Crown I-Tech 4x3500 HD - Czterokanałowy wzmacniacz z DSP BSS Omnidrive HD

2013-02-02

Testowanie nowego sprzętu to fajna sprawa. Jeśli ktoś oczywiście to lubi – ja lubię. Im sprzęt bardziej skomplikowany i „najeżony” różnorakimi funkcjami, tym większa frajda. Dlatego też moim ulubionym typem urządzeń audio (i podejrzewam, że nie tylko moim) są konsolety, szczególnie te nowe, cyfrowe.

Zapoznawanie się z możliwościami i funkcjami miksera w zaciszu domowych, albo magazynowych, pieleszy to pierwszy krok do pełni szczęścia. Kolejny to możliwość przetestowania sprzętu „w warunkach bojowych”, do czego pierwszy krok jest niezbędny. No, i wszystko fajnie do momentu… gdy trzeba to potem ująć w słowa, zdania i frazy, czyli napisać artykuł! Przy czym w przypadku wspomnianych cyfrowych mikserów problemem nie jest co NAPISAĆ, ale czego NIE NAPISAĆ. I nie chodzi tu bynajmniej o ukrywanie jakichś wykrytych wad czy minusów, ale o to, jak na 4, 5 czy 6 stronach (wraz ze zdjęciami) ująć wszystko to, co najistotniejsze w danym urządzeniu, nie przepisując przy tym instrukcji użytkowania.

Teraz przejdźmy na drugi biegun – do urządzeń, których testowanie nie jest zbyt ekscytujące, za to opisywanie to przysłowiowa bułka z masłem. Trzy, góra cztery strony, i mamy wyczerpująco opisane urządzenie, np. mikrofon, prosty pasywny zestaw głośnikowy (np. instalacyjny albo subwoofer) czy wzmacniacz. Ano właśnie, z tymi wzmacniaczami to nie do końca tak jest. Owszem, tradycyjne konstrukcje, jakie jeszcze kilka-kilkanaście lat temu były w przeważającej większości, to owszem. Są to w zasadzie urządzenia typu plug-and-play, tzn. trzeba odpowiednio podłączyć kable wejściowe i wyjściowe, włączyć zasilanie (ewentualnie pokręcić „gałami” od poziomu sygnału), i to w zasadzie koniec tematu obsługi. Radykalnie zmieniło się to w momencie kiedy końcówki zaczęto integrować z procesorami sygnałowymi. A gdy w moje ręce wpadł ostatnio wzmacniacz, który jest bohaterem tego artykułu, problem do tej pory „zarezerwowany” dla konsolet cyfrowych wrócił – jak tu pomieścić na ograniczonej powierzchni to wszystko, co urządzenie owo oferuje?!

Ale czas najwyższy przystąpić do dzieła (zwłaszcza, że już sporą cześć owego miejsca „zmaowałem” na ten dość przydługawy wstęp).

I-TECH HD SERIES


Bohater tego artykułu, Crown I-Tech 4x3500HD, jest członkiem szacownej rodziny I-Tech HD, aczkolwiek różni się od 3 innych „braci” (I-T5000, I-T9000 i I-T12000) tym, że dzięki technologii DriveCore w standardowej obudowie 2U mieszczą się nie 2, ale 4 końcówki mocy. I to naprawdę DUŻEJ mocy (o czym za moment). Jak udało się to uzyskać? Wszystko za sprawą jednej małej „kości”, która jest owocem wspólnej, wytężonej pracy inżynierów firmy Crown i Texas Instruments, zawierającej w sobie około 500 elementów. W pozostałych I-Techach HD te elementy są „rozsiane” po płytce PCB w formie elementów dyskretnych, a nietrudno chyba sobie wyobrazić, ile miejsca może zająć 500 elementów elektronicznych, nawet wykonanych w technologii SMD, w porównaniu z pojedynczym układem scalonym wielkości paznokcia. Oszczędność miejsca jest więc ogromna, co pozwoliło zmieścić w obudowie cztery końcówki mocy zamiast dwóch. Co zaś łączy wszystkich członków rodziny I-Tech HD? Odpowiedź jest prosta – nowy procesor firmy BSS Omnidrive HD DSP (stąd literki HD w nazwie serii). Jest on cztery razy szybszy niż jego poprzednik, dodatkowo oferując filtry FIR oraz limitery LevelMAX. DSP Omnidrive HD bazuje na 32-bitowych procesorach Sharc z ulepszoną architekturą SIMD. Wykorzystano w nim również własnej konstrukcji filtr wyjściowy w przetwoiku cyfrowo-analogowym, poprawiający stosunek sygnał-szum o co najmniej 6 dB w porównaniu do zewnętrznych DSP-ków.



