Allen & Heath ME-500

2018-03-23

Przemysł nagłośnieniowy rozwija się w tempie, którego nikt do końca nie jest w stanie przewidzieć. Wszak jeszcze kilkadziesiąt lat temu system nagłośnieniowy składający się z dwóch kolumn głośnikowych i 8-kanałowego miksera był szczytem marzeń, a o systemach monitorowych (a więc i o funkcji realizatora odsłuchów) nikt nie słyszał i nie myślał.

Obecnie wielkie plenerowe systemy koncertowe (albo eventowe) składają się z setek składników, w tym samych zestawów głośnikowych może być kilkadziesiąt, a nawet kilkaset – ot, choćby wystarczy przywołać Światowe Dni Młodzieży w Krakowie (520 zestawów głośnikowych, nie licząc subbasów) i w Brzegach (podobnie ponad 500 zestawów).

O ile jednak systemy nagłośnieniowe z roku na rok rozrastają się (czasem) do gigantycznych rozmiarów, o tyle systemy monitorowe „chudną w oczach” – nie jest już obecnie niczym nadzwyczajnym „cicha scena”, na której nie pracuje ani jeden odsłuch w formie monitora scenicznego czy zestawu głośnikowego. Mało tego, funkcja realizatora monitorowego znów staje się powoli „historyczną”, i to bynajmniej nie tylko z powodu oszczędności finansowych (jedna gęba mniej do wyżywienia, albo inaczej jeden mniej do podziału „łupu”, tj. gaży), ale po prostu dlatego, że jego rolę przejmują sami muzycy. Nie chodzi o to, że w trakcie koncertu jeden z muzyków schodzi ze sceny, aby „robić” za monitorowca, ale o to, że właśnie dzięki wspomnianemu na początku postępowi technicznemu muzycy na scenie mogą miksować sobie swój odsłuch sami.

Nie jest to nic nowego, bowiem miksery osobiste istnieją na rynku już parę ładnych lat, a prekursorem w tej dziedzinie była – dzierżąca przez wiele lat pałeczkę lidera – firma Aviom. Ostatnimi jednak laty lider został wysadzony z siodła przez znanego producenta „klasycznych” konsolet, firmę Allen & Heath, która swoimi mikserami personalnymi „przebiła” (również cenowo) nawet „mistrza niskich cen”, czyli Behringera. A to za sprawą najnowszego, zaprezentowanego końcem ubiegłego roku, miksera

ME-500

którego w tym artykule postaram się nieco bliżej zaprezentować.

Od razu trzeba nadmienić, że ME-500 też nie jest czymś zupełnie nowym w ofercie Allen & Heath, bowiem w 2013 roku na targach NAMM producent ten zaprezentował swój pierwszy mikser personalny, czyli ME-1. „Rozłożył” on konkurencję pod względem liczby obsługiwanych sygnałów – 40, w porównaniu do będących wtedy normą 16 wejść Avioma czy Behringera (choć, po prawdzie, w tym samym czasie Aviom „wypuścił” 36-kanałowy A360). ME-1 współpracował z mikserami Allen & Heath, za pośrednictwem złącza SLink, lub z innymi urządzeniami poprzez protokół Aviom A-Net. Natomiast doposażając system o 10-portowy hub ME-U, który dysponuje slotem na karty rozszerzeń, można wykorzystać ME-1 do współpracy z konsoletami cyfrowymi innych producentów (DiGiCo, Yamaha, Avid i inne), korzystając z transmisji wielokanałowej po MADI, Dante lub z wykorzystaniem karty Waves. To samo zresztą, wybiegając myślą w przód, dotyczy również ME-500. Ale po kolei.

