Mackie DL1608 - 16-kanałowy cyfrowy mikser małoformatowy sterowany z Apple iPada

2012-12-10

Jak przystało na cyfrowe czasy, test Mackie DL1608 zaczynam pisać... na iPadzie, w samolocie, w drodze do Wiecznego Miasta.

Kto by pomyślał jeszcze kilkanaście lat temu, że my Polacy będziemy mieli możliwość podróżować sobie bez krępacji po Europie, bez paszportu? W głowie się nie mieści! Myślę jednak, że w branży proaudio jest więcej osób, którym nie mieści się w głowie to, jak Mackie DL1608 zmienia pojęcie o miksowaniu koncertów...

 

MACKIE DL1608


Bo bez wątpienia Mackie DL1608 to rewolucyjny mikser. Cyfrowy. Jednak nie to jest w nim wyjątkowe. Wyjątkowe jest to, że całość sterowania została powierzona aplikacji Master Fader na Apple iPad. Działa to zarówno „po kabelku”, i po zainstalowaniu iPada w mikserze, jak bezprzewodowo po WiFi. Pomysł tyleż szatański, co genialny! Bo co jest najdroższe w konstrukcji miksera oprócz obudowy, centralnego DSP i oprogramowania? Zmotoryzowane tłumiki, cyfrowe encodery, gałeczki, wyświetlacz LCD. Modne – i niezwykle funkcjonalne – stały się ostatnio aplikacje na Apple iPad sterujące bezprzewodowo cyfrowymi mikserami. Faceci z Mackie poszli krok dalej – zbudowali mikser, który bez oprogramowania na Apple iPad nie zagra. Przecież i tak WSZYSCY mają iPady (z perspektywy Stanów i Europy Zachodniej można taki wniosek wyciągnąć choćby po bytności na targach Musikmesse/ ProLight + Sound czy NAMM Show). Więc po co budować kolejny drogi mikser cyfrowy, skoro można 1. oszczędzić, 2. być... pierwszym na rynku i pożreć ogromny kęs tortu, którego przed chwilą jeszcze nie było.



Tak też Mackie uczynił – zbudował swoisty stagebox z wbudowanymi 16 preampami mikrofonowo-liniowymi, z analogowymi Gainami i jednym włącznikiem zasilania Phantom dla wszystkich 16 kanałów. A gdzie reszta?!?! Gdzie korektory? Tłumiki? Bramki, kompresory, efekty, korektory graficzne i szyny wysyłkowe AUX/BUS? Wszystko to JEST w środku miksera. We wnętrzu tkwi układ centralny DSP, odpowiedzialny za przetwarzanie sygnałów, w którym są zaszyte algorytmy przetwarzania, zaimplementowana jest struktura logiczna (trzeba przyznać, że BARDZO logiczna) miksera. A aplikacja Mackie Master Fader działająca na Apple iPad pełni funkcję TYLKO sterownika układu logicznego i wykonawczego. Ot, i wszystko. Prawda, że proste do bólu?

CO MY TU MAMY


Mackie DL1608 jest 16-kanałowym mikserem cyfrowym z 6 szynami wysyłek AUX, 2 torami wysyłek efektowych na wbudowany pogłos i delay i sumą stereo. Obudowa jest w sumie niewielka i wykonana bardzo solidnie, z dość grubej blachy stalowej. Wykończenie jest na wysokim poziomie, z fajnymi elementami a’la aluminiowy grill. Zastosowane złącza to niezniszczalne, prawdziwe Neutriki. Solidność na każdym kroku. To wzbudza zaufanie.


Mikser wyposażono w cenione powszechnie preampy z serii ONYX. Charakteryzują się bardzo niskimi szumami własnymi, dużym headroomem, fajną odpowiedzią na transjenty i tzw. „hamerykańskim” brzmieniem. Czyli jasna otwarta górka, nieco wycofany środek i fajny mięsisty dół. Czyli jest dobrze, ale docieramy w tym miejscu do pierwszej „wady” – Gainy są analogowe. To zwykłe potencjometry.