Przejdźmy więc może już konkretnie do naszego „dania głównego”, tj. wzmacniacza

CROWN I-TECH 4X3500HD


To wzmacniacz, który jest w stanie pracować stabilnie z obciążeniem 2 omów, oferując w takiej konfiguracji 2.100 wat mocy (na kanał) w pełnym paśmie akustycznym 20 Hz-20 kHz. Przy 4 i 8 omach jest to, odpowiednio, 2.400 i 1.900 W, zaś przy pracy w mostku 4.800 W (8 Om) i 4.200 (4 Om). Są to minimalne gwarantowane moce, osiągane przy poziomie zniekształceń nieliniowych nie większych niż 0,35%, przy pracy wszystkich 4 kanałów. Inny parametr pozwala nam też ocenić możliwości wzmacniacza przy przetwarzaniu sygnałów szczytowych, trwających 20 milisekund (dla 1 kHz). Przy takich zastrzeżeniach I-Tech 4x3500HD jest w stanie wygenerować 3.500 W mocy przy 2 Om (już wiadomo, skąd w nazwie wzięło się 4x3500), 3.000 W przy 4 i 1.900 W na obciążeniu 8 Om, zaś w mostku jest to 6.000 (8 Om) i 7.000 W (4 Om). Zaiste wartości imponujące i, prawdę mówiąc, nie do zmierzenia bez naprawdę zawodowego sprzętu, tak więc nawet nie próbowaliśmy się pokusić o ich sprawdzenie. Można jednak być spokojnym, iż firma o takiej renomie nie będzie ryzykowała swojego dobrego imienia, fałszując w jakiś istotny sposób owe wyniki (bo jak wiadomo jakieś drobne odchyłki mogą się przydarzyć). Nie ma więc powodu zakładać, że skoro „w papierach stoi” 2.400 W, to w rzeczywistości będzie to np. „tylko” 2.000 W, co i tak byłoby wynikiem naprawdę imponującym, biorąc pod uwagę wielkość i wagę urządzenia.

Tyle w temacie możliwości „mocowych” nowego I-Techa HD. A jak przedstawia się jego

FIZIS


No cóż, patrząc na wzmacniacz „z boku” trudno spodziewać się takiego „gradu” funkcji i możliwości, jakie w rzeczywistości on oferuje. Bo cóż mamy na panelu czołowym? Jedną „gałkę”, trzy przyciski, wyświetlacz LCD, wyłącznik zasilania (wcale nie wyglądający zbyt „poważnie”, ot zwykły „prztyczek”) i kilkadziesiąt niewielkich kontrolek. No, mamy jeszcze z przodu gniazdo USB.



Tył również nie „powala” mnogością gniazd i przyłączy – co nie znaczy, że czegoś tam brakuje! Mamy cztery złącza XLR wejść analogowych i dwa wejść cyfrowych w formacie AES3 oraz gniazdo RJ45 służące do komunikacji sieciowej (etheet/ HiQnet lub CobraNet). Wyjścia zrealizowane są jako para gniazd Speakon NL4 (pierwsze gniazdo dla wyjść 1-2, a drugie 3-4) oraz jako gniazdo NLT8, za pomocą którego jednym kablem czteroparowym możemy wyprowadzić wszystkie sygnały wyjściowe. Z tyłu mamy jeszcze 32-amperowe gniazdo zasilania Powercon oraz przycisk resetujący układ zabezpieczenia prądowego urządzenia, zaś resztę miejsca zajmują dwa wyloty powietrza, którego przepływ przez wzmacniacz wymuszają dwa wentylatory o zmiennej prędkości obrotowej.

