Midas M32. 32-kanałowy mikser cyfrowy

2015-04-08

Marka Midas od „zarania dziejów” kojarzy się z wysoką jakością, zarówno brzmienia, jak i wykonania. Przez lata konsolety analogowe Midasa „pracowały” na swoją – jak najbardziej zasłużoną – renomę.

Pojawienie się cyfrowych systemów – najpierw XL8, a potem serii PRO – nic tej renomie nie ujęło, a wprost przeciwnie, ugruntowało wysokie notowania stołów tego brytyjskiego producenta. Z drugiej jednak strony jakość kosztuje, stąd urządzenia Midasa do najtańszych nie należą. W kolejnym więc kroku producent – już pod nowym „zarządem” – postanowił wyprodukować również coś „dla mas”. Efektem tych prac jest M32, który – owszem – ma wiele wspólnego z mikserami cyfrowymi Behringera (np. oprogramowanie), ale też nie jest to klon X32 w innej obudowie.

Dzięki uprzejmości dystrybutora produktów Midas Consoles w Polsce, firmy Audio Plus, mieliśmy okazję sprawdzić, czy M32 nie zepsuł wysokiej renomy swojemu twórcy, czy może wprost przeciwnie – po raz kolejny potwierdził, że Midas = wysoka jakość, i jednocześnie zaprzeczył, że Midas = zawsze wysoka cena.

 

PIERWSZY RZUT OKA


Na pierwszy rzut oka mikser wzbudza zaufanie solidną z wyglądu konstrukcją. Urządzenie „ukryte” jest w obudowie metalowej, która z profilu podobna jest nieco do konsolet japońskich producentów (Yamahy z serii CL i QL, czy nowego Roland M-5000).

To akurat nie powinno dziwić, bo nowe stoły Yamahy uznawane są za bardzo ergonomiczne w obsłudze. I rzeczywiście, wybiegając nieco myślą naprzód, M32 obsługuje się naprawdę przyjemnie, również w pozycji siedzącej. „Podniesienie” góej części panelu (w stosunku do X32), w której znajdują się najczęściej używane kontrolery (czułości, bramki, kompresora, korektora itp.) oraz wyświetlacz LCD wraz ze skojarzonymi z nim regulatorami i przyciskami, sprawia, że mamy zarówno dobry widok na „plac boju”, jak i równie wygodny dostęp do gałek i przycisków.

Ci, którzy dobrze znają, albo choć mieli okazję pracować na konsoletach X32 poczują się „jak u siebie w domu”. Zarówno bowiem układ kontrolerów, jak i oprogramowanie jest niemalże identyczne jak w „X-ach”. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a tych – oprócz innej obudowy i jej kształtu – jak się okazuje, jest całkiem sporo. Najpierw jednak o tym, co łączy stoły niemieckiego i brytyjskiego producenta (aczkolwiek działających pod tym samym sztandarem).

PODOBIEŃSTWA


Zarówno X32, jak i M32 oferuje praktycznie te same możliwości obróbki. Tak więc Midas M32 jest w stanie obsłużyć 40 kanałów wejściowych i 25 szyn wyjściowych. Z tego 32 kanały wejściowe oferują regulację czułości (od -12 do +60 dB), załączenie napięcia fantomowego (+48 V), odwracanie polaryzacji sygnału, przestrajany filtr góoprzepustowy (20-400 Hz), bramkę, czteropasmowy korektor parametryczny, kompresor, insert (między bramką a korektorem albo po kompresorze), regulator panoramy, komutację do sumy stereo i/lub mono i tłumik. Sygnał z kanału może być wysłany do szyn BUS, przyporządkowany do grup mutowania i DCA, można go też opóźniać o maksymalnie 500 ms (pół sekundy, co odpowiada mniej więcej 170 m). Kolejne 8 kanałów (trzecia warstwa w sekcji tłumików wejściowych), z których 6 pierwszych domyślnie przypisanych jest do wejściowych kanałów pomocniczych AUX IN, zaś dwa ostatnie odtwarzaczowi plików wav z pendrive’a (ten routing można oczywiście zmienić), ma już nieco okrojony processing – możemy zmieniać czułość, odwrócić polaryzację, skorygować sygnał częstotliwościowo za pomocą czteropasmowego korektora parametrycznego i umieścić sygnał w panoramie lewy-prawy. Kanały te można też oczywiście przypisać do grup DCA i mutowania oraz wysłać do szyny stereo i/lub mono. Nie możemy sygnału obrobić dynamicznie, brak filtru góoprzepustowego i insertu, nie można go też opóźniać.