 

Z pozycji oprogramowania Master Fader na iPadzie nie mamy możliwości kontrolowania Gainów. Czyli pierwsza oszczędność Mackiego. Natychmiast mamy drugą – zaraz po preampie mamy przetwoik analogowo-cyfrowy. Fakt, brzmieniowo bardzo dobry. Ale... żeby było całkiem wzorowo ,„po Bożemu”, przed przetwoikiem powinien być analogowy filtr dolnozaporowy. Tymczasem go nie ma. Znaczy jest, ale dopiero PO przetwoiku, cyfrowy. Czyli trochę bez sensu. Jaki jest cel takiego filtru? Ograniczyć dynamikę zbędnego i nieistotnego w sygnale dolnego zakresu częstotliwości, żeby móc pełnej wysterować preamp. W Mackie DL1608 niestety filtr jest realizowany PO przetwoiku analogowo-cyfrowym, cyfrowo przez algorytm. Czyli nie wykorzystamy pełni możliwości wysterowania preampów. Ale nie ma się czym martwić – zapas dynamiki jest i tak duży.

IDZIEMY DALEJ


Pierwszym elementem cyfrowym po przetwoiku A/C jest funkcja zmiany biegunowości sygnału (polaryzacji). Następnie mamy filtr dolnozaporowy, który ma nachylenie 6 dB/okt. i może być przestrajany w zakresie od 20 Hz do 700 Hz. Kolejnym elementem toru przetwarzania na każdym kanale wejściowym jest „tradycyjny” cyfrowy korektor 4-pasmowy, z każdym pasmem w pełni parametrycznym. Wizualnie natychmiast kojarzy mi się z cyfrowymi korektorami SSLa X-EQ. Każdy filtr działa w zakresie +/-15 dB, z regulacją co 0,1 dB, może być przestrajany od 20 Hz do 20 kHz, a dobroć może być regulowana w zakresie od 2 oktaw (Q=0,5) do 1/16 oktawy (Q=16). Dodatkowo skrajne pasma mogą pracować w trybie filtru półkowego. Obsługa jest bajecznie prosta. Można „chwycić” palcem filtr i, przesuwając go w płaszczyznach X/Y, ustawić pożądane parametry.

Dobroć reguluje się skalując dwoma palcami, zupełnie jak w zbliżaniu i oddalaniu na iPadzie. Dodatkowo poniżej wykresu charakterystyki są suwaki do regulacji każdego z parametrów. Obsługa suwaczków wymaga pewnej wprawy. Po pierwsze, trzeba trafić w „węzeł”. A po drugie, by „chwycić” kuleczkę na suwaku, trzeba ją przez ułamek sekundy przytrzymać. Sprawne opanowanie tego specyficznego delaya zajęło mi 15 minut. Poza tym i tak częściej chwytałem węzły filtrów na wizualizacji graficznej. Dodatkową zaletą wizualizacji korektora jest to, że jest prezentowany również filtr dolnozaporowy. Fakt, korektor nie ma gałek... Ale muszę przyznać, że jestem gotowy na takie poświęcenie.

Po korektorze na każdym z 16 kanałów wejściowych mamy blok dynamiki z bramką i kompresorem.

