Sony DWX + DPA d:facto II. Cyfrowy, mikrofonowy system bezprzewodowy z kapsułą pojemnościową

2014-05-14

Firma Sony większości z nas kojarzy się chyba przede wszystkim ze sprzętem audio-wideo powszechnego użytku, typu telewizory, odtwarzacze wszelakie (kiedyś wideo, teraz DVD i Blu-ray), kina domowe, sprzęt audio, kamery wideo itd.

Nieobce są nam też laptopy czy tablety, cyfrowe aparaty fotograficzne oraz PlayStation.

Ale produkty Sony to również sprzęt dla profesjonalistów – kamery telewizyjne i filmowe (ale również i przemysłowe), projektory, profesjonalne monitory, rejestratory wizyjne i sprzęt do zastosowań produkcyjnych czy emisyjnych. Jednak o zastosowaniu rozwiązań japońskiego producenta w sprzęcie studyjno-nagłośnieniowym niewiele się u nas mówi czy pisze i niektórym może się wydawać, że pojawiające się coraz częściej tu i ówdzie wzmianki o systemach bezprzewodowych tejże firmy to jakaś „nowinka”, coś, za co Japończycy „wzięli” się stosunkowo niedawno. Nic bardziej mylnego.

ŁYK HISTORII


Firma Sony jest bowiem szczycącym się długą, bo już ponad pięćdziesięcioletnią, tradycją producentem zarówno mikrofonów (tych tradycyjnych, przewodowych), jak i systemów bezprzewodowych. Pierwszy kierowany dla rynku profesjonalnego mikrofon Sony – wszechkierunkowy F-600 – ujrzał światło dzienne w 1952 roku, zaś pierwszy system bezprzewodowy VHF miał swoją premierę 20 lat później. W 1977 roku Japończycy prezentują system, który na bieżąco informował operatora o stanie baterii nadajnika, pokazując ile godzin i minut może on jeszcze pracować. I tak dalej, i tak dalej – przez te z górą czterdzieści lat od momentu pojawienia się pierwszego systemu inżynierowie Sony zaprojektowali i oddali do produkcji sporo coraz lepiej wyposażonych bezprzewodówek, aż nadszedł rok 2010, kiedy to świat dowiedział się o istnieniu systemu DWX, który będzie przedmiotem naszego – nazwijmy to – testu.

Ktoś powie – przecież to żadna nowość! Tak, ale w tandemie z drugą „częścią” naszego testu, kapsułą DPA d:facto II, stanowi stosunkową nowość na rynku, bowiem w 2012 roku funkcje systemu DWX zostały poszerzone o możliwość współpracy nie tylko z własnymi kapsułami, ale również innych firm.

Firmy DPA też chyba nie trzeba nikomu pracującemu w branży nagłośnieniowej lub studyjnej specjalnie anonsować, ale również i w przypadku tego producenta – na dobry początek – dwa zdania rysu historycznego.

W 1992 znana duńska firma Brüel & Kjaer, specjalizująca się w produkcji urządzeń pomiarowych, podejmuje odważną decyzję o dalszym rozwoju swojego specjalnego oddziału – profesjonalnych urządzeń audio. Aby zapewnić ciągłość produkcji oraz spopularyzować te urządzenia w świecie profesjonalistów z dziedziny audio, sprzedaż i serwis tych urządzeń firma powierza swoim dwóm byłym pracownikom – Mortenowi Stove oraz Ole Brosted Sorensen, którzy tworzą firmę o nazwie Danish Pro Audio (DPA). W 1994 roku firma wypuszcza serię małych mikrofonów pojemnościowych o charakterystyce kardioidalnej lub wszechkierunkowej, która w środowisku zdobywa szybko opinię „nowego cudu”, łączącego doskonałą jakość dźwięku z inteligentnymi i nowoczesnymi rozwiązaniami. Obecnie DPA nieustannie wchodzi w nowe obszary i przesuwa granice techniki audio. Oprócz studiów nagrań czy telewizji, gdzie produkty DPA zadomowiły się z powodzeniem, ostatnimi laty Duńczycy postanowili również powalczyć o sceny i estrady. Stąd seria rewelacyjnych mikrofonów miniaturowych 4099, niedawno przemianowana na d:vote, które ostatnio z powodzeniem wykorzystuje „Big” Mick do nagłaśniania bębnów zespołu Metallica, a także pierwszy i, jak dotąd jedyny, estradowy mikrofon wokalowy d:facto, również niedawno „upgradeo’wany” do kolejnej wersji – d:facto II.

