Mackie 3204-VLZ3 - 32-kanałowy mikser analogowy z podwójnym procesorem efektów

2012-07-29

Seria VLZ firmy Mackie od swego zarania jest kwintesencją dobrego budżetowego miksera, jednak przede wszystkim popularność zdobyła wśród właścicieli domowych studyjek.

O ile pierwsza generacja stanowiła swoistą rewolucję, o tyle serie druga i trzecia przypominały poniekąd odgrzewanie kotleta... Do tego powstały modele, które ewidentnie skierowane są nie na rynek home recordingu, a dla rynku dźwięku live.

Nowe serie VLZ to nadal były dobre miksery, ale konkurencja nie śpi... Uczy się, i dystans między możliwościami oferowanych przez konkurencję mikserów w zasadzie został zniwelowany. Oczywiście Mackie nadal brzmiało jak Mackie – czytelnie, klarownie, z fajnymi preampami i charakterystyczną korekcją. Ale to kwestia niuansów... Ktoś może lubić brzmienie Mackie, a ktoś inny nie.

Najnowsze modele serii VLZ3 zrywają z jedną z fundamentalnych zasad projektowania mikserów tej serii – seria Mackie VLZ była i jest postrzegana jako optymalnie zaprojektowane miksery do domowego studia. Na tym ta seria się wybiła. Tymczasem rodzina VLZ3 powiększyła się o dwa modele, które trudno określić jako „małe”, domowe. To 24- i 32-kanałowe modele celujące raczej w rynek nagłośnieniowy, aniżeli home recordingu. Cóż, pomysł marketingowców o przeszczepieniu sławy VLZ na rynek nagłośnieniowy jest dość ryzykowny... Ale nie do końca skazany na niepowodzenie. Bo w końcu konstrukcją tych mikserów zajęli się naprawdę znakomici spece, którzy maczali palce choćby w sukcesie serii mikserów ONYX. BTW czy to nie ciekawe, że seria ONYX, stworzona pierwotnie dla rynku live, w ostatnich czasach coraz bardziej kokietuje rynek studiów domowych? Seria VLZ idzie w przeciwnym kierunku. Czy nowe modele VLZ-3 są w stanie skutecznie konkurować na rynku tanich lajfowych średnioformatowych konsolet analogowych?

MACKIE 3204-VLZ3


wyposażono w 28 kanałów monofonicznych i dwa stereo. Każdy kanał mono udostępnia przedwzmacniacz mikrofonowy na złączu XLR, wejście liniowe (jack 1/4” TRS), akceptujące sygnał symetryczny i niesymetryczny, a także niesymetryczne złącze insertowe (jack 1/4” TS). Preampy to standardowe dla serii VLZ3 konstrukcje XDR2 ze wzmocnieniem 60 dB. Tu nie ma ściemy – preampy są faktycznie niskoszumne, mają bardzo niskie zniekształcenia – bodaj najniższe w tej klasie mikserów! Sam przedwzmacniacz pozwala przenieść skutecznie dynamikę na poziomie 130 dB, daje przy tym zniekształcenia mniejsze niż 0.0007% w pełnym zakresie 20 Hz-20 kHz i oferuje headroom na poziomie +21 dBu. O wysokim poziomie kultury konstrukcji i zastosowanych podzespołów najlepiej świadczy fakt, że poziom zniekształceń THD+N od wejścia do wyjścia MAIN OUT jest mniejszy niż 0.005%, a wyjście oferuje headroom aż +27 dBu! I to w 32-kanałowej konsolecie za niespełna 6.000 zł brutto. Czystość brzmienia i dynamika jest zauważalna od razu po podłączeniu jakiegokolwiek źródła.


W tym miejscu pozwolimy sobie na drobny wtręt... Śmieszna rzecz w sumie – na testowanym mikserze realizowaliśmy nagłośnienie kilku koncertów klubowych. W jednym z klubów natrafiliśmy na „miejscowego” realizatora, który był poniekąd „obrażony”, że zespół poprosił kogoś z zewnątrz (czyli nas) do nagłośnienia koncertu. Miejscowy system nagłośnieniowy marki RCF był na tyle przyzwoity, że nie braliśmy naszych paczek. Po podłączeniu miksera, podczas soundcheck’u ów realizator, obserwując ustawienia tłumików, orzekł z dumą, że jego klubowa konsoleta jest... głośniejsza. Mocno się zdziwił, że nie zaprzeczyliśmy, a nawet zgodziliśmy się z nim. Trzeba było mu wytłumaczyć, że większe zniekształcenia i mniejszy zakres dynamiki przekładać się mogą na wrażenie większej głośności. A że ktoś nie słyszy zniekształceń... Trudno.