W tej samej warstwie następne 8 tłumików zajmują kanały– można powiedzieć – również wejściowe, ale na stałe przypisane do powrotów z 4 pierwszych procesorów efektów (kolejne 4 mogą pracować tylko w trybie insert). W ich przypadku mamy bardzo ograniczone możliwości edycyjne, praktycznie żadne – kanały można tylko linkować, wysłać do szyn głównych MAIN LR i MONO, sygnał z nich rozmieścić w panoramie oraz ustawić żądany ich poziom za pomocą tłumika. No i oczywiście kanały te można również przypisać do grup DCA i mutowania. I to w zasadzie tyle – trochę szkoda, że powrotów z efektów nie można poddać obróbce częstotliwościowej w korektorze (choć z drugiej strony znaczna część efektów oferuje taką obróbkę w ramach „własnych” parametrów), czy choćby podciąć z dołu filtrem góoprzepustowym. Z drugiej (a nawet chyba już trzeciej) strony nic też nie stoi na przeszkodzie, aby do powrotów wykorzystać któryś z „pełnych” kanałów (z warstwy 1 lub 2), jak również pierwszych 8 z warstwy 3. Pamiętać tylko trzeba, że ten sam sygnał w dalszym ciągu „na sztywno” wysłany zostanie na jedną parę tłumików w drugiej grupie 3 warstwy (czyli na owe powroty FX1-FX4), które – również domyślnie – mają tłumik w pozycji 0 dB. A więc w sytuacji gdy użyjemy do powrotów efektów kanałów na innej warstwie i zapomnimy zamknąć tłumiki „FX-owe”, sygnał z procesora efektu nam się zdubluje! Sygnał z kanałów tej warstwy również można wysłać na szyny BUS, żeby np. „uszczęśliwić” wokalistkę pogłosem w jej monitorze, ale też stwarza to niebezpieczeństwo zapętlenia efektów, jeśli wyślę się go z powrotem do AUX-a, który steruje procesorem, z którego sygnał wraca właśnie na ten kanał.

Co z wyjściami? Tu również nie ma żadnych „niespodzianek”. M32 obsługuje w sumie 25 szyn wyjściowych, a w tej liczbie mamy 16 szyn BUS (które mogą pełnić rolę AUX-ów lub podgrup), 6 wyjść matrycowych oraz wyjścia główne LRC. Sygnały na wszystkich szynach można obrabiać za pomocą sześciopasmowego korektora parametrycznego oraz kompresora, można je również insertować. Wyjścia BUS można wysyłać na wyjścia MATRIX, których mamy do dyspozycji 6, do których można też wysyłać sygnał z szyny głównej MAIN LR i MONO. Wszystkie wyjścia – BUS i MATRIX – można linkować parami. W przypadku zlinkowania wyjść matrycowych nie uzyskamy pary stereo, jak to ma miejsce w przypadku szyn BUS, bowiem MATRIXy z definicji są monofoniczne. Nie ma też możliwości – co logiczne – wysłania sygnału z matryc do sumy MAIN LR. Zlinkować możemy wszystkie szyny BUS, dzięki czemu uzyskamy 8 wyjść stereofonicznych (np. w celu przesłania sygnału stereo do systemu IEM). Można więc uzyskać 16 AUX-ów mono albo 8 AUX-ów stereo, albo kombinacje tych konfiguracji.

