Mikrofony MBHO

2014-01-22

Gdyby w środku nocy wyrwać z głębokiego snu kogoś z branży nagłośnieniowej czy nagraniowej i kazać mu szybko wymienić pięciu producentów mikrofonów, jacy mu przychodzą na myśl, to w gronie takich „pewniaków” jak Shure, Sennheiser, Neumann, AKG, Audio-Technica, Audix, Electro-Voice i jeszcze paru innych, raczej nie znalazłby się MBHO.

Z bardzo prostej przyczyny – marka ta faktycznie nie należy do najbardziej rozpoznawalnych na świecie, a tym bardziej w Polsce. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że pewnie na jakieś 90% zetknęli się już nie raz z produktami tej niemieckiej firmy i niejeden ich mikrofon trzymali już w ręce. Jak to, ktoś zapyta, przecież nie mam sklerozy? Owszem, sama nazwa MBHO może niewiele komuś mówić i będzie się zarzekał, że nigdy o czymś takim nie słyszał, nie mówiąc już o tym, że spotkał się z jej produktami. Ale tak jest w rzeczywistości, bowiem oprócz produkcji przetwoików pod własną marką producent ten wytwarza OEM-owe wersje różnych mikrofonów dla wielu, wielu dużo bardziej znanych producentów, w tym również tych „gigantów”.

Sama firma „przyznaje się” do współpracy m.in. z Telefunkenem, Audixem, Braunerem czy Grundigiem, ale lista ta jest znacznie dłuższa i w znacznej mierze ściśle tajna. Może się więc okazać, że trzymając w ręce populay mikrofon jakiejś bardzo znanej firmy, tak naprawdę mamy do czynienia z produktem made in Germany, w 95% wykonanym ręcznie, bo tak właśnie wygląda produkcja w firmie MBHO (oczywiście nie mówimy tutaj o mikrofonach za 200 zł, bo te na 100% nie są ręcznie produkowane w Niemczech).

 

DWA ZDANIA O HISTORII


Firma ma już swoją tradycję, gdyż została założona przez Herbeta Hauna w Obrigheim w 1962 roku, a więc w ubiegłym roku świętowała swoje 50-lecie. Założyciel firmy od najmłodszych lat jest związany z produkcją mikrofonów, a główny inżynier, Manfred Schneider, przez długi czas był współpracownikiem znanego chyba wszystkim dr. Schoepsa. Jak widać, odpowiedzialni za kierowanie firmą to ludzie z wieloletnim doświadczeniem, a i kadra inżynierska również jest starannie dobierana spośród praktyków w tej dziedzinie. Niebagatelne znaczenie ma też tzw. „siła robocza” firmy, bowiem – jak już wspomniałem – 95% prac przy wytwarzaniu produktów firmy jest wykonywanych ręcznie.

OFERTA


MBHO specjalizuje się generalnie w przetwoikach pojemnościowych, choć ma też w swojej ofercie prawdziwą „perełkę” w postaci wokalowego mikrofonu dynamicznego, który w niczym (oprócz czułości oczywiście) nie ustępuje topowym pojemnościowym przedstawicielom tego typu przetwoików. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Wśród mikrofonów oferowanych przez MBHO są przetwoiki „paluszkowe”, doskonałe do nagłaśniania/nagrywania blach perkusyjnych (jako overhead), chórów, instrumentów smyczkowych (zarówno pojedynczo, jak i z dalekich planów) czy gitar akustycznych. Jest też wysokiej klasy przetwoik wielkomembranowy z przełączaną charakterystyką kierunkowości (o nim też będziemy pisać szerzej za moment), są też przetwoiki powierzchniowe (PZM) oraz elektretowy mikrofon pomiarowy. Mamy tu także systemy modulae – kapsuły na gęsiej szyjce, albo nawet zintegrowane z całym statywem, do których osobno dołącza się przedwzmacniacz, również produkowany przez MBHO.

Oczywiście ramy objętościowe artykułu nie pozwalają na zaprezentowanie wszystkich mikrofonów z oferty niemieckiego producenta, dlatego też dzięki uprzejmości dystrybutora MBHO w Polsce, firmy Dysten, otrzymaliśmy do testu kilka wybranych produktów, godnych szerszego zaprezentowania Czytelnikom LSI, co też niniejszym czynimy.

MBNM 608 CL


Zaczniemy od „góego c”, czyli najbardziej wszechstronnego, rewelacyjnie brzmiącego (ale też – co zrozumiałe – najdroższego) z 4 typów mikrofonów, jakie trafiły do naszej redakcji.