Z ZEWNĄTRZ

Na pierwszy rzut oka ME-500 prawie nie różni się od ME-1, jednak jeśli przyjrzymy się bliżej jednemu i drugiemu – zwłaszcza kiedy załączymy zasilanie – okaże się, że tych różnic znajdziemy trochę. Pierwsza, która nam się ujawni właśnie po podłączeniu mikserów do prądu, to zupełnie inny ekran – w ME-1 jest co prawda nieco krótszy, ale za to szerszy. Nie tu jednak tkwi główna różnica – w ME-1 mamy „pełnoprawny” wyświetlacz OLED, na którym prezentowane są różne parametry, w zależności od wybranej funkcji, np. nazwa wybranego kanału lub danej konfiguracji, ustawienie poziomu sygnału i panoramy wybranego kanału, poziom sygnału, ustawienia korektora wyjścia master, poszczególne pozycje menu itp. W ME-500 „nie ma tak dobrze”, ale jest to działanie celowe, mające na celu ograniczenie kosztów, a więc i obniżenie ceny (w stosunku do ME-1), dzięki czemu „pięćsetka” jest konkurencyjna cenowo do podobnego miksera personalnego Behringera. Stąd też znacznie uproszczony, znakowy wyświetlacz w ME-500, który jednak potrafi przekazać całkiem sporo informacji – trzeba tylko wiedzieć, jak tę informację „zdekodować” (o czym za moment).

Kolejna różnica to jedna gałka mniej w ME-500 – nie ma regulatora poziomu wbudowanego mikrofonu ambientowego, bowiem w nowym mikserze takowego po prostu nie zainstalowano. Nie ma też przycisku GROUP, bo w przeciwieństwie do ME-1 w ME-500 nie musimy nic grupować, bowiem mikser ma tyle kanałów, co możliwych do przyjęcia sygnałów – 16 (a nie 40, jak w ME-1).

Patrząc zaś na oba miksery od tyłu różnic znajdziemy jeszcze mniej – jedyna to taka, że ME-1 ma dodatkowe (którego nie ma w ME-500) gniazdo typu „mały jack”, służące do podłączenia zewnętrznego sygnału, np. iPoda, iPhona czy innego „i-grajka”. Co w takim razie znajdziemy na

PANELU TYLNYM ME-500?

Oba miksery mogą być zasilane w dwojaki sposób – albo za pomocą zewnętrznego (dołączonego) zasilacza (stąd z tyłu znajdziemy niezbędne do tego gniazdko), albo via PoE, czyli Power over Ethernet. W tym przypadku napięcie zasilające dostarczane jest do urządzenia wraz z cyfrowym sygnałem audio skrętką poprzez gniazdo Link In (gniazdo typu EtherCon – drugie takie samo, nazwane Link Out, służy do podłączenia kolejnego urządzenia w układzie Daisy Chain). W tym drugim przypadku sygnał do mikserów musi być przesyłany za pośrednictwem hubu ME-U, który takie napięcie zasilające „dorzuca” do sygnału „użytecznego”. Jeśli chcemy miksery ME-500 podłączać bezpośrednio do konsolety FOH, musimy je zasilać za pomocą zasilacza.

Ważna informacja – jeśli zasilamy nasz mikserek poprzez PoE, w momencie gdy podłączymy do niego drugi (a także kolejne) z gniazda Link Out, mikser ten (jak i pozostałe) nie będą już zasilone poprzez skrętkę, bowiem gniazdo Link Out nie „transmituje” zasilania. Trzeba więc albo każdy mikser podłączyć do osobnego gniazda w ME-U, albo pozostałe miksery połączone łańcuchowo zasilać za pomocą zasilacza.

Oprócz gniazda zasilacza i dwóch typu EtherCon z tyłu urządzenia znajdziemy złącze USB A (do zapisywania i wczytywania presetów z pendrive’a oraz wgrywania nowego firmware’u) oraz dwa gniazda jack ¼” i jedno typu „mały jack” 3,5 mm. Jedno wyjście jackowe służy do podłączenia monitora (aktywnego lub pasywnego, zasilanego zewnętrznym wzmacniaczem) – mamy tu monofoniczny miks prawego i lewego kanału wyjściowego – zaś do drugiego wyjścia jack ¼” i gniazda jack 3,5 mm (oba stereofoniczne) możemy bezpośrednio podłączyć słuchawki (rekomendowane o impedancji między 16 a 600 omów). Oba wyjścia słuchawkowe mogą być używane jednocześnie, co pozwala np. dwóm muzykom korzystać z jednego miksera (pod warunkiem, że dla obu ten sam miks będzie zadawalający).