W każdym razie na głośność Mackie 3204-VLZ3 ma również sposób, ale o tym później. Wróćmy do wyposażenia kanałów monofonicznych. Kanały 1-24 mają tłumiki PAD -20 dB. NARESZCIE konsoleta Mackie tej klasy otrzymała tłumik, dzięki któremu można doprowadzić syg nał liniowy do złącza XLR... Wprawdzie nie zawsze dopasowanie impedancji będzie najwłaściwsze, ale różnica nie jest znowu tak wielka. A funkcjonalnie to istotna zaleta – nareszcie nie trzeba korzystać z przejściówek XLR-jack 1/4”, jak to ma miejsce choćby w konsoletach serii ONYX.

KOMPRESORY


Kanały mono 25-28 zamiast tłumika PAD wyposażono w jednogałkowy, prosty w działaniu kompresor. Nachylenie kompresora to na stałe 6:1. Kompresor ma łagodne kolano, zaś gałka pozwala określić próg zadziałania. Jeśli sygnał nie przekroczy progu, nie jest modyfikowany. Dopiero po przekroczeniu poziomu progowego kompresor zaczyna działać. Od razu należy podkreślić, że nie należy oczekiwać spektakulaych efektów brzmieniowych. To zdecydowanie soft-kompresor, raczej do pilnowania poziomów, niż kształtowania brzmienia. Przy maksymalnych wartościach dźwięk staje się stłamszony i głęboko „upośledzony”. W zasadzie do wokalu nadają się wartości do godziny 12, na werbel do godziny 14. Ważne, że nie obchodzi się brutalnie z transjentami mimo dość szybkiego ataku. Gitarę basową można potraktować również pokładowym kompresorem, z tym że akurat w przypadku tego instrumentu można traktować pokładowy kompresor bardziej jako efekt, niż procesor dynamiczny. Brzmienie basu dostaje fajnego „mięska”

Technicznie kompresor przy ustawionych minimalnych wartościach kompresji, powiedzmy na godzinę 9, uzyskuje próg zadziałania na poziomie +15 dBu i redukcję dynamiki o 2 dB, przy ustawieniu na godzinę 12 próg zadziałania kompresora jest na poziomie +10 dBu, a redukcja zwiększa się do 3-4 dB. Przy maksymalnym wychyleniu gałki kompresora próg jest ustawiony na 0 dBu, a redukcja sięga 7 dB.

KOREKCJA


Każdy kanał mono został wyposażony w załączany filtr dolnozaporowy 100 Hz o nachyleniu 18 dB/oktawę – to wyższa wartość, niż we wcześniejszych modelach serii VLZ3, gdzie filtr był ustawiony na 75 Hz. Filtr jest przed złączem insertowym, co pozwala skuteczniej przetwarzać sygnały na przykład za pomocą kompresora. Kanały mono zostały wyposażone w 3-pasmową korekcję z dwoma półkowymi filtrami LOW i HI oraz półparametrycznym środkiem. Wszystkie filtry działają w zakresie ±15 dB. Wiadomo, że konsoleta z 4 pasmami zawsze będzie lepsza, niż taka z 3 pasmami. W przypadku 3204-VLZ3 to wynik kompromisu. Dobrze, że jest przestrajany środek, w tym przypadku o dobroci 2 oktaw (Q = 0,5). Kręcąc sztuki na mikserach z 3-pasmową korekcją zawsze czuję się ograniczony... Co ważniejsze? Cięcie czy podbijanie? To zawsze dylemat w takim przypadku. Czteropasmowa korekcja na każdym kanale, najlepiej z dwoma przestrajanymi środkami, to pewne minimum dla komfortowej pracy. Tyle że wówczas – nie wiedzieć czemu – cena konsolety wzrasta wykładniczo o jakieś 80-100%.

