CP8 - aktywny, kompaktowy szerokopasmowy zestaw głośnikowy 8”

2019-02-12

QSC to firma, która największy sukces odniosła (i wciąż odnosi) na polu wzmacniaczy audio. Nie wszyscy jednak wiedzą, iż to tylko część – spora, ale jednak – ich oferty. QSC specjalizuje się również w zintegrowanych platformach sterowania sygnałami audio i video, a także systemami kinowymi. Ma również w swojej ofercie miksery cyfrowe (kompaktowe, to fakt), oraz zestawy głośnikowe, w tym również typu line array. U nas jednak największą popularnością cieszą się mobilne zestawy aktywne serii K, KW, a od niedawna również nowej serii K.2 (którą opisywaliśmy dość szczegółowo w ubiegłorocznym numerze grudniowym).

Nie ma jednak co ukrywać, że wymienione serie to urządzenia z co najmniej średniej półki cenowej i nie każdego stać na wydanie około 7 tysięcy złotych za parę zestawów głośnikowych. Właśnie oczekiwaniom takich klientów – szukających dobrej jakości, ale również i „dobrej” ceny – wyszedł naprzeciw amerykański producent, wypuszczając w tym miesiącu (czyli raptem kilkanaście dni temu) nową serię zestawów aktywnych

CP SERIES

Seria składa się obecnie z dwóch członków (czy będzie ich więcej, tego jeszcze nie wiadomo) – opartego na 12-calowym głośniku niskotonowym CP12 oraz bardzo kompaktowego, 8-calowego CP8 (któremu właśnie przyjrzymy się bliżej w tym artykule). Zestawy głośnikowe z serii CP sporo odziedziczyły z nieco starszej (i wyższej) serii K.2, m.in. technologię DMT (Directivity Matched Transition) pozwalającą uzyskać spójną charakterystykę częstotliwościową w całym obszarze pokrywanym przez zestaw, czy DSP z funkcją Intristic Correction. Aczkolwiek posługiwanie się tymże DSP wygląda inaczej, niż w K.2 Series – ale o tym później.

Dzięki uprzejmości firmy Aplauz, przedstawiciela QSC w Polsce, mogliśmy – w zasadzie jeszcze przed oficjalną premierą – przyjrzeć się bliżej jednemu z członków serii CP, CP8. Poniżej wrażenia subiektywne oraz obiektywne pomiary tegoż zestawu głośnikowego.

QSC CP8

CP8 mieści się w obudowie wykonanej z wytrzymałego ABS-u, która w przekroju ma kształt trapezu, ze ściętą z jednej strony tylną ścianką – zbliżonej kształtem do modeli z serii K.2. Dzięki temu zestaw może równie dobrze pracować jako nagłośnienie ustawione na statywie/sztycy (gniazdo statywu i gumowe podstawki w dolnej ściance), podwieszony (dwa otwory M8, opcjonalny yoke), jak również położony na scenie, w funkcji monitora podłogowego (w tym celu obudowa wyposażona jest w „ochraniacze” z gumy). Głośniki chroni metalowy perforowany grill, a w górnej ściance znajduje się uchwyt, który pozwala na wygodne przenoszenie urządzenia w pozycji pionowej.

CP8 to konstrukcja dwudrożna w obudowie bass-reflex wykonanej z ABS-u.

CP8 wyposażony jest w 1,4-calowy driver ciśnieniowy, który uzupełnia przetwornik niskotonowy o średnicy 8”. Oba przetworniki są firmowane przez QSC (z dużym prawdopodobieństwem 8-calówka pochodzi ze „stajni” Eminence’a, z którym to producentem QSC współpracuje od dawna), pierwszy o impedancji 16 omów, zaś drugi 4 omów. Tuba drivera jest integralną częścią płyty czołowej, zapewniając osiowo-symetryczną dyspersję dźwięku w kącie 90 stopni.

Z tyłu urządzenia znajduje się panel zawierający wszystkie gniazda sygnałowe, gniazdo i wyłącznik zasilania oraz manipulatory. Przyjrzyjmy się mu więc bliżej.

PANEL TYLNY QSC CP8

CP8 dysponuje trzema kanałami wejściowymi (A, B i C), z których dwa mają niezależną regulację poziomu sygnału. Kanały te (A i B) wyposażone są w gniazda wejściowe combo (XLR/jack ¼”), przy czym do pierwszego kanału możemy podłączyć urządzenie wysyłające sygnał o poziomie liniowym, natomiast do drugiego mikrofon lub sygnał liniowy. Trzecie wejście (C) wyposażono w stereofoniczne gniazdo typu mały jack (1/8”), a regulacja jego głośności jest sprzężona ze regulacją kanału pierwszego (A).