EFEKTY


M32, podobnie jak X32, oferuje jednocześnie maksymalnie osiem efektów stereofonicznych, przy czym cztery można wykorzystać w pętli (send/retu) lub jako insert, a cztery pozostałe można tylko insertować w kanałach wejściowych lub szynach wyjściowych. Kolekcja dostępnych efektów jest naprawdę przebogata – poczynając od pogłosów i delay’ów, poprzez efekty modulacyjne (chorus, flanger, phaser, rotary speaker itd.) i pitch shiftery, na korektorach barwy kończąc. W przypadku tych ostatnich mam na myśli nie tylko korektory graficzne, ale również de-esser, który można zainsertować w kanałach wokalowych. W zasadzie źle się wyraziłem, pisząc słowo „kończąc”, bowiem M32 oferuje też procesory psychoakustyczne (enhancer, exciter, stereo imager), symulatory lampowych kompresorów, a także symulatory lampy (Tube Stage) i wzmacniacza gitarowego (Stereo GuitarAmp). W sumie 60 różnorakich efektów do wyboru! Każdy z nich dysponuje sporą liczbą parametrów do regulacji – przeważnie niezbędne jest użycie przycisków LAYER, aby skorzystać ze wszystkich dostępnych wirtualnych regulatorów. Skonfigurowane przez siebie efekty można oczywiście zapisywać w bibliotekach, aby móc z nich skorzystać po raz kolejny.

UKŁAD I KONFIGURACJA PRZESTRZENI ROBOCZEJ


Podobieństwo tkwi również w konfiguracji przestrzeni roboczej, czyli samej „deski” (ale już jeśli chodzi o zastosowane komponenty, różnice są, i to znaczne – ale o tym za chwilę). Mamy więc w dolnej części 25 zmotoryzowanych, 100-milimetrowych tłumików, zorganizowanych w trzy grupy (od lewej patrząc) – bank 16 tłumików z 4 warstwami (kanały 1-16, 17-32, Aux IN/USB i FX1-FX4 oraz BUS MASTER), bank 8 tłumików, również z czterema warstwami (DCA1-8, BUS1-8, BUS9-16 i MTX1-6/MAIN C), oraz jeden tłumik przypisany na stałe do stereofonicznej szyny głównej MAIN.

Każdy tłumik ma swój własny zestaw dobrze znanych realizatorom przycisków – MUTE, SEL i SOLO – 6-segmentowy wskaźnik poziomu sygnału z kontrolkami aktywacji bramki i kompresora dla kanałów wejściowych oraz kontrolkami kompresora i konfiguracji (pre/post) dla szyn BUS (kanał sumy głównej nie ma wskaźnika poziomu, a jedynie jeden LED informujący o pracy kompresora), a także mały, kolorowy wyświetlacz, pozwalający na opisywanie, słowne i graficzne, kanałów w wybranej warstwie.


Z prawej strony tłumika sumy znajduje się sekcja przypisywanych enkoderów (4) i przycisków (8), zgrupowanych w trzech bankach (w sumie mamy więc do dyspozycji 12 parametrów regulowanych i 24 typu włącz/wyłącz), 6 przycisków grup wyciszania i 4 przyciski do sterowania zapisanymi scenami/show. Aby nie pogubić się w mnogości różnych funkcji, jakie przypiszemy programowalnym przyciskom i/lub enkoderom, w sekcji tej znajdują się 4 małe wyświetlacze (takie same jak w kanałach), informujące o tym, za co w wybranym banku odpowiada dany enkoder/przycisk.


Układ regulatorów na góym, „podniesionym” panelu jest w zasadzie taki sam, jak w X32, z tym, że jest o wiele luźniej. Szczerze mówiąc, może nawet trochę za luźno – poszczególne sekcje można było spokojnie nieco ścieśnić, co nie wpłynęłoby zbyt negatywnie na wygodę obsługi, a dzięki temu można było np. wygospodarować miejsce na iPada.

Szybki dostęp do najważniejszych parametrów wybranego przyciskiem „SEL” kanału zapewniają regulatory „channel strip”, czyli wszystko to, co znajduje się po lewej stronie monitora. Mamy tu więc możliwość regulacji czułości (gain), częstotliwości filtru góoprzepustowego oraz jego załączenia/wyłączenia, możemy włączyć napięcie Phantom +48 V i odwrócić polaryzację sygnału.

