Roland M-200i. Cyfrowy mikser audio dedykowany do współpracy z iPadem

2014-06-11

W „zamierzchłych” czasach, gdy nikt nawet nie myślał, że dźwięk może być przetwarzany inaczej jak tylko analogowo.

Mikser nagłośnieniowy był urządzeniem „samowystarczalnym”, tzn. zawierał wszystkie niezbędne wejścia i wyjścia (z oczywistych przyczyn tylko analogowe), przedwzmacniacze, wszystkie układy, których zadaniem była obróbka wchodzących sygnałów (znów, wyłącznie w domenie analogowej) i ich zmiksowanie, oraz wszelkie niezbędne manipulatory na pulpicie, za pomocą których realizator uzyskiwał żądane brzmienie poszczególnych sygnałów wejściowych i „efekt końcowy” w postaci finalnego miksu.

Nikt nie marzył nawet o tłumikach, które same jeżdżą „tam i nazad”, jakakolwiek automatyka była tylko w bardzo zaawansowanych (i bardzo drogich) stołach, jeśli konsoleta oferowała kompresory w niektórych kanałach, to już był wypas, a o zapisywaniu kompletnych ustawień stołu (również na nośnikach zewnętrznych) i ich wywoływaniu w dogodnym dla siebie momencie nawet ptaszki nie ćwierkały.

Technika cyfrowa, która wkroczyła również w dziedzinę konsolet audio, wywróciła cały ten uporządkowany świat do góry nogami i pojawiły się właśnie takie, oraz szereg innych, możliwości. Ale świat nie stoi w miejscu. W kolejnym kroku ewolucyjnym niepodzielne dotąd miksery zostały „rozczłonkowane” na dwa, a nawet trzy odrębne jednostki – stage racki, czyli urządzenia zawierające istotną większość wejść, wyjść i przedwzmacniacze, FOH racki, w których zamknięto wszystkie urządzenia odpowiedzialne za całą obróbkę sygnałów w domenie cyfrowej, oraz „sterownik”, przez który nie przechodziły żadne lub tylko kilka sygnałów (jeśli miały one jakieś wejścia i wyjścia analogowe). I to właśnie te ostatnie w dalszym ciągu nazywane są konsoletami, choć tak naprawdę są w zasadzie tylko tym, czym klawiatura albo myszka od komputera.

Potem, kiedy niesłychaną populaość zdobył nowy „wynalazek” Apple, czyli iPad, ktoś (bodajże Yamaha jako pierwsza) wpadł na pomysł, żeby wykorzystać te urządzenia do zdalnego sterowania niektórymi, a z biegiem czasu niemalże wszystkimi, parametrami konsolet, co było kolejnym przydatnym, ale niekoniecznym do pracy, elementem cyfrowych systemów mikserskich. Kiedy rozwiązania te stały się tak populae, że większość producentów „tradycyjnych” sprzętowych konsolet cyfrowych zaczęła implementować je w swoich produktach, na inny pomysł wpadła firma Mackie – zaprezentowała mikser, który bez iPada jest nikomu do niczego nie potrzebny. Niewielki, w formie stacji dokującej DL1608, ma jedynie gniazda wejściowe i wyjściowe oraz 17 fizycznych pokręteł (w tym jedno do regulacji głośności słuchawek). Oprócz więc regulacji czułości całą robotę „mikserską” wykonuje się na iPadzie, który może być zadokowany lub połączony z „mikserem” poprzez WiFi. Tym samym tropem poszła zresztą firma Behringer.

Mamy więc obecnie dwa typy mikserów – hardware’owych, dla których iPad jest tylko dodatkiem, bez którego można bez najmniejszych problemów obsłużyć konsoletę/ system, oraz miksery, które bez iPada w zasadzie można sobie tylko powiesić na ścianie, żeby ładnie wyglądały. I tak, po tym przydługawym tle historycznym, dochodzimy do bohatera tego artykułu, który jest kolejnym ogniwem w łańcuchu ewolucji konsolet, łączącym cechy obu rozwiązań.

