Meyer Sound MM-4XP i MM-10ACX - Kompaktowe, aktywne zestawy głośnikowe – subbas + satelita

2012-11-26

Nazwa „Meyer”, a konkretnie „Meyer Sound” przeważnie kojarzy się z dużymi, koncertowymi systemami nagłośnieniowymi (MILO, MICA, albo MSL, CQ), znakomitymi monitorami scenicznymi (MJF-212A), może też ze świetnym procesorem Galileo.

Co bardziej będący „w temacie” skojarzą też nazwę Meyer z serią nieco mniejszych zestawów nagłośnieniowych UP (UPQ, UPA, UPJ czy UPM), które świetnie sprawdzają się zarówno w teatrach, operach jak i podczas nagłaśniania mniejszych koncertów i eventów.

Generalnie tzw. koncertówka. Jednak już w mniejszym stopniu kojarzymy markę „Meyer Sound” z zestawami znacznie mniejszymi, przeznaczonymi głównie do instalacji stałych, które można z powodzeniem instalować zarówno w teatrach czy świątyniach, jak i restauracjach, barach, muzeach itp. Przedstawicielami serii INDUSTRIAL – urządzeń przeznaczonych właśnie głównie do instalacji stałych – są dwa urządzenia głośnikowe, którym przyjrzymy się w tym artykule.

 

MM-4XP I MM-10ACX


to – odpowiednio – ultrakompaktowy zestaw szerokopasmowy, zbudowany w oparciu o tylko jeden głośnik w metalowej obudowie(!) oraz również kompaktowy (aczkolwiek już widocznie większy od „czwórki”) subwoofer z głośnikiem 10”. Obydwa urządzenia są aktywne i obydwa przystosowane do montażu na ścianie, suficie czy gdzie tam sobie jeszcze kto zamarzy. Niech Was jednak nie zwiodą małe wymiary i „dziwna” metalowa obudowa MM-4XP – brzmienie tych „maleństw” potrafi powalić na kolana, a i „przyłożyć dźwiękiem” też potrafią (oczywiście, nie można ich porównywać do systemów koncertowych, ale w swojej lidze są pod oboma względami na jednym z czołowych miejsc). Ale przejdźmy do konkretów.

MM-4XP


Po jednogłośnikowym „maluchu” z przetwoikiem 4”, wyposażonym we wzmacniacz klasy D na układzie scalonym i bez zasilacza sieciowego (szczegóły za moment) można by się spodziewać trochę mniejszej wagi, niż 2 kg (co i tak nie jest wcale złym wynikiem). Owszem, ale pod warunkiem, że jego obudowa nie jest wykonana z metalu, a konkretnie aluminium, dzięki czemu żaden zestaw głośnikowy – z tworzywa sztucznego czy sklejki – nie jest w stanie mu „podskoczyć” pod względem wytrzymałościowym. Ale i brzmieniowo, jak się okazuje, też nie ma powodów do narzekań, a wprost przeciwnie.

Budowa MM-4XP jest wręcz banalnie prosta – obudowa to kawałek metalowej rury o przekroju kwadratowym, polakierowanej na czao (w standardzie jest też dostępna wersja biała, zaś na życzenie klienta można ją pomalować na niemalże dowolny kolor). Z jednej strony jest ona zamknięta 4-omowym głośnikiem własnego projektu i produkcji, o średnicy membrany 4” i średnicy cewki 0,75”, który osłania przykręcana osłona z perforowanej blachy. Od tyłu obudowę zamyka metalowa użebrowana płyta (będąca jednocześnie radiatorem), do której przymocowana jest cała elektronika, w formie dwóch płytek drukowanych wykonanych w technologii mieszanej – SMD i przewlekanej. Na nich to znajdują się układy wejściowe oraz wzmacniacz, pracujący w klasie D, zrealizowany na pojedynczym układzie scalonym. Tak po prawdzie to cała obudowa jest jednym wielkim radiatorem, który rozprasza nie tylko ciepło pochodzące od układów mocy, ale również cewki głośnika.


MM-4XP – jak już napisałem – ma swój wzmacniacz, a więc w naszej polskiej nomenklaturze jest zestawem aktywnym. Nigdzie jednak nie można znaleźć gniazda kabla zasilającego, ani też na żadnej z dwóch płytek drukowanych nie widać układu zasilacza. I tak jest w rzeczywistości, bowiem „czwórka” w takowy nie jest wyposażona. Aby ją zasilić, trzeba doń podać od razu napięcie stałe o wartości 48 V, a więc jak widać sam MM-4XP do niczego nam się nie przyda. Trzeba jeszcze dysponować albo subbasem, który może zasilać „czwórki” – jak choćby opisany poniżej MM-10ACX – lub też specjalnym zasilaczem, który również dostaliśmy w komplecie (choć akurat nam nie był potrzebny – mieliśmy wszak „basik” MM-10ACX).