To wszystko w sekcji PREAMP/CONFIG, czyli skrajnie z lewej strony miksera. Do dyspozycji mamy jeszcze 4 sekcje, przy czym w tej, która odpowiada za obróbkę dynamiczną możemy tylko zmieniać wartość parametru Treshold – zarówno (osobno) dla bramki, jak i kompresora. Możemy też osobno załączać/wyłączać rzeczone procesory dynamiczne i podglądać na mieiku LED-owym poziom redukcji sygnału przez kompresor oraz zadziałanie bramki.


W kolejnej sekcji zmieniamy ustawienia korektora parametrycznego, który też możemy wyłączyć lub włączyć osobnym, podświetlanym przyciskiem. Mamy tutaj trzy enkodery – Q, FREQ i GAIN – których funkcji tłumaczyć raczej nie trzeba. Jest to jeden zestaw regulatorów dla wszystkich filtrów, które wybieramy jednym z czterech podświetlanych przycisków obok enkoderów.

No dobrze, a co z szynami wyjściowymi, które mają 6 pasm? Ano w tym przypadku dwa pozostałe korektory wybieramy przyciskając jednocześnie góą (HIGH 2) lub dolną (LOW 2) parę przycisków – jest to zresztą opisane graficznie na powierzchni konsolety. Jest tu jeszcze jeden przycisk, MODE, którym wybieramy tryb filtru. W przypadku filtrów skrajnych możemy wybierać pomiędzy charakterystyką dzwonową (PEQ lub VEQ), półką i dolnoprzepustowym (dla filtru HIGH) lub góoprzepustowym (dla filtru LOW), zaś filtry „wewnętrzne” mogą mieć charakterystykę filtrów dzwonowych dwojakiego rodzaju – PEQ (klasyczną) lub VEQ (vintage). O wyborze odpowiedniego trybu pracy informuje mały wyświetlacz w formie znaków graficznych.

Przesuwając się w kolejnym kroku w stronę monitora LCD napotykamy sekcję BUS SENDS. Jak sama nazwa wskazuje, mamy tu regulatory wysyłki z wybranego kanału na szyny BUS (czyli – inaczej mówiąc – do AUX-ów). Z racji tego że szyn BUS mamy 16, a enkoderów tylko 4, są one pogrupowane w czterech warstwach. Cztery przyciski umożliwiają wybór odpowiedniej warstwy, tzn. tego, czy enkodery obsługują w danej chwili szyny BUS1-4, BUS5-8, BUS9-12, czy BUS13-16. Ostatnia sekcja Channel Strip to MAIN BUS, w której dokonujemy wyboru szyny wyjściowej (MONO BUS i/lub MAIN LR BUS), regulujemy usytuowanie sygnału w panoramie i poziom sygnału na szynie MONO (za poziom na szynie MAIN LR odpowiada tłumik kanałowy).

Nad sekcją MAIN BUS jest jeszcze niewielka sekcja RECORDER, z gniazdem USB i przyciskiem View, za pomocą którego wywołujemy na monitorze odpowiadający jej ekran, gdzie możemy sterować odtwarzaniem plików wav zapisanych na pendrivie i dokonywać ustawień źródła sygnału nagrywanego na tymże urządzeniu.

Każda z sekcji zresztą dysponuje takim małym, podświetlanym przyciskiem VIEW, którego wciśnięcie powoduje automatyczne wyświetlenie się na monitorze LCD zakładki odpowiadającej danej sekcji. W ten sposób uzyskujemy dostęp do tych samych, a także dodatkowych funkcji sekcji. Nie będę tutaj szczegółowo opisywał wirtualnych regulatorów i przycisków każdej z nich, dodam tylko, że w większości sekcji sześć enkoderów pod monitorem nie wystarcza, stąd przyciski LAYER, którymi przechodzimy pomiędzy kolejnymi (najczęściej dwoma) warstwami enkoderów i przypisanymi im funkcjami.

Z prawej strony wyświetlacza LCD znajdują się jeszcze dwie sekcje – TALKBACK i MONITOR. W sekcji TALKBACK uzyskujemy dostęp m.in. do przycisków zleceniowych (dwie niezależne szyny talkback) i regulacji poziomu sygnału mikrofonu zleceniowego (podłączanego do gniazda XLR znajdującego się na górze sekcji), zaś w sekcji MONITOR mamy możliwość regulacji sygnału na wyjściu MONITOR i wyjściu słuchawkowym, przełączenia trybu podsłuchu na MONO oraz przyciszenia, za jednym wciśnięciem przycisku DIM, sygnału z szyny MONITOR (a więc również w słuchawkach) o zdefiniowaną w Menu wartość. Dostęp do pozostałych opcji uzyskujemy na monitorze, tradycyjnie, po wciśnięciu przycisku View.