Z wyjścia słuchawkowego możemy również podać stereofoniczny sygnał na urządzenie z wejściem liniowym, np. do nadajnika systemu IEM. Będziemy musieli wtedy skorzystać z kabla, który będzie miał jacka stereo na jednym końcu i dwa mono na drugim (klasyczny kabel insertowy – kto jeszcze je pamięta w dobie konsolet cyfrowych?).

PANEL GŁÓWNY

Cała reszta interesujących nas rzeczy znajduje się na panelu głównym urządzenia. Mamy tu więc, przede wszystkim, 16 podświetlanych przycisków wyboru kanału, 5 dodatkowych, również podświetlanych przycisków: Shift, Recall, Solo, Mute i Master, dwa potencjometry – Master Level i Level/Pan – oraz wyświetlacz.

Na wyświetlaczu prezentowany jest ustawiony poziom i panorama sygnału wybranego kanału – w postaci kropek, których liczba jest adekwatna do ustawionego poziomu. Oprócz tego na wyświetlaczu mamy podświetlające się napisy BASS, TREBLE i LIMITER (świecą, gdy „kręcimy” barwą lub regulujemy próg zadziałania limtera) oraz (mniejsze) SIG i LIM. Pierwszy – w zależności od koloru – mówi nam, jaki jest poziom sygnału (zielony to co najmniej -40 dB, pomarańczowy, jeśli przekroczymy +3 dB, zaś czerwony informuje, że osiągnęliśmy poziom 3 dB przed przesterowaniem), zaś LIM świeci, gdy aktywuje się limiter. Mamy jeszcze na wyświetlaczu dwa podświetlane znaczki, które informują o załączeniu zasilania oraz o podłączeniu do gniazda USB pendrive’a.

Jak widać, w stosunku do ME-1 informacji jest istotnie mniej, jak się jednak okazuje, w „codziennej” pracy w zupełności wystarczająco.

OBSŁUGA

Obsługa ME-500 jest w zasadzie prosta i bardzo intuicyjna. Chcąc zrobić swój miks monitorowy trzeba wcisnąć przycisk wybranego kanału i obrotowym enkoderem ustawić jego głośność oraz (jeśli trzeba) usytuować go w panoramie – tym samym ekoderem, tylko po uprzednim jego wciśnięciu (i przytrzymaniu przez cały czas, gdy będziemy ustawiać panoramę). Po wyregulowaniu w ten sposób głośności i panoramy wszystkich interesujących nas źródeł sygnału (a w zasadzie to nawet przed) ustawiamy sumaryczną głośność w słuchawkach lub w monitorze (za pomocą pokrętła Master Level) i to w zasadzie wszystko co jest nam „na szybko” potrzebne, aby móc pracować z ME-500. Ale oczywiście mikser oferuje jeszcze parę dodatkowych, bardzo przydatnych „ficzerów”.

Mamy na przykład możliwość wykonania pewnych operacji na sygnale master – oprócz ustawienia jego głośności. Wciskając przycisk MASTER, a następnie MUTE wyciszamy sygnał na wyjściu (zarówno słuchawkowym, jak i mono). Samo zaś wciśnięcie przycisku MASTER daje nam dostęp do regulacji barwy za pomocą dwupunktowego korektora – „półki” w zakresie basu i drugiej w paśmie sopranów. Regulacji wzmocnienia/wytłumienia (maksymalnie o 15 dB) dokonujemy obrotowym enkoderem, zaś przejścia z jednego do drugiego wciskając tenże enkoder. Natomiast wciskając przycisk SHIFT i MASTER tym samym enkoderem możemy ustawić żądany próg zadziałania limitera sygnału na wyjściu – w razie nagłego skoku poziomu sygnału (np. gdy któryś z muzyków mocniej odkręci gałkę głośności w swoim instrumencie, realizator podkręci gaina na konsolecie, albo gitarzysta wypnie kabel z gitary przy otwartym kanale) pozwoli to ochronić słuch muzyka, w przypadku gdy będzie grał w słuchawkach.

Jeśli natomiast wciśniemy i przytrzymamy przycisk SHIFT kręcąc enkoderem będziemy zmieniać poziom sygnału we wszystkich kanałach równocześnie, z zachowaniem proporcji między nimi – coś jak grupa VCA, do której przypisane są wszystkie kanały.