Jeśli nie stać nas na taki przeskok, musimy się pogodzić z tym faktem i najlepiej... polubić 3-pasmową korekcją z jednym przestrajanym środkiem. Na szczęście w Mackie 3204-VLZ3 korekcję można polubić. Jest efektywna i nie katuje brzmienia. To typowe, jasne, określane jako amerykańskie, brzmienie. Korektory półkowe w Mackie 3204-VLZ w niewielkim stopniu ingerują w środkowe pasmo. Dobrze sprawdza się umiejscowienie góego filtru na wysokości 12 kHz – stosowane w wielu konstrukcjach filtry na 10 kHz sprawiają, że szeleszcząco-syczące częstotliwości są przez takowy filtr uwydatniane. Filtr nastrojony na 12 kHz już nie obejmuje kłopotliwego zakresu. Filtr półkowy dolnego pasma jest nastrojony na 80 Hz. W niektórych konstrukcjach ten filtr bywa strojony na 60 Hz – w przypadku wyższej klasy konsolet, przeznaczonych do pracy z dobrymi zastawami głośnikowymi, jest to zakres, na który można mieć efektywny wpływ. Natomiast w wielu niskobudżetowych zestawach 60 Hz jest wartością graniczną, osiąganą przy spadku -10 dB...

Siłą rzeczy, by usłyszeć jakikolwiek wpływ na brzmienie realizator będzie ustawiać wysokie wartości wzmocnienia tego pasma. W takim przypadku filtr półkowy nastrojony na 60 Hz nie dość że będzie przy wysokich wartościach działać destrukcyjnie na przetwoik niskotonowy, to nie będzie miał realnego wpływu na brzmienie. Częstotliwości 80 Hz to już bardziej realny zakres pracy niskobudżetowego nagłośnienia, więc efekt działania tego korektora będzie bardziej słyszalny. Będzie przy tym bardziej subbasowy, niż nastrojenie na 120 Hz, które zwłaszcza przy przeciętnej technicznie implementacji filtru ingeruje w pasmo niskiego środka. Filtr środkowy, przestrajany w zakresie 100 Hz-80 kHz, pozwala plastycznie i muzycznie uwydatnić pożądane zakresy odpowiedzialne za czytelność i charakter bądź „przypudrować” niekorzystne zakresy częstotliwości. Dwa ostatnie kanały stereo mają 4-pasmową korekcję – skrajne filtry są identyczne, jak w kanałach mono, zaś dwa środkowe pasma są nastrojone na 400 Hz i 2,5 kHz. Ciekawostką jest, że mogą służyć jako powroty z wbudowanych efektów (FX1, FX2), a drugi kanał stereo również do wprowadzenia sygnału z komputera po USB.

PHANTOM


Jeśli chodzi o zastrzeżenia dotyczące torów wejściowych, to w zasadzie można wymienić jedno – Phantom jest załączany globalnie dla wszystkich kanałów. Współczesne mikrofony dynamiczne są odpoe na potraktowanie Phantomem. Trzeba jednak uważać, jeśli użyjemy „ekskluzywnego” mikrofonu wstęgowego, gdyż spora część konstrukcji nie toleruje napięcia Phantom. Oczywiście, do pewnego stopnia jest to sytuacja hipotetyczna, gdyż raczej trudno oczekiwać, że kupujący mikser za nieco ponad 5.000 zł zainwestuje przynajmniej 1.000 zł w mikrofon wstęgowy. Niemniej trzeba o tym pamiętać.

AUX


Mackie 3204-VLZ3
ma 6 torów AUX. Dwa pierwsze AUX 1-2 są na stałe przed tłumikiem, AUX 3-4 są przełączane PRE/ POST, zaś wysyłki AUX 5-6 są na stałe po tłumiku, z tym że mogą wysyłać sygnał bądź na wyjścia AUX 5-6, bądź do wewnętrznego podwójnego procesora efektów. Największą zaletą, w zasadzie niedostępną w tej klasie mikserów, jest jednak to, że każda szyna AUX ma złącze insertowe(!), w które można wpiąć na przykład korektor tercjowy, by móc w pełni zapanować nad torami monitorowymi. To ogromna zaleta konstrukcyjna testowanego miksera. Szkoda tylko, że same wysyłki są zrealizowane na złączach jack 1/4”, a nie na XLR-ach.