Zacznijmy jednak od toru radiowego, czyli systemu bezprzewodowego

SONY DWX


W skład systemu DWX wchodzi kilka elementów, w tym jeden podwójny odbioik stacjonay i jeden typu slot-in (do montażu na kamerach), trzy różne nadajniki, a także – opcjonalnie – aktywny rozdzielacz (divider) antenowy, jednostka sterująca większą liczbą systemów RMU- 01 oraz anteny nadawcze. Redakcja LSI otrzymała od polskiego dystrybutora systemów Sony, a także produktów DPA – firmy Audiostacja – zestaw składający się z odbioika DWR-R02D, trzech różnych nadajników – handheld DWM-02, body-pack DWT-B01 i nadajnika typu plug-in DWT-P01 oraz jednostki RMU-01.

 

CO NIECO O ZASTOSOWANYCH TECHNOLOGIACH


Jak każdy wyrafinowany produkt, system DWX może pochwalić się różnymi technologiami, które zostały opracowane na potrzeby tegoż systemu. Pierwszą z nich jest WiDIF-HP (Wireless Digital Interface Format – High Profile), format cyfrowej transmisji audio stworzony przez Sony. Technologia ta pozwala na bezpieczną (szyfrowaną) transmisję, zapewniającą wysoką jakość przesyłanego dźwięku i niewielkie opóźnienie sygnału (latencję) przy dużej liczbie nadajników pracujących jednocześnie w jednym paśmie. W technologii WiDIF-HP pracuje się z przetwarzaniem sygnału 24-bity/48 kHz, zapewniającym dynamikę rzędu 106 dB, pasmo akustyczne 20 Hz-22 kHz, zniekształcenia nie większe niż 0,03% i latencję na poziomie 3,4 ms. System pracuje bezkompaderowo, co istotnie wpływa na poprawę przenoszenia transjentów w porównaniu do systemów analogowych, które bez kompandera obejść się nie mogą.

Z uwagi na to, że WiDIF-HP jest stosunkowo odpoe na interferencje, w jednym paśmie może pracować równocześnie o prawie 50% więcej kanałów, niż w przypadku technologii analogowej. I to się faktycznie sprawdza w przypadku DWX. Cyfrowa transmisja pozwala też na stosunkowo łatwe szyfrowanie sygnału, tak aby niepowołane osoby nie mogły podsłuchiwać, co jest drogą radiową przesyłane z nadajnika do odbioika – w przypadku pracy na scenie nie ma to specjalnego znaczenia, ale przydać się może w przypadku konferencji, wykładów itp.

Drugą technologią zastosowaną w systemie bezprzewodowym Sony jest Cross Remote. Co to takiego?

Cross Remote to system pozwalający na monitorowanie i sterowanie parametrami pracy nadajnika z odbioika lub z poziomu oprogramowania Wireless Studio, zainstalowanego na komputerze podłączonym do sieci lub bezpośrednio do odbioika. Sterowanie to odbywa się z wykorzystaniem komunikacji bezprzewodowej w paśmie 2,4 GHz (IEEE 802.15.4), niezależnej od głównej komunikacji nadajnika z odbioikiem w paśmie UHF. Komunikacja „sterująca” nie wpływa na żywotność baterii (jak zapewnia producent) ani na jakość przekazu audio. Z menu odbioika lub korzystając z oprogramowania Wireless Studio można kontrolować prawie wszystkie parametry pracy nadajnika, w tym zmieniać nazwę, pasmo i kanał, poziom sygnału wejściowego, moc czy ustawienia filtru dolnozaporowego. W zależności od tego jak bardzo rozbudowany jest system bezprzewodowy (ile kanałów jest używanych), można wybrać pracę w jednym z dwóch trybów sterowania.

W trybie ST (Standalone mode) nadajnik i odbioik komunikują się ze sobą bezpośrednio, w konfiguracji one-on-one. W tym trybie parametry nadajnika możemy zmieniać zarówno z poziomu odbioika, jak i oprogramowania Wireless Studio. W ten sposób możemy kontrolować maksymalnie sześć nadajników – jeśli jest ich więcej, musimy wybrać tryb NT. W trybie NT (Network mode) nadajniki i odbioiki komunikują się wzajemnie poprzez urządzenie zwane Remote Control Unit RMU-01, pracujące w sieci z odbioikami. Jedno takie urządzenie pozwala na kontrolowanie do 82 nadajników, których odbioiki połączone są w jedną sieć (z wykorzystaniem hubów lub switchów), a jednocześnie pracować może maksymalnie 9 jednostek RMU-01, co daje w sumie niewyobrażalną liczbę 738 nadajników, którymi można równocześnie zarządzać. W obu trybach odległość między nadajnikami a urządzeniem sterującym jego pracą (odbioikiem w trybie ST i RMU- 01 w trybie NT) nie powinna przekraczać 10 m.


