TOA F-1000WT i F-1300B

2010-08-25

TOA Electronics to firma z bogatą, bo już 70-letnią tradycją. Zajmuje się przede wszystkim produkcją sprzętu elektroakustycznego – głośników, wzmacniaczy, systemów bezprzewodowych, mikrofonów – a także urządzeń do komunikacji wewnętrznej i systemów ochrony. I choć wyroby TOA niespecjalnie są widoczne w reklamach prasowych – przynajmniej w naszym kraju – to jednak firma znajduje klientów i kontrahentów na całym świecie. Jej produkty pracują m.in. w takich miejscach jak słynny drapacz chmur Taipei 101, siedziba japońskiej telewizji NHK czy też opera wiedeńska.

Już choćby te nazwy świadczą o uznaniu, jakim cieszą się wyroby z logo TOA. Znamiennym jest też, że instrukcja instalacji, jaką otrzymałem wraz z jednym z zestawów, jest w dwóch językach – angielskim i… bodajże japońskim. Do testów otrzymaliśmy dwa modele instalacyjnych, kompaktowych dwudrożnych zestawów głośnikowych TOA: F-1000WT oraz F-1300B. Poza wymiarami, ciężarem i kolorem różnią się one jedną podstawową cechą – pierwszy zestaw przystosowany jest do pracy w instalacjach z 100- lub 70-woltowymi liniami sygnałowymi, zaś drugi to zestaw o niskiej impedancji, który może być podłączony do zwykłego wzmacniacza.

SZKIEŁKIEM I OKIEM

Oba zestawy, a F-1000WT w szczególności, na pierwszy rzut oka mogą przypominać nieco większe multimedialne głośniki komputerowe. Jednak w odróżnieniu od takowych konstrukcje TOA to nie plastikowe „pierdziawki” (mimo tego, że ich obudowy istotnie są wykonane z tworzywa sztucznego), a bardzo solidne paczki. To się po prostu czuje „na wagę”. Tworzywo, z którego wykonane są obudowy, to nie jakiś tam sobie plastik, a HIPS czyli polistyren wysokoudarowy. Oznacza to, że obudowy serii F są bardzo odpoe na uderzenia czy upadki. Są to układy typu bass-reflex, z otworami wyprowadzonymi na przednią płytę. Oczywiście, nie sprawią one, że od basów zafurkoczą nam nogawki, tym bardziej że membrany wooferów mają stosunkowo nieduże wychylenie, ale z pewnością trochę pomagają. Aby nie redukować efektywności tuneli, wytłumienie wnętrza zestawów sprowadzono do minimum – literalnie jest nim prostokątny kawałek pianki. W przypadku modelu F-1000WT masę zwiększa zainstalowany wewnątrz transformator. Jak wiadomo, wykorzystanie 100-woltowych linii sygnałowych, z czym wiąże się konieczność stosowania takowych transformatorów, pozwala zredukować straty sygnału, jakie pojawiają się w instalacjach rozległych. Dlatego też stosuje się je tam, gdzie głośniki muszą być zainstalowane w dużej odległości od źródła sygnału i od samych siebie.

Obydwa testowane modele to układy dwudrożne typu bass-reflex (na zdjęciu F-1000WT)

Jednak do kwestii technicznych wrócimy za chwilę. Głośniki w obu opisywanych tu modelach instalacyjnych są chronione stalową maskownicą siatkową o drobnych, ale gęsto rozsianych otworkach. Mocowana ona jest pojedynczym wkrętem, ukrytym pod umieszczonym centralnie firmowym logo, przyklejonym za pomocą mocnej obustronnie klejącej taśmy. Co do wytrzymałości samej maskownicy, to nie mam najmniejszych obaw – powinna wytrzymać bardzo wiele. Mam natomiast wątpliwości, jeśli chodzi o trwałość pokrywającego ją lakieru. Model F-1300B, w kolorze czaym, który trafił w moje ręce, miał wyraźnie widoczną „kancerę” na maskownicy. Nie widzę w tym, co prawda, większego problemu, albowiem głośników tego rodzaju raczej się po zainstalowaniu nie rusza, a rzecz jest natury wyłącznie estetycznej; chciałem jedynie zwrócić uwagę instalatorów na tę kwestię. Maskownica jest pewnie osadzona i nie rezonuje. Idealnie też pasuje do wgłębień na obwodzie płyty czołowej obudowy. Pod spodem obudowy znajdują się fabrycznie zamaskowane gniazda służące do zamontowania głośników np. pod sufitem. Aby je odsłonić, należy użyć argumentu siłowego, w postaci punktaka lub śrubokręta. Oczywiście, oznacza to pozbawienie gniazd owej ochrony na zawsze. Ale, jak powiadam, nie jest to sprzęt do ciągłego montażu i demontażu, więc w zasadzie nie ma się czym przejmować.

