Allen & Heath ZED 16FX - Małoformatowy mikser analogowy z procesorem efektów

2012-12-21

Marki Allen & Heath nikomu w naszej branży specjalnie przedstawiać ani zachwalać nie trzeba. Wszyscy doskonale wiemy bowiem, że jest to producent znakomitych konsolet mikserskich o najróżniejszym zastosowaniu i w ofercie A&H każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno firma nagłośnieniowa, jak i DJ czy też właściciel niewielkiego studia projektowego.

Oczywiście niektóre modele są konstruowane ze ściśle określonym przeznaczeniem, ale wybierać można i spośród nieco bardziej uniwersalnych. Do takich należy, w mojej opinii, bohater niniejszej prezentacji, Allen & Heath ZED 16FX, należący do „odnogi” dobrze znanej rodziny mikserów ZED. Jednego z jej przedstawicieli opisywaliśmy na naszych łamach kilka lat temu – w zasadzie mógłbym do owego opisu sięgnąć, odsyłając Czytelników do jego lektury, tu zawierając tylko te informacje, które dotyczą FX-a. Ponieważ jednak mało kto przechowuje gazety tak długo, potraktuję tę prezentację jako zupełnie nowy temat.

SERIA ZED FX


Jakkolwiek do zaprezentowania otrzymałem 16FX, czyli średni model w linii mikserów ZED FX, to jednak sądzę, że warto przedstawić całą tę rodzinkę. A więc 16FX ma dwóch braci rodzonych (a w sumie pięciu) – mniejszego, 12-kanałowego, oraz większego, 22-kanałowego. Pod względem funkcjonalnym wszystkie trzy modele są praktycznie takie same. Wersja 16 kanałowa oferuje 10 kanałów monofonicznych oraz trzy stereofoniczne. Pozostałe dwie natomiast, odpowiednio, 6+3 oraz 16+3. W mikserach serii ZED FX ścieżka sygnałowa jest krótka – innymi słowy sygnały z kanałów wędrują wprost na sumę stereo, bez ich pośredniego miksowania do podgrup. Z jednej strony upraszcza to obsługę, ale z drugiej stanowi pewne ograniczenie funkcjonalne. No, może nie w przypadku najmniejszego modelu, ale w 22FX już z pewnością tak. Do kwestii architektury i konstrukcji elektroakustycznej powrócę jednak później, tymczasem pozostając przy cechach fizycznych. Wspomnę jeszcze tylko króciutko o najmniejszym modelu (czyli trzecim bracie) z serii, 10FX. Jest to model zdecydowanie najprostszy. Nawet pod względem wymiarów jest zdecydowanie mniejszy od pozostałych – wynika to jednak nie tylko z racji mniejszej liczby kanałów, ale też stąd, iż producent wyposażył ZED 10FX w obrotowe tłumiki kanałów zamiast liniowych. Pole zastosowań dla tego modelu widzę jedynie w małym domowym studiu, ewentualnie jako mikser osobisty np. dla klawiszowca. Aha, wspomniałem przecież, że w rodzinie FX-ów jest sześciu braci. A więc dwaj pozostali to miksery ZED60-10FX i 14FX. Ich cechą szczególną są tłumiki o długości 60 milimetrów.