ROLAND M-200I


bo o nim mowa, jest cyfrowym kompaktowym mikserem, zawierającym w sobie wszystko, co potrzebne (wejścia, wyjścia, preampy, procesory DSP, manipulatory), i który w zasadzie jest samowystarczalny, ale już od samego początku, w zamyśle projektantów, przeznaczony do współpracy z iPadem. Tak więc można i bez iPada obsłużyć wszystkie funkcje miksera, ale konia z rzędem temu, kto bez większego stresu jest w stanie to zrobić na żywo, pod presją czasu – nawet mając stosunkowo niewielki band, bo o kontrolowaniu wszystkich 32 wejść i 14 wyjść, oferowanych przez M-200i, nawet nie wspominam. Mając do równoczesnej dyspozycji w zasadzie tylko 17 tłumików i jedną (słownie – JEDNĄ) gałkę „do wszystkiego” jest to co najmniej trudne, żeby nie użyć bardziej dosadnych słów. No, ale jak już napisałem wcześniej, konsoleta ta z definicji POWINNA współpracować z iPadem, co genialnie upraszcza pracę z M-dwusetką. To tak, jakby ktoś nam kazał jeść jabłko wiszące na sznurku, ze związanymi z tyłu rękami (sam mikser), po czym rozwiązał nam te ręce i pozwolił ich używać (podłączyliśmy iPada).

No, ale może tego typu wnioski zostawmy tradycyjnie na koniec, a teraz przedstawmy możliwości, zalety i wady (walety i zady) M-200i.

OGLĄDAMY


W zasadzie pod tym względem mikser ten jest dość wdzięcznym dla osoby, która musi go opisać – nie trzeba się napracować przy tym opisie.

Tak więc – zaczynając od tego, co widać, patrząc na niego z pozycji realizatora, czyli na panelu manipulacyjnym – M-200i oferuje 17 zmotoryzowanych, 100-milimetrowych tłumików, z czego pierwszy z prawej strony jest na stałe przypisany do głównej szyny wyjściowej stereo.

Pozostałe można przełączać w ramach pięciu warstw, z czego dwie są warstwami użytkownika, które może on sobie zupełnie dowolnie konfigurować. Trzy pozostałe zawierają: kanały wejściowe 1-16, 17-32 oraz – trzecia – wyjścia i część grup DCA, w tym 8 AUX-ów, 4 Matrixy i pierwsze 4 grupy DCA (z ośmiu, jakie oferuje konsoleta). Ktoś zapyta, no dobrze, a co z pozostałymi fejderami od grup DCA? Spokojnie, wszystko jest, i zaraz do tego dojdziemy.

Do przechodzenia pomiędzy warstwami służy pięć podświetlanych przycisków z prawej strony miksera (na dole, obok tłumików), nad którymi znajduje się osiem, również podświetlanych, przycisków USER, którym można przypisywać wybrane funkcje (np. nabicie tempa delaya, przyciski grup mutowania itd.).

Z prawej strony miksera – skoro jesteśmy już z tej strony – są jeszcze, nad przyciskami USER, kolejne dwa podświetlane przyciski – TALKBACK ON (którego znaczenia chyba nie trzeba wyjaśniać) oraz SOLO CLEAR, którego wciśnięcie wyłącza wszystkie aktywne podsłuchy SOLO w kanałach. Obok nich znajduje się diodowy wskaźnik poziomu sygnału sumy, osobno dla kanału lewego i prawego, z dodatkowymi czerwonymi diodami LED, których świecenie oznacza przesterowanie sygnału.

Nad każdym z siedemnastu tłumików znajduje się zestaw 3 przycisków (jak wszystkie w M-200i są podświetlane) oraz – oprócz suwaka sumy – krótki, pięciosegmentowy diodowy wskaźnik wysterowania sygnału. Przyciski są zgrupowane tak, iż nad samymi suwakami mamy wyciszanie kanału (MUTE), a dwa pozostałe – SOLO i SELECT – umieszczone są nad wskaźnikami poziomu sygnału. Pomiędzy przyciskami MUTE a wskaźnikami jest miejsce na przyklejenie taśm z opisami tłumików dla dwóch-trzech warstw (więcej byłoby ciężko wcisnąć). Kanały oczywiście można też opisywać „elektronicznie”, ale nazwy te będą widoczne tylko na ekranie iPada, bowiem M-200i nie ma żadnych wyświetlaczy kanałowych (bo i po co, skoro przeznaczony jest do współpracy z iPadem).