 

W ŚRODKU


nie ma ani centymetra kwadratowego niewykorzystanego miejsca.

Nic dziwnego, przecież mamy do czynienia z końcówką czterokanałową, pracującą w crownowskiej klasie I, będącej rozwojową wersją klasy D. Mamy tu bowiem, dla każdej z czerech końcówek mocy, dwa układy PWM, osobne dla dodatniej i ujemnej połówki sygnału, których współpraca w dużym uproszczeniu przypomina tę, którą znamy z klasycznych wzmacniaczy analogowych push-pull (klasy AB). Nie ma się co dłużej rozwodzić nad budową wewnętrzną – poza tym, że wszystko jest wykonane solidnie i na „wysoki połysk”, zaś sama obudowa oraz montaż dużych elementów dają podstawy do założenia, że urządzenie wytrzyma trudy niejednej trasy koncertowej oraz wiele tysięcy kilometrów transportu, nawet po polskich drogach klasy L.

OMNIDRIVE HD


DSP wzmacniacza to, po dużej mocy oferowanej przez I-Tech 4x3500HD i możliwości podawania nań sygnałów w różnych formatach (analogowym i cyfrowym – AES3 i CobraNet), trzecia z bezspoych zalet wzmacniacza. Czwarta to – o czym jeszcze nie wspomniałem – dotykowy, kolorowy wyświetlacz ciekłokrystaliczny o przekątnej 4.3” – rozwiązanie do tej pory niespotykane w końcówkach mocy. Ktoś może powie „bajer”, ale prawda jest taka, że dzięki niemu można np. bardzo szybko zamutować dany kanał lub ustawić dla niego żądany poziom sygnału (a jak tego dokonać, za moment), bez konieczności przedzierania się przez menu i podmenu.

I tak dobęliśmy do tego miejsca, w którym – jak wspomniałem wyżej – zawsze mam dylemat, jak zwięźle opisać to, co w instrukcji użytkowania zajmuje kilkadziesiąt stron. Możliwości DSP nowego I-Techa są ogromne – możemy bowiem zarówno wpływać na sygnał dostarczany do wzmacniacza, i to w bardzo różnorodny sposób (zaraz przejdziemy do konkretów), jak i monitorować pracę urządzenia, a także jego obciążenie (tj. podłączone głośniki/zestawy głośnikowe). O tym już na wstępie informuje nas mocno rozbudowane menu, które składa się z 7 pozycji, a wszystkie mają od kilku do nawet kilkunastu podmenu. A trzeba też dodać, że nie wszystkie funkcje DSP-ka możemy obsłużyć z pozycji menu wzmacniacza – aby uzyskać dostęp do niektórych (np. filtrów equalizera, crossovera czy kompresora) niezbędne będzie podłączenie go do komputera i skonfigurowanie za pomocą oprogramowania System Architect.

MENU


wzmacniacza, jak wspomniałem, podzielone jest na 7 podmenu, które wybieramy bądź to za pomocą wyświetlacza dotykowego (przewijając i „wciskając” palcem), bądź korzystając z przycisków MENU/ EXIT, PREV i NEXT oraz obrotowego enkodera.