Korzystając ze wspomnianego już przycisku MUTE możemy wyciszyć wybrany kanał (lub kanały), a wciskając SOLO i przycisk danego kanału podsłuchać go (pozostałe zostaną wyciszone).

ME-500 daje nam możliwość zapisania 8 własnych presetów ustawień miksera – proporcji sygnałów poszczególnych kanałów, poziomu limitera, barwy i głośności na wyjściu. Służy do tego 8 pierwszych przycisków, przy czym aby zapisać wybrane ustawienie pod danym przyciskiem trzeba wcisnąć jednocześnie SHIFT, RECALL i jeden z przycisków od 1 do 8. Jeśli zaś chcemy zapisać nasz preset na pendrivie to wciskamy kombinację SHIFT, RECALL i przycisk o numerze 10 (oczywiście uprzednio wkładając pendrive’a do gniazda USB z tyłu urządzenia).

Wywołanie zapisanego presetu wymaga już tylko przyciśniecia RECALL i przycisku kanału, pod którym go zapisaliśmy. Jeśli zaś szybko chcemy wyzerować ustawienie poziomów i panoramy poszczególnych kanałów oraz wszystkie aktywne MUTE i SOLO wystarczy wcisnąć RECALL i przycisk 9. Nie wpłynie to jednak na ustawienie EQ wyjścia master i poziomu limitera, nie wyczyści nam to też zapisanych presetów. Chcąc całkowicie wyzerować mikser, tj. powrócić do ustawień fabrycznych, musimy wykonać Hard Reset, tj. wyłączyć mikser, a następnie włączyć go trzymając przez 5 s wciśniętą kombinację przycisków SHIFT + RECALL + MASTER.

Zapoznając się z instrukcją (polecam) można jeszcze dowiedzieć się o kilku innych kombinacjach przycisków, pozwalających np. na przełączenie urządzenia w tryb czuwania i wyjście z niego (STANDBY – SHIFT + MUTE), przygaszenie wyświetlacza, odczytanie wersji firmware’u oraz dokonanie update’u firmware’u.

INFORMACJE:


Pasmo pracy (+0/-1 dB): 10 Hz-20 kHz
Konwersja AD/DA: 24 bity (sigma-delta)/48 kHz
Szumy na wyjściu: -95 dBu
Wyjście słuchawkowe: 2 x 300 mW/100 Ω
Zasilacz: 100-240 V AC/50-60 Hz, 12 V DC/1,25 A
Min moc zasilania PoE: 10 W
Wymiary: 230 x 160 x 70 mm
Waga: 1,1 kg
Cena: 1.660 zł brutto

Dostarczył:
Konsbud Audio, ul. Gajdy 24
02-878 Warszawa, tel. 22 644 30 38
www.konsbud-audio.pl

REASUMUJĄC

Pewnie nieprędko – jeśli w ogóle – funkcja realizatora odsłuchów przejdzie do historii, jednak coraz więcej jest (i pewnie będzie jeszcze więcej) imprez, na których stanowisko monitorowe nie istnieje. Rolę monitorowca przejmują sami muzycy na scenie, bo któż lepiej od nich wie, co potrzebują słyszeć, aby czuć się komfortowe w swojej pracy. Oczywiście nie można wymagać od nich, aby znali wszystkie zawiłości miksowania dźwięku, toteż urządzenia, którymi się posługują przygotowując swój mikse powinny być z jednej strony proste w obsłudze, z drugiej funkcjonalne i wyposażone w niezbędne opcje ułatwiające im przygotowanie własnego miksu. Wszystkie te kryteria spełnia nowy mikser personalny Allen & Heath ME-500, a do tego jest już całkiem przystępny cenowo (śmiało może konkurować z niedoścignionym do tej pory pod względem kosztów zakupu P16). Nie dziwi więc, że zyskuje sobie powiększające się grono sympatyków i użytkowników, i że firma Target Sound wybrała go jako mikser osobisty dla muzyków występujących na tegorocznej trasie Betlejem w Polsce.


Więcej informacji o ME-500 oraz innych produktach firmy Allen & Heath na stronie internetowej producenta: www.allen-heath.com oraz polskiego dystrybutora: www.konsbud-audio.pl.