Tak więc, skoro dotarliśmy do kwestii zasilania, dwa zadania na temat

MPS-488HP


czyli właśnie owego zasilacza. Jest to urządzenie 8-kanałowe, a więc można nim zasilać niezależnie 8 urządzeń, i to nie tylko MM-4XP, ale również basów MM-10 bez wbudowanego zasilacza (tj. w wersji MM-10XP), a także zestawów UP- -4XP i HMS-10. Urządzenie ma wysokość 1U, a na panelu czołowym mamy tylko wyłącznik zasilania oraz zestaw ośmiu par LEDów: dioda niebieska informuje o obecności napięcia 48 V na odpowiadającym mu wyjściu, zaś zielona o tym, że do danego wyjścia podłączono zestaw głośnikowy i jest on w danym momencie zasilany. Intensywność świecenia diody zielonej informuje o poborze prądu przez podłączony głośnik, a więc również o tym – pośrednio – jak głośny sygnał emituje.


Z tyłu znajduje się osiem wejść sygnałowych (XLR, symetryczne) i osiem wyjść, przy czym – w zależności od modelu urządzenia – mogą one występować w dwóch formatach: Phoenix (MPS-488HPp) lub SwitchCraft EN3 (MPS-488HPe) – obydwa są 5-pinowe. Każde wejście XLR wyposażone jest też w mały przełącznik, za pomocą którego sygnał z niego możemy podać na wejście sąsiednie. Dzięki temu można np. na wszystkie 8 wyjść podać ten sam sygnał (z wejścia nr 1) lub różne kombinacje takich połączeń (np. 2 różne sygnały na 2 x 4 wyjścia, itd.).

Przy połączeniach kablowych między MPS-488HP a podłączonymi doń zestawami głośnikowymi, realizowanymi za pomocą kabli 18 AWG o długości nie większej niż 50 lub 150 m (w zależności od rodzaju podłączonego głośnika), tłumienie sygnału wynosi mniej niż 1 dB. Można oczywiście stosować też dłuższe połączenia, jeśli mamy systemy, które nie wymagają „żyłowania” zestawów głośnikowych do ich pełnej mocy.

Gwoli kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że istnieje również jednokanałowy zasilacz – MPS-481 – którym możemy zasilać tylko jeden zestaw MM-4XP, i tylko taki.

Wróćmy jeszcze na moment do MM-4XP. Z tyłu zestawu znajduje się tylko 5-pinowe gniazdo w formacie Switch- Craft EN3 oraz wielofunkcyjna, wielokolorowa dioda świecąca. Jej iluminacja na zielono oznacza gotowość urządzenia do pracy, jeśli błyska lub świeci na kolor pomarańczowy – informuje nas to o aktywacji limitera. Natomiast świecenie na kolor czerwony mówi nam, iż w urządzeniu wystąpił jakiś błąd lub jest ono uszkodzone.

MM-4XP, choć niewielki, jest w stanie wytworzyć szczytowy poziom ciśnienia dźwięku równy 113 dB. Pasmo pracy jest również zaskakujące, jak na tak mały przetwoik (i to tylko jeden), bowiem zawiera się w granicach 135 Hz-17 kHz (±4 dB) i jest bardzo wyrównane – co zresztą potwierdzają nasze pomiary.

 

MM-10ACX


to już bardziej klasyczne urządzenie – miniaturowy subbas typu bass-reflex, w obudowie z wielowarstwowej sklejki. Wewnątrz pracuje 10-calowy przetwoik produkcji Meyer Sound, o średnicy cewki 2” i impedancji 4 Om. Dzięki temu, i nawet pomimo tego, że jest to subbas aktywny, w wersji z wbudowanym zasilaczem sieciowym (są jeszcze dwie inne – wspomnimy też o nich za chwilę), to waży on tylko 12 kg i można go wręcz wziąć pod pachę (48 x 28 x 30 cm). Niech Was jednak nie zwiodą jego niewielkie rozmiary i waga – pomimo tego, potrafi on całkiem, całkiem „przyłożyć” (oczywiście, znów rozpatrując go w swojej kategorii „wagowej”).