Pierwsza pozycja w menu to „Presets”, pozwalająca na aktywację zapisanych ustawień (presetów), które można stworzyć samemu – korzystając z programu System Architect – lub ściągnąć ze strony producenta (w przypadku napędzania systemów firmy JBL), a następnie za pośrednictwem złącza USB lub wspomnianego programu (System Architect) przesłać i zapisać w oprogramowaniu wzmacniacza. Takich presetów możemy zaimportować do I-Techa 4x3500HD pięćdziesiąt, a w zasadzie 49, gdyż pierwsza komórka pamięci na liście presetów to ustawienie domyślne (default). Co istotne, presetów nie możemy stworzyć korzystając z panelu wzmacniacza, niezbędne nam będzie do tego oprogramowanie Harmana.


Kolejne pozycje Menu to: General Properties, Advanced, Monitor, Alerts, Network Configuration i CobraNet. Ostatnie dwa służą – odpowiednio – do skonfigurowania połączeń sieciowych etheet oraz ustawień sieci CobraNet (w tym poziomów wejściowych sygnałów przesyłanych w tym formacie). Co do pozostałych podmenu, nie będziemy tutaj wyliczać wszystkich pozycji, jakie oferują (bo np. samo Advanced Menu ma ich aż 17, przy czym ostatnia – LevelMax Suite Menu – ma kolejne 4 podpunkty) – wszystko to można znaleźć w instrukcji. Generalnie rzecz ujmując, w podmenu „General” dokonujemy – jak sama nazwa wskazuje – najważniejszych konfiguracji i ustawień, w tym m.in. trybu pracy (Dual/Bridge), czułości wejść analogowych czy konfiguracji wyświetlacza. Jest też podgląd na ustawienie częstotliwości próbkowania – napisałem podgląd, bo parametru tego nie możemy zmienić z pozycji panelu wzmacniacza, niezbędne do tego jest podpięcie komputera z „Architectem”.

Przebogate podmenu „Advanced” zawiera w sobie pozostałe funkcje, gdzie możemy np. ustawić priorytety wejść (który z sygnałów ma pierwszeństwo, jeśli do jednego wejścia podłączymy więcej niż jeden, np. zarówno analogowy jak i AES3 lub/i CobraNet), zlinkować regulację poziomów sygnału sąsiednich kanałów albo ustawić jego maksymalną wartość – osobno dla każdego kanału (pełny zakres wynosi od -100 do 0 dB). Mamy też dostęp do części bloków funkcyjnych procesora głośnikowego, w tym do regulacji gaina, który znajduje się między korektorem wyjściowym a limiterem (regulowanym w zakresie od -24 dB do +24 dB), zmiany polaryzacji sygnałów wejściowych i wyjściowych, regulacji opóźnienia (delay), również na wejściach i wyjściach, załączenia clip limitera i ustawień limitera LevelMax (więcej o nim za moment). Możemy też na każde wejście podać niezależnie szum różowy o regulowanym poziomie (z pozycji programu System Architect dysponujemy też szumem białym i sygnałem sinusoidalnym o dowolnie wybranej częstotliwości z zakresu pasma akustycznego, czyli 20 Hz-20 kHz).

Podmenu „Monitor” pozwala na podglądanie na wyświetlaczu wzmacniacza m.in. wartości napięcia zasilania – bardzo przydatna funkcja, choć I-Tech 4x3500HD dzięki technologii DriveCore i wyrafinowanemu zasilaczowi impulsowemu jest niewrażliwy na zmiany napięcia zasilania, w bardzo szerokim zakresie tych zmian. W zasadzie możemy zejść z zasilaniem nawet poniżej 100 V oraz nieco wyżej niż 240 V, bez żadnych słyszalnych efektów, a tym bardziej bez zakłóceń w pracy urządzenia. Na co jeszcze możemy „mieć oko”, wchodząc w podmenu „Monitor”? Możemy monitorować obciążenie, temperaturę stopni końcowych i zasilacza oraz podglądnąć, jaka rzeczywista moc jest pobierana przez obciążenie w danym momencie, dla każdego z kanałów osobno. Co ciekawe, tego ostatniego parametru nie możemy kontrolować z poziomu oprogramowania System Architect, a przynajmniej ja go nie znalazłem (pomimo intensywnych poszukiwań). Zresztą Architect nie pokaże nam też aktualnej temperatury końcówek czy zasilacza, a tylko zasygnalizuje przekroczenie jej ustalonej wcześniej wartości. W jednej z pozycji tego podmenu możemy też odczytać czas pracy urządzenia od jego pierwszego załączenia, dzięki czemu np. nikt nie wciśnie nam wzmacniacza, który swoje już odsłużył, jako „brand new”.