Czas na „konkrety”, tzn. na prezentację poszczególnych składników systemu DWX, które dotarły do naszej redakcji.

NADAJNIKI


Sony przygotowało dwa „klasyczne” nadajniki – do ręki i na pasek – oraz nadajnik, za pomocą którego bardzo szybko możemy przekształcić dowolny mikrofon (lub jakiekolwiek inne urządzenie) w sprzęt bezprzewodowy – wystarczy do tego złącze XLR lub kabel zakończony tym wtykiem.


Wszystkie nadajniki – oprócz tego, że różnią się kształtem i zastosowaniem – oferują wbudowany miniaturowy wyświetlacz OLED – czay z białymi znakami, a więc pomimo wielkości bardzo czytelny – oraz trzy przyciski służące do nawigacji po menu i wyboru odpowiednich funkcji. Największym wyświetlaczem może poszczycić się body-pack DWT-B01, najmniejszym handheld DWM-02. Ten drugi też charakteryzuje się najmniejszą dostępnością, bowiem aby uzyskać dostęp do przycisków i wyświetlacza, trzeba odkręcić rękojeść.

Sęk w tym, że odkręca się ona w sumie w dwóch miejscach (przy zainstalowanej kapsule) i niestety – co można zaliczyć do jednego z, bardzo nielicznych zresztą, minusów – zamiast dostać się do wyłącznika zasilania czy przycisków menu, można niechcący odkręcić kapsułę (a to, przy włączonym nadajniku, wiąże się ze słyszalnym w głośnikach stukiem – jeśli oczywiście kanał odpowiadający temu nadajnikowi nie jest wyciszony na mikserze).

Wyświetlacz, choć niewielki, dzięki dużej rozdzielczości przekazuje całkiem sporo informacji. Mamy więc informacje o tym, czy tor radiowy jest aktualnie aktywny, o ustawionej mocy nadajnika (H – 50 mW, M – 10 mW lub L – 1 mW), niewielki paskowy mieik poziomu sygnału wejściowego wraz ze wskaźnikiem osiągnięcia przez ten sygnał poziomu o 3 dB niższego od przesterowania, wskaźniki jakości (mocy) sygnału radiowego 2,4 GHz oraz stanu baterii – to wszystko u samej góry wyświetlacza. Resztę zajmuje okno, w którym prezentowane są poszczególne funkcje menu, do których dostęp uzyskuje się poprzez naciskanie odpowiednią ilość razy przycisku „+” lub „–”.

Lista dostępnych funkcji w menu nadajników jest naprawdę spora – nie miejsce tu na wymienianie i omawianie każdej z nich (od tego jest instrukcja użytkowania), ale wspomnieć trzeba o najważniejszych. Tak więc można tu np. wprowadzić nazwę nadajnika (w tym celu, aby przyspieszyć ten proces, można posłużyć się podłączoną do złącza micro-USB klawiaturą komputerową), możemy wybrać pasmo oraz grupę i kanał, moc nadajnika, częstotliwość filtru dolonozaporowego (od 20 do 220 Hz, w kilkunastu krokach) – filtr oczywiście można też wyłączyć – a także wybrać typ baterii, które zasilają nadajnik, co pozwala oszacować czas pozostały do ich wyczerpania. Nadajniki oferują również możliwość regulacji poziomu sygnału wejściowego audio, przy czym w DWT-B01 i DWT-P01 możemy wybrać pomiędzy sygnałem mikrofonowym a liniowym, zaś w nadajniku handheld – z oczywistych względów – opcji „line” nie ma.

Jeśli nadajniki pracują z sygnałem o poziomie mikrofonowym, to dostępna jest również regulacja tłumienia sygnału wejściowego do -21 dB w handheldzie i aż -48 dB w pozostałych dwóch urządzeniach. Daje to duże pole manewru przy wyborze kapsuły, a także pozwala na używanie nadajników nawet przy bardzo mocnym wokalu (oczywiście na taką ewentualność trzeba się zabezpieczyć odpowiednio wcześniej, ustawiając właściwy poziom sygnału wejściowego, tak aby nie przesterować nadajnika). A co jeśli na próbie potulny jak baranek wokalista/wokalistka w trakcie koncertu przeobraża się w „demona wokalu”, produkując poziom ciśnienia przekraczający 120 decybeli? Jest i na to rada, a to za sprawą możliwości sterowania parametrami nadajnika z pozycji odbioika (albo i też z pozycji komputera), czyli wspomnianej już wcześniej funkcji Cross Remote.