Każda szyna AUX ma niezależną regulację głośności. Do tego każda ma dedykowany przełącznik Solo umożliwiający podsłuchanie konkretnego AUXa na wedge’u lub słuchawkach. Co ciekawe, w Solo są również wyposażone tory powrotne Aux (powroty stereo) oraz powrót z magnetofonu/komputera (przez USB). Interesującą funkcją jest czerwona dioda Rude Solo, umieszczona pod LED-owym linijkowym wyświetlaczem wysterowania sygnału, która informuje o włączonej funkcji Solo w którejkolwiek z sekcji.

FX


Co do procesora efektów – jakość i wybór algorytmów jest przynajmniej zadowalająca. Pogłosy nie są metaliczne, choć to z pewnością nie algorytmy Lexicona... Ale w tej klasie naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Algorytmy są 32-bitowe, do dyspozycji mamy dwa identyczne bloki po 24 programy efektów w każdym. Prócz pogłosów, pośród których znalazł się też nieliniowy pogłos bramkowany (Gated Reverb), znajdziemy efekt chorus, chorus+reverb, tape slap, wokalowy Doubler (!) oraz 8 algorytmów Delay, w tym połączenie chorusa z delayem i pogłosu z delayem. Dostępna jest funkcja nabicia tempa dla algorytmów delay. Procesor ma monofoniczne wejście, a wyjście stereo. Istotną zaletą jest to, że sygnał z procesora można skierować zarówno na wyjścia główne, jak tory wysyłek AUX 1 i AUX 2 – wokaliście można przydać odrobinę „talentu”, żeby mu się lepiej śpiewało. Zdaje się, że producent pomyślał o wszystkim.

 

ZNOWU KANAŁ MONO


W torze wejściowym kanału mono mamy ponadto regulację panoramy, klawisz wyciszenia kanału (Mute) oraz tłumik o długości 60 mm, o algorytmicznym zakresie działania – dokładność regulacji zwiększa się wraz ze zwiększaniem wartości tłumika. Tłumik ma zabezpieczenie przed zanieczyszczaniem wnętrza. Wszystkie działają identycznie, nie ma jakichś dodatkowych nierównomieych oporów. Dobrze się na nich pracuje, choć wiadomo, że dłuższe byłyby fajniejsze. Ale znowuż wracamy do kwestii ceny... Obok każdego tłumika mamy klawisze komutacji kanału na grupy 1-2, 3-4 oraz na sumę. No, i czerwona dioda informująca o przesterowaniu. Dostępna jest również funkcja Solo, umożliwiająca podsłuch wybranego kanału na torze monitorowym bądź słuchawkach oraz podgląd kanału na wskaźnikach wysterowania. Solo może działać po tłumiku albo przed tłumikiem – przełącznik znajduje się pod głównym wyświetlaczem poziomu wysterowania, w prawej części konsolety.

 

GRUPY


Teraz nieco o jednej z największych zalet testowanego miksera – grupy. Mamy 4 grupy, które mogą być skonfigurowane w dwie stereofoniczne grupy 1-2 i 3-4 lub mogą być traktowane jako mono. Każda grupa jest wyposażona w „gałkę lepiej”, czyli kompresor. Sprawdza się to doskonale na śladach bębnów, jak również na wokalu i solowych instrumentach. Fajnie sprawdza się to do aktywnego miksowania na grupach – wysyłając czy to wokal, czy któryś z solowych instrumentów, można tłumikiem kreować dynamikę. Oczywiście, zalecana jest znajomość materiału i wyczucie muzyczne. W każdym razie stosowaliśmy kompresję równoległą na każdym z kilku koncertów, na których wykorzystywaliśmy testowany stół, i za każdym razem efekt brzmieniowy był godny uwagi. Gdy manager zespołu po koncercie podchodzi i dziękuje za dobrze skręcony dźwięk, to o czymś świadczy.

 

INNE


Skoro wspomnieliśmy o USB – tak, Mackie 3204-VLZ3 jest wyposażony w takowe złącze, przez które może pełnić funkcję interfejsu audio z dwoma wejściami (1-2 i 3-4) oraz stereofonicznym wyjściem. Na kanały 1-2 interfejsu USB można wysłać albo sygnał z grup 1-2, albo z głównej sumy, zaś na kanały 3-4 interfejsu USB można skomutować sygnał z grup 3-4 lub torów AUX 5-6, na których są procesory efektów.

