Allen&Heath GLD-80 - Średnioformatowy cyfrowy mikser live

2012-11-05

Na rynku średnioformatowych cyfrowych mikserów live pojawił się nowy gracz – Allen&Heath GLD-80. Już pierwszy kontakt z tą konsoletą na tegorocznych targach Pro light + Sound we Frankfurcie pokazał, że do konstrukcji architektury logicznej GLD-80 wykorzystano doświadczenia producenta z konstrukcji mikserów serii iLive.

Cyfrowe konsolety live zmieniły sposób pracy realizatorów. Producenci nas rozpieszczają. No bo w świecie analogów kto to widział, żeby na każdym kanale wejściowym mieć kompletnie wypasiony Channel Strip z EQ, bramką, kompresorem, limiterem, a nawet de-esserem? A każdy tor wyjściowy był wyposażony również w dynamikę i korektor tercjowy? A wszystko wygodnie w jednym kawałku, bez konieczności dźwigania i żmudnego opinania outboardu! Nie ma jednak idealnej sytuacji – zawsze jest coś za coś. W przypadku konsolet cyfrowych są trzy parametry, które w stosunku do analogowych zabawek mogą stanowić dla użytkownika problem: brzmienie, stabilność oraz intuicyjność obsługi. Jak sobie Allen&Heath poradził tworząc środowisko pracy dla realizatorów w postaci najnowszej konsolety

GLD-80


Jedno trzeba przyznać – Allen&Heath „wstrzelił” się z GLD-80 w pewnego rodzaju niszę w kategorii cyfrowych mikserów live – już nie mała konsoleta, a jeszcze nie duża. W komplecie w standardowej wersji otrzymujemy deskę oraz cyfrowo łączony stagerack dSnake wykorzystujący kabel CAT-5 o długości do 120 metrów, wyposażony w moduły Audiorack GLD AR2412 i GLD AR84 i udostępniający w sumie 32 wejścia mikrofonowo-liniowe i 16 wyjść XLR.

Zestaw można powiększyć o jeszcze jeden moduł GLD AR84, co pozwala zwiększyć liczbę wejść mikrofonowych do 44 (40 w stageracku + 4 w konsolecie). W samej konsolecie prócz 4 wejść mikrofonowych mamy dwa stereofoniczne wejścia na złączach cinch, 4 wyjścia symetryczne oraz elektryczne wyjścia cyfrowe AES/EBU i S/PDIF. W sumie zestaw jest tak niewielki gabarytowo, że wchodzi bez problemu do każdego kombi.

 

PARAMETRY


Mimo tego, że z założenia GLD-80 jest budżetową konsoletą, producent zadbał o bardzo przyzwoite parametry jakościowe sygnału. Zastosowano wysokiej klasy przetwoiki A/C i C/A Delta-Sigma pracujące z 24-bitową rozdzielczością i próbkowaniem 48 kHz, co pozwala na uzyskanie dynamiki 112 dB i bardzo równomieego pasma przenoszenia, które mieści się w tolerancji ±0,25 dB w zakresie 20 Hz-20 kHz. Również zniekształcenia harmoniczne są utrzymane na bardzo niskim poziomie, po drugim zerze po przecinku. Warto zaznaczyć, że wpływ na zniekształcenia mogą mieć niezbyt dobre algorytmy przetwarzania cyfrowego – przecież sygnał jest przetwarzany w konsolecie całkowicie cyfrowo. Jeśli zniekształcenia są tak małe, dobrze to świadczy o algorytmach, jakie zaimplementował producent w GLD-80. Producent informuje, że w tej konsolecie zastosowano te same algorytmy, które opracowano na potrzeby serii stołów cyfrowych Allen&Heath iLive.

Producent w założeniach konstrukcyjnych chciał stworzyć następcę dla populaych na całym świecie budżetowych konsolet serii GL. Trzeba przyznać, że i w naszym kraju są to dość populae konsolety. Pierwszy model serii GLD – czyli cyfrowy GL – został wyposażony w „analogowy” panel pozwalający kontrolować wybrane elementy takie, jak Gain, filtr HPF, próg zadziałania bramki, korekcję, próg zadziałania kompresora, nachylenie i kompensacja Gainu.

PIERWSZY KONTAKT Z KONSOLETĄ


wyglądał trochę, jak obchodzenie jeża... Po odpaleniu konsolety – stawianie systemu operacyjnego trwało niecałe 40 sekund – mikser rozświetlił się w półmroku magazynu jak choinka. Wczytanie pierwszego z brzegu presetu zaprezentowało feerię barw. Niby wszystko widać na ekranie – dotykowy ekran ma przekątną 8,4” i rozdzielczość 800x600 pix.