Oba procesory są zrealizowane wzorcowo. Bramka ma regulowany próg (Treshold), zakres działania (Range), czas załączenia (Attack od 0,1 do 300 ms), utrzymanie (Hold od 0 do 5.000 ms) oraz zwolnienie bramki (Release od 50 do 3.000 ms). Bramka jest naprawdę szybka, nie strzela nawet przy minimalnych nastawach ataku, dobrze działa prezentacja zadziałania bramki. Co ważne, otwieranie się bramki jest prezentowane czerwonym paskiem wskazującym zarówno w oknie bloku dynamiki, jak również na wizualizacji miksera, ponad tłumikami. Kompresor jest świetny, bardzo muzyczny dzięki możliwości wyboru rodzaju kolana (soft lub hard). Brzmieniowo jest przeźroczysty, do tego stopnia „obojętny”, że w pewnych sytuacjach używałem go w trybie 1:1 jako... dodatkowy GAIN. Ale o tym później. Kompresora zaimplementowanego w Mackie DL1608 nie można używać do podbarwiania brzmienia. To precyzyjne narzędzie do świadomego kształtowania dynamiki. I tylko dynamiki. Regulacja stopnia kompresji jest w krokach co 0.1, od 1.0:1 do nieskończoności. Czas ataku można ustawić w zakresie od 0.1 do 300 ms, zwolnienie tak samo, jak bramkę – od 50 do 3.000 ms.

OBSŁUGA


Patrząc na mikser, u góry nad każdym tłumikiem, paskiem prezentujących działanie bramki, kompresora oraz regulacją panoramy, mamy pole EQ.

Dotykając tego pola wywołujemy tryb edycji EQ. I tylko EQ, nie ma bowiem bezpośredniego dojścia do natychmiastowej edycji bramki/ kompresora czy wysyłek na procesory efektów (pogłos, delay). Jedno „przeciągnięcie” w dół (czyli przesunięcie ekranu w górę, jak normalnie na iPadzie) i mamy dostępny na ekranie iPada blok dynamiki, jeszcze jedno przeciągnięcie w dół i pokazuje się sekcja wysyłek efektowych. Chcemy wrócić do edycji EQ? Nie ma sprawy – jedno przeciągnięcie w dół i mamy blok EQ. Chcemy wrócić z ekranu EQ do wysyłek efektowych? Raz w górę i mamy wysyłki. Chcemy przejść z aktualnie edytowanego kanału na sąsiedni? Przesuwamy ekran w bok. Każda sekcja – EQ, bramka, kompresor – mają zapisane presety fabryczne, można również zapisywać swoje presety, odpowiednio je nazywając. Wbudowane procesory efektów – pogłos i delay – są bardzo przyzwoite i brzmieniowo po prostu wystarczające. Przede wszystkim nie szumią, jak w przypadku wielu analogowych mikserów z wbudowanymi pogłosami...


Od strony obsługowej warto jeszcze poruszyć jeden ważki temat – transmisja bezprzewodowa WiFi. „Mikser” może być obsługiwany albo z iPADa wsuniętego do miksera, albo po WiFi. Wiadomo, że skorzystamy również z tej drugiej opcji, choćby po to, żeby zrobić wrażenie na artystach. No, i „przy okazji” zagwarantować im optymalny miks w odsłuchach, ustawiając proporcje sygnałów dla każdego artysty, stojąc przy nim. Robi to na muzykach naprawdę duże wrażenie, czują się dowartościowani, a to również istotny argument na TAK dla Mackie DL1608. Ale wracając do WiFi – na pierwszą „sztukę” wziąłem domowy router marki TP, za jakieś 100 zł. W warunkach domowych działa świetnie, zero zastrzeżeń. Podczas kręcenia pierwszego koncertu na Kontener Art okazało się, że co 10-15 minut aplikacja Mackie Master Fader ponawia synchronizację z mikserem. Trwa to 3-4 sekundy. Można powiedzieć, że to niewiele, ale z drugiej strony właśnie w tym czasie może pojawić się jakiś sprzęg na scenie... A 4 sekundy to w takiej sytuacji ogrom czasu. Przyznam, że podczas pierwszego dnia testu to był jedyny istotny argument na NIE pod adresem Mackie DL1608. Następnego dnia po koncercie, żeby wykluczyć winę aplikacji Master Fader i/lub samego iPADa, kupiłem stosunkowo niedrogi, ale „wypasiony” router, który w testach w kilku portalach komputerowych zajmował czołowe miejsca w kategorii wydajność/ cena (konkretnie to Sapido RB- 1733 – pomijam, że obsługowo trochę zakręcony, ale to router o zwiększonej mocy nadajnika). I dobrze zrobiłem, bo po zmianie routera nie pojawiły się jakiekolwiek problemy z synchronizacją. Czyli kolejny raz okazuje się, że jak już coś kupować, to porządne.