Miks wszystkich trzech kanałów, w proporcjach ustalonych przez pokrętła poziomu sygnału kanałów można wyprowadzić wyjściem męskim XLR. Dwa pierwsze kanały wyposażono w zieloną diodę obecności sygnału, zaś kanał B dodatkowo w żółtą diodę, która informuje czy dany kanał ma czułość ustawioną dla sygnału liniowego (dioda nie świeci), czy sygnału mikrofonowego. Diodzie tej towarzyszy zagłębiony lekko w panelu przycisk przełączający czułość kanału z liniowej na mikrofonową (co powoduje dodatkowe 25 dB wzmocnienia) – zagłębienie zabezpiecza przed jego przypadkowym wciśnięciem.

Z tyłu urządzenia znajduje się panel zawierający wszystkie gniazda sygnałowe, gniazdo i wyłącznik zasilania oraz manipulatory.

Ostatnim manipulatorem na panelu jest obrotowy wielopozycyjny przełącznik presetów brzmieniowych, których jest w sumie 6 – opisany jako

CONTOUR

Podstawowy preset (DAFAULT) – przy ustawieniu przełącznika „na godzinę 12” – można przyciąć od dołu (2 pozycja), jeśli zestaw będzie współpracował z subbasem. Trzeci z kolei preset opisany jest jako DANCE ma zapewne – w zamyśle projektanta – służyć do odtwarzania muzyki tanecznej i/lub trance’owej (a czym to się objawia – o tym za moment). Przekręcając gałeczkę „oczko” w prawo przygotowujemy zestaw z presetem „DANCE” do współpracy z subbasem. Następny, przedostatni preset przygotowany jest do pracy CP8 w roli monitora podłogowego, zaś ostatni ma skorygowaną charakterystykę do nagłaśniania mowy.

Do wyboru presetu brzmieniowego służy obrotowy 6-pozycyjny przełącznik na panelu tylnym.

Na panelu tylnym znajdziemy jeszcze dwie diody informujące o załączeniu zasilania (zielona) i aktywacji limitera (czerwona). U dołu zaś znajduje się gniazdo do podłączenia kabla zasilającego typu IEC oraz wyłącznik zasilania.

Podczas „rozbiórki” zestawu okazało się, że pod jedną z dwóch gumowych nóżek ukryte jest małe gniazdko, które służyć zapewne będzie do serwisowania i/lub przeprogramowywania DSP – no, ale to już nie jest poziom użytkowania przez „zwykłego Kowalskiego”

MOC

Producent informuje nas, że każdy zestaw oferuje 1 kW mocy szczytowej, „produkowanej” przez wzmacniacze pracujące w klasie D.  I oczywiście nie ma najmniejszego powodu podejrzewać, że mija się z prawdą, ale – jak to już ostatnio stało się niestety normą – przedstawia to w najlepszym dla siebie świetle. Co z drugiej strony jest zrozumiałe, bowiem pisząc np. że moc zestawu wynosi – przykładowo – 300 W, „zwykły Kowalski”, do którego przede wszystkim kierowana jest seria CP, nawet na taki głośnik nie spojrzy. Oczywiście profesjonalista popatrzy na inne parametry, jak np. maksymalny poziom SPL, ale dla wciąż sporej rzeszy kupujących niestety wyznacznikiem jest liczba watów – i nic na to nie poradzimy. Producenci i sprzedawcy prześcigają się więc w „nabijaniu” tychże watów, co niestety powoduje nakręcanie tej „spirali śmierci”, z której chyba nie ma już wyjścia (jak pisałem nikt się nie „podłoży” deklarując w specyfikacji PRAWDZIWĄ, mocno odstającą od reszty moc zestawów, np. RMS).

W specyfikacji można wyczytać, iż głośnik niskotonowy zasilany jest 800 watami mocy w szczycie, zaś driver szczytową mocą równą 200 W. Z racji tego, że ta część płyty elektronicznej, która zawiera końcówki mocy zamknięta jest w plastikowej puszcze (której wieczko, oprócz przykręcenia, jest dodatkowo przyklejone) trudno coś wywnioskować na temat mocy wzmacniacza z analizy układu elektronicznego. Postanowiłem więc oszacować maksymalną moc RMS mierząc napięcie na obciążeniu przy takim sygnale, przy którym zaczyna włączać się limiter – osobno dla głośnika niskotonowego i wysokotonowego.