Nadajniki systemu DWX, jako że mamy do czynienia z transmisją cyfrową, mogą również zabezpieczać przed niepowołanym podsłuchiwaniem, na co pozwala funkcja szyfrowania (encryption). Można też oczywiście po prostu wyłączyć funkcję szyfrowania, co akurat w przypadku zastosowań estradowych raczej będzie normą.

Jedno z podmenu nadajników pozwala również zabezpieczyć się, poprzez zablokowanie (programowe) wyłącznika, przed przypadkowym wyłączeniem urządzenia. O ile w przypadku nadajnika handheld nie jest to zbyt przydatna funkcja, bowiem wyłączenie urządzenia wymaga odkręcenia rękojeści, a tego raczej nie da się zrobić przypadkowo, o tyle w przypadku pozostałych dwóch nadajników może się przydać. Choć z drugiej strony wyłączniki te są nieco schowane w delikatnych zagłębieniach, toteż ich przypadkowe przestawienie też raczej nie jest zbyt prawdopodobne.

Ciekawostką też jest to, że nadajniki mają wbudowany generator – prosty, bo oferujący tylko jeden sygnał, sinus o częstotliwości 1 kHz, ale pozwalający zweryfikować poprawność działania toru radiowego, bez konieczności „angażowania” do tego sygnału audio (np. podłączania gitary do body-packa itp.).

Ostatnią funkcją menu nadajników, na którą chciałbym zwrócić uwagę, jest Cross Remote, która ma trzy opcje – on, off (nie wymagające chyba komentarza) i pairing (parowanie łączy wirtualnie nadajnik z odbioikiem, z którego ten pierwszy może być sterowany bezprzewodowo).

Jeśli chodzi o walory estetyczne nadajników, to trzeba przyznać, że są naprawdę pod tym względem dopracowane. Handheld DWM-02 – patrząc z zewnątrz – jest monolitem, tzn. na zewnątrz nie wyprowadzono żadnych wyłączników czy kontrolek. Wszystko to ukryte jest wewnątrz uchwytu nadajnika, podobnie jak miejsce na dwie baterie lub akumulatorki o wielkości AA. Jedyne, co można zmienić, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny nadajnika – oczywiście oprócz kapsuły – to kolorowy pierścień u dołu urządzenia identyfikujący wizualnie nadajnik (producent oferuje całkiem sporo różnokolorowych pierścieni, bodajże z dziesięć), jednak żadną miarą nie udało mi się dokonać takiej wymiany – i niestety nie jestem jedynym, który „poległ” na tym polu.


Nadajnik typu plug-in ma kształt prostopadłościanu, z którego „wystaje” u góry żeński wtyk XLR z pierścieniem blokującym, zabezpieczającym przed niechcianym odłączeniem się urządzenia od „nadawcy”. Na przeciwległej ściance znajduje się nieco wgłębiony wyłącznik zasilania, zamykane klapką gniazdo micro-USB, do podłączenia klawiatury, i „magazynek” na baterie. To ostatnie to bardzo fajne rozwiązanie, stosowane również w nadajniku body-pack – zamiast uchylanej czy odsuwanej klapki, którą można w ten sposób dość łatwo złamać albo zgubić, mamy wysuwany w całości pojemnik na dwie baterie AA, który „ładuje” się do nadajnika, nie przymierzając, jak magazynek do pistoletu. Wracając do DWT-P01 – cała „reszta” umieszczona jest na jednej z bocznych ścianek – tj. wyświetlacz OLED i trzy przyciski – a na krawędzi góej tejże ścianki znajdują się jeszcze trzy LEDy. Jeden, dwukolorowy, informuje o obecności sygnału audio (kolor zielony) lub jego przesterowaniu (świecąc na czerwono), drugi świeci, gdy nadajnik jest włączony (zielony), a trzeci (czerwony), gdy aktywowane jest zasilanie Phantom, podawane na gniazdo XLR.


Body-pack DWT-B01 fabrycznie wyposażony jest w skóropodobne etui, które ma odpowiednio wycięte otwory, pozwalające na dostęp do przycisków, wyświetlacza, gniazda micro-USB, wyłącznika zasilania, baterii („magazynek” ładowany w tym przypadku z boku) i gniazd – audio i antenowego. Odsłonięty jest też napis „SONY” oraz dwie diody LED, których funkcję są identyczne, jak pierwszych dwóch w nadajniku DWT-P01 (opisanych powyżej). Etui również, a nie sam body-pack, mają zamocowany klips, służący do przypięcia nadajnika na pasku garderoby lub gitary.