 

PARAMETRY TECHNICZNE

Zacznijmy od modelu standardowego, F-1300B. Jest to zestaw o impedancji 8 Ω. Jeśli podamy nań sygnał w postaci różowego szumu, to jest on w stanie przetworzyć do 50 watów mocy ciągłej. W przypadku typowego sygnału muzycznego czy mowy wartość ta wzrasta aż trzykrotnie, do 150 watów. Trzeba przyznać, że to dosyć dużo, jak na zestaw, który ma za zadanie gdzieś tam sobie leniwie sączyć podkład dźwiękowy. Jednak, jeśli zajdzie taka potrzeba, pozwoli też mocno dać czadu. Katalogowe pasmo przenoszenia zawiera się w granicach 80 Hz-20 kHz, przy czym producent zastrzega, iż w zależności od właściwości akustycznych pomieszczenia odchylenia mogą sięgnąć nawet -10 dB. Pasmo jest dzielone pomiędzy 5-calowy woofer i driver wysokotonowy w punkcie 2 kHz. Dźwięk jest propagowany w przestrzeni poziomej na 110, a w pionowej na 100 stopni. Ma na to wpływ ciekawy, ośmiokątny kształt hou wysokotonowego.

Wykresy kierunkowości poziomej F-1300B dla trzech zakresów częstotliwości

Skuteczność zestawu, przy 1 W mocy i mierzona w odległości 1 metra, wynosi 90 dB. Przewody doprowadzające sygnał podłącza się do terminalu ze zwykłymi stykami sprężynującymi. W przypadku wersji odpoych na warunki atmosferyczne, których oznaczenia zawierają na końcu człon WP (water proof), zabezpiecza się je specjalną osłoną, przykręcaną do obudowy. Przewody przechodzą przez wlot zaciskowy, który chroni je przed wyrwaniem, a przede wszystkim przed dostępem wilgoci. Warto też wspomnieć o tym, że niskoimpedancyjne modele serii F wyposażone są w obwody zabezpieczające przed nadmieym wzrostem poziomu niskich i wysokich częstotliwości. Zadziałanie takiego układu objawia się wyraźnie zauważalnym spadkiem głoś ności dźwięku. Obwód powraca do stanu spoczynkowego po 10 sekundach. Przejdźmy do drugiego testowanego modelu, F-1000WT. Jak już wspomniałem, jest on przystosowany do pracy z 100- i 70-woltowymi liniami sygnałowymi. Oczywiście, moc oddawana przez głośniki zależy w tym przypadku od napięcia linii sygnałowej i użytego odczepu transformatora, co decyduje o opoości wejściowej zestawu. Odpowiednich nastaw dokonuje się za pomocą przełącznika obrotowego, znajdującego się z tyłu obudowy. Jedną z dostępnych nastaw opoości jest wartość 330 Ω, jednak w tym przypadku producent wyraźnie przestrzega przed jej użyciem w instalacjach 100-woltowych.

Grozi to bowiem uszkodzeniem głośników lub wzmacniacza. W każdym razie jest niezdrowe. Ustawienie fabryczne to 670 Ω, przy którym zestaw oddaje moc 15 watów w instalacji 100-woltowej, a 7,5 W w 70-woltowej. Skuteczność tego zestawu to 87 dB. W przypadku modelu F-1000WT zakres przetwarzanych częstotliwości to 85 Hz-20 kHz, z takim samym zastrzeżeniem, jak w przypadku poprzedniego modelu. Podobnie jak F-1300B, zestaw zamknięty jest w obudowie typu bass-reflex, a tunele mają ciekawy, „zawinięty” ku górze kształt. Można się domyślać, że służy to ich wydłużeniu. Także i tu jedynym wytłumieniem pozostaje kawałek pianki. Jednakże z uwagi na to, że wewnątrz obudowy umieszczony jest też transformator, wraz z przełącznikiem opoości, jej objętość efektywna została zmniejszona, co też nie jest bez znaczenia dla częstotliwości rezonansowej. Uwagę zwraca bardzo schludny montaż elementów wewnętrznych. Żadnego kapiącego kleju termicznego, luty są czyste i sprawiają wrażenie bardzo pewnych. Zwrotnica w F-1000WT dzieli pasmo znacznie wyżej, niż w F-1300B, bo w punkcie aż 5 kHz. Woofer ma średnicę 4 cali i współpracuje z kopułkowym głośnikiem wysokotonowym. Oba głośniki produkowane są przez TOA. F-1000WT zapewnia 90-stopniową dyspersję dźwięku zarówno w poziomie, jak i w pionie.

 

AKCESORIA

Zestawy są dostarczane wraz z kompletem uchwytów, przy użyciu których głośniki można zamontować na ścianie, suficie lub statywie. Opcjonalnymi akcesoriami, dostępnymi w ofercie TOA, są specjalne uchwyty, które umożliwiają podwieszenie czterech zestawów, skierowanych w cztery strony, uchwyty krawędziowe, a także opaski do montażu na kolumnach i słupach.