MBNM 608 CL to przetwoik wielkomembranowy, ale zawiódłby się ktoś, kto spodziewałby się wielkiego, jak granat zaczepno- obronny urządzenia. 608-ka ma bowiem vintage’owy kształt, który kojarzy się dość jednoznacznie z… dziecięcym lizakiem. Korpus przetwoika jest walcem o niewielkiej średnicy, na góym końcu którego umieszczona jest kapsuła.

Kapsuła ta zawiera dwustronnie złoconą membranę o średnicy 1”, natomiast w korpusie ukryty jest nowoczesny preamp oparty na tranzystorach FET.


Mikrofon może pracować w trzech konfiguracjach, jeśli chodzi o jego charakterystykę kierunkową: wszechkierunkowej, ósemkowej i kardioidanej. Przełączanie charakterystyk kierunkowych wpływa też w pewnym stopniu na charakterystykę amplitudową i czułość. I tak najbardziej płaski przebieg amplitudy jest w trybie wszechkierunkowym, gdzie na charakterystyce występują tylko dwa niewielkie (w najwyższym punkcie ok. 2-decybelowe) podbicia w paśmie 40- 100 Hz i 6-15 kHz. W tym trybie mikrofon oferuje też najszersze pasmo przetwarzania, zaczynające się już od 5 Hz! Może też przetworzyć największy poziom ciśnienia dźwięku, równy 133 dB, choć i w pozostałych trybach nie ma wielkiej różnicy, wynosi ona bowiem tylko 1 dB. Czułość w trybie wszechkierunowym jest nieco mniejsza niż w kardioidzie, ale większa niż w ósemce, wynosi bowiem 10 mV/Pa (pozostałe konfiguracje – odpowiednio – 11 i 8 mV/Pa).

Tryb kierunkowy, kardioidalny, oprócz największej czułości ma nieco węższe pasmo niż wszechkierunkowy (10-20.000 Hz) i nieco większe, bo maksymalnie ok. 4-decybelowe podbicie w góym zakresie przetwarzania (5-15 kHz), za to poniżej charakterystyka jest równa jak stół. Natomiast w trybie ósemkowym zarówno czułość (8 mV/Pa), jak i pasmo (40-18.000 Hz) są najmniejsze, największe też podbicie w paśmie wysokiego środka i góry (ponad 7 dB w szczytowym punkcie, w paśmie 3-16 kHz) wykazuje charakterystyka amplitudowa w tej konfiguracji.

Mikrofon, oprócz szerokiej i wyrównanej charakterystyki amplitudowej charakteryzuje się też małymi szumami własnymi – równoważny poziom ciśnienia odpowiadający szumom własnym, mierzony zgodnie z normą DIN/AEC to tylko 14-16 dB(A), w zależności od trybu pracy (najmniejszy dla kardioidy, największy dla ósemki). MBNM 608 CL ma impedancję równą 32 omy i wymaga – jak każdy „pojemnik” – zewnętrznego zasilania fantomowego w zakresie 16-48 V (pobór prądu 4,5 mA).

Jeśli chodzi o wrażenia, jakie zrobił na mnie i innych osobach, które miały okazję usłyszeć ten mikrofon „w akcji”, to zostawimy je sobie na koniec, wcześniej przedstawiając pozostałych członków „rodziny” MBHO, które dane nam było przetestować.

MBNM 440 CL


To klasyczny „paluszek” o średnicy 21 mm i długości 85 mm.

Mikrofon ten, o charakterystyce kardioidanej, pracuje w paśmie 40-20.000 Hz. Jest również jego wersja wszechkierunkowa o nazwie MBNM 410, która oprócz charakterystyki kierunkowej cechuje się szerszym pasmem przenoszenia – 15-20.000 Hz (pozostałe parametry takie jak 440). Czułość MBNM 440 CL jest równa 7 mV/Pa, a równoważny poziom ciśnienia na wyjściu, odpowiadający szumom własnym, to tylko 14 dB(A) – zgodnie z normą DIN/IEC. Przetwoik jest w stanie „zdzierżyć” maksymalny poziom ciśnienia dźwięku padający na jego membranę równy126 dB. Jest też wersja tego mikrofonu z dodatkową literką S w nazwie, dysponująca załączanym tłumikiem 20 dB i filtrem góoprzepustowym. Impedancja 440-ki wynosi 200 omów, a napięcie zasilające niezbędne do prawidłowej pracy, jakie musi być doń dostarczone, nie może być mniejsze niż 22 V. Niewielki jest za to pobór prądu – tylko 1,7 mA, tak że mikrofon można też zasilać bateryjnie – z tym że bateria musi być podłączona zewnętrznie – lub też za pomocą baterii zasilane może być urządzenie dostarczające napięcie Phantom.