Wierzchnia płyta ZED FX ma kolor stalowo- szary, zaś boczki, wykonane z tworzywa i z wytłoczonym logo producenta, czerwony. Całość wygląda elegancko i sprawia wrażenie bardzo solidnej konstrukcji. Białe opisy elementów regulacyjnych mogłyby być, co prawda, w niektórych przypadkach nieco większe, a przez to bardziej czytelne, ale dotyczy to jedynie tych regulatorów, które są bardziej lub mniej specyficzne dla serii ZED FX. Wysokość i głębokość wszystkich trzech modeli są takie same, czyli 92 i 450 milimetrów. Różna jest natomiast, co oczywiste, szerokość – odpowiednio 385, 464 i 645 mm. Z racji tego ostatniego wymiaru modele 12FX i 16FX można zamontować w raku, do czego niezbędne jest jednak zaopatrzenie się w opcjonalne uchwyty montażowe. Wszystkie gniazda przyłączeniowe, oprócz zasilania, znajdują się na góej płycie, co upraszcza podłączanie przewodów sygnałowych. Podobnie jak pozostałe elementy płyty wierzchniej – potencjometry, przyciski i tłumiki – są pewnie zamontowane. Nic się nie chwieje, nie giba, choć niektóre regulatory obrotowe z nieznanych mi przyczyn „chodzą” z nieco większym oporem niż pozostałe w danej grupie. Na szczęście nie ma to przełożenia na ich działanie. 100-milimetrowe tłumiki (warto tu podkreślić tę długość, gdyż w mikserach z tej półki cenowej stosuje się takie raczej rzadko – częściej są to tłumiki o długości 60 milimetrów) przesuwają się bardzo płynnie i lekko, i zabezpieczone są przed przedostawaniem się kurzu do środka. Jedyne, czego mi w nich brakuje, to zaskok w punkcie 0 dB.

 

STRUKTURA MIKSERA – KANAŁY MONOFONICZNE


Jak wspomniałem, 16FX jest mikserem 16-kanałowym. Pierwsze dziesięć to kanały monofoniczne, wyposażone w złącza XLR dla mikrofonów oraz symetryczne TRS-y – czy, jak kto woli, jack 1” – dla sygnałów liniowych i instrumentalnych. Tuż poniżej złącz wejściowych znajdujemy gniazda insertów – szczerze przyznam, że nie przypominam sobie, bym w ostatnim czasie widział mikser z podobnego segmentu cenowego wyposażony w inserty w kanałach. Hm, być może pamięć mi nawala, więc gdyby co, to proszę o wyrozumiałość. Dalej napotykamy regulator wzmocnienia. Wokół niego widnieją dwie skale: -10 do +25 dB oraz -6 do aż +63 dB. Dlaczego tak? Miksery z serii ZED FX są, podobnie jak ich krewniacy „bez FX”, wyposażone w dwustopniowe, wysokiej klasy niskoszumne przedwzmacniacze DuoPre.

Idea ich działania polega na tym, że wybór gniazda przyłączeniowego implikuje uruchomienie jednego bądź – kaskadowo – drugiego stopnia wzmacniającego. Każdy z tych stopni oferuje inne – zgodny ze skalą regulatora – wzmocnienie. Ponieważ nie miałem na podorędziu żadnych źródeł sygnału o ekstremalnie wysokim poziomie, to nie jestem w stanie stwierdzić, czy brak dodatkowego, włączanego dedykowanym przełącznikiem, tłumika -20 dB jest bardzo dokuczliwy. Być może nie.

Duże wątpliwości mam natomiast co do innego braku – nieobecny jest bowiem także przełącznik biegunowości sygnału. Czemu uważam ów brak za istotny? No cóż, 16FX nie jest mikserem, który zagości w riderach gwiazd, to raczej pewne. Jego nabywcami i użytkownikami są zapewne m.in. amatorskie zespoły, korzystające z równie amatorskiego sprzętu, często „łatanego” domowymi sposobami. Bywa więc, że żyły w przewodach zamienione są miejscami. Taki przełącznik rozwiązałby wówczas ewentualne kłopoty z fazą. Po drugie, ponieważ 16FX pomyślano także jako mikser, za pomocą którego można dokonywać nagrań, to przełącznik biegunowości z pewnością byłby pomocny w rozwiązywaniu problemów z fazą sygnałów z zestawu mikrofonowego. Szczerze więc mówiąc, brak tegoż przełącznika zdumiał mnie najbardziej.