O nadajnikach może wystarczy, czas na

ODBIORNIKI


Oprócz wspomnianego odbioika typu slot-in, który można zamontować bezpośrednio na cyfrowych kamkorderach Sony, kompatybilnych z technologią slot-in (lub na innych kamerach, z wykorzystaniem odpowiednich adapterów), w skład systemu DWX wchodzi podwójny odbioik stacjonay DWR-R02D. Jest to urządzenie o wysokości 1U, o szerokości pozwalającej na montaż w skrzyni rackowej. Na przednim panelu mamy dwa identyczne moduły do obsługi obu kanałów, składające się z wyświetlacza OLED, trzech przycisków – RECEIVER, TRANSMITTER i RF REMOTE – obrotowego, wciskanego enkodera i małego przycisku ESC oraz kontrolki ALERT. Oprócz tych dwóch zestawów skrajnie z lewej strony zainstalowany jest wyłącznik zasilania, obok którego znajduje się przycisk UTILITY, a z kolej z prawej strony mamy gniazdo słuchawkowe jack ¼” TRS z regulatorem poziomu sygnału, którego wciskanie pozwala na wybór źródła odsłuchiwanego sygnału. W tym przypadku mamy cztery możliwości – albo słuchamy obu kanałów, w tym lewego w lewej słuchawce, a prawego w prawej, albo słuchamy dwuusznie 1 lub 2 kanału, albo znów obu kanałów, z tym że „zmiksowanych”, tzn. zarówno jednego, jak i drugiego w obu słuchawkach (z zachowanymi proporcjami między nimi, w zależności od poziomu sygnału, jaki dociera z „ich” nadajników).


Tylny panel to oczywiście królestwo gniazd, a jest ich tam – jak na odbioik systemu bezprzewodowego – całkiem sporo. Oprócz dwóch gniazd zasilających – napięcia przemiennego z sieci 230 V (typu komputerowego) i czteropinowego gniazda do podłączenia zasilania o napięciu stałym 12 V – mamy tam dwie pary gniazd antenowych BNC (in i out), za pomocą których możemy łączyć kaskadowo odbioiki i podłączyć je do wspólnej anteny (ewentualnie poprzez divider). Maksymalna liczba odbioików, które można w ten sposób łączyć i „zasilać” z jednej pary anten zewnętrznych, to 8, co daje nam w sumie 16 kanałów możliwych do obsłużenia. Większa liczba kanałów/odbioików wymaga już użycia dividera. W wersji fabrycznej do gniazd „in” podłączone są krótkie, giętkie anteny prętowe. Obok tych gniazd zainstalowane jest jeszcze jedno gniazdo antenowe, do którego tym razem podłączamy antenę sieci 2,4 GHz. I znów może to być dedykowana antena kierunkowa lub dookólna albo – tak jak w wersji podstawowej – króciutka antenka prętowa. Tuż obok gniazd antenowych znajduje się sieciowe złącze RJ45, a resztę tylnego panelu zajmują gniazda sygnałowe (plus synchronizacji zegara), których jest w sumie 6 – dwie pary analogowych wyjść symetrycznych (XLR), dwa analogowe wyjścia niesymetryczne (jack ¼”) oraz dwa gniazda wyjść cyfrowych AES/EBU – XLR i BNC. Jak już wspomniałem, uzupełnieniem wyjść cyfrowych są dwa gniazda BNC (in i out) do zsynchronizowania kilku urządzeń zewnętrznym sygnałem zegarowym oraz przełącznik pozwalający na aktywację terminatora w urządzeniu, które będzie na końcu takiego łańcucha.


Wróćmy do przedniego panelu. Dwa zestawy – wyświetlacz–3 przyciski– obrotowy enkoder – pozwalają na niezależne konfigurowanie pracy kanałów obsługiwanych przez odbioik. Wciśnięcie przycisku TRANSMITTER pozwala zdalnie wejść do menu nadajnika nastrojonego na tę samą częstotliwość, co dany kanał odbioika. W ten sposób inżynier systemu bezprzewodowego może – bez konieczności fizycznego dostępu do nadajnika – zmieniać jego parametry, m.in. moc, poziom sygnału wejściowego audio, filtr dolnozaporowy, zablokowanie przełącznika zasilania, załączanie zasilania fantomowego czy nazwę.

Przycisk RECEIVER przenosi nas do menu odbioika, gdzie oprócz możliwości ustawienia grupy i kanału (jeśli funkcja Cross Remote jest aktywna, automatycznie zostaje ustawiona taka sama wartość grupy/kanału w nadajniku), załączenia i wyboru trybu szyfrowania transmisji, zmiany poziomu sygnału na wyjściu symetrycznym i tłumienia na wyjściu niesymetrycznym oraz połączenia obudowy z uziemieniem (GROUND LIFT), dostępne są dwa skanery. Pierwszy – ACTIVE CH SCAN – wyszukuje aktywne kanały z listy cyfrowych kanałów Sony, w obrębie wybranej grupy (GP). W przypadku gdy skaner wykryje załączony nadajnik z ustawioną taką częstotliwością, skanowanie zostaje zatrzymane i urządzenie czeka na decyzję, czy ustawić tę częstotliwość w odbioiku, czy skanować dalej w poszukiwaniu kolejnej aktywnej częstotliwości.