Niby jest sekcja manualnej obsługi channel stripów. Wiadomo, jak są organizowane tłumiki, bo po wczytaniu template’u wyświetliły się informacje na ekranikach nad tłumikami. Ale organizacyjnie system operacyjny GLD-80, zwłaszcza jeśli konfigurować go od podstaw, wymaga wgłębienia się na kilka chwil w instrukcję obsługi, dostępną w postaci helpu na ekranie konsolety. Fakt, przejrzałem poprzedniego dnia instrukcję obsługi dostępną w sieci na stronie producenta, ale jest ona niestety dość ogólnikowa, a zapowiadanego edytora komputerowego producent jeszcze nie udostępnił. Help na ekranie to bardzo dobry pomysł przyspieszający poznanie miksera. Po kilkunastu minutach zaznajamiania się z konsoletą jakby „załapałem” sposób organizacji GLD-80 i... dalej już poszło. Oczywiście, centrum wszechświata w Allen&Heath GLD-80 jest dotykowy ekran. Na wstępie warto zaopatrzyć się w ołówek z gumką dla zapewnienia sobie precyzji działania, gdyż zdarzało mi się albo nie dość mocno dotknąć ekran lub nie dość dokładnie trafić palcem w zamierzoną funkcję/opcję. I następowała niepotrzebna irytacja... A ołówek jest precyzyjny i skuteczny.

OBSŁUGA


jest podzielona na siedem sekcji wywoływanych klawiszami funkcyjnymi, usytuowanymi z prawej strony ekranu. Poniżej klawiszy mamy encoder służący do wprowadzania wartości wybranych parametrów. Parametr ten oznaczamy dotknięciem w ekran.

Poszczególne menu mają zazwyczaj u góry zakładki, w których są zorganizowane kolejne funkcje w ramach głównego menu. Poziomy edycji są zaszeregowane w sposób bardzo logiczny:
– sekcja Processing – zakładka do kontroli, edycji i wizualizacji parametrów toru przetwarzania dla wejść i wyjść
– sekcja Meters – pole do konfiguracji i wizualizacji poziomów sygnałów dla wejść i wyjść
– sekcja FX – konfiguracja i edycja 8 procesorów efektów RackFX
– sekcja I/O – przypisanie wejść i wyjść do poszczególnych kanałów
– sekcja Scenes – zarządzanie konfiguracją całej konsolety, zapisywanie ustawień, przywoływanie itp.
– sekcja Ganging – funkcja parowania/łączenia wybranych parametrów dla wybranych kanałów
– sekcja Setup – konfiguracja systemu konsolety, generator sygnałów testowych itd.

Pokładowe DSP jest w stanie obsłużyć 48 kanałów wejściowych, 30 szyn wyjściowych Aux, Group, Matrix, Main oraz FX Send kierowanych na 20 wyjść fizycznych. Do dyspozycji jest również 16 cyfrowych grup VCA, czyli DCA. Do kontroli miksu przeznaczono dwie sekcje zmotoryzowanych tłumików – z lewej 12, z prawej 8. Każda grupa ma po 4 warstwy.


No właśnie. Decydując się na pracę na konsolecie cyfrowej koniecznie musimy poznać pojęcie

LAYER


czyli warstwa. Cebula ma warstwy... Ale w tym przypadku chodzi o warstwy kontrolne na tłumikach. Struktura deski GLD-80 została tak pomyślana, że z lewej strony mamy 12 tłumików z 4 warstwami, a z prawej strony 8 tłumików – również z 4 warstwami. Logicznie „analogowo” jesteśmy przyzwyczajeni, że z lewej strony mamy wejścia, z prawej szyny wyjściowe. Czyli pozoie, logicznie, lewa grupa 12 tłumików pozwala uszeregować 4 warstwy po 12 szyn wejściowych, a prawa 4 warstwy po 8 szyn wyjściowych. Producent nie ograniczył jednak funkcjonalności przypisywania do lewego czy prawego banku tłumików tylko wejść lub tylko wyjść – możemy tak zaprogramować, że na pierwszej warstwie lewego banku tłumików mamy wejścia 1-12, a na pierwszej warstwie z prawej strony od 13-20. Drugie warstwy mogą obsługiwać odpowiednio wejścia od 21 do 40. Trzeba tylko pamiętać, że warstwy są przełączane oddzielnie dla lewej grupy tłumików i prawej.

