Turbosound RACKDP-50 - Czterokanałowy wzmacniacz z procesorem DSP

2012-03-27

Kiedyś, dawno dawno temu, sprzęt nagłośnieniowy miał przede wszystkim grać. Później oczekiwania nieco wzrosły i sprzęt miał nie tylko grać, ale też grać dobrze. Jeszcze później zaczęto oczekiwać, że nagłośnienie nie tylko będzie dobrze grało, ale też i dobrze wyglądało.

I tak oto dochodzimy do czasów współczesnych, gdy sprzęt PA ma nie tylko zapewniać świetne brzmienie, wysoką moc i efektywność, ale i cechować się elegancją designu. Jednym z liderów w tym względzie jest – moim skromnym zdaniem – Turbosound. Spełnia bowiem wszystkie warunki, jakie przed chwilą wyliczyłem.

Jako przykład „urodziwego” sprzętu, a przy tym bardzo dobrego pod względem parametrów i konstrukcji elektroakustycznej, niech posłuży nam wzmacniacz RACKDP-50.

KONSTRUKCJA, PARAMETRY I WYGLĄD


Jest to wzmacniacz czterokanałowy, a właściwie dwa dwukanałowe, zamknięte we wspólnej obudowie. Co ciekawe, mimo iż obie „połówki” zasilane są z jednego wspólnego gniazda PowerCon, to można je włączać niezależnie, dedykowanymi „prztyczkami” na przednim panelu. Dzięki temu, gdy nie istnieje potrzeba włączania czterech kanałów, a wystarczą tylko dwa, możliwe jest ograniczenie poziomu energii pobieranej z sieci zasilającej. Każdy kanał, przy obciążeniu 2 omów, oferuje moc 1.250 watów, co dla całego urządzenia łącznie stanowi wartość 5 kilowatów. Oczywiście, wraz ze wzrostem impedancji przyłączonych głośników moc ta maleje i dla 4 omów wynosi 800, zaś dla 8 omów – 450 watów. Wyjścia można parami mostkować. Uzyskuje się wówczas moce: 2.500 W przy 4 omach, 1.600 W przy 8, a 900 W przy 16 omach. Oprócz tego z wyjść RACKDP-50 można zasilać także wysokonapięciowe linie głośnikowe. W tym celu należy je podłączać do styku 1 w jednym i 2 w drugim złączu wyjściowym. Linia wysokonapięciowa jest „widziana” przez wzmacniacz jako głośnik o bardzo wysokiej impedancji.

A te wszystkie dobrodziejstwa zapewnia nam skrzynka o wysokości 2U i wadze około 9 kilogramów. Oczywiście, istnieją wzmacniacze oferujące podobne moce, a zamknięte w jeszcze mniejszych obudowach, 1U. Ale… hm, tu krótka dygresja. Powiem szczerze, że do wzmacniaczy tej wielkości – i tyczy się to podobnych urządzeń wszystkich producentów, nie tylko Turbosounda – mam nieco ambiwalentny stosunek. No, bo z jednej strony można je uznać za prawdziwe cuda techniki, które przy tak małych gabarytach i masie potrafią wykrzesać z siebie tak wielkie moce, a z drugiej przywodzą mi one na myśl nowoczesne silniki samochodowe, w których z pojemności 1.600 cm3 wydobywa się np. 250 koni mechanicznych. Tylko ile taki silnik pojeździ… Zdaję sobie jednak sprawę, że mechanika i elektronika rządzą się nieco innymi prawami. Dlatego, pomimo powyższych zastrzeżeń, nadal jestem zachwycony możliwościami, jakie oferują wzmacniacze klasy D. Bo do takich też należy bohater mojej prezentacji.

Jak zapewne większości Czytelników wiadomo, klasa D charakteryzuje się – w odróżnieniu od klasy B, a tym bardziej A – wysokim współczynnikiem efektywności. Oznacza to mniej więcej tyle, że jedynie 10 do 15 procent pobranej energii ulatuje w postaci ciepła, zaś pozostałe 85-90% zamieniane jest na rzeczywistą moc wyjściową (w przypadku bohatera prezentacji efektywność nawet przekracza 90%). Innymi słowy klasa D są to wzmacniacze najbardziej „ekologiczne” ze wszystkich. Jednakże coś za coś. Wzmacniaczy klasy D nie znajdziecie raczej w zestawach audiofilskich, bo tu królują „mało ekonomiczne” wzmaki klasy A, które jednak z natury zapewniają najbardziej ciepłe, bogate w częstotliwości harmoniczne brzmienie. I dla ich posiadaczy nie liczy się przy tym fakt, że na każdy wat energii pobieranej z sieci oddają do głośników co najwyżej 100 do 250 miliwatów mocy akustycznej. Jednak to klasa D jest wprost idealna dla dużych systemów nagłośnieniowych – owa efektywność wykorzystania energii sprawia bowiem, że w celu zasilenia dużego systemu audio nie potrzeba obok niego stawiać małej elektrowni atomowej. Oczywiście, konstrukcja nowoczesnych wzmacniaczy jest ściśle powiązana z wykorzystaniem zasilaczy impulsowych. Bez nich nie dałoby się uzyskać tak wielkich mocy z tak lekkich i niedużych urządzeń. Tak więc RACKDP-50, korzystający z takich właśnie rozwiązań, jest konstrukcją w pełni wpisującą się w nowoczesne trendy.