Przód zestawu, a konkretnie głośnik, tradycyjnie chroni metalowa, perforowana osłona, zaś z tyłu znajdziemy trzy gniazda wejściowe (XLR), dwa wyjściowe, jedną diodę świecącą, dwa przełączniki i jeden potencjometr. A więc po kolei. Dwa z trzech XLR-ów służą do podania sygnałów, które wraz z napięciem zasilającym 48 V zostaną przesłanie do podłączonych do subwoofera maksymalnie dwóch zestawów MM-4XP lub jednego UP-4XP. Trzeci XLR służy do podania sygnału dla subbasu, przy czym – i tutaj dochodzimy do funkcji jednego z przełączników – zamiast osobnego sygnału subbas może zostać zasilony zsumowanym sygnałem z wejść sygnałowych zestawów szerokopasmowych. Znajdujący się obok potencjometr służy do regulacji poziomu głośności subbasu – od całkowitego wyciszenia do +10 dB – i służy do zbalansowania poziomu pracy subbasu i satelitów (nie wpływa w żaden sposób na poziom ich głośności). Należy pamiętać, iż wybierając opcję podania na subwoofer sygnału satelitów, w przypadku podania sygnału na oba wejścia sygnał po zsumowaniu zostanie stłumiony o 6 dB dając w efekcie poziom 0 dB. Jeśli jednak podłączymy tylko jeden kanał wejściowy, to sygnał wynikowy również zostanie stłumiony, w efekcie czego będzie o 6 dB niższy, niż wejściowy. Trzeba więc tą stratę, w przypadku pracy z tylko jedną satelitą, zrekompensować za pomocą wspomnianego wcześniej regulatora.

Gniazda wyjściowe, do których podłączamy satelity, mogą być w formacie Phoenix lub SwitchCraft EN3 – w zależności od modelu basu.

Z tyłu urządzenia mamy jeszcze przełącznik zmieniający polaryzację sygnału na wejściu (zamiana pinów 2 i 3 w „basowym” złączu XLR) oraz dwa PowerConowe gniazda zasilania – jedno wejściowe, a drugie służące do podania zasilania do kolejnego urządzenia.

Wspomniałem jeszcze o dwóch innych typach subbasów MM-10. Pierwszy z nich to MM-10XP, który nie ma wbudowanego zasilacza, a więc do prawidłowego funkcjonowania wymaga współpracy z MPS-488HP (nie można też za jego pomocą „zasilać” satelitów). Drugi – MM-10AC – takowy zasilacz wbudowany ma, a więc „zwyczajnie” podłączamy go do prądu za pomocą kabla ze złączem PowerCon, jest on jednak „samolubną” wersją MM-10ACX, tzn. nie daje możliwości zasilania zestawów MM-4XP czy UP-4XP.

GRAJMY


Czyli to, o co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim. Owszem, mała waga i wymiary, ładny wygląd, funkcjonalność, itd. są ważne, ale i tak najważniejsze jest brzmienie (no, cena też często ma kluczowe znaczenie). Jak więc gra system MM-10ACX + 2 x MM-4XP?

W skrócie można powiedzieć, że z zaskakującym „kopem” (biorąc pod uwagę wielkość komponentów, szczególnie satelitów) i wręcz rewelacyjnie jeśli chodzi o brzmienie, ale tego akurat można się było spodziewać, biorąc pod uwagę renomę producenta. „Czwóreczki” grają bardzo wyrównanym pasmem, co przy odtwarzaniu muzyki tylko za ich pomocą, oraz biorąc pod uwagę, że poniżej 100 Hz praktycznie nie grają, daje wrażenie „pudełkowatości”. I bardzo dobrze – nie ma żadnych podcięć średnicy ani nadmieych podbić góry czy dołu. Dzięki temu wszystko jest słyszalne (również błędy wykonawcze, szczególnie wokalu, i realizatorskie). W połączeniu z subbasem „ukazuje” nam się całe szerokie pasmo, gdyż MM-10ACX gra od 35 Hz! I nie jest to tylko chwyt reklamowy – sprawdzone pomiarowo. Natomiast co do jego góej częstotliwości to wypadła nam trochę niżej niż podaje producent, ale nie jest to słyszalne (choć można zauważyć płytki dołeczek między 100 a 200 Hz). Natomiast góra odtwarzanego przez cały system pasma jest wyrównana, i tylko leciutko podbity jest wąski zakres góego środka (7-8 kHz). Poza tym pasmo nie kończy się raptownie powyżej 10-12 kHz, jak to bywa w niektórych miniaturowych zestawach głośnikowych. No a przecież nie ma tutaj żadnego drivera – za wszystko odpowiada 4-calowy głośnik, który z definicji powinien już powyżej 10 kHz nie grać tak dobrze. A jednak gra!