I wreszcie, podmenu „Alerts” daje dostęp do wglądu w raporty błędów. Możemy np. zobaczyć, ile razy od ostatniego resetu (a także ile minut/godzin temu miało miejsce ostatnie takie zdarzenie) podany był na wejścia zbyt duży sygnał, tak iż doszło do ich przesterowania, ile razy clip pojawił się na wyjściach, jak wiele razy wzmacniacz miał problemy z nadmieym rozgrzaniem się stopni końcowych, ze zbyt niskim lub wysokim napięciem zasilania oraz za niskim/za wysokim obciążeniem, a także czy i ile razy pojawiły się problemy z… wentylatorami! Ostatnią opcją tego podmenu jest kasowanie wszystkich tych alertów.

Jak widać, sporo tego, ale co najważniejsze poukładane w logiczny sposób, tak iż po nabraniu pewnej wprawy można szybko odszukać interesującą nas funkcję, czy to do ustawienia, czy do podglądnięcia, w czym wydatnie pomaga dotykowy wyświetlacz. O innych funkcjach DSP, do których dostęp mamy wyłącznie z poziomu oprogramowania, powiemy słów kilka na sam koniec. Teraz co nieco informacji i spostrzeżeń dotyczących samej

 

OBSŁUGI


naszego „milusińskiego”.

Może nie jest ona tak trywialnie prosta, jak w przypadku klasycznych wzmacniaczy (bez DSP i innych „bajerów”), ale też bynajmniej nie wymaga doktoratu z informatyki, a podstawowe funkcje, tj. regulację poziomu sygnału i wyciszanie (zamutowanie) kanałów dokonuje się szybko i sprawnie. Co zaś się tyczy poruszania po menu i podmenu DSP, to – jak już wspomniałem – po krótkim sam na sam z urządzeniem również nie powinno to sprawiać nikomu większego problemu.

Wróćmy jednak do „podstaw”. Po wciśnięciu przycisku włączania/wyłączania urządzenie prezentuje przez ok. 30 sekund logo Crowna na wyświetlaczu (na pięknym błękitnym tle), przez który to czas wzmacniacz przygotowuje się do pracy, tzn. trwa jego inicjalizacja. Po tym czasie na wyświetlaczu pokazują się cztery pola, odpowiadające każdemu z czterech kanałów, które mogą mieć trojaką postać (zależnie od tego, jaką im zadamy w podmenu „General” – globalnie dla wszystkich czterech). Możemy więc mieć cztery prostokąty, wewnątrz których prezentowana jest aktualna wartość nastawionego poziomu sygnału wejściowego (a konkretnie jego tłumienia – od -100 dB do 0) oraz – pod spodem, już znacznie mniejszą czcionką – ustawiona maksymalna jego wartość, której nie przekroczymy, choćbyśmy kręcili gałką aż do jej urwania. Ustawienie takiego limitu dla sygnału na wejściu to jeden ze sposobów zabezpieczenia się przed podaniem do obciążenia (głośników) nadmieie dużego sygnału, który mógłby je po prostu zniszczyć (drugi sposób, to wykorzystanie limitera LevelMax, o którym za moment). Możemy też mieć wyświetlone na LCD-ku cztery „wskazówkowe” mieiki aktualnego poziomu sygnału wejściowego (w skali dBFS) lub też – w wersji trzeciej – cztery linijkowe wskaźniki wartości: napięcia szczytowego (VPeak), napięcia skutecznego (VRms), prądu szczytowego (IPeak) i redukcji (tłumienia) sygnału (GR). W tych dwóch konfiguracjach wyświetlacza również mamy „napisaną” aktualną wartość nastawionego tłumienia sygnału wejściowego oraz jego graniczną wartość, tyle że mniejszą czcionką, niż w wersji pierwszej.