Zaraz za przedwzmacniaczem pracuje filtr góoprzepustowy, odcinający wszystko poniżej 100 Hz ze skutecznością 12 dB/oktawę. Jest to więc filtr drugiego rzędu. OK, idźmy dalej. Kolejnym elementem toru monofonicznego jest trzypasmowy korektor, z filtrem środkowym przestrajanym w zakresie 120 Hz-4 kHz. Filtr góych częstotliwości nastrojony jest na 12 kHz, zaś dolnych na 80. Zakres korekcji wynosi +/-15 dB, ale w przypadku filtru HF jest to odrobinę więcej.


Poniżej korektora znajduje się sekcja wysyłek aux. Łącznie do dyspozycji mamy trzy auxy z wyjściem na zewnątrz oraz jeden na stałe przyporządkowany jako wysyłka do procesora pokładowego, bez możliwości zmiany tej komutacji. Pierwsze dwa auxy można wykorzystać na odsłuch – działają bowiem jako wysyłki przed tłumikiem. Trzeci aux – niestety – na stałe wpięty jest po tłumiku, bez możliwości przełączenia w tryb „pre”, dlatego przyda się raczej do podpięcia zewnętrznego procesora efektów. Auxy można też wykorzystać jako źródło sygnału do rejestracji poprzez port USB. Do tej kwestii wrócę jednak później.


Dalej mamy pięć ostatnich elementów – regulator panoramy, przycisk PFL (ang. Pre Fader Listen, czyli przed tłumikiem) pozwalający na indywidualny odsłuch danego kanału w słuchawkach, włącznik wyciszania kanału, diodę LED sygnalizującą owo wyciszenie oraz wspomniany już 100-milimetrowy tłumik. Wspomnieć jeszcze należy, że LED pełni też rolę sygnalizatora poziomu szczytowego. Jasne miganie diody informuje, iż poziom sygnału osiągnął wartość 5 dB poniżej pułapu przesterowania. No, i to tyle, jeśli chodzi o kanał monofoniczny. Przejdźmy teraz do stereofonicznych.

KANAŁY STEREOFONICZNE


ZED 16FX daje nam do dyspozycji trzy kanały stereofoniczne. Oczywiście można je też wykorzystywać jako dwa kanały mono, o ile nie będzie dla nas przeszkodą wspólna regulacja wzmocnienia i balansu pomiędzy sygnałami. Pierwsze dwa z kanałów stereo uzbrojone są w dwie pary wejść. Pierwsza, czyli para gniazd RCA, opisana w kanale ST1 jako RTN, a w ST2 jako 2TRK TRN (czyli powrót z dwuśladu), pozwala wprowadzić sygnały liniowy, niezależnie wyregulować jego poziom i podać go – według wyboru dokonywanego dedykowanym przełącznikiem – na kanał lub wprost na sumę stereo. Kanał ST3 nie ma wejść RCA, ale zamiast nich przyjmuje powracający przez USB sygnał z komputera. Sygnał z wejść RCA nie podlega korekcji w kanale. Korekcją tą – tylko dwupasmową, 80 Hz i 12 kHz, +/-15 dB – można natomiast potraktować sygnał wprowadzany przez drugą parę wejść, tym razem na złączach TRS. Ścieżkę sygnałową poprowadzono tu w taki sposób, że jeśli wtyki umieszczone są w obu gniazdach, wówczas sygnały płyną sobie swoimi połówkami kanału.


Jeżeli natomiast chcielibyśmy podać sygnał mono, wtedy powinniśmy podłączyć go do wejścia L, z którego trafi on na oba tory kanału. Równie elastycznie rozwiązano kwestię współpracy kanałów stereo z wysyłkami Aux. Możliwe jest więc wysłanie sumy obu sygnałów wejściowych (oby nie były w przeciwfazie) na oba auxy jednocześnie lub sygnału lewego na Aux 1, a prawego na Aux 2. Pozwala to np. na zrobienie jednego stereofonicznego odsłuchu IEM. Wyboru takiego nie ma, co oczywiste, w przypadku trzeciej wysyłki aux oraz wysyłki FX – na te szyny zawsze podawany jest sygnał zmonofonizowany.