Centrum sterowania mikserem M32, gdzie mamy dostęp do wszelkich opcji, funkcji i parametrów, jakimi dysponuje konsoleta, jest 7-calowy wyświetlacz LCD, bez funkcji dotykowej. Z tego powodu „skojarzony” jest on z ośmioma przyciskami wyboru trybu pracy (znajdującymi się obok, po prawej stronie), 6 przypisywalnymi enkoderami obrotowymi pod wyświetlaczem i czterema przyciskami nawigacyjnymi (góra, dół, lewo, prawo). Obsługa wyświetlacza oraz całe oprogramowanie jest identyczne jak w mikserach z rodziny X32, toteż nie ma sensu wdawania się w szczegóły dotyczące poszczególnych ekranów i parametrów, jakie można tam regulować (wymagałoby to chyba osobnego artykułu, równie obszeego, jak ten).

CO JESZCZE


Nie można zapomnieć o przydatnym, zwłaszcza dla realizatorów z mniej wprawnym „uchem” (ale i starym wygom też się przyda), „ficzerze”, oferowanym przez M32 i miksery z serii X – o 100-pasmowym analizatorze RTA dla każdego kanału wejściowego i każdego wyjścia. To mocny punkt tych mikserów. M32 – choć jest mikserem samowystarczalnym – jest przygotowany do współpracy w „szerszym towarzystwie”. O kartach rozszerzeń, pozwalających np. na dokonywanie 32 śladowych nagrań, za moment. Co poza tym? Dzięki dwóm portom AES50, z których każdy może wysyłać i odbierać po 48 kanałów, konsoleta może współpracować ze stageboksami ze zdalnie sterowanymi preampami – Midas DL16 (16 wejść, 8 wyjść). Podobieństwo do Behringerowego S16 jest tutaj jeszcze bardziej widoczne, ale – znów – to nie te same urządzenia. Zarówno preampy i konwertery, jak i moduł zasilający są inne, a konkretnie takie same, jak w M32.

Do każdego złącza AES50 możemy podłączyć maksymalnie 3 DL16 (można je kaskadować, bez żadnych dodatkowych urządzeń – wystarczy zwykła skrętka), co w sumie daje nam możliwość współpracy M32 z 6 stageboksami DL16, czyli możliwość przesłania do miksera 96 sygnałów i odebrania z niego 48. Oczywiście mikser nie jest w stanie tyle obsłużyć, jednak możemy je odpowiednio przypisać do wejść/wyjść, jakimi dysponujemy, zapisać w show, a następnie skonfigurować mikser z zupełnie innymi fizycznymi wlotami i wylotami oraz innymi ustawieniami kanałów. Dzięki temu można omikrofowanować na stałe dwa czy nawet trzy zespoły, a następnie szybko wczytać odpowiednią konfigurację miksera, i voila. To również nie wszystko, bowiem dzięki złączu ULTRANET M32 może współpracować z osobistymi mikserami odsłuchowymi P16 Behringera. A tak w ogóle, to dzięki wspólnemu oprogramowaniu i wspólnym formatom transmisji M32 może współpracować z urządzeniami „konkurencji” (kartami rozszerzeń X-DANTE, X-MADI itd., stageboksami S16, wspomnianymi mikserami P16) i vice versa, miksery Behringera mogą współpracować z kartami Midasa, stageboksami DL16, jak również „większymi” stageboksami brytyjskiego producenta – z serii DL251 i DL151. Oczywiście M32 również można podłączyć do tych ostatnich.

O możliwości sterowania zdalnego z iPada, iPhone’a oraz urządzeń pracujących pod Androidem, a także o offline’owej wersji oprogramowania (która również pozwala na zdalną kontrolę nad mikserem) wspominam tylko dla porządku – wszak to samo oferuje Behringer, więc dlaczegóż tu miałoby tego nie być.