Powrót z magnetofonu 2-Track Retu może obsługiwać albo złącza analogowe RCA (2 × cinch), albo powrót z komputera/ interfejsu USB. Jest dostępny potencjometr regulujący poziom sygnału na sumie. Uzupełnieniem potencjału testowanej konsolety jest sekcja komunikacji Talkback z wysyłkami na AUXy i dedykowanym złączem na mikrofon.



Tylny panel zawiera wszystkie złącza wejściowe i wyjściowe. Warto wspomnieć jeszcze raz, że wszystkie wyjścia i wysyłki mają punkty insertowe, zarówno AUXy 1-6, jak wyjścia grup 1 – 4 i wyjścia Main lewe, prawe i... mono.

 

PRACA


„Ogaięcie” konsolety nie stanowi żadnego problemu. Budowa i funkcjonalność jest oczywista i nieskomplikowana. W pracy nie dopatrzyliśmy się żadnych mankamentów. Może jedynie to, że dioda informująca o przesterowaniu znajduje się przy tłumiku, a nie przy potencjometrze Gain. Ale poza tym, i faktem zrealizowania wysyłek na złączach jack 1/4” (co zresztą jest absolutną normą w tej klasie urządzeń, więc to naprawdę czepianie się...), Mackie 3204-VLZ3 jest wzorcowo zaprojektowaną konsoletą. W swojej klasie cenowej powinna stać się przebojem rynkowym, gdyż oferuje lepszą funkcjonalność, niż pozostałe konsolety, a przy tym naprawdę gwarantuje naprawdę dobre brzmienie.

Seria Mackie VLZ3 od premiery kilka lat temu w większym stopniu „jechała” na marce i opinii wypracowanej przez pierwszą serię VLZ. Wraz z premierą najnowszych modeli „średnioformatowych” – 2404-VLZ3 i 3204-VLZ3 – sytuacja zmienia się diametralnie. Do już sprawdzonych dobrych rozwiązań firma Mackie dołożyła nowe wartości, dzięki którym znowu konkurencja może się uczyć od inżynierów i konstruktorów Mackie, jak buduje się dobre miksery. I znowu Behringer będzie miał co podrabiać. Ale teraz już tak prosto Behringerowi nie pójdzie, jak w czasach, gdy wypłynął „podrabiając” właśnie konsolety Mackie, bo nowe konsolety przy swoich zaletach konstrukcyjnych są do tego stosunkowo tanie.

Jak wspominaliśmy, kompresory jednogałkowe już wcześniej w mikserach się pojawiły. Więc w sumie to żadna nowość. Ale wyposażenie w kompresory grup, to już co innego – w tym przypadku jest to naprawdę świetne rozwiązanie, pozwalające wykorzystać np. jedną grupę stereo do kompresji równoległej bębnów. A to zasadniczo podnosi walory brzmieniowe i pozwala wyciągnąć o wiele więcej nawet z przeciętnej jakości paczek. Mackie 3204-VLZ3 to doskonałe remedium na przestarzały system nagłośnieniowy. Pozwala bez inwestycji w wymianę paczek uzyskać spektakulae brzmienie miksu. I choćby dlatego, szukając nowego miksera średnioformatowego do klubu, domu kultury czy firmy nagłośnieniowej warto przyjrzeć się bliżej Mackie 3204-VLZ3.

Jan Marek, Jarek Mierzejewski


Więcej informacji o prezentowanym mikserze oraz innych produktach firmy Mackie na stronie inteetowej producenta: www.mackie.com oraz polskiego dystrybutora: www.musicinfo.pl.

INFORMACJE:


Wejścia: 28 mono + 2 stereo
Wyjścia: 6 AUX, 4 podgrupy, szyna stereo i mono
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-50 kHz
(wej. mikr.-wyj. lin., +0/-1 dB),
Zniekształcenia (1 kHz):
0,001% (wej. mikr.-wyj. insert),
0,005% (wej. stereo-wyj. master)
Stosunek sygnał/szum na wyjściu:
<-88,5 dBu
Zasilanie: 100-240 VAC, 50-60 Hz
Pobór mocy: 65 W
Wymiary: 964 × 486 × 153/50,8 mm
Waga: 17,7 kg
Cena: 4.877 zł (netto)

Dostarczył:
Music Info, ul. Madalińskiego 11a
30-303 Kraków, tel. (12) 267-24-80
www.musicinfo.pl