Urządzenie wykończone jest lakierem w kolorze czay mat, przez co nie powoduje refleksów i odbić światła, które nań pada.

MBP 603 A ST


Pod tą dość skomplikowaną nazwą kryje się mikrofon, który integruje w sobie wokalną kapsułę pojemnościową KA 400 i cienki, prętowy statyw, z solidną okrągłą podstawą, która jest odkręcana. Samą kapsułę ze sztywną częścią statywu łączy giętki fragment w postaci gęsiej szyjki. Statyw jest łamany – ramię poprzeczne o średnicy 8 mm i długości 1 m można wysuwać i pochylać, co w połączeniu z gęsią szyjką na jego końcu daje duże możliwości ustawień, np. w stosunku do statywu prostego. Z drugiej strony, patrząc od strony kapsuły, owo ramię zakończone jest 4-pinowym gniazdem mini XLR, do którego podłącza się – poprzez kabel będący „przejściówką” – zewnętrzny przedwzmacniacz właśnie o nazwie MBP 603 A. Wkręcane w podstawę ramię podłużne jest nieco szersze, ma bowiem średnicę 12 mm i długość równą 65 cm.


Kapsuła KA 400, o średnicy 21 mm i długości 20 mm, jest przetwoikiem kardioidalnym, charakteryzującym się czułością 15 mV/Pa, pasmem przenoszenia 50-20.000 Hz (stały filtr góoprzepustowy o częstotliwości 50 Hz i nachyleniu 12 dB/oktawę) i maksymalnym poziomem ciśnienia akustycznego równym 131 dB. Ma też bardzo małe szumy własne – równoważny im SPL wynosi tylko 11 dB(A) (zgodnie z normą DIN/IEC). Przetwoik jest zoptymalizowany do nagłaśniania mowy oraz wokalu, stąd jego charakterystyka ma podbicie w zakresie 8-15 kHz, które w najwyższym punkcie (ok. 10 kHz) przyjmuje maksymalną wartość ok. 3 dB. Podcięty delikatnie jest też niski zakres przetwarzania, poniżej 300 Hz, gdzie charakterystyka sukcesywnie obniża się, przyjmując w punkcie 80 Hz wartość o prawie 5 dB niższą w stosunku do poziomu średniego.

MBD 219 C


„Na deser” zostawiłem mikrofon, który we mnie osobiście wzbudzał największą ciekawość. MBD 219 jest tutaj bowiem rodzynkiem – jedynym mikrofonem dynamicznym spośród całej gamy przetwoików pojemnościowych, a więc można rzec „rasowy estradowiec”.


Mikrofon na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie masywnego – a to ze względu na swoją dość „potężnie” wyglądającą obudowę – i każdy daje się zwieść, przygotowując się na spory ciężar do udźwignięcia (komentarze typu „a cóż to za granat” przy pierwszej konfrontacji z 219-tką są na porządku dziennym). Jakież jest jednak zdziwienie, że mikrofon okazuje się być naprawdę leciutki (niespełna 300 g wagi), a to za sprawą tego, że jego korpus wykonany jest ze stopu aluminium, którego powierzchnia wykończona jest antyrefleksyjną powłoką Nextel.


MBD 219 C jest przetwoikiem o kardioidanej charakterystyce kierunkowej, ale dostępne są też wersje z charakterystyką superkardioidalną (MBD 219 SC) i wszechkierunkową (MBD 219 O). Mikrofony z serii 219 oprócz kierunkowości różnią się też nieznacznie między sobą innymi parametrami: czułością (największą ma wersja superkardioidalna – 1,6 mV/Pa, najmniejszą dookólna – 1,3 mV/Pa) i pasmem przenoszenia (40-20.000 Hz dla wersji S.C. i 40-18.000 Hz dla wersji O). Przetwoik, który trafił w nasze ręce, to klasyczna kardioida, a więc wersja MBD 219 C, którego czułość wynosi 1,5 mV/Pa, pasmo przenoszenia zamyka się w granicach 50-16.000 Hz.

Założeniem projektantów serii MBD 219 było stworzenie dynamicznych mikrofonów wokalowych, oferujących maksymalnie liniową charakterystykę częstotliwościową, bez podbić w zakresie wysokich częstotliwości, minimalny efekt zbliżeniowy, wysoką kierunkowość (oczywiście nie dotyczy to wersji wszechkierunkowej) i zredukowane przenoszenie dźwięków z obudowy. Czy im się to udało? O tym już za moment.