Oczywiście, można również tak zaszeregować sobie kanały, że z lewej strony mamy wejścia, z prawej szyny wyjściowe i DCA, ale na warstwie 12-tłumikowej obok np. wokalu sobie wrzucimy delay do płynnej zmiany poziomu delaya. Fajne. Nic nie stoi również na przeszkodzie, żeby na każdej warstwie skrajnie z prawej mieć sumę sygnałów. Praktycznie mamy pełną dowolność w konfigurowaniu sobie strefy miksu. Bardzo użyteczną funkcją jest wyposażenie każdej warstwy w diodę, która się zapala wówczas, gdy na warstwie nastąpi przester. Pozwala to szybko zlokalizować problem – bardzo dobre rozwiązanie. Problemem dla części realizatorów może być tylko brak dodatkowego, oddzielnego – jednego lub dwóch – tłumika dla sumy... Osobiście lubię mieć cały czas po ręką kontrolę nad sumą. Ale to akurat nie tyle wada, co charakterystyka tej konsolety.

UKŁAD REGULATORÓW


Każdy tłumik o długości 100 mm jest wyposażony w klawisze PAFL, Mix, Sel oraz Mute z diodą DCA, która informuje o zmutowaniu kanału wynikającym ze zmutowania grupy DCA, do której dany kanał został przypisany. Przydatna rzecz. Nad klawiszami znajduje się 5 diod informujących o poziomie sygnału w danym kanale. Powyżej usytuowano potencjometr typu encoder, działającey w jednym z 4 trybów: dwa przypisane na stałe to Gain i Pan, a dwa można zaprogramować przypisując do nich takie funkcje, jak: wysyłka na wybrany AUX, wysyłka na wybrany efekt czy poziom wysyłki Direct Out.

Nad potencjometrem kanałowym znajduje się niewielki, ale czytelny podświetlany ekran LCD prezentujący różne informacje o kanale. Warto wspomnieć, że wizualizacja różnych funkcji na ekranie wynika z trybu działania potencjometrów kanałowych – gdy pracują w trybie Gain na LCD jest widoczny poziom wzmocnienia, gdy pracują w trybie Pan pokazuje się panoramowanie. Ekrany prezentują nazwę kanału, a po wciśnięciu klawisza funkcyjnego Alt view umieszczonego na dole między grupami tłumików, możemy podpatrzeć fizyczny numer wejścia lub wyjścia danego kanału. Prócz tego znajdziemy informacje o przypisaniu do grupy DCA, o „zasejfowaniu” kanału (zabezpieczeniu przed zmianami wybranych parametrów), o typie channel stripa (Input Processing, Output Processing). Dodatkowo te małe ekrany LCD można podświetlić na 8 różnych kolorów, a to pozwala wizualnie fajnie uporządkować sobie strefę miksu. Można posłużyć się kluczem „typ kanału”, ale można również „pokolorować” sobie grupy instrumentów.

KOMUTACJĘ WEJŚĆ I KANAŁÓW


przeprowadzamy w menu I/O. Mamy fajnie wizualnie przedstawione złącza, które „chwytamy” palcem na ekranie i na dole menu wskazujemy, dokąd ma prowadzić sygnał. Można na szybko ustawić wejścia od 1 do 32 określając kanał początkowy i końcowy. Domyślnie kanały są przypisane: 1-24 ze stageracka AR2412, 25-32 z pierwszego stageracka AR84, 33-40 z drugiego AR84 (jeśli jest podłączony), a wejścia lokalne w konsolecie są przypisane do kanałów powyżej 41. W tym miejscu wspomnę o największym – moim zdaniem – mankamencie A&H GLD-80: kanały stereo są na stałe przypisane do wejść stereo cinch w konsolecie i są przypisane jako 45/46 i 47/48 – te ostatnie są traktowane zamiennie z wejściem z odtwarzacza plików dźwiękowych z USB.

W Allen&Heath GLD-80 dla pary wejść mikrofonowych jako takich nie ma możliwości sparowania ich w kanał stereo. Nie ma również prostej funkcji linkującej dwa kanały tak, żeby tłumiki poruszały się wspólnie zmieniając poziom jednego ze sparowanych kanałów. Być może jest to wynik pewnych problemów z linkowaniem na konsoletach iLive? Jedynym sposobem na uzyskanie kanału quasi-stereo w testowanej konsolecie jest posłużenie się funkcją Ganging. A to nie do końca to samo... Panoramy zGangowanych kanałów pseudo-stereo będą miały albo identyczną wartość, albo będą rozdzielone. Funkcja Ganging umożliwia „uwspólnienie” zmian wybranych parametrów kanałów. Do wyboru mamy złączenie zmian parametrów takich, jak: filtr HPF, bramka, korektor parametryczny, linia opóźniająca, tłumik, zmutowanie kanału, panoramowanie, routing lub kompresor. Zgangować możemy dowolną liczbę kanałów. Do dyspozycji jest 8 „gangów” (Gang 1-8).