Spektrogram zestawu CP8. Jak widać dość mocno ugięta charakterystyka fazowa w zakresie niskich częstotliwości skutkuje sporym opóźnieniem w czasie dotarcia tychże częstotliwości w stosunku do średnicy i góry pasma.

Ten pierwszy dostał sporą „dawkę” sinusa o częstotliwości 500 Hz i maksymalny sygnał, jaki udało się uzyskać na głośniku (oczywiście z zatyczkami w uszach) wyniósł około 35 V szczytowo, czemu odpowiada 24,75 V rms. Przy takim napięciu moc jaka wydzieli się na obciążeniu 4 omów wynosi 153 W. Biorąc więc nawet poprawkę na błąd metody i pomiaru (odczyt z analogowego oscyloskopu), raczej nie możemy się spodziewać, że maksymalna moc ciągła RMS, jaką dostarcza wzmacniacz do głośnika nisko-średniotonowego przekroczy 200 W.

Do podobnych wniosków dojdziemy próbując oszacować realną moc zestawu, gdy przyjrzymy się maksymalnemu poziomowi ciśnienia, który dla całego zestawu wynosi 124 dB (szczytowo). Przy 200 W mocy maksymalnej RMS, czemu odpowiada 400 W mocy w szczycie, efektywność głośnika (1 W/ 1 m) oszacowalibyśmy na około 98 dB, co jest jak najbardziej realną wartością dla dobrej klasy głośnika estradowego o średnicy 10”.

Możemy więc z dużym prawdopodobieństwem założyć, że sumaryczna moc zestawu – wzmacniacza zasilającego głośnik niskotonowy i wzmacniacza napędzającego driver wysokotonowy – mieści się w zakresie 200 – 250 W, ze wskazaniem raczej na tą pierwszą wartość. Co oczywiście wcale nie oznacza, że wzmacniacze zainstalowane w CP8 nie są w stanie w sumie szczytowo oddać owe deklarowane 1.000 W mocy, pytanie tylko w jakim czasie i na jakim obciążeniu.

SŁUCHAMY I MIERZYMY

Zostawmy na boku matematyczno-statystyczne spekulacje i przejdźmy do najważniejszego, czyli do tego, jak zestaw gra i jak nasze wrażenia słuchowe są skorelowane z pomiarami (tym razem) akustycznymi CP8.

Jeśli chodzi o brzmienie, to CP8 zaskakuje od pierwszego momentu, i to dodajmy bardzo pozytywnie. Po pierwsze dysponuje całkiem niezłym, jak na 8-calówkę, basem, a po drugie bardzo czytelnym, „wystawionym” z przodu wokalem. Z kolei góra jest bardzo przyjemna (mówimy o domyślnym presecie „DEFAULT”), a środek absolutnie nie drażni, a z drugiej strony niczego w nim nie brakuje. Wydaje się więc, że – przynajmniej w średnicy i górze pasma – charakterystyka amplitudowa może mieć dość liniowy przebieg, podobnie jak fazowa. Preset „dance” – jak dla mnie – jest mocną zagadką. Szczerze mówiąc „normalnej” muzyki – popowej, a tym bardziej rockowej – w zasadzie nie da się słuchać: kłuje w uszy wyższym środkiem, ubywa za to niskiego środka. Być może z jakimś specyficznym rodzajem muzyki „to działa”, ale widocznie nie jest to rodzaj muzyki, który miałbym w swoich zasobach, bo co bym nie słuchał, za nic nie chciało „działać”. Opcje obu presetów z zewnętrznym subbasem (EXT SUB) – zgodnie z założeniami – mają trochę obcięty dół.

Preset monitorowy również ma mniej dołu, ale też i jakby odrobinę mniej góry – przez co też wydaje się trochę jakby cichszy. Słuchając muzyki na presecie SPEECH nie zauważamy jakiejś słyszalnej różnicy w stosunku do DEFAULT, jednak co innego usłyszymy, jeśli podłączymy mikrofon lub muzykę do wejścia B – oraz razu rzuca się w uszy słyszalnie mniej dołu, nieco podbity wyższy środek, za to podcięta góra.