KANAŁY WYJŚCIOWE


Master i Auxy mają korektor graficzny oraz kompresor, identyczny z tymi na kanałach wejściowych. Auxy mogą działać w trybie Pre lub Post Fader. Wybierając dla skrajnego tłumika z prawej strony tryb AUX 1-6 lub Rev albo Delay wchodzimy w tryb wysyłek na faderach (AUX on Faders). Wygodna sprawa. Mikser ma kilka interesujących ułatwień. Kanały można nazywać, ale dodatkowo można również zrobić aparatem iPada zdjęcie muzyka i przypisać je do kanału. Przygotowując mikser do pracy na scenie wśród muzyków można zrobić niezłą furorę. Zwłaszcza gdy Artystki nie mają na soundchecku zrobionych jeszcze koafiur i makijaży. W sumie najważniejsze, że algorytmy sumujące, korektory i procesory dynamiki są naprawdę znakomite brzmieniowo. Nie wprowadzają „ożywczego” nimbu tajemniczości nazwiskiem Ruperta Neve – Mackie nie musi udowadniać, że dobrze brzmi. Zaimplementowane algorytmy są po prostu precyzyjnym, przeźroczystym brzmieniowo narzędziem w pracy nagłośnieniowej.

OBSŁUGA Z KILKU IPADÓW


Można do Mackie DL1608 podłączyć nawet 10 iPadów, ale w aktualnej wersji nie ma możliwości przydzielenia ograniczonego dostępu dla wybranych urządzeń. Czyli jeśli obecnie, w wersji Master Fader v.1.1, postawimy muzykowi na scenie iPada, żeby sobie sam regulował poziomy poszczególnych sygnałów w odsłuchu, to „przez przypadek” może nam nieźle namieszać... Bo ma dostęp do WSZYSTKICH funkcji, włącznie z miksem głównym na przodach, ustawieniami GEQ dla AUXów. Więc póki co osobiście bym nie zaryzykował. Niemniej warto mieć dwa iPADy – jeden zainstalowany na stałe w mikserze, drugi „lotny” po WiFi. Instalując iPADa w mikserze zyskujemy dostęp do dwóch dodatkowych funkcji: możemy wykorzystać iPADa jako odtwarzacz plików dźwiękowych (na mikserze mamy oddzielny tor oznaczony iPAD, nawet z EQ, kompresorem i wysyłkami), jak również nagrać sumę stereo. Trzeba jednak pamiętać, że uruchomienie nagrywania wyłącza odtwarzanie muzyki z iTunes’a. Trochę szkoda, że można nagrać jedynie sumę, a nie którąś z wysyłek (np. Aux5-6), bo zwykle suma jest dość „pocięta” przez GEQ... A rzadko kiedy w mniejszych sztukach wykorzystuje się więcej niż 4-5 AUXów, choćby z powodu braku takiej liczby monitorów. A dla celów nagrania wykorzystanie dwóch AUXów byłoby sensowne.

MINUSY


Aplikacja Mackie Master Fader nie jest jeszcze doskonała. W aktualnej wersji nie ma możliwości „parowania” lub linkowania/ gangowania kanałów, żeby uzyskać kanał stereo. Każdy tor jest torem mono, trzeba wczytać EQ, dynamikę i wysyłki oddzielnie dla każdego kanału mono. Nie ma również możliwości zdefiniowania AUXów jako stereo – są monofoniczne. Może to okazać się problemem w przypadku używania przez artystę systemu IEM w trybie stereo.