Na pochwałę zasługują

PREAMPY


zainstalowane w GLD-80. Mają spory headroom (+32 dBu), nie szumią, są sterowane cyfrowo w skokach co 1 dB i oferują spore wzmocnienie w zakresie od +5 do +60 dB. Ustawiając Gain w połowie wzmocnienia poziom szumu jest absolutnie pomijalny. Preampy dobrze oddają transjenty, nie mulą, są detaliczne w brzmieniu. Czystość brzmienia to również wynik użycia porządnych przetwoików analogowo-cyfrowych, które pracują z dokładnością 24-bitową. Konsoleta pracuje z „telewizyjną” częstotliwością próbkowania 48 kHz.

Pomału dochodzimy do

PROCESSINGU


oferowanego przez GLD-80. A tu jest niemal na bogato! Po lewej stronie konsolety ponad tłumikami mamy sekcję potencjometrów podzielonych na grupy: Preamp, filtr HPF, Gate, parametryczne EQ, kompresor i krosowanie/routing. Do tego w menu processingu kanałów wejściowych mamy jeszcze dostęp do insertowania kanału oraz linii opóźniającej. Praktycznie do pełni szczęścia brakuje tylko de-essera... Ale trzeba zrozumieć, że z jakiegoś powodu iLive jest droższy.

Biegła obsługa processingu wymaga pewnej wprawy. Nie wszystkie parametry są dostępne „z deski”, w przypadku niektórych trzeba posługiwać się dotykowym ekranem. Przykładowo, w sekcji Preamp na panelu manualnym możemy ustawić Gain i włączyć PAD. Prócz tego są diody informujące o załączonym zasilaniu Phantom, odwróconej biegunowości (polaryzacji) oraz pojawieniu się przesterowania. Jeśli chcemy załączyć Phantom lub odwrócić biegunowość sygnału musimy wcisnąć na panelu w sekcji Preamp klawisz Sel (Select), po czym – jeśli jesteśmy w menu Processing – na ekranie wywołane zostanie okienko Preampu. Można również posłużyć się tylko ekranem dotykowym. Również w oknie Prempu mamy dostęp do trimowania kanału (±24 dB) oraz wizualizację działania filtru HPF o nachyleniu zbocza 12 dB/okt. i przestrajanego w zakresie 20 Hz-2 kHz.

Następnym elementem toru przetwarzania jest bramka. Jest szybka, już przy wartościach około 60-80 us nie „strzela” i ma wielce przydatną funkcję zdefiniowania zakresu czułości do sterowania jej pracą. Mamy bowiem dwa filtry o zboczu 12 dB/okt. – LoCUT przestrajany w zakresie 20 Hz-50 kHz oraz HiCUT od 120 Hz do 20 kHz. Niezwykle użyteczną funkcją wizualizującą pracę bramki jest pasek przedstawiający otwieranie się bramki na wchodzące sygnały. To swoisty rodzaj „historii” pracy bramki, która pozwala skontrolować poprawność ustawień – zwłaszcza w klubach, gdzie jest spory „hałas” funkcja ta się przyda. Naturalnie, na ekranie jest również prezentowana w sposób tradycyjny praca bramki na pasku.

Każdy kanał ma punkt insertowy, choć w praktyce liczbę insertów należy ograniczyć maksymalnie do 4, gdyż tylko tyle mamy wejść i wyjść w konsolecie – nie licząc niesymetrycznych wejść stereo. Jeśli chcemy skorzystać z odsłuchu przez wedge'a, liczba ewentualnych insertów zmniejszy nam się do 3... Z drugiej strony i tak jedyne czego brakuje w GLD-80 to de-esser, więc 3 de-essery powinny wystarczyć.