 



Niezależnie do tego, który z widoków wybierzemy, dotknięcie wybranego pola powoduje przejście w tryb regulacji poziomu (tłumienia) sygnału wejściowego, którego dokonujemy obrotowym enkoderem. Każdy z kanałów ma swój przypisany kolor: kanał 1 – niebieski, 2 – czerwony, 3 – zielony i kanał 4 – fioletowy, i takim też kolorem świeci obwódka enkodera w przypadku wybrania któregoś z kanałów do edycji (coś jak „fader glow” w Soundcraftach). Dzięki temu szybko możemy zorientować się, którego z kanałów poziom sygnału w danym momencie próbujemy ustawić. Jeśli jeszcze raz „pukniemy” okienko edytowanego kanału, wtedy powiększa się ono na całą szerokość wyświetlacza, zaś pod nim pojawią się cztery małe pola – 3 pozostałych kanałów (ich dotknięcie powoduje zmianę edytowanego kanału na wybrany w ten sposób), a czwarte pozwala wrócić do widoku „poczwóego” (czego też możemy dokonać wciskając enkoder). Ot, coś dla tych, którzy mają problemy ze wzrokiem.


Jeśli natomiast dotkniemy pole wybranego kanału i przytrzymamy przez ok. 1-2 s, spowodujemy jego wyciszenie (mute) – co też zostanie zasygnalizowane naprzemiennym wyświetlaniem wartości tłumienia sygnału i napisu „MUTE”. Odmutowanie kanału odbywa się w ten sam sposób. Jeśli zaś chcemy zamutować wszystkie cztery kanały, wystarczy na ok. 1-2 s wcisnąć gałkę obrotowego enkodera. W zasadzie to wyraziłem się trochę nieprecyzyjnie, gdyż operacja ta mutuje kanały niezamutowane, a te który były już wyciszone odmutowuje. Nie znalazłem natomiast szybkiego tricku na wyciszenie wszystkich czterech kanałów, niezależnie do tego, czy były wcześniej zamutowane, czy nie.

Wejścia do menu dokonujemy wciskając przycisk MENU/EXIT, a poruszamy się po nim bądź korzystając z przycisków PREV i NEXT, bądź przewijając kolejne pozycje menu enkoderem, bądź to za pomocą dotykowego wyświetlacza, zaś wyboru danej pozycji w menu lub podmenu – albo wciskając gałkę enkodera, albo po prostu dotykając na wyświetlaczu ową pozycję. Aby zaś wyjść z podmenu o jeden poziom wyżej wystarczy wcisnąć przycisk MENU/EXIT, natomiast wciśnięcie i przytrzymanie go przez ok. 2 s wyprowadzi nas całkowicie z menu, tzn. przejdziemy do widoku głównego (tego z „czteropakiem”). Proste i skuteczne!

LEVELMAX


Obiecane kilka słów o limiterze Level- Max. Pozwala on na ochronę podłączonych do wzmacniacza zestawów głośnikowych na trzech różnych poziomach. Mamy więc limiter szczytowy (Peak), limiter wartości skutecznej (RMS) i limiter „termiczny” (Transducer Thermal Limiting) – wszystkie dotyczą oczywiście ograniczania zakresu napięcia. Limitery mogą pracować teoretycznie w trzech trybach: Auto, Advanced i Manual, przy czym ten trzeci jest fabrycznie zablokowany (dlatego użyłem słowa „teoretycznie”). Dzięki LevelMax chronimy głośniki zarówno przed niespodziewanym „strzałem”, tj. pojawieniem się sygnału krótkiego, ale o bardzo wysokim poziomie, który może zniszczyć zawieszenie głośnika, jak również chronimy je „długoterminowo”. Różnica między limiterem RMS a Transducer Thermal jest taka, że do obliczenia wartości napięcia ustawianego w tym pierwszym bierzemy wartość mocy AES zasilanych głośników (tj. testowanych przez 2 h), zaś dla drugiego wartość mocy przy testowaniu głośnika przez 100 h. Ponieważ nie każdy producent podaje tę drugą wartość, toteż można przyjąć, iż dla limitera „termicznego” wartość napięcia obliczamy wstawiając do wzoru 0,8 wartości mocy AES.