Skrajnie z lewej strony mamy jeszcze osiem przycisków opisanych AUX1-AUX8, których wciśnięcie wywołuje funkcję „SENDS ON FADER” wybranego AUX-a oraz – co ciekawe – również wyjścia matrycowego, bowiem do MATRIX-ów można kierować sygnał nie tylko z AUX-ów i szyny MAIN, ale również z każdego kanału wejściowego. Wywołanie „SENDS ON FADER” dla MATRIX-ów polega na jednoczesnym wciśnięciu pary przycisków AUX (wciśnięcie AUX1 i AUX2 wywołuje MTX1, kolejna para AUX-ów uaktywnia MTX2 itd.).


Jakieś 2/3 szerokości góej części panelu manipulacyjnego przeznaczone jest na umieszczenie iPada. W związku z tym znajduje się tam mała „półeczka” dla podparcia dolnej krawędzi urządzenia, a w zestawie z mikserem dołączony jest też prętowy „dynks”, który z kolei służy za podparcie „pleców” iPada. Można go umieścić w specjalnych otworach na dwa sposoby, dzięki czemu uzyskujemy mniejsze lub większe pochylenie iPada, przystosowane bardziej do pracy realizatora w pozycji stojącej lub siedzącej – proste, a bardzo pomysłowe i przydatne rozwiązanie.


Natomiast prawy góy róg panelu to miejsce na malutki, monochromatyczny wyświetlacz LCD (przydatny, jeśli chcemy się „męczyć” bez korzystania z iPada), trzy zestawy przycisków (w sumie 20) i jeden enkoder. Pierwszy zestaw ośmiu przycisków służy do wyboru trybu pracy wyświetlacza (a także, o czym za chwilę, ekranu iPada), drugi do wywoływania poszczególnych modułów obróbki sygnału w kanałach (EDIT, GATE, COMP, EQ, SEND), a trzeci to zestaw przycisków nawigacyjnych (góra, dół, lewy, prawy, EXIT i ENTER) oraz przycisk FUNCTION.

 

Przyciski DISPLAY dają nam dostęp do ustawień miksera (Setup), ekranu ze wskaźnikami poziomu sygnału na wszystkich wejściach i wyjściach (Meter), rejestratora/odtwarzacza USB (USB Rec) oraz zapisywania i wczytywania scen (SCENE). Pozostałe cztery wywołują grupy DCA (mamy wtedy dostęp na tłumikach do wszystkich ośmiu), grup MUTE, racka z efektami i racka z korektorami graficznymi.

OGLĄDAMY PANEL TYLNY


Wszystkie gniazda, oprócz słuchawkowych, znajdują się na panelu tylnym miksera.

Jest tam 16 mikrofonowych wejść XLR i 8 liniowych (6 jack ¼” i 2 RCA, czyli cinch), 10 wyjść (8 XLR i 4 jack ¼”), które można przypisać AUX-om, MATRIX-om, wyjściom DIRECT lub INSERT, oraz dwa wyjścia XLR stereofonicznej szyny głównej MAIN. Mamy też wyjście cyfrowe AES/EBU. M-200i dysponuje też sporym zestawem gniazd, za pomocą których można połączyć mikser z innymi urządzeniami. I tak gniazdo RJ-45 opisane jako REAC pozwala na podłączenie któregokolwiek z szerokiej oferty stageboksów Rolanda lub mikserów osobistych M-48.

Kolejne złącze RJ-45 to „zwykłe” gniazdo sieci LAN, za pomocą którego można podłączyć router WiFi, który pozwoli nam sterować konsoletą zdalnie z iPada, bez konieczności „uwiązania” go kablem dokującym, do podłączenia którego również przewidziane jest specjalne gniazdo, tuż obok klapki kryjącej baterię. Z tyłu urządzenia mamy trzy złącza USB. Jedno służy do podłączenia pendrive’a, na który można nagrywać i z którego można odtwarzać stereofoniczne WAV-y, drugie do podłączenia komputera z kolejnym programem sterującym mikserem, a trzecie pozwala wpiąć opcjonalny adapter WLAN – WNA1100-RL. Poza tym M-200i dysponuje gniazdem szeregowym RS-232C i dwoma gniazdami MIDI (IN i OUT/THRU). Na samym dole znajdziemy jeszcze gniazdo do podłączenia zewnętrznego zasilacza (w zestawie) oraz wyłącznik zasilania, który – w celu włączenia miksera – trzeba wcisnąć i chwilę przytrzymać (ok. 2 s).

