d&b audiotechnik J-series - systemy line-array z serii J

2011-04-13

W artykule niniejszym będzie mowa o systemie liniowym J-Series niemieckiej firmy d&b audiotechnik. Producent prezentowanych tu modułów nagłośnieniowych konsekwentnie stosuje jedno- i dwuliterowy schemat nazewnictwa, unikając nadawania swoim systemom nazw, które np. nam, Polakom, mogą się kojarzyć niekorzystnie (vide Meyer Sound MINA czy L-Acoustics KARA).

Ot, niewinne Q, C, T czy też właśnie J. Systemy liniowe spod znaku d&b audiotechnik cechują się też dość charakterystyczną sygnaturą brzmieniową, zapewniającą świetne brzmienie muzyki klasycznej i akustycznej (patrz "Muzyka klasyczna i nie tylko" LSP 4/2010), ale doskonale dają sobie radę również i tam, gdzie niezbędny jest "ogień" (patrz "Rawa Blues Festiwal" w LSP 6/2010). Mało tego, system ten sprawdza się także wtedy, gdzie już nawet i ogień nie wystarcza, a potrzebny jest szatan - festiwal w Wacken.

Seria J, choć znajduje się w ofercie systemów liniowych spod znaku d&b audiotechnik od pewnego czasu, to nie jest jeszcze rozpowszechniona w naszym kraju, choć nieliczne egzemplarze modułów już się u nas pojawiły. Dlatego, aby przybliżyć ów system potencjalnym nabywcom, zorganizowano prezentację, która miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku we Wrocławiu. Prezentacja zorganizowana została przez polskiego dystrybutora d&b, czyli firmę Konsbud-Audio. Mamy nadzieję, że tym artykułem choć w części nadrobimy to, co straciliśmy. A zatem…

LADIES AND GENTLEMEN, J-SERIES!

Jak już wspomniałem, system J jest obecny na rynku już od kilku lat. Jest to największy system liniowy w "stajni" d&b. Jest też systemem zdecydowanie riderowym. Na Zachodzie korzysta z niego wielu wykonawców, a często zdarza się tak, że jeśli nie jest on dostępny lokalnie, zostaje przywieziony. Owszem, nie jest systemem tanim, ale na tej półce jakościowej, na której się plasuje, czyli w ścisłej czołówce, trudno szukać rozwiązań niedrogich. Jednak klient wie, co dostaje. To nie tylko dobra materialne w postaci samego sprzętu, ale też wszechstronne szkolenia i doradztwo, a także 5-letnia gwarancja na WSZYSTKIE elementy systemu - także na głośniki, które z powodu takiego czy innego błędu zostałyby wystrzelone w kosmos. Są to więc wartości nie do przecenienia.

Zanim przejdziemy do zrelacjonowania rzeczonej prezentacji i jej treści, zajmijmy się parametrami omawianych zestawów, by Czytelnicy dokładnie wiedzieli, o czym mowa. Seria J nie jest szczególnie liczną rodziną. Póki co gromadzi czterech członków, z czego dwaj to moduły szerokopasmowe.

Zacznijmy więc od pierwszego z nich, czyli

J8

Jest to uniwersalny moduł trójdrożny, zbudowany z wykorzystaniem dwóch neodymowych głośników niskotonowych o średnicy 12 cali, uzupełnionych jednym 10-calowym tubowym głośnikiem średniotonowym oraz dwoma ciśnieniowymi driverami wysokotonowymi o wylocie 1,4 cala, dysponującymi dedykowanym falowodem. Konstrukcja zestawu sprawia, że u jej czoła powstaje koherentna, szerokopasmowa fala dźwiękowa, wytwarzająca - przy współpracy ze wzmacniaczem D12 i pomiarze z użyciem szumu różowego - poziom ciśnienia dźwięku o maksymalnej, bardzo wysokiej wartości 145 dB. Łączna moc RMS zestawu to 700 watów, z czego 500 przypada na sekcję niskotonową. Wartość szczytowa jest natomiast czterokrotnie wyższa, z podziałem 2.000 W dla sekcji LF i 800 dla połączonej sekcji średnio-wysokotonowej.