Inną niedoskonałością aplikacji jest to, że zapisując Show (główna struktura organizacyjna) lub Snapshot (w każdym Show można zapisać większą liczbę), Master Fader nie zapamiętuje wykonanych fotografii przypisywanych do kanałów. Działa natomiast Safe’owanie wybranych kanałów, czyli zabezpieczanie przed zmianami w razie wczytania nowego Snapshotu lub Show. Sama aplikacja Master Fader podczas testów na kilku koncertach natomiast nie zawiesiła się ani razu. Obawy, że w iPADzie skończą się akumulatorki i przestanie działać po kilku godzinach pracy, są płonne. Po pierwsze, pracując na w pełni naładowanym Apple iPAD 3, po 5 godzinach miksowania przez WiFi, akumulatory wskazywały 75% naładowania. Po drugie, zawsze można wsunąć iPADa do DL1608, a wówczas akumulatory są ładowane.

Jeśli chodzi o inne „wady”... Najpoważniejszą jest moim zdaniem to, że Gainy są analogowe. Ale biorąc pod uwagę cenę miksera trudno wymagać, żeby było inaczej. Dla w pełni profesjonalnych zastosowań brakuje linii opóźniających, które pozwoliłyby np. dopasować fazowo basy z przodami, bo raczej o stawianiu stref na Mackie DL1608 nie ma co marzyć. Nieco irytujące jest to, że mikser wyposażono w AUXy na złączach jack 1/4” – wprawdzie TRS, ale mimo wszystko to dziwna oszczędność, bo gabarytowo XLR wchodzą. Mogę się założyć, że znajdą się tacy, co „zuserują” sobie DL1608 i wymienią gniazda jack 1/4” na XLR. Niektórych może odstraszać, że Phantom jest załączany globalnie dla wszystkich kanałów, ale umówmy się – jeśli posiadamy „współczesne” mikrofony i nie używamy na scenie mikrofonów wstęgowych, nie ma to większego znaczenia. Najpoważniejszym ograniczeniem Mackie DL1608 może się okazać liczba kanałów – na 16 kanałach trudno będzie „zmieścić” zespół z rozbudowanym składem, z kilkoma klawiszami, chórkami itp. W pewnych sytuacjach trzeba będzie rezygnować np. z klawiszy stereo... Ale sytuację może również uratować instytucja „igreka”. W ostateczności na chórki wystarczy jeden preamp. Znam taką firmę w Poznaniu, która na krytyczne sytuacje ma przygotowane poczwóe Ygreki. Nie, nie będę wskazywał, kto to.

ZALETY


Pomijając kwestię funkcjonalności „na odległość”, wynikającej z odważnej koncepcji, do najważniejszych zalet Mackie DL1608 zaliczyłbym naprawdę dobre, niskoszumne preampy oraz dobre przygotowanie do pracy w trudnych warunkach akustycznych, a przecież w takich przeważnie przychodzi nam pracować. Tak – głównie dzięki wyposażeniu każdego wyjścia w tercjowy korektor graficzny mikser pozwala na komfortową pracę. Pozwala to na skuteczne skalibrowanie systemu nagłośnieniowego i monitorów. No, i Mackie DL1608 jest jednym z szybciej „wstających” cyfrowych mikserów na rynku. Po włączeniu zasilania i uruchomieniu aplikacji Master Fader mikser jest gotowy do pracy w ciągu kilku sekund.

Do obsługi Mackie DL1608 potrzebny jest Apple iPAD. Każdy model jest kompatybilny – można używać pierwszej generacji iPADa lub nowsze. Starszy model, by wsunąć go do DL1608, wymaga zdeinstalowania szyn mocujących dla nowszych generacji iPADa. Wystarczy odkręcić 4 wkręty.

KOŃCZĄC

Czy Mackie DL1608 zasługuje na miano profesjonalnego miksera cyfrowego? Fizis ma w sumie skromne... Ale wyposażenie, jakość algorytmów i funkcjonalność sprawiają, że osiągnięcie dobrze brzmiącego miksu koncertowego jest uzależnione tylko od umiejętności realizatora. Na koniec – dla kogo jest Mackie DL1608? Krąg zainteresowanych odbiorców może być bardzo szeroki. Praktycznie każda grupa odbiorców może być zadowolona z tego miksera.