Z przodu miksera, na samym dole, zainstalowane są dwa gniazda słuchawkowe z regulatorem głośności. Gniazda są w formacie mały i duży jack, czyli jack 3,5 mm oraz jack ¼” – super pomysł, bo nie trzeba się zastawiać, czy mamy słuchawki z odpowiednią przejściówką, czy nie.

 

MOŻLIWOŚCI


M-200i obsługuje 32 kanały wejściowe, z pełnym processingiem oczywiście, choć – jak napisałem nieco wyżej – sama konsoleta oferuje 24 fizyczne wejścia, z czego 16 z przedwzmacniaczami mikrofonowymi. Jeśli chodzi o szyny wyjściowe, to mamy 8 monofonicznych AUX-ów, 4 MATRIX-y (zarówno jedne, jak i drugie można łączyć w pary stereo), stereofoniczną szynę główną MAIN oraz wyjścia DIRECT z każdego kanału wejściowego. M-200i dysponuje 8 grupami DCA (cyfrowy odpowiednik grup VCA) oraz 4 grupami mutowania.

WEJŚCIA


Wszystkie kanały wejściowe oferują cyfrowy tłumik sygnału (attenuator), odwracanie polaryzacji, załączane napięcie Phantom +48 V, punkty insertowe – zewnętrzny oraz dwa wewnętrzne (do wbudowanego FX i korektora graficznego), przestrajany filtr góoprzepustowy (w zakresie 20 Hz-20 kHz, z tłumieniem 12 dB/okt), czteropunktowy, w pełni parametryczny korektor (skrajne pasma mogą być przełączane jako półkowe), bramkę, ekspander lub ducker (jednocześnie może być używany jeden z nich) oraz kompresor. Ponadto kanały, do których podawany jest sygnał z wejść mikrofonowych (1-16) i liniowych (17-24), czy też ze stageboksów REAC Rolanda, mają regulację analogowego gaina. Jeśli do portu REAC podłączony jest S-1608 lub innych stagebox Rolanda, dodatkowo w kanale mamy możliwość załączenia 20-decybelowego tłumika PAD – wbudowane preampy nie oferują takiej możliwości.

Sygnały dochodzące do poszczególnych kanałów miksera możemy patchować dowolnie. Domyślnie kanały 1-24 dostają sygnał z fizycznych wejść 1-24, ale oczywiście tak wcale nie musi być (np. gdy podłączymy zewnętrzny stagebox). Kanały można też linkować (nieparzysty z parzystym), jeśli np. chcemy, aby działały jako para stereo. Możemy też z nich wyprowadzić sygnał Direct Out, wybierając punkt, z którego będzie ten sygnał pobierany:
– zaraz na samym początku kanału, tzn. po preampie (jeśli jest) i konwerterze A/D, ale jeszcze przed całą cyfrową obróbką (przed „odwracaczem” polaryzacji i cyfrowym attenuatorem)
– po korekcji (oraz bramce i kompresorze, które są przed EQ oraz po insertach, zarówno wewnętrznym na wbudowany FX, jak i zewnętrznym)
– przed tłumikiem – po tłumiku.

Fajną opcją jest też możliwość skonfigurowania wyciszania kanału (MUTE), tak aby wyciszony był tylko sygnał wchodzący na szynę główną i/lub AUX post fader, jak i wychodzący na szyny AUX (również te skonfigurowane jako „pre fader” i „pre EQ”) i/lub na wyjście Direct (nawet ten pobierany z samego początku kanału). Może się przydać, jeśli chcemy za jednym zamachem wyciszać monitory, jeśli robimy je z tego samego miksera, co FOH, i/lub wyciszać ślady przy nagraniach z wyjść Direct, żeby nie nagrywać „śmieci”.

Do wejść można również przypisać stereofoniczne pary sygnałów pochodzące z wejścia dokującego (muzyka odtwarzana z iPada) oraz z wejścia USB (muzyka z pendrive’a).