NA UCHO

Z racji tego, że w czasie testowania opisywanych zestawów nie miałem dostępu do żadnej instalacji 100-woltowej, to próbę odsłuchu F-1000WT musiałem przeprowadzić podłączając go do zwykłego wzmacniacza. Zestaw F-1300B „przesłuchałem” natomiast w normalnych warunkach roboczych.

Użyłem zarówno materiału muzycznego, jak i mowy. Opis wniosków zacznę od modelu F-1300B. Pomimo, że zestaw ma bardzo wyrównaną, niemalże płaską charakterystykę częstotliwościową, muzyka nie brzmi bezpłciowo, a spłaszczanie brzmienia nie jest dokuczliwe nawet przy zmniejszaniu poziomu sygnału, które mogłoby powodować, że na wierzch wychodziłby przede wszystkim środek pasma. Brzmienie pozostaje czytelne nawet przy bardzo cichym słuchaniu. Aby uzyskać muzyczne brzmienie zestawu, nie trzeba więc stosować konturowych ustawień korekcji, ani przycisku Contour we wzmacniaczu. Cecha, o której piszę, nabiera szczególnego znaczenia w przypadku sygnału mowy. Zestaw zapewnia bardzo dobrą czytelność przetwarzanego głosu, tak męskiego, jak i żeńskiego, przy każdym poziomie, co predestynuje go do zastosowań komunikacyjnych czy też konferencyjnych. F-1000WT ma zbliżoną charakterystykę częstotliwościową, jakkolwiek podczas odsłuchu był nieco słabszy w zakresie basów.

Oczywiście, jeśli mówi się o zestawach głośnikowych tego rodzaju, to „bas” jest pojęciem umownym. Odniosłem jednak wrażenie, że dolna granica tejże charakterystyki leży nieco wyżej, niż deklarowane 85 Hz. No cóż, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewa się, że zestaw z 4-calowym wooferem, którego membrana ma wychył nie większy niż 5-6 milimetrów, wzbudzi dudnienie w klatce piersiowej. Wystarczy powiedzieć, że zakres średnicy jest przetwarzany dość przejrzyście i zapewne z myślą o tym projektowano F-1300WT. Trochę mniej skutecznie – w porównaniu do F-1000B – zestaw zachowuje się w zakresie „górki”. Wyrazistość owej górki w pewnym stopniu zależy od kąta odsłuchu. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to, iż zestaw nie był odsłuchiwany w nominalnych warunkach roboczych, a nieco „z partyzanta”, mogło być przyczyną pewnego zafałszowania rzeczywistego brzmienia i jego percepcji. Mimo to jednak mogę stwierdzić, że w zadeklarowanym obszarze dyspersji F-1000WT zapewnia wystarczająco wysoką czytelność sygnału, a rzeczone maksymalne 15 watów w zupełności wystarczy do skutecznego nagłośnienia jakiegokolwiek miejsca użyteczności publicznej. A o to chyba projektantom chodziło.

PODSUMOWANIE

Zestawy nagłośnieniowe TOA F-1000WT i F-1300B są ze wszech miar godnymi polecenia uwadze firm instalacyjnych. Zapewniają dobre i czytelne brzmienie, wystarczającą moc do nagłośnienia sporych powierzchni, a także wysoką odpoość mechaniczną. W przypadku konieczności montażu na otwartym terenie warto zainteresować się wariantami odpoymi na warunki atmosferyczne. Choć w ofercie znajdują się tylko dwa warianty kolorystyczne zestawów – biały i czay – to jednak producent dopuszcza samodzielne malowanie grilla i obudowy za pomocą lakierów w sprayu. W instrukcji obsługi znajduje się osobny, poświęcony temu punkt.

Informacje:


F-1300B


Moc
: 50 W ciągłej (szum różowy),
150 W ciągłej (sygnał muzyczny lub mowy)
Głośnik: LF: BST-271G, 8 W, 5”;
HF: HW-61G, 8Ω, 1”
Pasmo przenoszenia: 80-20.000 Hz (-10 dB)
Impedancja: 8Ω
Efektywność: 90 dB (1 W/1 m)
Wymiary: 162 x 250 x 161 mm
Waga: 3,1 kg (wraz z uchwytami mocującymi)
Cena: b.d.

F-1000WT


Moc
: 15 W
Głośnik: LF 8Ω, 4”; HF: 8Ω, 0,5”
Pasmo przenoszenia: 85-20.000 Hz (-10 dB)
Impedancja: 330Ω, 670Ω, 2 kΩ, 3,3 kΩ, 10 kΩ
Efektywność: 87 dB (1 W/1 m)
Wymiary: 130 x 202 x 131 mm
Waga: 2 kg (wraz z uchwytami mocującymi)
Cena: b.d.


Dostarczył:
TOA Electronics Europe GmbH
Sp.z o.o. Oddział w Polsce
ul. Migdałowa 4, 02-796 Warszawa
Tel. 22 645 11 98
www.toa-eu.pl