Jak obliczmy te napięcia? Ano, stosując tradycyjny wzór na moc:



i przekształcając go do postaci:



gdzie:
U – napięcie
P – moc zestawu głośnikowego (np. moc AES dla limitera RMS)
Z – minimalna impedancja (jeśli nie mamy dostępu do wykresu impedancji, do wzoru wstawiamy jej wartość nominalną).

Natomiast dla limitera szczytowego możemy albo sami dobrać odpowiednie napięcie, albo wybrać opcję „Automatic”. W takim przypadku wartość napięcia będzie zależna od ustawionego dla limitera RMS oraz ustawień crossovera (np. dla częstotliwości basowych, poniżej 100 Hz, napięcie limitera szczytowego będzie o 6 dB wyższe, niż dla RMS, a dla częstotliwości powyżej 400 Hz – o 9 dB). Oprócz wartości napięcia możemy również ustawić czas uwolnienia (release) bądź zdać się na automatyczny jego dobór.

Więcej szczegółów dotyczących konfiguracji limitera Level- Max znaleźć można w instrukcji użytkowania wzmacniacza oraz na stronie producenta.

ZDALNE STEROWANIE I MONITOROWANIE


Oprogramowanie System Architect, które pozwala na pełne, a jednocześnie zdalne korzystanie z dobrodziejstw zaimplementowanego we wzmacniaczu I-Tech 4x3500HD procesora Omnidrive HD, to w zasadzie temat na osobny artykuł. Tutaj wspomnę tylko, że pozwala ono nie tylko na zmianę tych parametrów, do których dostęp mamy z panelu przedniego wzmacniacza (np. zamiany polaryzacji sygnału czy jego opóźnienia, regulacja czułości i poziomu sygnału wejściowego, itd.), ale również tych, do których z pozycji końcówki mocy się nie „dobierzemy”. Mowa tu przede wszystkim o equalizerach (wejściowym i wyjściowym, z których każdy oferuje 16 filtrów różnego rodzaju), crossoverze i kompresorze na wejściach. Możemy też zarządzać presetami, ładować je z dysku czy innego nośnika, jak również zapisywać presety na zewnętrznych nośnikach danych.


Mamy również dostęp do bloku SLM, który pozwala na wykonanie pomiaru charakterystyki impedancji i charakterystyki amplitudowej (elektrycznej, nie akustycznej – tak dobrze to nie ma) dołączonych głoś ników czy zestawów głośnikowych. Generalnie – System Architect to mocno rozbudowane oprogramowanie, ale nawet rozpatrywane tylko jako „sterownik” dla wzmacniaczy I-Tech oferuje całą masę funkcji i możliwości sterowania oraz monitorowania podłączonych wzmacniaczy. I co najważniejsze – jest za darmo! Oczywiście samo oprogramowanie nic by nam nie dało, jeśli funkcji tych nie udostępniałby DSP wzmacniacza, tak więc I-Tech 4x3500HD plus System Architect to nie byle jaki tandem! Szkoda tylko, że z poziomu oprogramowania nie można na bieżąco śledzić temperatury końcówek mocy i zasilacza oraz pobieranej przez obciążenie mocy, co przecież DSP wzmacniacza oferuje, bo możemy to podglądać na wyświetlaczu urządzenia.