WYJŚCIA


Na kanałach wyjściowych (AUX, MATRIX, MAIN) znajduje się cyfrowy tłumik (attenuator), punkty insertowe, takie same jak na wejściach, linia opóźniająca, czteropunktowy korektor parametryczny (z przełączanymi skrajnymi pasmami w „półki”) i kompresor przełączalny w funkcję limitera. Co ciekawe, jeśli wybierzemy kompresor, będzie on w wirtualnym torze audio umieszczony między insertami a EQ, natomiast jeśli zdecydujemy się użyć limiter, będzie on pracował na końcu toru, tzn. już po EQ i przed linią opóźniającą.

Sygnały z kanałów wyjściowych można dowolnie wysyłać na fizyczne wyjścia w mikserze (analogowe MAIN Output, XLR-owe 1-6, jackowe 7-10 i cyfrowe AES/EBU), wyjście dokujące (do nagrywania wybranej pary wyjść na iPada) oraz na wyjście REAC (do zewnętrznych stageboksów, mikserów M-48, rejestratora R-1000, konwertera S-MADI czy innych mikserów z serii V-Mixer). Można je również przyporządkować do wyjścia USB w celu dokonania nagrania sygnału z wybranej pary szyn wyjściowych. Mikser dysponuje także wyjściem MAIN MONO, nie jest to jednak osobna szyna wyjściowa z pełna obróbką, a zmiksowany sygnał z wyjść L i R stereofonicznej szyny głównej, już po całej obróbce (a więc będzie on miał dokładnie te same cechy, co wyjście MAIN, tyle że będzie zmonofonizowany).

EFEKTY I GEQ


M-200i oferuje wirtualny rack efektowy, do którego można „włożyć” maksymalnie cztery procesory efektów z dość bogatej listy dostępnych. Nie do końca można jednak wybierać dowolnie, gdyż np. efekt Stereo Reverb (wejście i wyjście stereo) może być użyty tylko raz. Na szczęście jest jeszcze drugi efekt pogłosowy, Reverb + Gate, z wejściem mono i wyjściem (powrotem) stereo, czyli pogłos z bramką szumów. Oczywiście tej ostatniej wcale nie musimy używać, uzyskując „zwykły” reverb. Tych efektów możemy użyć maksymalnie 3 (ale biorąc pod uwagę, że w racku mamy maksymalnie 4 efekty, więcej nie potrzeba). Co ciekawe, pogłosy – oprócz szeregu parametrów, łącznie z Density, Diffusion, przestrajanym filtrem dolnoprzepustowym i półkowymi filtrami wycinającymi (do -36 dB) nisko i wysokotonowym – dysponują załączanym czteropasmowych korektorem parametrycznym, z półkowymi filtrami skrajnymi i środkowymi o przełączanej charakterystyce (10 typów do wyboru)! To daje niesamowite możliwości kreowania brzmienia pogłosu.

Oprócz tych pogłosów mamy cztery delaye (w tym tap delay i delay z modulacją), efekty modulacyjne (chorus, flanger, phaser), pitch shifter i bardzo ciekawą propozycję – channel strip. W jego ramach mamy do dyspozycji de-esser lub enhancer, korektor parametryczny (taki sam, jak w reverbach) oraz delay, który nie jest zwykłą linią opóźniającą, ale efektem, z parametrami typu feedback, tłumieniem niskiego i/lub wysokiego pasma (przestrajanym) i wyborem proporcji sygnału wet do dry. Ponadto mikser oferuje emulację kilku klasycznych, vintage’owych efektów Rolanda.

M-200i ma również wirtualny rack z czterema monofonicznymi tercjowymi korektorami graficznymi, które można dowolnie insertować (do wejść lub wyjść). Dodatkowo, jeśli 4 to dla nas za mało, a nie potrzebujemy 4 efektów, można „wsadzić” kolejne grafiki w rack efektowy (oczywiście kosztem tychże efektów, których ubywa nam proporcjonalnie do liczby „wsadzonych” korektorów graficznych). W przypadku pracy M-200i jako stół monitorowy na pewno się przyda.

