Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - Warszawski Finał WOŚP

2010-03-16
Wielka Orkiestra  Świątecznej Pomocy - Warszawski Finał WOŚP

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest już pełnoletnia - 10 stycznia bieżącego roku odbył się osiemnasty finał tej dorocznej akcji. W tym roku Jurek Owsiak i jego organizacja uzbierali ponad 36 milionów złociszy, które po raz drugi zostaną przeznaczone na zakup sprzętu medycznego dla placówek leczących dzieciaki z chorobami nowotworowymi.

Jak co roku finałowi towarzyszyły imprezy artystyczne, odbywające się chyba w każdym większym i mniejszym mieście Polski. Warszawski finał miał miejsce, tradycyjnie już, na Placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki. Zabawa zaczęła się już około godziny 14, a trwała do późnego wieczora. Nie przeszkodził w niej ani śnieg, ani wiatr, ani też mróz. Na scenie przed „patykiem” wystąpili: Arka Noego, Strefa 50, Ares & the Tribe, Chico, Kochankowie Gwiezdnych Przestrzeni, Big Fat Mama, Jelonek, Kasia Kowalska, Ewelina Flinta, Koncert „Woodstock ‘69”, Justyna Steczkowska, a na deser IRA. Konferansjerką po raz kolejny zajął się Irek Bielennik. Nie zabrakło także tradycyjnego pokazu sztucznych ogni, czyli „Światełka do nieba”.

NAGŁOŚNIENIE

Bateria subwooferów SB28 i centerfill złożony z zestawów Arcs, w obu przypadkach firmy L’Acoustics, u podnóża sceny.

Nagłośnienie XVIII finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powierzono Fotisowi. System nagłośnieniowy zestawiono z modułów L’Acoustics. I tak, jako system główny wykorzystano po 12 modułów V-DOSC i trzy dV-DOSC na stronę. Dodatkowo, jako outfill, użyto dwóch osobnych zestawów po 6 sztuk V-DOSC plus dwa dV-DOSC, w roli centerfillu zaś zastosowano sześć promieniście ustawionych modułów Arcs. Przetwarzanie dołów realizowane było przez potężny zestaw 32 subwooferów SB28, oczywiście także L’Acoustics. Do napędzania całego systemu frontowego posłużyło trzydzieści końcówek mocy LA8, współpracujących z procesorem Dolby Lake. Całość sterowana była za pomocą konsolety DiGiCo D5, za którą stanął Przemek Naguszewski.

Co do dogłośnienia sceny, to użyto dwóch przestrzałów, złożonych z trzech dV-DOSCów i jednego dV-SUBa na stronę. Odsłuch na scenie zapewniały monitory Meyer Sound MJF-212A, a także indywidualne systemy douszne Sennheiser EV350. Zarówno przestrzały, jak i monitory zasilane były wzmacniaczami Lab.gruppen PLM. Jeśli zaś chodzi o omikrofonowanie, to zastosowane zostały mikrofony bezprzewodowe Shure.

OŚWIETLENIE

Przemek Naguszewski i realizator zespołu Justyny Steczkowskiej, Mikołaj Wierusz (z lewej), podczas próby.

Osiemnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oświetlał Trias. Z magazynów Triasu przyjechała konstrukcja pod oświetlenie, a także cały sprzęt świetlny - łącznie cztery ciężarówki. Na rzeczonej konstrukcji zawisło: 36 głów Martin Mac 2000, 24 sztuki Mac 700 Wash, tyleż samo Clay Paky Alpha Beam 300, 160 LEDowych PAR-ów Thomas, sześć Falconów, cztery oświetlacze architektoniczne Kolorado. Oprócz tego zestaw oświetleniowy tworzyło 20 stroboskopów Atomic 300, dwadzieścia kilka blindersów, pięć VL-ek, cztery followspoty Cyrano, szesnaście sztyc PAR-ów 64 oraz pięćdziesiąt chrome butonów Pulsar.

Obraz ze sceny prezentowany był na czterech sporych rozmiarów ekranach LEDowych, z których dwa zawieszono po obu jej stronach. Ekrany te także dostarczyła firma Trias, podobnie jak i konstrukcję pod wszystkie urządzenia. Natomiast zadaszenie sceny to dzieło firmy Quattro.

Obok sceny głównej stała scena mała, o której jednak nie będę się tu rozpisywał.

HUKNĘŁO, BŁYSNĘŁO…

Spokojnie, to nie front, tylko outfill – 6 modułów V-DOSC plus dwa dV-DOSC L’Acoustics.

Tradycją stało się już, że kulminacyjnym i najbardziej widowiskowym elementem imprez WOŚP jest pokaz sztucznych ogni, czy też - jak wolą niektórzy - fajerwerków, „Światełko do nieba”. Za organizację tegoż, już po raz dziewiąty, „wzięła się” firma Goldregen z Olsztyna, ale tego koło Częstochowy, nie mazurskiego. Pokaz, dopasowany do specjalnie skomponowanej i nagranej muzyki, trwał dokładnie 4 minuty i 25 sekund. W jego ramach odpalono około 950 bomb pirotechnicznych kalibru 65-150 mm, 200 singleshotów czyli małych ładunków o kalibrze do 50 mm, 40 komet i 50 onerow’ów (zestawów małych ładunków tworzących wachlarz). Użyto także 20 wyrzutni wielostrzałowych.

Ładunki odpalane były przy użyciu komputerowego systemu pirotechnicznego Pyrobox, który odpowiedzialny był również za synchronizację z muzyką, podawaną przezeń na główną konsoletę FOH. Zaprojektowanie pokazu powierzono Jackowi Kęsikowi, czyli nadwornemu specjaliście firmy Goldregen od tych spraw. Jest on autorem niemal wszystkich pokazów, jakie firma dotychczas zrealizowała.

Zamontowanie i demontaż całej instalacji zajął ekipie Goldregen, liczącej dziesięć osób, niemal dwa dni. Wszystko zaczęło się o godzinie 9.00 w sobotę poprzedzającą finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zaś zakończyło w niedzielnoponiedziałkową noc, około godziny 3 nad ranem. Ważący łącznie kilka ton sprzęt oraz materiały pirotechniczne trzeba było wwieźć najpierw na 6 piętro Pałacu Kultury i Nauki, a następnie jeszcze na dachy i tarasy wyższych pięter, od strony ulicy Marszałkowskiej. Trudności nastręczała wyjątkowo nieprzyjazna, wietrzna i śnieżna pogoda.

ZNÓW ZA ROK… FINAŁ

Jak widać, finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to przedsięwzięcie dość skomplikowane pod kątem logistycznym. A ponieważ stanowi on uwieńczenie jakże szlachetnej w swych założeniach akcji, to cieszyć się należy, że wszystko toczy się i płynie bez większych zgrzytów. Za rok zapewne znów zobaczymy ten dobrze naoliwiony mechanizm w akcji. A więc, do zobaczenia za rok!