Na początek firmy nagłośnieniowe. Przede wszystkim Mackie DL1608 przyda się wszędzie tam, gdzie nie ma być widać nagłośnieniowca. Czyli praktycznie każdy event. Możliwość sterowania bezprzewodowego z iPADa jest nieoceniona w takich sytuacjach. W ekstremalnej sytuacji mikser można potraktować jako... pytę. Wprawdzie Gainy są analogowe, ale w szczególnych sytuacjach, gdy nie chodzi o uzyskanie optymalnego brzmienia, a o bezpieczeństwo miksu lub skuteczną obsługę dźwiękową, można się posłużyć cyfrowym wzmocnieniem oferowanym przez kompresor (kompensacja głośności do +20 dB). Do pełni szczęścia brakuje możliwości podłączenia nośnika pamięci USB – klienci często przynoszą teraz materiał nie na płytach, a właśnie na PenDrive’ach, a do iPADa zewnętrznego nośnika nie podłączymy... Chyba, że pliki dźwiękowe zgramy z USB na komputer do iTunes’a, po czym zsynchronizujemy iTunes’a między kompem i iPADem. Skomplikowane... A wystarczyłoby zainstalować w DL1608 gniazdo USB... Z powodzeniem na DL1608 można też skręcić mniejsze koncerty. Doskonale iPAD po WiFi sprawdzi się przy kalibracji systemu. System zapisywania Show i Snapshotów działa sprawnie. Ze spokojem można zapisać ustawienia dla kilku kapel w trakcie soundchecków, a ich przywołanie trwa dosłownie sekundę. Doskonale Mackie DL1608 sprawdzi się też na mniejszych koncertach jako mikser monitorowy, a iPAD po WiFi z pewnością ułatwi pracę.

Mackie DL1608 jest kuszącą propozycją dla koncertujących zespołów – również dla zespołów grających muzykę „użytkową”, czyli tzw. zespołów weselnych. Kłania się wyposażenie każdego wyjścia w korektor tercjowy, bramki i kompresory na wejściach oraz możliwość zapisywania ustawień. W sumie dysponując podstawową wiedzą nagłośnieniową i znając najważniejsze zasady akustyki, wykorzystując potencjał Mackie DL1608 z punktu mamy szansę zabrzmieć o wiele lepiej. A jeśli akustyka jest dla nas czaą magią? Na upartego w pamięci są gotowe presety dla praktycznie każdego typu kanału – od razu z ustawieniami korekcji, kompresji itd.

Co więcej, zawsze można poprosić znajomego realizatora, żeby „ustawił” optymalnie poszczególne kanały pod używane instrumentarium, zapisać zarówno ustawienia pojedynczych kanałów, jak kompresora czy EQ, no i całe Show lub Snapshoty do wybranych utworów. A mikser można mieć przy sobie. Apple iPad może być zawsze pod ręką i w odpowiednich momentach wystarczy wczytywać kolejne ustawienia.

Mackie DL1608 może okazać się też świetnym rozwiązaniem dla kapel na trasy klubowe, do obsługi monitorów lub całego miksu razem z monitorami. Możliwość zapisywania i przywoływania scen dla poszczególnych utworów będzie na pewno przydatna.

Również mniejsze kluby muzyczne oraz mniejsze domy kultury z salami koncertowymi mogą być zainteresowane testowanym mikserem. Budżet na zakup miksera to kwota około 5 tys. zł, do tego iPAD – poprzednia generacja iPAD 2 jest jeszcze w bardzo korzystnej cenie. W sumie można więc zmieścić się w kwocie poniżej 7 tys. za mikser, który ma:

– 16 wejść mikrofonowo-liniowych, w tym 4 na złączach Combo, zasilanie Phantom
– na każdym kanale wejściowym przestrajany filtr HPF, zmiana biegunowości, 4-pasmowy parametryczny EQ, bramka, kompresor
– 2 procesory (pogłos, delay)
– 6 wysyłek AUX + Stereo MAIN
– na każdym wyjściu korektor tercjowy (GEQ) i kompresor
– pamięć scen i snapshotów.