 

POMIARY

 



Charakterystyka amplitudowa (niebieska) i fazowa (czerwona) MM-4XP. Pasmo przenoszenia zawiera się w granicach określonych przez producenta, a nawet nieco wyżej w górze pasma (prawie 18 kHz, przy spadku -4 dB). Widać, że pasmo jest wyrównane, z lekkim podcięciem niskiego środka i podbiciem o 3 dB zakresu 200-350 Hz. Płaski przebieg ma również charakterystyka fazowa, w zakresie szerszym niż podaje producent – zakładając odchyłkę ±45o to wg. naszych pomiarów jest to 300 Hz-17 kHz.

Charakterystyka amplitudowa satelity MM-4XP (niebieska), subbasu MM-10ACX (czerwona) i systemu złożonego z jednego subbasu i jednej satelity (zielona – potencjometr poziomu sygnału subbasu w pozycji 0). Wg. naszych pomiarów częstotliwość dolna MM-10ACX zgadza się z danymi producenta, natomiast góa jest nieco niższa, co też może wynikać z faktu, iż producent podaje pełną charakterystykę subbasu, a my możemy zmierzyć ją tylko po processingu, a więc również po crossoverze o nieznanej nam wartości częstotliwości podziału.

 

REASUMUJĄC


System złożony z subbasu MM-10ACX i dwóch satelitów MM-4XP nie jest stworzony do nagłaśniania koncertów rockowych, choć brzmienie przesterowanych gitar jest całkiem niezłe. Powiem więcej, dawno nie słyszałem tak soczyście brzmiących gitar w moim testowym nagraniu „starego, dobrego” Iron Maiden („2 minutes to midnight”) jak właśnie na tym systemie – bez jazgotliwości, ale i bez zamulania brzmienia. To za sprawą wyrównanego pasma przenoszenia „czwórek”, dzięki czemu system brzmi niemalże ze studyjną precyzją (swoją drogą mógłby być ciekawym alteatywnym systemem odsłuchowym do studia – zwłaszcza, że miejsca wiele nie zajmuje). Co prawda nie jest on w stanie „zabić dźwiękiem”, bo 220 W mocy wzmacniacza subbasu nie jest w stanie równać się z kilowatowymi mocami zestawów koncertowych, ale niewielki firmowy event można by spokojnie obsłużyć za jego pomocą. Ale tak naprawdę to jego miejsce jest w instalacjach stałych (a’propos MM-4XP jest elementem składowym systemu Constallation – to też o czymś świadczy), gdzie z jednej strony oferuje dyskrecję wizualną, a z drugiej brzmienie wysokiej jakości. Miejmy nadzieję, że i nasi rodzimi integratorzy i projektanci instalacyjnych systemów nagłośnieniowych docenią walory owych zestawów i będzie je można częściej spotykać w Polsce, niż do tej pory.

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanych zestawach głośnikowych oraz innych produktach firmy Meyer Sound na stronie inteetowej producenta: www.meyersound.com oraz polskiego dystrybutora: www.polsound.pl.

INFORMACJE:


MM-4XP
Pasmo przenoszenia: 160 Hz-16 kHz (±4 dB)
Charakterystyka fazowa: 700 Hz-17 kHz (±45o)
Max szczytowy SPL: 113 dB
Dyspersja: 80o (3-14 kHz), 120o (<2 kHz)
Zasilanie: 48 V DC
Wymiary: 102,5 × 102,5 × 145,4 mm
Waga: 1,91 kg
Cena: info u dystrybutora

MM-10ACX
Moc RMS: 220 W (440 W w szczycie)
Pasmo przenoszenia: 35 Hz-208 Hz (±4 dB)
Max szczytowy SPL: 123 dB
THD, IM, TIM: <0,02%
Wymiary: 483 × 279 × 305 mm
Waga: 14 kg
Cena: info u dystrybutora

MPS 488HP
Wymiary: 483 × 44 × 349 mm
Waga: 6,6 kg
Cena: info u dystrybutora

Dostarczył:
Polsound, ul. Graniczna 17
05-092 Łomianki-Dąbrowa
tel. (22) 751-84-87
www.polsound.pl