IPAD


Do zdalnej kontroli pracy M-200i z poziomu iPada służy darmowa aplikacja M-200. Oferuje ona dostęp do niemalże wszystkich funkcji i parametrów miksera (oprócz niektórych ustawień w Setupie, jak np. wgrywanie nowego softu czy formatowanie pendrive’a podłączonego do gniazda USB).

Podłączyć iPada do M-200i można na trzy sposoby – kablowo, poprzez kabel dokujący (w zestawie), podłączany do odpowiedniego gniazda z tyłu miksera, lub bezprzewodowo. Tu mamy dwie możliwości – albo przez podłączony do złącza etheetowego router bezprzewodowy, albo korzystając z opcjonalnego adaptera WLAN – WNA1100-RL, wpiętego w dedykowany port USB.

\

Jak wspomniałem wcześniej, po podłączeniu iPada do miksera obsługa konsolety staje się wręcz dziecinnie prosta (oczywiście, jeśli ktoś wie, CO chce osiągnąć i JAK to zrobić) i – jak na cyfrę – bardzo szybka. iPad może współpracować z M-200i w dwóch trybach – w pierwszym mamy niezależną pracę na iPadzie i na mikserze, czyli „zwykłe” zdalne sterowanie, jakie oferują stoły większości firm. Można w ten sposób realizować niezależne (w pewnym stopniu) miksy przez dwie osoby, np. jedna kręci przody na stole, a druga robi monitory na scenie z iPada (ta druga ma łatwiej ☺). Oczywiście trzeba się umówić, kto może, a kto nie, kręcić gainami.


Drugi sposób, w trybie synchronizacji, polega niejako na zintegrowaniu iPada z mikserem, tak jakby pełnił on funkcję monitora dotykowego – w tym trybie monochromatyczny wyświetlacz miksera wyświetla jedynie wartości np. gainu czy położenia tłumika. Zmieniając dany parametr lub wciskając wirtualny przycisk na ekranie to samo dzieje się w sprzętowym mikserze. I vice versa, wciśnięcie jakiegoś przycisku wywoła odpowiedni ekran na wyświetlaczu iPada, np. przycisk EQ wywoła okno korektora, wciskając EXIT wracamy do ekranu głównego, którym może być widok kanałów lub mieików poziomu sygnału na wszystkich wejściach i wyjściach. Główny ekran, ten z kanałami, też może mieć trojaki wygląd – klasyczny, z tłumikami, przyciskami Mute i Solo, miniaturkami wykresu korektora, gainami i zestawem mieików sygnału. Można też przełączyć go w wersję z wydłużonymi tłumikami, kosztem EQ, gainów i przycisków, które znikają – to opcja do precyzyjnego ustawiania tłumików, jeśli miksujemy z dala od miksera (o wiele precyzyjniej jest to robić fizycznymi fejderami, jeśli mamy je pod ręką). Trzecia opcja to wersja bez tłumików, za to z dodanymi do wersji podstawowej miniaturkami wykresów kompresora i bramki oraz podglądem wysyłek AUX i MATRIX – to wersja wygodna do pracy, gdy iPad jest zadokowany i „robi” za ekran dotykowy.

Chcąc w trybie synchronizacji dostać się do dodatkowych funkcji danego modułu (korektora, kompresora, bramki itp.) nie możemy też skorzystać z fizycznego przycisku FUNC na panelu konsolety – musimy w tej sytuacji korzystać z wirtualnego przycisku FUNC na ekranie iPada. Ten sprzętowy działa natomiast wraz z obrotowym enkoderem, gdy chcemy uzyskać dokładną regulację parametrów, które bez wciśniętego i przytrzymanego przycisku FUNC zmienia parametry zgrubnie.

Wciśnięcie kombinacji klawiszy FUNC i EXIT rozłącza synchronizację (ale nie rozłącza połączenia, z iPada w dalszym ciągu można sterować konsoletą, jak w trybie pierwszym).