 

ODSŁUCHY I „PRÓBY OGNIOWE”


Mikrofony najpierw przeszły testy porównawcze w „domowym zaciszu”, we własnym gronie, tj. same ze sobą. Później „wkroczyły na scenę”, aby – szczególnie MBD 219 C – zmierzyć się m.in. z „gigantami” takimi jak Neumann KMS 104 czy Shure SM58. Ale po kolei. „Paluszkowe” MBMN 440 CL to bardzo uniwersalne i – ze względu na swoje rozmiary – poręczne mikrofony, które charakteryzują się wyrównaną charakterystyką z delikatnie podciętym dołem i trochę węższym pasmem w góym zakresie częstotliwości – porównując go do MBNM 608. Para 440-tek doskonale sprawdziła się przy nagłaśnianiu chóru, bez problemu poradziła też sobie w funkcji overheadu. Gitara akustyczna umiejętnie zbierana mikrofonem MBMN 440 CL – pisząc umiejętnie mam na myśli ustawienie w odpowiednim miejscu względem instrumentu, na pewno nie centralnie na otwór rezonansowy, co niestety często się jeszcze zdarza – brzmi bardzo naturalnie, praktycznie bez potrzeby kręcenia korektorem.

To samo, a nawet jeszcze więcej, można powiedzieć o „lizakowym” MBNM 608 CL, który charakteryzuje się podobnie wyrównanym pasmem ( tutaj już możemy naocznie przekonać się, jak wyglądają charakterystyki przenoszenia dla każdego trybu pracy), przy czym zarówno pasmo przenoszenia rozciąga się szerzej (w dół), jak i czułość oraz maksymalny SPL są wyraźnie większe. No i wielkość membrany, co szczególnie jest słyszalne przy przenoszeniu transjentów. Jeśli MBMN 440 CL nazwałem mikrofonem bardzo uniwersalnym, to w przypadku MBNM 608 CL nie pozostaje mi nic innego, jak określić go mianem mega uniwersalnym, do czego ewidentnie przyczynia się też fakt możliwości wyboru charakterystyki kierunkowej. Przetwoik ten również doskonale poradził sobie przy nagłaśnianiu chóru (podpierając nieco anemiczne sopranki), rewelacyjnie przeniósł gitarę klasyczną, wyłuskując wszystkie detale (faktycznie słychać, że wysokie częstotliwości są nieco uwypuklone), a nawet – z uwagi na duży poziom SPL, jaki jest w stanie przenieść – sprawdził się przy nagłaśnianiu kolumny gitarowej. „Lizaczek” świetnie naddaje się do zbierania wokalu, oczywiście nie na scenie, ale w studiu. Jego konstrukcja pozwala nawet na śpiewanie mu „prosto w twarz”, bez konieczności używania „pończochy”, o ile ktoś nie ma emisji Kaczora Donalda. Oczywiście to sytuacja ekstremalna – po to są dobrodziejstwa techniki, żeby z nich korzystać, jednak MBNM 608 CL wykazuje dużą odpoość na popy i podmuchy wiatru, może więc być z powodzeniem wykorzystywany do nagrań czy nagłaśniania w plenerze.

MBP 603 A ST może trudno nazwać przetwoikiem przenośnym, z racji zintegrowanego statywu, ale jeśli chodzi o jego walory brzmieniowe, to również można się o nim wyrażać raczej pozytywnie. Jego charakterystyka nie jest już oczywiście tak liniowa, jak poprzedników, ale wcale taka nie ma być – jest zoptymalizowana do nagłaśniania mowy i/lub wokalu, a więc ma nieco uwypuklone pasmo prezencji, a z drugiej strony nieco podcięty dół ratuje sytuację, gdy mikrofon podłączony jest np. wprost do jakiegoś aktywnego zestawu, bez możliwości korekcji brzmienia. Jeśli jednak będziemy chcieli używać go w przestrzeni otwartej, to bez osłony przeciwwiatrowej się nie obejdzie – akurat ta kapsuła nie jest odpoa ani na podmuchy wiatru, ani też na popy.