Bardzo fajnie jest rozwiązana

KOREKCJA


Do dyspozycji mamy dwie nastawy zakresów częstotliwości: nastawę cyfrową, gdzie każdy filtr może być przestrajany w zakresie 20 Hz-20 kHz, oraz „normalną” analogową, gdzie zakresy poszczególnych filtrów są ograniczone na wzór analogowych konsolet (LF 20-200 Hz, MF1 35 Hz-1 kHz, MF2 500 Hz-15 kHz oraz HF 2 kHz-20 kHz). Oczywiście korektory są w pełni parametryczne, z regulacją dobroci od 1,5 oktawy do 1/9 oktawy. Na panelu dla każdego pasma są dedykowane po dwa potencjometry: Gain oraz Freq/Width. Funkcjonalnie rozwiązane jest sterowanie szerokością filtracji i częstotliwością środkową filtrów – „normalnie” potencjometr służy do określania częstotliwości, a po wciśnięciu potencjometru wpływa się na szerokość filtru. Korektorem można także sterować z ekranu dotykowego, „chwytając” palcem węzeł częstotliwości/gainu. Trzeba przyznać, że wygląda to efektownie, choć osobiście w pracy wolę posługiwać się gałami. Skrajne filtry, prócz charakterystyki dzwonowej, mogą przybrać postać filtrów półkowych lub filtrów dolno- i góozaporowych, o nachyleniu 12 dB/okt.

 

KOMPRESOR

jest bardzo muzyczny. Stopień kompresji ma pełen zakres od 1:1 do nieskończoności. Do wyboru jest 5 różnych algorytmów emulujących 5 różnych typów kompresorów. Dwa tryby manualne pozwalające określić próg zadziałania to tradycyjne kompresory Peak oraz RMS, czyli pobierające sterowanie z wartości szczytowych bądź średnich. Dodatkowo mamy 3 smaczki w postaci algorytmów VocalAuto (dla leniuchów) o zbliżonej charakterystyce do kompresorów FET, OptoAuto nawiązujący charakterem przetwarzania do kompresorów optycznych oraz PunchBag – ten ostatni algorytm faktycznie dodaje „mięska” wszelkim perkusionaliom, co najmniej poprawnie obchodzi się również z basem. Kompresor ma również regulację kolana (soft, hard) – do perkusyjnych instrumentów lepiej sprawdza się twarde kolano, ale już do instrumentów melodycznych czy wokalu, przy sprawnym instrumentaliście czy wokaliście miękkie kolano pozwala oddać więcej artyzmu wykonawcy. Bardzo przydatną funkcją jest ograniczenie pasma częstotliwości sterującego pracą kompresora – podobnie jak w bramce mamy w kompresorze filtry LoCUT i HiCUT o identycznych nastawach. Podobnie jak w przypadku bramki, również na ekranie kompresora widnieje pasek historii pracy kompresora (ten czerwony, poniżej siatki charakterystyki kompresji) – to takie specyficzne solo dla wzroku. Super sprawa. Jeśli chodzi o sterowanie z panelu, do dyspozycji mamy potencjometr Treshold z diodami tłumienia oraz analogiczny do EQ dwufunkcyjny potencjometr Ratio/ Gain – normalnie funkcjonuje jako regulacja stopnia kompresji, po wciśnięciu do kompensacji głośności.

INNE


Kolejnym poziomem przetwarzania jest linia opóźniająca, która dla wejść umożliwia opóźnienie o 85 ms. Warto wspomnieć, że w sekcji Setup znajdziemy kilka smaczków pozwalających optymalnie skonfigurować konsoletę do pracy. Możemy na przykład określić, czy delay ma być podawany w milisekundach, samplach, metrach czy stopach. Do tego należy określić temperaturę powietrza.

Interesująco rozwiązano wyjścia Direct Out – możemy określić, po którym punkcie przetwarzania sygnał ma być kierowany na wyjścia zdefiniowane jako Direct Out. W standardowej konfiguracji powiedzmy sobie wprost, że jest to nadmiarowa funkcjonalność nie do wykorzystania. Ale po instalacji jednej z kart rozszerzeń Allen&Heath GLD-80 może stać się profesjonalnym centrum koncertowych realizacji nagrań. Wystarczy uzupełnić wyposażenie konsolety o kartę rozszerzeń MADI.

Zresztą kart rozszerzeń Allen&Heath przygotował dla GLD-80 spory wybór. Karta MADI nie musi służyć jedynie do rejestracji. Można ją wykorzystać do połączenia ze stagerackami od serii iLive, jak choćby iDR-32, iDR-48. Interesująco prezentuje się również multiformatowa karta Mini Multi Out oferująca połączenia ADAT (3 × OUT, 24-bit/48 kHz, 24 kanały), Aviom (16 kanałów) oraz złącza do podłączenia stageboxów Allen&Heath iDR oferujące 2 × 8 kanałów. Dla GLD-80 przygotowano również kartę Dante, EtherSound, Waves do wykorzystania z oprogramowaniem Waves SoundGrid. No i jest też karta formatu Allen&Heath ACE™ (Audio and Control over Etheet), pozwalająca przesłać do 64 kanałów audio po skrętce CAT5 na odległość do 120 m.