Aby zakończyć temat podobieństw do miksera X32, spójrzmy jeszcze na

TYŁ


urządzenia, aby przekonać się, czy organizacja panelu z gniazdami jest taka sama, czy tutaj znajdziemy już jakieś różnice.


No i okazuje się, że w zasadzie liczba i układ gniazd są identyczne, poza jedną drobną różnicą – skrajnie z lewej strony (patrząc od tyłu) mamy dodatkowe gniazdo do podłączenia lampki, czego X32 nie ma.

Poza tym wszystko, jak w X32 – 32 wejścia i 16 wyjść XLR, 6 wejść i 6 wyjść AUX jack ¼” (wejścia/wyjścia 5 i 6 zdublowane na gniazdach RCA, czyli cinch), dwie pary wyjść MONITOR (XLR i jack ¼”), dwa złącza AES50 i złącze ULTRANET (RJ45), XLR-owe wyjście AES/EBU, dwa złącza MIDI i kolejny RJ45 do Etheetu. Obok tego zestawu złączy slot na kartę rozszerzeń – fabrycznie M32 wyposażony jest w kartę Klark Teknik DN32 USB ze złączem USB 2.0, pozwalającą na transfer w obu kierunkach 32 kanałów audio (np. do celów rejestracji lub odtwarzania, aby przeprowadzić virtual soundcheck). Oprócz niej producent oferuje trzy 32-kanałowe karty: ADAT (DN32-ADAT) z ośmioma złączami optycznymi Toslink (4 wejścia/4 wyjścia), MADI (DM32-MADI) ze złączami optycznymi i elektrycznymi (BNC) i DANTE (DN32-DANTE) z parą złączy RJ45.

RÓŻNICE


Czas najwyższe na to, czym M32 różni się od swego niemieckiego kuzyna (oprócz ceny, oczywiście). O wyglądzie, obudowie i nieco innej (luźniejszej) konfiguracji manipulatorów już pisałem. To, co oprócz wyglądu najbardziej odróżnia oba miksery, to zastosowane komponenty, głównie inne preampy oraz przetwoiki A/D i D/A, a także tłumiki. I choć Behringer X32 (i cała rodzina) „chwali” się, że zastosowane w nim przedwzmacniacze są również „by Midas”, to jednak nie są to te same układy. Wg. producenta preampy zastosowane w M32 „czerpią z tego samego dziedzictwa”, co znane i uznane stoły analogowe, jak XL4 czy Heritage 3000, i są to te same przedwzmacniacze, co w serii PRO. Z czego więc „czerpią” preampy w X32 – to wie tylko sam producent (jeden i drugi). Podobnie rzecz ma się z przetwoikami A/D i D/A – to również inne układy, niż w mikserach Behringera, oferujące konwersję z częstotliwością próbkowania 192 kHz. Producent anonsuje też, iż M32 dysponuje architekturą, która może obsługiwać częstotliwość próbkowania 96 kHz, choć póki co jest to tylko gadżet typu „future-proof”, bowiem obecnie konsoleta pracuje z wewnętrznym przetwarzaniem o maksymalnej wartości 48 kHz.

Niestety nie mieliśmy okazji postawić obok siebie obu porównywanych konsolet i „nausznie” przekonać się o różnicy w brzmieniu, nie będziemy więc tutaj „improwizować”, wydając opinie niepotwierdzone rzetelnym porównaniem. Wydaje się jednak, że mniej więcej dwukrotnie większa cena, jaką trzeba zapłacić za M32 (w porównaniu do X32), nie byłaby uzasadniona li tylko innym designem i wykonaniem obudowy (nota bene o rodowodzie z przemysłu samochodowego, bowiem zaprojektowanej przez specjalistów wykonujących projekty dla Aston Martina, Bentleya czy Rolls Royce’a). To samo tyczy się tłumików – producent deklaruje, że są to te same suwaki, co w serii PRO, o żywotności 1 miliona cykli (po naszemu – suwnięć). To dobra wiadomość, bowiem to, na co najczęściej narzekają właściciele mikserów z rodziny X, to właśnie tłumiki, które jako pierwsze „padają” w stołach niemieckiego producenta.