 

WRAŻENIA


Niestety czasu na przetestowanie M-200i miałem naprawdę „nieprzyzwoicie” mało – paczka z mikserem dotarła dzień przed wyjazdem na targi do Frankfurtu, więc nawet nie zdążyłem go wypakować. Czekał więc sobie grzecznie w pudełku, aż do soboty, po czym we wtorek okazało się, że w piątek muszę go już odesłać przedstawicielowi Rolanda, gdyż w następny wtorek, 25 marca, musi być już w Łodzi na targach. No i cóż „wielkiego” można zrobić przez te 3-4 dni, pisząc jednocześnie relację z targów i jeszcze inny artykuł? Z konieczności więc artykułu tego nie można traktować jako test, a bardziej jako prezentację, po dość pobieżnym tylko zapoznaniu się z urządzeniem. Usprawiedliwiwszy się, przechodzę to tematu.

Połączenie M-200i z iPadem to bardzo udany tandem, doskonale dopasowany, dzięki czemu praca z mikserem współpracującym z iPadem jest bardzo wygodna i szybka, szczególnie w trybie synchronicznej współpracy obu urządzeń. Można wtedy na ekranie iPada wybrać interesujący nas parametr, a drugą ręką „kręcić” nim za pomocą sprzętowego enkodera w stole – coś w stylu yahamowego „touch and tu” – co jest dużo wygodniejsze i bardziej precyzyjne niż „kręcenie” wirtualną gałką na ekranie. Tylko w przypadku gdy chcemy zmienić parametr „od dechy do dechy”, szybciej można to zrobić na iPadzie.

Da się też oczywiście miksować tylko za pomocą iPada albo tylko korzystając z tego, co oferuje stół, przy czym ta pierwsza opcja jest znacznie wygodniejsza i szybsza. Podczas obsługi miksera bez iPada mi osobiście brakowało możliwości zatwierdzania parametrów czy też wchodzenia w głębszą edycję poprzez wciśnięcie ekodera – w M-200i trzeba to robić osobnym przyciskiem ENTER. Zastosowanie enkodera z przyciskiem zamiast zwykłego nie zwiększyłoby raczej zbyt drastycznie kosztów produkcji, a przyśpieszyłoby i ułatwiło wybór i edycję parametrów dokonywanych za jego pomocą. Z drugiej strony cały czas trzeba pamiętać, że obsługa miksera bez iPada to tylko „wyjście awaryjne”, a nie zasadnicza praca, do jakiej stół ten jest przeznaczony.

Efekty brzmią bardzo przyzwoicie, a biorąc pod uwagę mnogość ich parametrów, np. reverbu, można „ukręcić” bardzo różnorakie brzmienie. Co do korektorów, to aby uzyskać słyszalną zmianę brzmienia, trzeba dość istotnie „zakręcić” gainem filtru – subtelne „muskanie” tego parametru, typu decybelek w tą czy pół decybelka w tamtą, niespecjalnie daje słyszalny efekt.

Reasumując, Roland M-200i oferuje naprawdę sporo, jak na kompaktowy mikser, a razem z iPadem jest bardzo wygodnym i elastycznym narzędziem pracy realizatora, albo realizatorów, bowiem dzięki trzem różnym, jednoczesnym możliwościom podłączenia iPadów, plus jeszcze dodatkowo komputera, M-200i teoretycznie może obsługiwać równocześnie 5 osób (oczywiście zupełnie sobie tego nie wyobrażam, ale możliwość taka jest). No i „last but not least” – cena, zwłaszcza odnosząc ją do możliwości urządzenia, jest dość atrakcyjna.

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanym urządzeniu oraz innych produktach firmy Roland na stronie inteetowej producenta: www.roland.com oraz polskiego dystrybutora: www.rolandpolska.pl.

INFORMACJE:


Tłumiki: 17 × 100 mm, motoryzowane
Wyświetlacz: LCD 132 × 64,
monochromatyczny
Pasmo przenoszenia:
20 Hz-20 kHz (+0/-2 dB)
Częstotliwość/rozdzielczość próbkowania:
48 lub 44.1 kHz/24 bity Delta-Sigma
Latencja: 2 ms
Zakres dynamiki: 102 dB
Zniekształcenia: <0,05% (+4 dBu)
Wymiary: 491 × 490 × 198 mm
Waga: 9,8 kg
Cena: 7.990 zł netto

Dostarczył:
Roland Polska Sp. z o.o.
ul. Kąty Grodziskie 16B, 03-289 Warszawa
tel/fax: 22 678-95-12
www.rolandpolska.pl