Dźwięk w paśmie z dolną granicą 250 Hz propagowany jest przez J8 w obszarze 80 stopni, zaś pasmo przetwarzanych częstotliwości zawiera się w granicach 45 Hz-17 kHz. Obudowa J8 wykonana jest ze specjalnej sklejki szkutniczej i pokryta odpoą na uderzenia oraz działanie warunków atmosferycznych warstwą PCP, czyli Polyurea Cabinet Protection, z poliuretanu. Wymiary modułu to 36 x 110 x 57 centymetrów.Od frontu głośniki chronione są metalowym grillem, a po obu bokach obudowy, a także na tylnej jej ścianie, znajdują się wpuszczone uchwyty, które znacznie ułatwiają przenoszenie modułu przez dwie osoby - pojedyncza "paczka" waży 60 kilogramów, a więc do najlżejszych nie należy, choć, z drugiej strony, najcięższa też nie jest.

J8 można wykorzystać do nagłaśniania różnorodnego materiału dźwiękowego - tak muzyki, jak i mowy. Sygnał doprowadzany jest ze wzmacniacza poprzez przyłącza EP5 lub NL8 i każdy J8 wyposażony jest w dwa takie gniazda, połączone równolegle.

Zintegrowany osprzęt do podwieszania pozwala na zestawianie klastrów złożonych nawet z 24 modułów! Nietrudno policzyć, że klaster taki waży niemal półtorej tony, można więc mniemać, że hardware jest solidny i wytrzymały. Ponadto umożliwia dobór kątów rozchylenia modułów w zakresie 0-7 stopni, w krokach co 1 stopień.

Moduł J8 jest w pełni komplementay z wchodzącym w skład serii subwooferem J-SUB, jak również drugim w grupie modułem szerokopasmowym

J12

Jest to w zasadzie niemal dokładnie taki sam moduł, jak J8 - tak pod względem konstrukcyjnym, jak i większości względów elektroakustycznych. W zasadzie odmienność sprowadza się do jednej tylko różnicy - kąta propagacji dźwięku. W przypadku "dwunastki" wynosi on bowiem aż 120 stopni. Poza tym oba modele są takie same. Dla obu też, jako akcesorium opcjonalne, dostępny jest tzw. wheelboard, czyli platforma na kółkach, stanowiąca jednocześnie osłonę przodu zestawu.

Warto jeszcze nadmienić, jeśli idzie o J8 i J12, że w obu paczkach zastosowano bardzo łagodne filtry, w efekcie czego pasma kierowane na poszczególne sekcje dość szeroko na siebie zachodzą. Ma to duże znaczenie dla kształtu charakterystyki kierunkowej, gdyż zapewnia płynne i mało agresywne przejście pomiędzy tymi pasmami. Z racji konstrukcji elektroakustycznej oba moduły pracują w trybie bi-amp. Ponieważ nie ma tu już nad czym się więcej rozwodzić, przejdźmy do subwoofera

J-SUB

W trzewiach tego subwoofera biją trzy serca - 18-calowe neodymowe głośniki o dużym skoku membrany. Dwa z nich skierowane są ku przodowi, trzeci zaś ku tyłowi. Oznacza to, iż J-SUB wpisuje się w trend konstruowania subwooferów kardioidalnych, eliminujących potrzebę zestawiania takich układów z odrębnych subów - teraz na przodach można wykorzystać całą posiadaną ich baterię.

J-SUB może współpracować z klastrami złożonymi zarówno z samych J8, jak i J12, a także z mieszanymi. Równie dobrze mu się pracuje przy ustawieniu na podłożu, jak i przy podwieszeniu. Pojedyncza sztuka wytwarza SPL na poziomie 138 dB, a z pasmem przetwarzania - przy pracy bez wsparcia ze strony dodatkowego suba J-INFRA, o którym za chwilę - schodzi do 37 Hz. Gdy używany jest wraz z INFRĄ, wówczas dolne częstotliwości kończą się na 70 Hz. Moc opisywanego subbasu wynosi 800 watów RMS promieniowane w przód, zaś 400 do tyłu. Aby obliczyć wartości szczytowe, wystarczy przemnożyć RMS przez cztery.

Skrzynia J-SUBa to konstrukcja bass-reflex i wykonana została z takiego samego materiału i wykończona tak samo, jak obudowy modułów szerokopasmowych. W skrzynię wpuszczono łącznie osiem uchwytów, po cztery na każdym boku - do przenoszenia, zwłaszcza na większe odległości, przydadzą się nawet cztery osoby, bo opisywany subbas waży 106 kilogramów, zaś jego wymiary to 540 × 1.100 × 945 mm (jak widać, szerokością J-SUB jest dopasowany do modułów szerokopasmowych). Pewnym udogodnieniem są cztery kółka transportowe, o średnicy 100 mm, zamontowane na tylnej ścianie skrzyni, ale i tak aby dźwignąć J-SUBa, trzeba mieć trochę krzepy i wygodny uchwyt. Na czas transportu subwoofera można go "zadeklować" od przodu za pomocą dedykowanej, drewnianej pokrywy.