Poniżej sekcji auxów znajdujemy dokładnie to samo, co w kanałach monofonicznych – diodę Mute/Peak, włącznik odsłuchu PFL, włącznik wyciszenia oraz tłumik plus regulator balansu. Dla ułatwienia pracy heble kanałów stereofonicznych mają kolor niebieski, w odróżnieniu od tych w kanałach mono, które mają barwę białą.

SEKCJA MASTER


W tej sekcji zgromadzono złącza wyjściowe auxów, a także wyjścia sumy stereo (2 gniazda XLR plus monofoniczne wyjście TRS, które można wykorzystać np. do podłączenia subwoofera), którym towarzyszą – uwaga! – inserty. O ile inserty w torach wejściowych to rzecz w miarę powszechna, o tyle na wyjściach prawie się ich nie spotyka. Szczególnie w konsoletach tego pokroju, co ZED 16FX. Jeśli już, na sumie znajdujemy korektory graficzne. Z jednej więc strony rozwiązanie zaproponowane przez A&H pozwala wpiąć tu dowolny procesor, z drugiej zaś pozbawia użytkownika elementu dość powszechnego, którego brak – zwłaszcza jeśli dany realizator przyzwyczajony jest do jego obecności – wymaga zakupu dodatkowego „pudełka”. Oczywiście, najlepiej byłoby mieć i jedno, i drugie, ale nie popadajmy w przesadę z oczekiwaniami. W każdym razie trudno mi powiedzieć, czy mnie osobiście wyposażenie miksera w inserty zamiast „grafika” ucieszyłoby, czy też bardziej zmartwiło. To kwestia indywidualnego sposobu pracy.

Cóż jeszcze w sekcji Master… Jest tu globalny włącznik zasilania fantomowego +48V oraz sekcja odsłuchu słuchawkowego. W oczy rzuca się też słupkowy, stereofoniczny mieik poziomu na LED-ach, no i dwa tłumiki głównej sumy stereo, z suwakami w kolorze czerwonym. Jest jeszcze parę „prztyczków”, ale nie sądzę, by wyliczanie wszystkiego po kolei miało tu większy sens. Zajmę się więc jeszcze tylko portem USB, ale i to krótko. No więc port ten, umożliwia dwukierunkową transmisję dwóch kanałów audio (16 bitów, 48 kHz) pomiędzy mikserem i komputerem. Aby komputer mógł z tym sygnałem zrobić coś sensownego, potrzebna jest odpowiednia aplikacja. Taką też otrzymujemy wraz z mikserem – jest to Cakewalk Sonar LE. Program pozwala na zarejestrowanie zarówno koncertu realizowanego na FX-ie, jak też i zapis ścieżek instrumentalnych czy wokalnych w studiu.

 

PROCESOR EFEKTÓW


Dwie literki zawarte w nazwie opisywanego tu miksera, F oraz X, mówią nam, że model ten jest wyposażony w pokładowy procesor efektów. Oferuje on 16 presetów, głównie pogłosowych. Wyboru presetu dokonujemy za pomocą dwóch dedykowanych przycisków. Trzeci zaś służy do nabijania tempa dla efektów opóźnieniowych oraz, po jego przytrzymaniu i w połączeniu z dwoma pierwszymi, regulacji jednego parametru w wybranym presecie. Z początku „system” ten wydał mi się nieco egzotyczny, ale to tylko pierwsze wrażenie. Minuta wystarczyła, by „kąsnąć fabułkę”. Procesor jest więc prosty, ale działa skutecznie. Efekty brzmią bardzo przyzwoicie – szkoda jedynie, że można wykorzystywać je tylko pojedynczo. Powrót z procesora można skierować na wysyłki Aux 1 i 2, a także na sumę stereo, z regulacją położenia w panoramie. Poziom sygnału wychodzącego z FX regulujemy takim samym tłumikiem, jak w kanałach, tyle że z żółtym heblem.