WYJŚCIA


Do dyspozycji jest 30 szyn wyjściowych kierowanych na 20 kanałów wyjściowych konfigurowanych jako grupy (Group), wysyłki (Aux), szyna główna (Main), matrix oraz wyjście monitorowe (słuchawkowe i wedge). Suma może być skonfigurowana w trybie LR lub LCR. Każdy kanał wyjściowy ma identyczny jak na wejściach korektor parametryczny i kompresor. Do tego każde wyjście wyposażono w zewnętrzne wejście (fizyczne), cyfrowy Trim ±24 dB, zmianę biegunowości/polaryzacji, delay do 170 ms (czyli strefę można postawić na 59. metrze, przy temperaturze powietrza ok. 24°C), a także korektor graficzny tercjowy pracujący w zakresie ±12 dB. Pasmami korektora można sterować albo na dotykowym ekranie, albo z poziomu tłumików – w trybie GEQ tłumiki udostępniają dwie warstwy dla korektorów. W każdym przypadku skrajny prawy tłumik służy za tłumik sumy. Świetną niespodzianką przygotowaną przez producenta jest udostępnienie najprawdziwszego analizatora RTA, który działa w trybie PFL dla każdego wyjścia i w połączeniu z korektorem graficznym jest nieocenioną pomocą choćby w kalibracji monitorów czy systemu przodowego. Do kalibrowania systemu i monitorów przydaje się również bogato wyposażony generator sygnałów testowych z szumem białym, różowym, zakresowym i sinusem.

Naturalnie Auxy można regulować jako przed lub po tłumiku – odpowiednia informacja pojawia się nam na ekraniku ponad kanałem. Mamy również łatwy dostęp do wysyłek na heblach (Aux on faders). Dla wybranych dwóch wysyłek można również przypisać sterowanie do potencjometrów kanałowych (zamiast Gain, Pan, w ustawieniu Custom 1 lub 2). Dobrze pracuje się na DCA, których jest 16 w GLD-80. Można je traktować jako mute grupy, których w tej konsolecie nie ma. Przypisywanie do DCA kanałów jest bardzo proste, rozwiązane manualnie z poziomu konsolety za pomocą klawiszy select, bądź z menu na ekranie LCD. Jak kto woli.

FX


Na pokładzie GLD-80 mamy bogaty zestaw 8 procesorów FX. Brzmieniowo jest całkiem OK, niektóre z efektów wypadają wręcz świetnie. Można je insertować bądź wykorzystywać jako wysyłki. Prócz modelowanego pogłosu SMR z iLive mamy 2tap delay DDL, przydatny Doubler do wokali(!), chorus, flanger, a także wielce przydatny syntezator subharmonicznych – przyda się zwłaszcza wówczas, gdy mamy zbyt małą moc subbasów. Smaczku dodają świetnie opracowane interfejsy graficzne procesorów.

CO WIĘCEJ


Bardzo przydatne w pracy okazują się definiowalne klawisze użytkownika (SoftKeys) umieszczone z prawej strony konsolety. Można do nich przypisać praktycznie każdy parametr konsolety, wywoływanie funkcji, wyłączanie ich itd. Nabicie tempa dla delaya jest oczywiste. Mi najbardziej do gustu przypadła możliwość zdefiniowania automatycznego zwiększania lub zmniejszania o zadaną wielkość np. Gainu. Przykład – wokalista w nastrojowej balladzie śpiewa ciszej, wymaga większego wzmocnienia, w mocnych numerach, gdyby nie zmniejszyć Gainu, będzie przesterowywać preamp. Ustawiamy sobie dla jednego klawisza +3 dB dla Gainu na kanale wokalisty, dla drugiego -3 dB. Nie musimy regulować Gainu potencjometrem, tylko zmieniam go za pomocą klawiszy SoftKeys.

Użytecznym dodatkiem jest odtwarzacz i rejestrator USB. Co ciekawe, można odtwarzać pliki z pamięci USB i jednocześnie nagrywać sumę miksu. Pewnym mankamentem jest niekompatybilność niektórych pen drive’ów, o czym zresztą informuje sam producent. Przykładowo, z pen drive’em od TC Electronic GLD-80 sobie nie winszował, natomiast z takim z logo Yamaha i owszem. Interpretacja dowolna...