Z drugiej strony, korzystając z profesjonalnych pomiarów wykonanych przez niezależne czasopismo niemieckie „Production Partner” (swoją droga bardzo ciekawy artykuł o M32 – polecam przeczytać, jeśli uda się Wam go znaleźć) można wysnuć wniosek, iż faktycznie „coś jest na rzeczy”. Pomiary pasma przenoszenia układu preamp-konwerter (wejście analogowe- wyjście AES/EBU), zniekształceń, szumów itp. pokazują, że rzeczywiście są to inne układy, niż w mikserach z serii X Behringera. Preampy mogą „przyjąć” bez przesterowania maksymalny sygnał o poziomie +24 dBu. Pasmo przenoszenia bez problemu spełnia podane w specyfikacji producenta założenia (20 Hz-20 kHz, 0 dB/-1 dB), przy czym w zakresie mniej więcej 50 Hz-5 kHz charakterystyka jest idealnie płaska, a powyżej i poniżej tego zakresu zaczyna sukcesywnie opadać (ale wciąż utrzymując się w limicie -1 dB). Prawdę mówiąc, nawet przy największym wzmocnieniu przedwzmacniacza (+60 dB) owe -1 dB wypada przy 15 Hz i około 22 kHz. Pomiary wykonano również dla konfiguracji analogowe wejście- -analogowe wyjście (tutaj przester pojawia się, gdy sygnał osiągnie +21 dBu, taki jest też maksymalny poziom wyjściowy M32). W obu przypadkach – czyli zarówno dla samego układu preamp/konwerter, jak i dla kompletnego toru analogowego – wyniki takich parametrów jak zniekształcenia czy szumy wyszły średnio o 10 dB lepsze niż dla X32. Przy czym trzeba od razu nadmienić, że w przypadku X32 te parametry są i tak naprawdę wysokie, jak na kompaktowy mikser budżetowy.

Natomiast opierając się już na własnych wrażeniach mogę wypowiedzieć się o estetyczno-ergonomicznej stronie M32. I muszę przyznać, że oprócz jednego małego minusa praca z M32 to czysta przyjemność. Ustawiony pod kątem panel z ekranem LCD i manipulatorami, również tymi z „channel strip”, poprawia i tak bardzo dobrą (w X32) widoczność tego, co wyświetlane jest na monitorze, oraz wygodę obsługi gałek i przycisków. Zresztą sam wygląd, jak i dotyk enkoderów i tłumików, jest przyjemny dla oka i palca. Całość generalnie sprawia wrażenie solidności i stabilności, choć waga miksera w stosunku do X32 zwiększyła się tylko o niespełna 5 kg. Podświetlenia przycisków są stonowane – w zasadzie „świeci” tylko sam napis na przycisku – a jednocześnie widoczne. Nie ma się więc wrażenia „odpustowej”, plastikowej kolorowości. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że pod tym względem M32 wygląda bardziej profesjonalnie, niż konsolety z serii PRO (jest mniej „choinkowa”). Biorąc więc pod uwagę wygląd i ergonomię, na M32 pracuje się jak na w pełni profesjonalnej konsolecie – po prostu przyjemnie.


Mały minus, o którym zaś wspomniałem, to „podłokietnik”. Z wyglądu ta część, na której można oprzeć ręce podczas pracy, wykonana jest z innego materiału niż obudowa. Niestety, to wciąż metal, tylko o innej fakturze zewnętrznej, a szybko przekonałem się o tym, gdy po wyjęciu konsolety z kejsa, który stał wcześniej w dużo zimniejszym pomieszczeniu, po oparciu rąk (krótki rękaw!) na owym z wyglądu „przyjemnym” podłokietniku odskoczyłem jak oparzony, a konkretnie „przymrożony”. Już nie mówię, żeby część owa była wykonana z drewna mahoniowego czy prawdziwej skóry, ale można było zastosować jakiś miększy materiał (choćby skaj), który nie tylko izolowałby termicznie, ale też zapewnił jakieś bardziej komfortowe, niż „goły” metal, podparcie dla przedramion. Oczywiście to tylko taka mała niedogodność, nie mająca w zasadzie żadnego wpływu na końcową opinie o M32, która – w moim przypadku – jest jak najbardziej pozytywna.