Do omówienia pozostał nam czwarty członek rodziny J, czyli

J-INFRA

Jest to niejako "dodatek" do serii J, znacznie poszerzający jego możliwości. Nazwa tego subwoofera sugeruje, że jego zadaniem jest przetwarzanie możliwie najniższych częstotliwości. Nie są to, co prawda, infradźwięki, gdyż pasmo kończy się tu "zaledwie" na 27 Hz, ale i tak efekt pracy INFRY jest wyraźnie wyczuwalny.

Subwoofer ten został zaprojektowany jako uzupełnienie dla systemów złożonych z modułów szerokopasmowych J i J-SUB-ów. Jednak przeznaczony jest wyłącznie do ustawiania "na glebie", w związku z czym nie wyposażono go w osprzęt do podwieszania.

Wtrącę jedynie, iż dla pozostałych trzech, opisanych wyżej modułów dostępny jest wszelaki wybór "garmażerki" do stakowania, podwieszania i co tam jeszcze komu potrzeba.

J-INFRA to prawdziwy, ważący 152 kilogramy potwór - i musi swoje ważyć, albowiem za przetwarzanie tak niskich częstotliwości odpowiadają trzy 21-calowe głośniki, zamknięte w dwóch komorach bass-reflex. Podobnie, jak w J-SUB, dwa głośniki skierowane są w przód, a jeden w tył, co sprawia, że J-INFRA to subwoofer kardioidalny. Tak, jak w przypadku J-SUBa, specjalny preset hiperkardioidalny, jaki można wybrać we wzmacniaczach D12, których to należy używać do napędzania INFRY, pozwala tak zoptymalizować jej charakterystykę kierunkową, by uzyskać jak największe tłumienie po lewej i prawej stronie z tyłu subbasu. A jest co tłumić…

Maksymalny SPL, jaki INFRA jest w stanie z siebie wykrzesać, to 141 dB. Moc RMS przekazywana na front wynosi 1,2 kilowata, zaś na tył 600 W. Szczytowa, podobnie jak w pozostałych modelach, jest cztery razy większa. Jeśli chodzi o materiały konstrukcyjne obudowy J-INFRA, to nie ma tu odstępstwa od poprzednich modeli - sklejka szkutnicza i pokrycie PCP. Szerokość

INFRY to 68,5 × 118 × 104 centymetry (wys. x szer. x głęb.), a więc widać, że jest ciut, o całe 7 centymetrów, szersza od pozostałych "Jotek". Podobnie, jak w przypadku J-SUBa, producent oferuje opcjonalny "dekiel" na przedni grill.

PREZENTACJA

Teraz kilka słów o imprezie, o której była mowa na początku. A więc…

Prezentacja serii J, a także towarzyszące jej szkolenie z zakresu obsługi i montażu tego systemu, zorganizowano 23 września 2010 we Wrocławskiej Wytwói Filmów Fabulaych. Organizacją imprezy zajął się, o czym już wspomniałem, dystrybutor d&b audiotechnik w Polsce, firma Konsbud-Audio. Specjalnie na tę okazję zaproszono gościa - Stefana Goertza, który jest doświadczonym dźwiękowcem i inżynierem wsparcia technicznego w d&b.

Dla osób zainteresowanych nagłośnieniem - których na prezentację przybyła ponad setka - a więc przede wszystkim właścicieli firm nagłośnieniowych i realizatorów dźwięku, była to świetna okazja do zapoznania się z praktycznymi aspektami korzystania z tych urządzeń.

Część merytoryczna, jak na Niemca przystało, została przygotowana bardzo drobiazgowo i pozwoliła przekazać słuchaczom zasady działania systemów liniowych (przy czym nie chodziło tylko o systemy d&b audiotechnik, ale ogólnie o wszystkie). Uczestnicy dowiedzieli się, jakie prawa fizyczne rządzą pracą systemów liniowych, a także co odróżnia je od systemów konwencjonalnych - pomogły w tym przeprowadzane eksperymenty, pozwalające nausznie dostrzec owe różnice. Wykład poparty został szczegółowymi wykresami, ilustracjami i omówieniem konkretnych sytuacji, dzięki czemu uczestnicy mogli przyswoić potężną dawkę solidnej, praktycznej wiedzy.