PODSUMOWANIE


Cóż tu więcej można jeszcze dodać? Już sam wzmacniacz, w sensie „poczwóa końcówka mocy”, bez dodatków w formie DSP czy wyświetlacza dotykowego jest godny zainteresowania dzięki temu, że przy standardowej wielkości 2U i niewielkiej wadze oferuje cztery kanały i naprawdę sporą moc, a także stabilną pracę w szerokim zakresie napięć zasilających – również spoza zakresu wartości użytkowych. Funkcje oferowane przez DSP firmy BSS, Omnidrive HD nowej generacji, pozwalają na korzystanie ze wzmacniacza bez konieczności podłączania zewnętrznych procesorów sterujących – Omnidrive HD ma wszystko, co potrzebne, a nawet więcej. Kolorowy, dotykowy wyświetlacz to nie tylko „bajer”, którym nie może pochwalić się nikt z konkurencji, ale również – a w zasadzie przede wszystkim – bardzo pomocne narzędzie, dzięki któremu konfigurowanie i sterowanie urządzeniem odbywa się szybko i „przyjaźnie”, przynajmniej dla tych, którzy nie boją się nowości.

Kogo jednak odstrasza „dotykowiec”, w 90% przypadków jest w stanie obsłużyć I-Techa 4x3500HD używając 3 przycisków i obrotowego enkodera (wyjątkiem będzie tylko ustawienie poziomu sygnału kanałów i ich indywidualne mutowanie). Natomiast fani pracy z laptopem dostają pełny dostęp do funkcji i możliwości DSP-ka, instalując na swoim komputerze najnowszą wersję System Architecta. Ale i miłośnicy iPadów nie zostali odstawieni na boczny tor – firma Crown oferuje również oprogramowanie na iPada do sterowania i monitorowania pracy swoich wzmacniaczy. Niestety jest ono płatne, a kwota 4 euro wydała mi się nieco zbyt wygórowana, dla samej możliwość zobaczenia, „o co w nim biega”. Co innego gdyby I-Tech 4x3500HD pracował na siebie (i na mnie) – wtedy inwestycja ta zwróci się z nawiązką, bowiem wygoda pracy z iPadem w tym przypadku jest nieporównywalnie lepsza niż z laptopem (przynajmniej dla mnie), nie mówiąc już o obsłudze z pozycji panelu wzmacniacza. Dodając do tej wiązanki elegancki wygląd urządzenia oraz solidną konstrukcję i montaż (co pozwala mieć nadzieję na lata niezawodnej pracy, nawet przy częstych podróżach po drogach naszych, a nawet u wschodnich sąsiadów) otrzymujemy rewelacyjny „bukiet”, wart swojej (niemałej) ceny!.


Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanym wzmacniaczu oraz innych produktach firmy Crown na stronie inteetowej producenta: www.crownaudio.com oraz polskiego dystrybutora: www.essaudio.pl.

INFORMACJE:


Moc (20 Hz-20 kHz):
4 ~ 2.100 W/2 ƒOm, 4 ~ 2.400 W/4 Om,
4 ~ 1.900 W/8 Om, 2 ~ 4.200 W/4 Om (mostek),
2 ~ 4.800 W/8 Om (mostek)
Klasa: I
Czułość wejściowa: regulowana w zakresie 1,28-8 V, z krokiem 0,1 dB
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (}0,25 dB)
Damping Factor (8 Om, 20-100 Hz): >5000
Stosunek sygnał/szum: >108 dB
Zniekształcenia (THD): <0,35%
DSP: 32-bitowy, zmiennoprzecinkowy
Konwersja A/C, C/A: 24 bity/96 kHz Cirrus Logic
Zasilanie: 100-240 VAC (}10%), 50/60 Hz
Wymiary: 483 ~ 431 ~ 89 mm
Waga: 13,2 kg
Cena: info u dystrybutora

Dostarczył:
ESS Audio, ul. Graniczna 17
05-092 Łomianki-Dąbrowa
tel. (22) 751-42-46
www.essaudio.pl