 

W BOJU


Kilka dni po „badaniu” Allen&Heath GLD-80 w magazynie nastąpiła premierowa „sztuka”. Na pierwszy rzut był to klubowy koncert bluesowego guru w Poznaniu – Krzysztofa Rybarczyka występującego pod pseudonimem Dr Blues. Przygotowanie konsolety trwało kilkanaście minut. Bardzo fajnie sprawdziły się funkcje kopiowania poszczególnych sekcji – można łatwo i szybko skopiować nie tylko ustawienia całego kanału, ale np. tylko ustawienia bramki lub tylko korekcji. Bardzo przyspiesza to pracę. Ponadto wszystkie procesory – EQ, bramka, kompresor – są wyposażone w opcję wczytywania i zapisywania presetów ustawień. Można korzystać z przygotowanej przez producenta biblioteki, jak i zapisywać własne ustawienia. Również podczas nadawania nazw kanałom można skorzystać z gotowej biblioteki, jak również stworzyć swoją bibliotekę. Fajnie przyspiesza to „stawianie” konsolety.

Przydatna jest funkcja dostępna w sekcji Setup nazwana Additive Mode, która po włączeniu sprawia, że wciskając PFL na kilku kanałach możemy podsłuchiwać je razem. Jeśli tej opcji nie włączymy, wówczas podsłuchujemy ostatnio wciśnięty na PFLu kanał.

Konsoleta oferuje niezły system zarządzania scenami w ramach templatki. Do czego się przydaje? Zachowujemy w pamięci różne nastawy konfiguracji stołu, które sobie opracowujemy w czasie soundchecku, by na sztuce przywoływać gotowe ustawienia. Przykładowo muzycy zdejmują gitary elektryczne i biorą akustyczne wiosła – zamiast mutować jedne kanały, aktywować inne, możemy przywołać odpowiednią scenę z listy. Inna sytuacja – na jeden numer dochodzi kilku dodatkowych muzyków. Wystarczy wcześniej przygotowana scena i już. Dostępna jest bogata lista wyboru parametrów safe’owania, więc przywracając scenę możemy mieć pewność, że nie pozmieniamy tego, czego nie chcemy.

Nie ma jeszcze dla GLD-80 ani edytora, ani aplikacji sterującej na iPADa, ale wyposażenie w gniazdo LAN sugeruje, że w przyszłości będzie możliwość kontroli.

Muszę przyznać, że w trakcie miksowania koncertu początkowo największym problemem w pracy była niesymetryczność tego, co może być sterowane manualnie z panelu na desce, a co z ekranu dotykowego. Może to być przyczyną irytacji, na szczęście – co mogę potwierdzić – po zagraniu kilku sztuk przestaje to mieć znaczenie. Bardziej dotkliwe może okazać się brak możliwości określania kolejności processingu. Nie możemy zdecydować, czy kompresor ma działać po, czy przed korektorem, na stałe jest ustawiony przed korektorem i już. Brakuje też de-essera, co zwłaszcza w przypadku naszej mowy i nowocześnie brzmiących mikrofonów może mieć znaczenie.

Allen&Heath GLD-80 w ciągu 3 tygodni testów zagrał w sumie na 6 imprezach. Zachował absolutną stabilność, nie zawiesił się ani razu. Jedynym mankamentem aktualnej wersji systemu operacyjnego jaki zauważyłem jest chwilowe zmutowanie na monitorze/wedge’u sygnału po wciśnięciu PFL. Nie jest to zbyt uciążliwe, bo dotyczy to „tylko” naszego monitora, a wyciszenie trwa tylko ok. sekundy, ale... do poprawki. Do pełni szczęścia brakuje poza tym jeszcze ze 4 wejść i wyjść analogowych w konsolecie tak, żeby można było swobodnie insertować więcej niż 3 kanały...

Na konsolecie prócz mnie pracowało w sumie 3 realizatorów, przy czym żaden nie miał doświadczenia w pracy na konsoletach iLive, choć pracowali na wielu cyfrowych stołach różnych producentów. Dla dwóch, stawiając ich przed konsoletą i dając godzinę do ogaięcia tematu, GLD-80 nie stanowił większego problemu. Dla jednego trzeba było przygotować stół od początku do końca – ewidentnie nie ogaiał. Ale już w trakcie sztuki, gdy my się przygotowało po 4 warstwy miksu na wejścia z lewej i wyjścia oraz DCA z prawej, na których miał to co chciał, gdy się obył z obsługą ekranu z processingiem i panelu „analogowego”, zaczął wykręcać dobry dźwięk. W opinii każdego wygoda pracy i przestrzeń manualna na konsolecie stanowiły duży plus dla tej konstrukcji.