 

REASUMUJĄC


Nie wnikając w przyczyny tej decyzji (być może odgóej, od samego „szefa szefów”) Midas Consoles zaprojektował i wyprodukował konsoletę w zasadzie „dla każdego”. W zasadzie już na pierwszy rzut oka widać, że X32 i M32 to bliskie kuzynostwo, ale na szczęście nie rodzeństwo (nie miałaby wtedy żadnego uzasadnienia prawie dwukrotnie większa cena M32 w stosunku do X32). Choć obie konsolety oparte są na tym samym oprogramowaniu i – bardzo prawdopodobnie – na tym samym hardware odpowiedzialnym za wewnętrzny processing, to jednak Midas Consoles w swoim produkcie nie ograniczył się tylko do kosmetycznych „upiększeń” w stosunku do X32. Inny wygląd, inny układ przestrzeni roboczej (góy panel po kątem), inne przyciski, gałki i suwaki to tylko część z „ulepszeń”. Ważniejsze jest to, czego nie widać – inne preampy i konwertery, wyższej jakości komponenty (na pewno tłumiki). Na tym postanowili skupić się inżynierowie Midasa, aby jeszcze bardziej podnieść i tak naprawdę całkiem niezłą jakość brzmienia (a także obniżyć awaryjność) swojego miksera, w stosunku do „pierwowzoru”. Skoro nie mogli „grzebać” w „cyfrze”, pozostał wygląd, wejścia i wyjścia. I, jak widać, wykorzystali swoją szansę, bowiem – znów bazując na pomiarach czasopisma Production Partner – różnicę są, i to dość konkretne. Prawdopodobnie przekłada się to też na słyszalne efekty, ale na ten temat – jak już pisałem – nie będziemy się wypowiadać, nie mając możliwości porównania obu konsolet na zasadzie 1:1.

Czy opłaca się więc wydawać prawie drugie tyle za Midasa M32, czy lepiej kupić X32? Jeśli dla kogoś pierwszym i najważniejszym kryterium są pieniądze, albo po prostu nie ma możliwości wydać więcej, X32 jest dobry wyborem. Jeśli zaś dla kogoś cena jest tylko jednym z kilku aspektów, a zależy mu też na jakości wykonania (a więc i trwałości urządzenia) oraz na brzmieniu wysokiej jakości, myślę, że warto spojrzeć łaskawym okiem na M32. Dla firm renatalowych, w których sprzęt przemierza rocznie dziesiątki tysięcy kilometrów, ale też i ośrodków, które nie mogą sobie pozwolić na kupowanie nowego sprzętu co 2 lata (domy kultury, kluby, itp.), które potrzebują konsolety prostej w obsłudze, ale pozwalającej na obsłużenie nawet całkiem sporych imprez (40 kanałów, 25 wyjść, 8 DCA, 8 efektów, itd. – to całkiem sporo narzędzi w rękach kumatego realizatora), Midas M32 może okazać się strzałem w dziesiątkę.


Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanej konsolecie oraz innych produktach firmy Midas na stronie producenta: www.midasconsoles.com oraz polskiego dystrybutora: www.audioplus.pl.

INFORMACJE:


Tłumiki: 25 × 100 mm, motoryzowane
Wyświetlacz: 1 × 7” LCD TFT, 800 × 480
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (+0/-1 dB)
Wewnętrzny processing: 40 bitów, zmiennoprzecinkowy
Latencja: <0,8 ms
Zakres dynamiki: 106 dB (analog-analog)
Zniekształcenia: 0,03% (+40 dBu gain, 0 dBu out)
Szumy na wyjściu: -85 dBu
Zasilanie: 100-240 VAC, 50-60 Hz
Pobór mocy: 120 W
Temperatura pracy: 5-40ºC
Wymiary: 612 × 891 × 226 mm
Waga: 25 kg
Cena: info u dystrybutora

Dostarczył:
Audio Plus, ul. Kolejowa 50
05-092 Łomianki
tel. (22) 732 10 00
www.audioplus.pl