Na koniec mój faworyt (z racji tego, że to rasowy estradowiec) – dynamiczny MBD 219 C. Choć pierwsze wrażenie wizualne może wywoływać mieszane uczucia, sprawdza się tutaj stara zasada – nie oceniaj sprzętu audio po wyglądzie. W roli mikrofonu wokalowego 219-ka sprawdza się znakomicie, nie tylko z uwagi na swoje brzmienie, które w niczym nie ustępuje topowemu Neumannowi KMS 104 (sprawdzone organoleptycznie, sam właściciel rzeczonego mikrofonu, znany wokalista jazzowy Marek Bałata, był zaskoczony, że coś może brzmieć równie dobrze, jak „jego” mikrofon). Kolejny duży plus, oprócz brzmienia i niewielkiej wagi, to duża odpoość na przenoszenie zakłóceń z obudowy. I na koniec kwestia tym razem wizualna – matowe wykończenie obudowy MBD 219 C nie powoduje refleksów świetlnych, co np. dla panów z telewizji może być dużą zaletą.

Przetwoiki MBHO, choć niestety wciąż jeszcze mało populae u nas, w pełni zasługują na swoją renomę, jaką mają na Zachodzie, szczególnie u naszych sąsiadów zza Odry. Są ciekawą alteatywą dla populaych u nas (i nie tylko u nas) mikrofonów innej niemieckiej firmy (na literkę „N”), a przy tym dwa, a nawet trzy razy tańsze, nie ustępując wcale swoim konkurentom pola. No a MBD 219 C to klasa sama w sobie wśród estradowych mikrofonów wokalowych, gdzie między dynamicznymi braćmi, moim zdaniem, nie ma sobie równych, a i pojemnościowi kuzyni też często muszą chylić przed nim czoła. Zresztą przekonajcie się sami – polski dystrybutora produktów MBHO, firma Dysten, jest bardzo otwarta na potencjalnych klientów i nie powinno być problemu z wynegocjowaniem możliwości wypróbowania tych i innych mikrofonów niemieckiego producenta „na własnym podwórku”. Zapewniam, że warto!



Na koniec chciałbym podziękować ekipie z firmy Czak Music, dzięki której miałem okazję przetestować trzy z czterech opisywanych mikrofonów w boju, i to w niełatwych warunkach – Pop Oratorium o Miłosierdziu Bożym, w sporym (i o niespecjalnej akustyce) kościele MBNP w Mielcu. W sumie do ogaięcia ponad 60 wykonawców, w tym zespół – perkusja na padach, bas, gitara elektryczna, gitara klasyczna i klawisze – dwa kwartety smyczkowe, spory chór i trzech solistów. „Czaki” – szczególnie realizator Wojtek Gruszczyński – poradzili sobie z tym wszystkim doskonale, do czego też po trosze przyczyniły się mikrofony MBHO. Szczególnie MBD 219 C, który odegrał jedną z głównych ról, jako mikrofon dwufunkcyjny – do narracji i wokalu jednocześnie. I to praktycznie z zerową korekcją, tylko z podciętym dołem i – z uwagi na warunki akustyczne – również nieco zdjętym niskim środkiem (duży pogłos).

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanych mikrofonach oraz innych produktach firmy MBHO na stronie inteetowej producenta: www.mbho.de i polskiego dystrybutora: www.dysten.pl.

INFORMACJE:


MBMN 440 CL
Typ przetwoika: pojemnościowy
Charakterystyka kierunkowa: kardioidalna
Czułość: 7 mV/Pa
Pasmo przenoszenia: 40 Hz-20 kHz
Max SPL: 126 dB
Stosunek sygnał/szum: 80 dB (A-ważony)
Impedancja: 200 omów
Wymiary: ∅21 mm × 85 mm
Cena: 265 euro netto

MBNM 608 CL
Typ przetwoika: pojemnościowy
Charakterystyka kierunkowa:
trzy przełączane
Czułość: 11 mV/Pa (cardio)
Pasmo przenoszenia: 5 Hz-20 kHz (omni)
Max SPL: 133 dB (omni)
Stosunek sygnał/szum: 80 dB (A-ważony)
Impedancja: 35 omów
Cena: 1.010 euro netto

MBP 603 A ST
Typ przetwoika: pojemnościowy
Charakterystyka kierunkowa: kardioidalna
Czułość: 15 mV/Pa
Pasmo przenoszenia: 50 Hz-20 kHz
Max SPL: 131 dB
Stosunek sygnał/szum: 70 dB (A-ważony)
Impedancja: 35 omów
Cena: 1.145 euro netto

MBD 219 C
Typ przetwoika: dynamiczny
Charakterystyka kierunkowa:
kardioidalna
Czułość: 1,5 mV/Pa
Pasmo przenoszenia: 50 Hz-16 kHz
Impedancja: 200 omów
Wymiary: 51 x 200 mm
Cena: 295 euro netto

Dostarczył:
Dysten, ul. Grunwaldzka 91
41-800 Zabrze, tel. (32) 376-12-60
www.dysten.pl