Z drugiej jednak strony każdy się dziwił, że producent mimo próby uanalogowienia obsługi przez panel gałkologiczny nie poszedł za ciosem i nie wyrzucił na panel wszystkich funkcji, zwłaszcza kompresora i bramki. Bo w efekcie, chcąc naprawdę dobrze zmiksować materiał i tak trzeba było się posługiwać edycją na wyświetlaczu... Wszyscy chwalili sposób działania kompresorów i bramek, zwłaszcza funkcje „monitoringu” pracy w czerwonym pasku pod siatką charakterystyki obu procesorów. Uznaniem też cieszył się analizator RTA wyświetlany na LCD. Na pewno dla osób bez doświadczenia na stołach cyfrowych, chcących się przesiąść z analoga na cyfrę, wejście w pracę na A&H GLD-80 wymaga poćwiczenia i przyzwyczajenia się. Mimo udostępnienia dedykowanych potencjometrów do obsługi najważniejszych funkcji jak Gain, EQ, próg zadziałania bramki czy 3 parametrów kompresora, biegłe miksowanie tak by poruszać się sprawnie wymaga doświadczenia.

NA KONIEC


zostaje kwestia ceny. Nadesłany w czerwcu do testów zestaw składający się z konsolety GLD-80 i raka zawierającego stageracki GLD-AR2408 i GLD-AR84 został wyceniony na 36 tys. złotych – teraz kurs Euro i Funta nieco spadł, więc jest szansa, że będzie taniej. By wykorzystać pełen potencjał obsługi wejść należałoby doinwestować zestaw o dodatkowy moduł GLD-AR84 – wówczas cena sięgnęłaby kwoty ok. 40 tys. zł. Trzeba przyznać, że Allen&Heath z tym modelem skutecznie się wpasował w rynek. Oferuje 48 kanałów wejściowych, 30 szyn miksu i 20 kanałów wyjściowych, 16 DCA, naprawdę niezły processing, cyfrowe stageracki, a do tego kompaktowe rozmiary. Obsługa, choć wymaga zaznajomienia się ze strukturą stołu, jest logiczna i możliwa do względnie szybkiego opanowania, zwłaszcza po wcześniejszym przestudiowaniu edytora dla serii iLive, gdyż wiele elementów GLD-80 dziedziczy z wyższej serii. Allen&Heath GLD-80 zapewne nie trafi na listy riderowe – nie taki jest zresztą „target” dla tego produktu. W końcu to z założenia budżetowa konsoleta. Ale wszędzie tam, gdzie potrzebna jest w miarę nieduża gabarytowo, choć rozbudowana pod względem możliwości cyfrowa konsoleta live, Allen&Heath GLD-80 jest wart wzięcia pod uwagę.

Jan Marek


 

Więcej informacji o prezentowanej konsolecie oraz innych produktach firmy Allen&Heath na stronie producenta: www.allen-heath.com oraz polskiego dystrybutora: www.konsbud-audio.pl.

INFORMACJE:


GLD-80

Tłumiki: 20 × 100 mm, motoryzowane
Wyświetlacz: 1 × 8,4” TFT,
rozdzielczość 800×600, dotykowy
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (0/-0,5 dB)
Przetwarzanie A/C i C/A: 24-bitowe
Sigma-Delta/48 kHz
Zakres dynamiki: 112 dB
Zniekształcenia: <0,0055%
(1 kHz, +17 dBu output)
Stosunek S/N: -90 dB
Zasilanie: 100-240 VAC, 50/60 Hz, 95 W max
Wymiary: 730 × 577 × 159 mm
Waga: 16 kg
Cena: 25.914 zł (brutto)

GLD-AR2412

Wejścia: 24, analogowe XLR
Wyjścia: 12, analogowe XLR
Zasilanie: 100-240 VAC, 50/60 Hz,
70 W max
Wymiary: 483 × 220 × 137 mm
Waga: 5 kg
Cena: 7.198 zł (brutto)

GLD-AR84

Wejścia: 8, analogowe XLR
Wyjścia: 4, analogowe XLR
Zasilanie: 100-240 VAC, 50/60 Hz,
20 W max
Wymiary: 483 × 220 × 48 mm
Waga: 3 kg
Cena: 3.336 zł (brutto)

Dostarczył:
Konsbud-Audio Sp. z o.o., ul. Gajdy 24
02-878 Warszawa, tel. 22 644 30 38
www.konsbud-audio.pl