Robe Lighting

2017-12-22
Robe Lighting

Robe Lighting – pewnie każdy z Was słyszał tą nazwę, wielu z Was zapewne też posiada urządzenie od tego producenta.

Jednak czym tak naprawdę jest Robe Lighting? Czy to tylko marka wysokiej jakości urządzeń oświetleniowych czy może coś, co przerosło wszelkie oczekiwania?

Firma ROBE powstała 23 lat temu w Czechach, a jej nazwa pochodzi od pierwszych liter miasta, w którym była jej pierwsza siedziba: ROznov (znajdującego się zaledwie 60 km od granicy Polski!), i rzeki, która przez to miasteczko przepływa: BEcva. Firma w ciągu kilku lat przebojem wdarła się na rynek, stając się jednym z czołowym dostarczycieli rozwiązań dla teatru, sceny i estrady. Wszędzie tam, gdzie klienci szukają wysokiej jakości, niezawodnych urządzeń, swoje zastosowanie z powodzeniem znajdą produkty marki ROBE.

Nie wszyscy jednak wiedzą, że Robe zaczęło swoją działalność od wytwarzania produktów dla innych, uznanych na rynku marek, jak Coemar, Tas, Sagiter, Future Light, Starway i wielu innych. W sumie było to 17 światowych marek, które na zasadzie produktów OEM wytwarzane były u naszych południowych sąsiadów. Jednak, na szczęście, w pewnym momencie swojej historii właściciele, Ladislav Peterek i Josef Valchar, podjęli ważną decyzję o stworzeniu marki ROBE i zaprzestaniu produkcji OEM. I tak profil działalności uległ zmianie, a czeskie produkty z logo ROBE szybko znalazły uznanie i rzeszę fanów na całym świecie. Aktualnie firma jest jednym z największych przedsiębiorstw w naszej branży, z obrotami przekraczającymi 100 mln Euro.

Jak można przeczytać na ich stronie: „Filozofią firmy jest praktyka, dzięki bliskiej współpracy z partnerami biznesowymi oraz klientami końcowymi, wsłuchiwanie się w ich potrzeby, myśli, życzenia, żeby jak najlepiej zrozumieć rynek. Nasza firma opiera się na osobach, z którymi staramy się spotykać jak najczęściej, jeśli jest to możliwe twarzą w twarz. Wszyscy tworzymy „Rodzinę Robe”, dlatego chętnie wsłuchujemy się we wszystkie komentarze i opinie.”

Robe Lighting to przede wszystkim ludzie. Od właścicieli, którzy mimo niewątpliwego sukcesu nie zmienili swojej filozofii prowadzenia firmy, po wszystkich pracowników i dystrybutorów, którzy zaangażowali się w to, żeby przedsięwzięcie pod nazwą ROBE funkcjonowało jak najlepiej. Ponieważ aktualnie Robe to ponad 500 pracowników, pracujących w głównej fabryce o powierzchni 48.000 metrów kwadratowych, która – co w obecnych czasach jest niemal fenomenem – nie zmieniła swojej lokalizacji, nie przeniosła się np. do Chin, tylko mieści się w Republice Czeskiej, a dokładnie w mieście Valašské Meziříčí. Nowoczesna fabryka, laboratoria, biura projektowe, magazyny, o których szerzej dowiecie się poniżej, koncentrują się na projektowaniu i produkcji zaawansowanych urządzeń z wykorzystaniem najnowszej dostępnej technologii. Wszystkie produkty muszą sprostać wymaganiom twórczym, technicznym i praktycznym szerokiej gamy użytkowników i inwestorów. Są przecież zaawansowanymi narzędziami dla wszystkich twórców scenicznych.

Urządzenia oświetleniowe Robe eksportowane są na cały świat, a ponad stu wyłącznych dystrybutorów rozsianych w różnych krajach sprawia, że niemal na każdym większym czy mniejszym wydarzeniu scenicznym znajdziemy oprawy Robe.

Fabryka Robe – czyli prawdziwe centrum dowodzenia i serce tej firmy, gdzie powstały i w niektórych przypadkach nadal powstają tak kultowe urządzenia, jak Pointe, BMFL, LedWash 800 czy Spiider – to miejsce, które trzeba zobaczyć. Wszystko tam prezentuje się wspaniale i nowocześnie, ale pisać można dużo, zaś najlepiej sprawdzić to na własne oczy. Czy się da? Tak, i to kolejna innowacja, którą przygotowało Robe. Co trzeba zrobić? Na pewno odezwać się do Prolight – polskiego dystrybutora marki – i przedstawić, dlaczego chcielibyście odwiedzić siedzibę ROBE. Kwalifikacja następuje na podstawie przesłanych aplikacji, a wyjazdy odbywają się praktycznie w każdym miesiącu.