Niejako „na odwrót” działa drugi skaner – CLEAR CH SCAN. W tym przypadku skaner wyszukuje wszystkie wolne częstotliwości w obrębie danej grupy (GP), na których nie pracują inne nadajniki systemów bezprzewodowych czy telewizyjne, a po zakończeniu skanowania tworzy listę wszystkich wolnych częstotliwości, poczynając od tych „najczystszych”, tzn. w których występują najmniejsze interferencje. Z tej listy użytkownik może wybrać sobie częstotliwość, na którą automatycznie zostanie nastrojony odbioik (a także nadajnik, jeśli aktywna jest funkcja Cross Remote) i… sprawa strojenia jest załatwiona.

Trzeci przycisk – RF REMOTE – daje nam dostęp do menu zdalnego sterowania i monitorowania pracy nadajnika. Mamy tu tylko trzy funkcje – pierwsza pozawala uaktywnić system zdalnego sterowania, druga pozwala na sparowanie nadajnika z odbioikiem, zaś trzecia daje możliwość wyboru trybu pracy systemu Cross Remote – ST lub NT – o czym szerzej pisałem wcześniej.

Jest jeszcze czwarte menu, dość „obfite” w różne pozycje, w którym dokonać można konfiguracji całego urządzenia, a dostęp do niego uzyskuje się po wciśnięciu niepozoego przycisku UTILITY. W tym menu mamy możliwość dokonania ustawień toru radiowego (wyboru pasma, tłumienia dla każdej z anten osobno oraz podania napięcia stałego na wejścia antenowe), toru audio (synchronizacji i opóźnienia), sieciowych (nazwy, adresu i maski), wyświetlaczy (jasności i automatycznego przyciemniania) oraz funkcji ALERT. Ta ostatnia pozwala na informowanie – za pomocą kontrolki ALERT – o różnych „anomaliach” w pracy systemu, np. o za niskim lub za wysokim poziomie sygnału radiowego, o niskiej jakości tegoż sygnału (QL LOW), przesterowaniu toru audio lub niskim stanie baterii nadajnika. W menu UTILITY mamy też możliwość przywrócenia urządzeniu ustawień fabrycznych.

Słów kilka jeszcze o wyświetlaczu, na którym mamy zaprezentowane wszystkie informacje, które pokazują OLED-y nadajników (czy tor radiowy jest aktualnie aktywny i jaka jest ustawiona moc nadajnika, moc sygnału 2,4 GHz oraz stan baterii) oraz sporo dodatkowych informacji. Najwięcej, bo aż trzy linijki to informacje o numerze wybranej grupy i kanału (pierwsza linijka), częstotliwości (linijka druga) i nazwie nadajnika (w trzecim wierszu). Poza tym mamy słupkowy wskaźnik poziomu sygnału audio z kontrolką tego sygnału (świeci na zielono, gdy sygnał audio się pojawi, a na czerwono, gdy jego poziom zbliża się do progu przesterowania) i dwa podobne, aczkolwiek nieco mniejsze, słupkowe wskaźniki poziomu sygnału radiowego (dla każdej z anten osobno) oraz kontrolkę sygnału RF (trzykolorowa, w zależności od poziomu sygnału świeci kolorem zielonym, pomarańczowym lub czerwonym, a brak jej iluminacji oznacza poziom sygnału poniżej 15 dBμ). Ekrany odbioika informują też, za pomocą mieika QL, o jakości przesyłanych danych (np. w przypadku wyłapania jakiejś interferencji wskaźnik poziomu sygnału radiowego może wskazywać wysoką wartość, podczas gdy sygnał użyteczny będzie mocno zakłócony – ten fakt „wychwyci” właśnie mieik QL).

Można by jeszcze sporo pisać na temat systemu DWX, ale, jak widać, miejsca już coraz mniej, a trzeba jeszcze parę zdań poświęcić kapsule DPA oraz napisać jak to wszystko razem współpracuje.

DPA D:FACTO II


Na początku powstał tradycyjny, przewodowy mikrofon wokalowy o charakterystyce superkardioidalnej. Jest to przetwoik pojemnościowy z pre-polaryzowaną kapsułą, charakteryzujący się bardzo wyrównaną charakterystyką amplitudową i fazową oraz możliwością niezniekształconego przetworzenia dźwięków o poziomie ciśnienia akustycznego do 160 dB! Elastyczne zamocowanie kapsuły oraz potrójna ochrona przeciwpodmuchowa (pop protection) w jej osłonie sprawia, że mikrofon w bardzo niewielkim stopniu przenosi zakłócenia pochodzące tak od obudowy, jak i głosek wybuchowych czy podmuchów powietrza.