 

 

TEST PRAKTYCZNY


Możliwości miksera postanowiłem przetestować na próbie zaprzyjaźnionego zespołu. Wybór był tym bardziej trafny, że kapela ta wykorzystuje podczas prób mikser o podobnej konstrukcji, ale pochodzący od producenta na literę… Nie, nie powiem. Niech będzie „X”. Pierwsza rzecz, jaką dało się zauważyć od razu, to długość tłumików – „X” ma tłumiki 60-milimetrowe. Oczywiście nie jest to jakiś szczególny mankament, a wspominam o tym jedynie dla porządku. Różnicą bardziej znaczącą okazał się natomiast brak regulacji częstotliwości środkowego filtru korektora. Z tym żyć już trochę ciężej. Podobnie jak i z brakiem insertów w kanałach wejściowych. Choć moim celem nie jest porównywanie mikserów „A&H” z „X”, piszę o tym, by w pierwszym rzucie wykazać wyższość ZED-a nad wieloma mikserkami z podobnej półki cenowej. Bo jeśli chodzi o półkę jakościowo-funkcjonalną, to – przynajmniej w tym konkretnym przypadku – w zasadzie nie ma nawet o czym mówić. Co do pracy z ZED-em, to bardzo przypadł on realizatorowi zespołu do gustu. Szczególnie spodobało mu się działanie regulatora wzmocnienia. Regulacja jest bowiem bardzo liniowa – nie jest więc tak, że kręci się pokrętłem i kręci, i dopiero gdzieś pod koniec zakresu zaczyna coś się dziać. Nie. Tu słychać, że regulacja naprawdę działa. Nie szczędzono też pochwał za brzmienie przedwzmacniaczy, szczególnie w odniesieniu do wokali. Przestrajany środek w korektorze uwieńczył dzieło. Brzmienie efektów pokładowych jest bardzo dobre, szczególnie jak na ten sektor cenowy. W końcu presety zapożyczono z systemu iLive, a więc z rozwiązania z „wyższej półki”. Oczywiś cie możliwości procesora nie zadowolą wszystkich, bo też trudno zaoferować w 16 presetach wszystkie warianty efektów. Jednak jako procesor podstawowy doskonale „daje radę”.

Co do ogólnych możliwości, jakie ZED 16FX daje realizatorowi, to jeśli „trafi” na kumatego użytkownika, pozwoli zmiksować i nagrać koncert typowej kapeli, z perkusją, gitarami, klawiszami i wokalem, zapewniając jednocześnie solidne brzmienie. Dlatego polecam tę rodzinę Waszej uwadze, gdy będziecie szukać miksera do sali prób, niewielkiego studia czy klubu, gdzie nie goszczą orkiestry symfoniczne.


Marek Korbecki


Więcej informacji o prezentowanym mikserze, pozostałych członkach rodziny ZED oraz innych produktach firmy Allen & Heath na stronie producenta: www.allen-heath.com oraz polskiego dystrybutora: www.konsbud-audio.pl.

INFORMACJE:


Pasmo (+0,5/-1 dB):
20 Hz – 20 kHz (tor mikrofonowy)
10 Hz – 30 kHz (tor liniowy i stereo)
THD+n: 0,004 % (tor mikrofonowy,
0 dB, 1 kHz)
0,005 % (tor liniowy, 0 dB, 1 kHz)
Headroom: 21 dB
Szumy: -86 dBu
(Mix L/R Out, 0 dB, 22 Hz-22 kHz)
Zasilanie: (100-240 V, 47-63 Hz).
Pobór mocy: max 40 W.
Wymiary: 465 x 464 x 92/43 mm.
Waga: 8,5 kg.
Cena: 2.670 zł brutto

Dostarczył:
Konsbud Audio, ul. Gajdy 24
02-878 Warszawa, tel. 22 644 30 38
www.konsbud-audio.pl