Wycieczkę najlepiej rozpocząć wcześnie rano. Droga do Robe nie jest długa, trwa z Warszawy jedynie 5 godzin jazdy samochodem. Na szczęście jakość dróg w naszym kraju poprawiła się bardzo, więc podróż nie powinna być uciążliwa.

Kiedy dojedziemy już na miejsce, w oczy rzuca nam się ogrom firmy, która rozciąga się przed naszymi oczami. Tym bardziej robi ona większe wrażenie, że przejeżdżając przez miasto nie widzimy równie imponujących zakładów, co tylko uświadamia nam jak duże znaczenie dla tego miasta ma firma Robe, gdzie pracę znalazło tylu ludzi, i to nie tylko z najbliższej okolicy.

Od samego początku naszej wizyty opiekuje się nami przydzielona osoba, która chętnie odpowiada na wszystkie pytania i w sposób ciekawy i obszerny opowiada o całej fabryce i wszystkich działach, przez które w ciągu tej wizyty przebrniemy.

Wizytę rozpoczynamy od budynku głównego, gdzie znajdują się biura, w których np. tworzy się wszystkie te reklamy, clipy, które na co dzień możecie oglądać śledząc np. profil facebook firmy Prolight. Tam znajduje się też przyjemna kawiarnia – istne muzeum, pełne różnego rodzaju wyróżnień, które Robe zdobywało podczas lat swojej działalności. Możemy się tam napić dobrej kawy i przejść do najważniejszego z naszej perspektywy pomieszczenia tego budynku, czyli showroomu, gdzie na żywo i w praktyce można zobaczyć jakość produktów, które projektuje się, produkuje i testuje dosłownie za rogiem. Nowością, którą ostatnio wprowadziło Robe – a co jeszcze bardziej nadaje wyjątkowości pokazu, który obejrzymy – jest lektor, który miłym głosem mówi nam, co zostanie zaprezentowane.

Zanim jeszcze otrząśniemy się z zachwytu, jaki wywołał u nas prezentowany pokaz, nasz opiekun zabiera nas w dalszą podróż, gdzie krok po kroku poznajemy tajniki powstawania urządzeń, które zna niemal każdy.

Pierwszym etapem jest wizyta w dziale projektowym, gdzie grupa inżynierów dwoi i się troi, żeby zaprojektować urządzenia „skrojone pod Was”. Tam tworzą się pomysły, powstają projekty, z których do ostatecznej realizacji dopuszczone zostają jedynie najlepsze rozwiązania.

Zanim udamy się w dalsze zwiedzanie, nasz opiekun zaprasza nas do stołówki, gdzie możemy poczuć się, jak pracownicy, którzy się tu stołują, i zjeść pyszny obiad. Gdy już napełnimy nasze żołądki, czas na dalsze zwiedzanie. Kolejnym etapem będzie część fabryki, w której tworzy się komponenty, z których powstaną wszystkie urządzenia. Większość komponentów produkowana i składana jest na miejscu, tylko mała ich cześć kupowana jest od firm zewnętrznych, ale tylko tych, które spełnią wysokie wymogi narzucane przez Robe.

Jeśli mamy już komponenty, czas najwyższy zbudować z nich coś wyjątkowego. To właśnie w tym dziale pracuje grupa osób, która ręcznie – ponieważ urządzenia Robe nie są składane maszynowo na taśmie – montuje odpowiednie elementy. W tym dziale każdy przypisany jest do swojej pracy i konkretnie wie, co powinien zrobić.

Gotowego urządzenia, zanim w ogóle trafią na półkę magazynową, są dokładnie testowane. Największe modele, jak BMFL, nawet 48 godzin! Nie ma więc znaczenia, z której partii kupimy dane urządzenie, ono zawsze będzie świeciło tak samo.
Widzieliśmy już całą fazę produkcji, czas najwyższy przejść do „skarbca”, bo chyba niejedna firma z naszej branży chciałaby mieć tak wyposażony magazyn. Ciągnące się w różne strony szeregi półek wypełnione nowymi urządzeniami, takimi jak Spikie, Spiider, PixelPATT, BMFL i wiele innych.

To niestety już koniec naszej wizyty. Wszystko to robi bardzo duże wrażenie, ale jest też rzecz, która przyciąga uwagę – sympatia, z jaką podchodzą do nas wszyscy pracownicy. Każdy jest uśmiechnięty, otwarty, chętnie odpowiada na nasze pytania i dzieli się wiedzą.

Wszystko to sprawia, że firma Robe to w tej chwili „unikat” na skalę światową. Bardzo duże, międzynarodowe konsorcjum, zarządzane w sposób profesjonalny, ale przyjazny. Nie odczuje się tam korporacyjnego reżimu, raczej przyjemną odmianę firmy rodzinnej, gdzie człowiek czuje się jak u siebie. Ale to trzeba zobaczyć na żywo, żeby faktycznie poczuć tę atmosferę.