Oczywiście, przekazanie całej tej mądrości byłoby cokolwiek powierzchowne, gdyby nie przykłady dźwiękowe, które stanowiły integralny element szkolenia i prezentacji. Liczni słuchacze przyznawali, iż dzięki temu wykładowi tak naprawdę "skumali", o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi i czym to się je.

Druga część szkolenia koncentrowała się już konkretnie na produktach d&b audiotechnik. Uczestnicy poznali zasady, którymi kierowali się projektanci systemu J, omówiono także cechy, na jakich skupiono się w szczególnym stopniu, a także sposób, w jaki znajdują one przełożenie na zastosowania praktyczne.

Wykład teoretyczny doskonale uzupełniła prezentacja konstrukcji poszczególnych zestawów głośnikowych, a także omówienie właściwości akustycznych. Znajomość działania narzędzia to jedno, ale wiedza o jego praktycznym wykorzystaniu to zupełnie inna para kaloszy. Dlatego też w kolejnej części szkolenia zajmowano się kwestią konfigurowania systemów liniowych dla konkretnej przestrzeni.

Wszak systemów nagłośnieniowych, a "liniówek" w szczególności, nie konfiguruje się "jak popadnie". Do przygotowania projektu systemu dla danego miejsca wymagane jest użycie wyspecjalizowanego oprogramowania, które pozwala ów system modelować i zasymulować jego działanie. W przypadku systemów d&b jest to aplikacja ArrayCalc. Dlatego nie pominięto i tego aspektu.
Prelegent, przy czynnym współudziale uczestników szkolenia, dokonał wyliczenia parametrów niezbędnych do zestawienia gotowego systemu nagłośnieniowego, po czym rozpoczęła się kolejna, najbardziej praktyczna część, czyli montaż zestawów głośnikowych w klastry.

Z naturalnych względów ten fragment szkolenia spotkał się ze szczególnym zainteresowaniem ze strony uczestników, bo co komu z systemu, którego nie potrafi się zawiesić… Jak się okazało, system J jest bardzo przyjazny w tym względzie - klaster złożony z 6 zestawów głośnikowych zmontowano w ciągu zaledwie dziesięciu minut, a do wykonania tego zadania z powodzeniem wystarczyło tylko dwóch techników.

Końcówka imprezy pozwoliła na zapoznanie się z walorami brzmieniowymi systemu J. Oceny dokonano zarówno na podstawie nagrań z płyt, jak również wykonania na żywo. W tym celu organizator prezentacji zaprosił zespół Poluzjanci, który zaprezentował zgromadzonym - i ku uciesze ich uszu, jak mniemam - szereg zróżnicowanych, tak pod względem treści, jak i formy, utworów. Od niemal balladowych, bardzo delikatnych począwszy, po bardzo żywiołowe kawałki funkowe, kipiące energią, nasyceniem dźwiękowym, no i "kopiących" basem. W ten sposób wszyscy przekonali się o walorach prezentowanego systemu.

Impreza okazała się bardzo udana i, co najważniejsze, w sposób miarodajny pokazała walory systemu J. Jak to się przełoży na jego upowszechnienie wśród rodzimych firm nagłośnieniowych, zobaczymy. Niewątpliwie jednak system na nie w pełni zasługuje.

Wiadomo, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, i pewnie nie każdy uczestnik prezentacji dał się serii J uwieść. Jednak bez względu na to, jedną z najpowszechniejszych opinii wśród uczestników było to  iż tego typu prezentacje i szkolenia powinny odbywać się jak najczęściej. No, i trudno się z nią nie zgodzić.

PODSUMOWANIE

Seria J firmy d&b audiotechnik to z pewnością system godzien wszelkiego zainteresowania. Biorąc przy tym pod uwagę to, iż jest systemem riderowym, każda większa i szanująca się firma nagłośnieniowa powinna rozważyć jego zakup. Inwestycja taka może też być ważką decyzją biznesową w przypadku firm średnich, która w jakiejś perspektywie czasu pozwoli im "zaistnieć" na większą skalę. Z niecierpliwością będziemy więc oczekiwać informacji, że gdzieś w kraju ktoś robi "sztukę" na tym systemie. I obyśmy nie czekali zbyt długo!

Marek Korbecki


Więcej informacji i zestawach z serii J oraz innych produktach firmy d&b audiotechnik na stronie producenta: www.dbaudio.com oraz polskiego dystrybutora: www.konsbud-audio.pl.