Wrażenia słuchowe potwierdziły też pomiary. Pasmo przenoszenia jest rzeczywiście, jak na zestaw na 8-calówce, bardzo szerokie – nawet przyjmując najbardziej rygorystyczne kryterium -3 dB zaczyna się ono już od ok. 62 Hz, a więc dla -6 dB i -10 dB jest zbliżone do tego, co podaje producent. Zaś w górze założone deklarowane przez producenta 20 kHz jest ciut zbyt optymistyczne, ale tylko ciut – choć przy -10 dB faktycznie 20 kHz jest osiągnięte. Potwierdza się też dość wyrównany przebieg amplitudy w średnicy i górze pasma, jak i podbicie niskiego zakresu – co ciekawe już od 400 Hz w dół. Patrząc z kolei na charakterystykę amplitudową w trybie „DANCE” staje się jasne, dlaczego nie bardzo daje się słuchać na nim tradycyjnej muzyki. Wciąż więc otwartym pozostaje pytanie „co autor miał ma myśli” projektując taki właśnie preset brzmieniowy. Presety z „EXT SUB” to nic innego jak zaaplikowanie filtru górnoprzepustowego o częstotliwości 100 Hz. Zaś preset monitorowy rzeczywiście podcina bas i niski środek, a także najwyższe częstotliwości, pozostawiając w „spokoju” tylko wąskie pasmo w okolicy 2 kHz. No i charakterystyka presetu SPEECH, przy podłączonym pobudzeniu na wejście B, jest również zgodna z wrażeniami słuchawymi.

Więcej szczegółów dotyczących naszych pomiarów CP8 znajdziecie w ramce „Pomiary”.

REASUMUJĄC

Firma QSC zrobiła ukłon w stronę klienta o nieco mniej zasobnym portfelu oferując – póki co – dwa nowe modele z, można tak powiedzieć, budżetowej serii CP. Przysłuchując się jak gra jeden z nich, CP8, można wysnuć tezę, że „zbicie” ceny nie odbyło się kosztem brzmienia, bowiem zestaw gra naprawdę dobrze, porównywalnie do 8-calowego „malucha” z serii K.2. Ograniczono nieco funkcjonalność, ale i tak zostało bardzo wiele (3 wejścia, w tym jedno z możliwością podłączenia mikrofonu i drugie z gniazdem mały jack, presety brzmieniowe), a to co „wypadło” dla mniej wprawnych użytkowników było często bardziej problemem (z obsługowego punktu widzenia), niż pomocą. Dzięki temu nawet osoby niezbyt biegłe w sztuce nagłaśniania dostają do ręki uniwersalne narzędzie, którego ważną cechą – z punktu widzenia takiej osoby – jest prostota obsługi. Natomiast w kwestii kompaktowości wymiarów i małej wagi jest nawet jeszcze lepiej niż w serii K.2.

No i kolejny plus to oczywiście cena, która jest naprawdę atrakcyjna.

Patrząc na sukces wyższych serii i wiedząc już, że nowa seria brzmieniowo i funkcjonalnie wcale drastycznie od nich nie odstaje, możemy zaryzykować prognozę, że nowe CP-ki nie będą zbyt długo zalegać w magazynach i na sklepowych półkach.

Informacje:

Moc szczytowa: 1.000 W, klasa D (LF: 800 W, HF: 200 W)
Dyspersja: 90º osiowo-symetryczna
Pasmo przenoszenia (-6 dB): 56 Hz-20 kHz
Pasmo pracy (-10 dB): 53 Hz-20 kHz
Max szczytowy SPL: 124 dB
Zasilanie: 100-240 V, 50-60 Hz
Wymiary: 411 x 273 x 256 mm
Waga: 9,5 kg
Cena: ok. 1.900 zł brutto

Dostarczył:
Aplauz, ul. Graniczna 19
05-092 Łomianki-Dąbrowa, tel.: 22 751 42 39
www.aplauzaudio.pl

 

Pomiary

Pomiary zostały wykonane w plenerze, za pomocą sygnału typu przemiatany sinus. Program pomiarowy REW V5.18, mikrofon pomiarowy Audix TR-40, moduł USB Focusrite Scarlett 2i2. Charakterystyki z wygładzaniem 1/6 oktawy. Zestaw ustawiony na statywie.


Więcej informacji o prezentowanym zestawie głośnikowym oraz innych produktach firmy QSC na stronie internetowej producenta: www.qscaudio.com oraz polskiego przedstawiciela: www.aplauzaudio.pl

Live Sound & Instalation Newsletter
Krótko i na temat, zawsze najświeższe informacje