Aby krystalicznie przeźroczystym brzmieniem nowego mikrofonu DPA mogli cieszyć się też wokaliści, którzy nie lubią być „uwiązani” mikrofonem kablowym, pojawiły się wkrótce adaptery pozwalające na współpracę kapsuły d:facto (a obecnie d:facto II) z większością profesjonalnych nadajników handheld, m.in. takich firm jak Sony, Lectrosonics, Shure, Sennheiser, Line6 czy Wisycom. Taki właśnie adapter, który oprócz nadajników Sony DWM-02 i ZTX-M01 pasuje do większości handheldów Shure’a oraz nadajników XDV75 Line6 i HH Lectrosonicsa, dotarł do naszej redakcji. Adapter ma takie samo zawieszenie kapsuły, jak mikrofon przewodowy, a kapsuła owa – podobnie jak w wersji „kablowej” – jest odkręcana. W sumie więc mamy trzy części tworzące „główkę” mikrofonu czy też nadajnika handheld – adapter SL 1, superkardioidalna kapsuła i siatka ochronna (grid). Między korpusem nadajnika a „główką” jest jeszcze pierścień o dwóch różnych gwintach, za pomocą którego przetwoik montuje się do nadajnika. Ot, i cała filozofia, jeśli chodzi o konstrukcję przetwoika d:facto II Wireless SL 1.

 

WRAŻENIA


Zacznijmy od DPA d:facto II – przy czym w przypadku współpracy z systemem Sony’ego w zasadzie trudno doszukać się jakiejkolwiek różnicy w brzmieniu między „tradycyjną” wersją przewodową i bezprzewodową. Faktycznie wszystko to, o czym informuje producent zgadza się w 100-procentach. Mikrofon charakteryzuje się naturalnym brzmieniem – niewielkie, ok. 2-3-decybelowe podbicie charakterystyki między 8-12 kHz dodaje nieco „powietrza”, bez podkoloryzowania brzmienia wokalu. Przetwoik też rzeczywiście w bardzo niewielkim stopniu przenosi stukanie i „chrobotanie” palcami po korpusie, a zastosowanie filtru góoprzepustowego (którego praktycznie zawsze się używa) – czy to bezpośrednio w nadajniku, czy też w mikserze – dodatkowo jeszcze uwalnia słuchaczy od ewentualnych, niepożądanych efektów dźwiękowych tego typu. Trzeba jeszcze nadmienić, iż mikrofon w wersji przewodowej ma na stałe „zapięty” taki filtr o częstotliwości granicznej równej 80 Hz (w przypadku współpracy d:facto II z systemem Sony można dysponować pełnym pasmem, jeśli filtr dolnozaporowy w nadajniku będzie wyłączony). Mikrofon charakteryzuje się też dużą selektywnością, jeśli chodzi o zbieranie niepożądanych dźwięków otoczenia, dlatego realizatorzy, którzy unikają przetwoików pojemnościowych z uwagi na to, że „ich” wokalista przeważnie śpiewa w głośnym otoczeniu, mogą być mile zaskoczeni, gdy spróbują dać mu/jej do ręki wokalowego DPA. To pozwala też zachować duży odstęp od sprzężeń – mikrofon można mocno podkręcić w monitorze (oczywiście jeśli ustawi się go odpowiednio, biorąc pod uwagę charakterystykę kierunkową mikrofonu). Również niezaplanowany spacer wokalisty w publikę niekoniecznie musi wywołać panikę za mikserem FOH – jest wielce prawdopodobne, że nic „niemiłego” się nie stanie.

Natomiast jeśli chodzi o system DWX, to w zasadzie oprócz ceny nie ma takiego aspektu, do którego można by się przyczepić. A przepraszam, jest – bateriożeość. Przy pracy nadajnika z mocą 10 mW można zapomnieć o zagraniu więcej niż 2 koncertów na jednym zestawie baterii – w zasadzie najbezpieczniej jest przed sztuką załadować nowe. Przy ustawieniu mocy nadajnika na 50 mW wskaźnik stanu baterii „ubywa” niemalże w oczach. Z drugiej strony, gdy dystans między nadajnikiem a odbioikiem jest stosunkowo niewielki, w zupełności wystarczy 1 mW mocy nadawanej, co również widocznie, in plus, wpływa na długotrwałość pracy ogniw zasilających nadajnik.