Gdyby zbudować system analogowy, z analogowym mikserem, analogowymi bramkami, kompresorami i tercjowymi GEQ, samo okablowanie kosztowałoby tyle, co iPad. A gdzie korektory graficzne, bramki i kompresory? Oczywiście to czysto teoretyczne rozważanie, bo jakoś nie spotkałem nigdy klubu, w którym każdy kanał miał w insercie bramkę i kompresor.

Mikser w ciągu 3 tygodni zagrał w sumie 8 koncertów, pod palcami różnych realizatorów. W sumie chyba każdy realizator „na czasie” miał możliwość przetestować DL1608 w boju. Z analogowymi gainami i tym, że z poziomu iPada nie można kontrolować poziomu wzmocnienia, wszyscy się jakoś pogodzili, rozumiejąc oszczędność takiego rozwiązania. Główne uwagi dotyczyły braku możliwości parowania kanałów – ponoć w następnej wersji aplikacji Master Fader ta funkcja ma być już dostępna. Ktoś zwrócił uwagę na brak grup. Nikt nie miał zastrzeżeń do strony obsługowej, wszyscy podkreślali intuicyjność obsługi. I również nikt nie wysunął żadnych zastrzeżeń do brzmienia. Wręcz większość podkreślała o wiele lepsze brzmienie Mackie DL1608 niż populaego małego miksera Yamaha 01V... Obecnie trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek – mając do wyboru Mackie DL1608 lub Yamaha 01V – zdecydował się na tę drugą konsoletę... Fakt jest faktem, że tak pod względem brzmienia, jak szybkości działania i przygotowania do pracy nagłośnieniowej Mackie DL1608 mógłby być dla starej Yamahy wzorem. Trzeba przy tym zaznaczyć, że za każdym razem pożyczałem razem z Mackie DL1608 droższy, lepszy router, ten z mocniejszym nadajnikiem. Nikomu nie wydarzyły się żadne przykre sytuacje z zawieszeniem się aplikacji Master Fader czy zgubieniem synchronizacji z DL1608.

Moim zdaniem Mackie trafił w dychę. Zresztą o sukcesie DL1608 najlepiej świadczy fakt, że pierwsze zamówienia dealerów – jeszcze te przedprodukcyjne – kilkukrotnie przerosły możliwości produkcyjne Mackiego. Po Mackie DL1608 ustawiły się kolejki na całym świecie! Rzecz niespotykana. Jeśli mam oceniać i wartościować tę konstrukcję, nie jest to w obecnej wersji aplikacji Master Fader mikser idealny. Ale mimo to już teraz jest świetny. A będzie jeszcze lepiej. Mackie DL1608 ujął mnie intuicyjnością obsługi, szybkością działania, możliwością pracy zdalnej przez WiFi i naprawdę dobrym brzmieniem. W tej cenie póki co jest bezkonkurencyjny.

Radek Barczak


Więcej informacji o prezentowanej konsolecie oraz innych produktach firmy Mackie na stronie producenta: www.mackie.com oraz polskiego dystrybutora: www.musicinfo.pl.

INFORMACJE:


Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (+0/-1 dB)
Częstotliwość próbkowania: 48 kHz
Przetwarzanie A/D/A: 24 bity
Latencja (typowa): 1,5 ms
Zniekształcenia: <0,005% (1 kHz, -1 dBFS)
Szumy na wyjściu (tłumiki w dole): <90 dBu
Zasilanie (zewnętrzny zasilacz):
100-240 VAC, 50-60 Hz
Wymiary: 291 × 95/40 × 391 mm
Waga: 3,1 kg
Cena: info u dystrybutora

Dostarczył:
Music Info, ul. Madalińskiego 11a
30-303 Kraków, tel. (12)267-24-80
www.musicinfo.pl