc to ocenić, trzeba to widzieć. Można oczywiście sobie każdą próbę rejestrować na wideo, ale możliwość obserwowania swojego zachowania „na żywo” daje okazję do natychmiastowego podjęcia odpowiedniej korekty tegoż zachowania.

To nie koniec „atrakcji” w „Źle i Tanio”. Sala dysponuje również całym niezbędnym sprzętem do przeprowadzenia takiej próby, z kompletnym systemem monitorowym włącznie. Artyści mogą przywieźć swoje instrumenty – do czego zresztą zachęca zarządzający salą Przemek „Dred” Pietrzak. Jeśli jednak stanowi to jakiś problem, dzięki współpracy „Źle i tanio” m.in. z Woodys Backline sala może być wyposażona niemalże w każdy sprzęt, jaki tylko będzie danemu muzykowi potrzebny. Co się zaś tyczy nagłośnienia, to – z oczywistych powodów – nie znajdziemy tam koncertowego systemu nagłośnieniowego, ale małe mobilne nagłośnienie (paczki „na patyku” plus ewentualnie subbas) są jak najbardziej dostępne.

Ważniejszy jest natomiast system monitorowy. I tutaj artyści mogą oczywiście skorzystać z „tradycyjnych” monitorów podłogowych, jednak – do czego również gorąco namawia wszystkich muzyków „próbujących” w „Źle i tanio” jej właściciel – oferowany jest również bezprzewodowy system douszny. Dla tych więc, którzy do tej pory wystrzegali się „uszu”, jak diabeł święconej wody, jest to świetna okazja, aby przetestować tę formę odsłuchu – nie „w boju” (gdzie takie eksperymenty mogą się skończyć fatalnie), ale na spokojnie, podczas próby. Co więcej, dzięki współpracy z Lime Ears – producentem customowych odsłuchów dousznych – na miejscu można przetestować sobie ich słuchawki 2-, 3-, 4- i 5-drożne.

Można też – jeśli ktoś tego nigdy nie praktykował, a chciałby zobaczyć, jak to działa – zrobić próbę z wykorzystaniem osobistych mikserów odsłuchowych, np. firmy Aviom. Jest wtedy czas na spokojne nauczenie się obsługi urządzenia i spróbowania różnych wariantów ustawienia własnego odsłuchu.

Może w takim razie czas powiedzieć o tym, co Sala Prób Źle i Tanio daje do dyspozycji muzykom, jeśli chodzi o system monitorowy, czyli kilka słów o

SPRZĘCIE


Dzięki stałej współpracy z takimi firmami jak AudioTech czy Tommex „Źle i Tanio” wyposażona jest w sprzęt wysokiej klasy, jak np. konsoletę Cadac CDC six ze stageboksem CDC I/O 3216, modułem Dante oraz serwerem Waves, zestaw riderowych mikrofonów (Neumann, Shure, Audix, Sontronics, AKG) i bezprzewodowe systemy douszne (na stałe 4, w razie potrzeby jest możliwość rozbudowanie nawet do 12 kanałów).


Oprócz tego wspomniany wcześniej backline, który dzięki współpracy z Woodys Backline może być – w razie potrzeby – również całkiem nietypowy.

SKĄD POMYSŁ NA TAKĄ SALĘ?


O odpowiedź na to pytanie poprosiłem jednego z twórców Sali Prób Źle i Tanio, Przemka „Dreda” Pietrzaka. „Pomysł zrodził się w ten sposób, że kiedyś moi koledzy z Afromental, przygotowując się do nowego sezonu koncertowego, potrzebowali zrobić szybko próbę. Zaproponowałem im, żebyśmy zrobili ją w moim pomieszczeniu, które jest magazynem wyposażonym w cały niezbędny sprzęt – cyfrowy mikser, mikrofony, „uszy”. Po dwóch dniach powiedzieli, że to była najlepsza próba w ich życiu – po prostu wszyscy słyszeli się idealnie, a po wyjściu nie dzwoniło im w uszach. Okazuje się, że w Warszawie nie ma takiego miejsca, gdzie zespół może wejść i zrobić pełną próbę w taki sposób, jak na koncercie. Oczywiście daleko nam do tego, aby dysponować takimi możliwościami, jak zespoły w Stanach, gdzie istnieją tzw. rehearsal studios, w których muzycy mogą przygotowywać się do tras koncertowych w warunkach zbliżonych do rzeczywistych, czyli takich, jakie zastaną na tej trasie. Aby jednak zrobić pierwszy krok, wraz z moimi kolegami z grupy producencko-realizatorskiej „Źle i Tanio”, czyli Łukaszem Muchą, Gwidonem Wydrzyńskim i Hubertem Puchtą, stworzyliśmy taką salę, która powoli zaczyna być zauważalna wśród artystów”.

Ideą sali jest to, aby potraktować ją jako scenę – wielkości 6 x 8 m – i, korzystając z lustra baletowego, przygotować się nie tylko od strony muzycznej, ale również choreograficznej czy nawet przygotowania odpowiedniej dekoracji sceny lub oprawy oświetleniowej. Co prawda wysokość sali nie pozwala na zaprojektowanie pełnego systemu oświetleniowego, który będzie potem pracować podczas trasy, jednak pewne elementy systemu można „przećwiczyć”, szczególnie te, które stoją na scenie lub są podwieszone nisko. Oprócz przygotowań do trasy koncertowej czy ogólnie sezonu koncertowego w „Źle i Tanio” zespoły, czy nawet poszczególni muzycy, mogą przeprowadzać próby koncepcyjne do nagrania nowej płyty, a także teledysku. Ba, wystrój wnętrza sali może być też na tyle inspirujący, że spokojnie można tam taki teledysk czy też live sesję nakręcić docelowo. Możliwości jest sporo, a cena – choć nieco wyższa niż w innych „zwykłych” salach prób – jest na sensownym poziomie, zwłaszcza jeśli ktoś poważnie myśli o profesjonalnym przygotowaniu swojego zespołu do występów czy rejestracji.

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o Sali Prób Źle i Tanio można znaleźć na profilu facebookowym www.facebook.com/zleitanio lub pod adresem mailowym: dred@zleitanio.pl.