Jeśli chodzi o zasięg, to różnica między mocą 1 mW a 10 mW nie jest jakaś porażająca – w pierwszym przypadku system pracuje bez żadnych słyszalnych artefaktów na dystansie ok. 50 m w linii prostej i ok. 30 jeśli między nadajnikiem a odbioikiem znajdują się przeszkody (ściany, mury), które to odległości przy mocy 10 mW zwiększają się o 10-20 m. Natomiast przełączenie nadajnika na nadawanie z mocą 50 mW daje nam naprawdę spory obszar, w którym możemy się poruszać z nadajnikiem (ponad 100 m w przypadku pojawienia się przeszkód terenowych i ponad 150 m, jeśli urządzenia „widzą” się wzajemnie). To wszystko przy wykorzystaniu „firmowych” anten prętowych. Podłączenie do gniazd antenowych odpowiednich anten zewnętrznych bez wątpienia w znacznym stopniu wydłuży te odległości, ale niestety nie miałem możliwości tego sprawdzić (zestaw testowy cieszy się taką populaością, iż dystrybutor udostępnił mi go raptem tylko na kilka dni).

Reasumując, Sony DWX to nie tylko solidnie i estetycznie wykonany, wyposażony w całą gamę przydatnych funkcji system bezprzewodowy, ale również – jeśli nie przede wszystkim – świetnie brzmiący, wieie przekazujący to, co trafia do jego nadajników. Nie będę tu jeszcze raz wymieniał oferowanych przezeń „ficzerów”, ale – jeśli uważnie przeczytaliście to, co napisałem wcześniej – sami stwierdzicie, że jest tego sporo i, co ważne, nie są to „wodotryski”, ale bardzo przydatne narzędzia. Poza tym jego obsługa jest generalnie dość prosta, a dostęp do funkcji nadajnika z poziomu odbioika genialnie upraszcza obsługę systemu przez jednego człowieka. Dodatkowo może on nadzorować cały, nawet mocno rozbudowany system, dzięki oprogramowaniu Wireless Studio, któremu można by poświęcić cały artykuł – soft ten daje dostęp nie tylko do parametrów nadajnika i odbioika, ale również na bieżąco może monitorować ich pracę i zapisywać to w plikach, które pozwalają na późniejsze prześledzenie, minuta po minucie, efektów ich pracy.


Ale żeby nie było, że jestem odosobniony w swoim zachwycie nad systemem DWX i mikrofonem DPA d:facto II, w ramce obok opinia szeroko znanego (i lubianego) realizatora, Jacka Mazura, który testował opisywany zestaw podczas trasy koncertowej Dawida Podsiadło (o czym pewnie mogliście już przeczytać w innych publikacjach branżowych).

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o systemie Sony DWX i mikrofonie DPA d:facto II na stronach inteetowych producentów: www.pro.sony.com i www.dpamicrophones.com oraz polskiego dystrybutora tych urządzeń: www.audiostacja.pl.

INFORMACJE:


DPA d:facto II
Typ przetwoika: pojemnościowy
Charakterystyka kierunkowa:
superkardioidalna
Czułość: 5 mV/Pa (-46 dBV)
Pasmo pracy: 80 Hz-20 kHz
(stały filtr dolnozaporowy 80 Hz, 3-rzędu)
Max SPL: 160 dB
Stosunek sygnał/szum: 75 dB (A-ważony)
Wymiary: ∅52 mm × 205 mm
Waga: 309 g
Cena : 3.970 zł brutto

Odbioik DWR-R02D
Zakres dynamiki: 106 dB
Zniekształcenia: <0,03%
Zasilanie: AC – 100-240 V/0,4 A
DC – 12 V/1,6 A
Wymiary: 44 × 482 × 335 mm
Waga: 3,6 kg
Cena: 20.290 zł brutto

Nadajniki
Moc: 1/10/50 mW
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-22 kHz
Zasilanie: 2 × LR6 (AA)

Handheld DWM-02
Czas pracy baterii (10 mW): ok. 5 h
Wymiary: ∅37 mm × 194 mm
Waga: 235 g
Cena: 7.640 zł brutto

Body-pack DWT-B01
Czas pracy baterii (10 mW): ok. 3,5 h
Wymiary: 17 × 73 × 63 mm
Waga: 125 g
Cena: 8.410 zł brutto

Plug-in DWT-P01
Czas pracy baterii (10 mW): ok. 3,5 h
Wymiary: 44 × 78 × 44 mm
Waga: 245 g
Cena: 4.550 zł brutto

Dostarczył:
Audiostacja, ul. Główna 20A
03-113 Warszawa, tel. 22-616-13-89
www.audiostacja.pl