Na panelu czołowym znajdziemy dwa zestawy niezbędnych diod sygnalizacyjnych,
informujących o konfiguracji i stanie pracy końcówek mocy.



Już na wstępie pisałem, że wygląd i design wzmacniaczy też ma pewne znaczenie dla nabywców. A ten w wykonaniu Turbosounda jakoś specjalnie mi odpowiada. Przednia płyta – bo o nią w zasadzie się tu rozchodzi – pozbawiona jest wodotrysków, a czytelna i elegancka. Zaskoczyła mnie tylko jedna rzecz. Ale o tym za moment… W każdym razie na przedniej płycie znajdują się dwa odrębne włączniki oraz dwa zestawy diod sygnalizacyjnych, informujących o włączeniu zasilania danej połówki urządzenia, obecności sygnału audio na wejściach, ograniczeniu jego poziomu do -6 dB, a także o zadziałaniu limiterów/wyciszeniu danego kanału. Oprócz tego każda połówka wyposażona jest w zestaw LED-ów, które sygnalizują pracę w trybie mostkowym, połączenie z komputerem sterującym, uaktywnienie obwodów zabezpieczających oraz działanie procesora DSP. Tuż poniżej tej ostatniej znajduje się otwór, a w nim zagłębiony jest wyłącznik DSP. Tylny ściana to w zasadzie panel przyłączeniowy. Mamy tu złącze zasilania PowerCon, wejściowe i przelotowe złącza sygnałowe XLR, wyjścia głośnikowe Speakon oraz port USB i złącza sieciowe – do tych ostatnich niebawem powrócę.

Z tyłu urządzenia, oprócz klasycznych gniazd sygnałowych (XLR i Speakon),
znajdują się aż 4 złącza RJ45.



Wewnątrz panuje wzorowy porządek. Powiedziałbym nawet, że może… zbyt wzorowy. Mam na myśli to, że oba wzmacniacze mają postać monobloków, mocno zabudowanych wewnątrz stalowych skrzynek. Oglądać więc nie ma za bardzo czego. Rozwiązanie takie ma jednak na pewno tę zaletę, że wzmacniacze są doskonale ekranowane. No, i to by było tyle w tym temacie.



Dla pełności obrazu podam tu jeszcze nieco parametrów technicznych. Moc wzmacniacza już znacie. Pasmo akustyczne, jakie RACKDP-50 przetwarza, zamyka się w granicach praktycznie pokrywających się z zakresem słyszenia zdrowego człowieka – od 20 Hz do 20 kHz, przy tolerancji +/-0,5 dB. Poziom szumów własnych, A-ważony, to -106 dB, zaś zniekształcenia wnoszone do sygnału, dla częstotliwości 1 kHz i przy poziomie wyjściowym -3 dB, nie przekraczają 0,5 procenta. To bardzo przyzwoite parametry i w zasadzie tylko jeden nie wzbudził mojego zachwytu – tzw. damping factor, czyli, po naszemu, współczynnik tłumienia, który decyduje o szybkości, z jaką wzmacniacz wytłumia drgania cewki głośników (głównie chodzi o cewki głośników niskotonowych). W RACKDP-50 wynosi on skromniutkie 120.

 

STEROWANIE


RACKDP-50 przystosowany jest do współpracy z „nieusieciowionymi”, pasywnymi zestawami głośnikowymi Turbosounda. Jednak owo przystosowanie nie polega jedynie na tym, iż Turbosound wymyślił sobie, że skoro już ma w ofercie kilkanaście modeli takich zestawów, to po prostu skonstruuje wzmacniacz do ich napędzania. Jak zapewne niektórzy pamiętają, ten brytyjski producent korzysta z rozwiązania sieciowego BVNet. W przypadku RACKDP-50 sieć tę można wykorzystać do zdalnego sterowania i monitorowania parametrów pracy wzmacniacza (a także aktywnych zestawów głośnikowych, wyposażonych we własny interfejs BVNet), ale też do ładowania presetów, których zadaniem jest dostosowanie charakterystyk przetwarzania dźwięku do właściwości podłączonych doń głośników. Robi się to za pośrednictwem specjalnego interfejsu (otrzymałem go w komplecie; kilka słów powiem i o nim, ale w dalszej części tekstu), który z jednej strony komunikuje się – poprzez łącze RJ45 na zwykłej skrętce – ze wzmacniaczem, a z drugiej – przy użyciu portu USB – z komputerem, na którym instalowana jest dedykowana aplikacja TurboDrive.

Przy okazji należy zauważyć, że gniazd RJ znajdziemy z tyłu urządzenia aż cztery. Jedno jest złączem wejściowym BVNet, drugie wyjściem na kolejne urządzenie, a trzecie i czwarte to pomocnicze złącza sieciowe. To, co napisałem powyżej, nie oznacza wcale, że do współpracy wzmacniacza z laptopem interfejs BVNet będzie nam niezbędny. Wzmacniacz bowiem wyposażony został w odrębne gniazdo USB, poprzez które może nawiązać bezpośrednią komunikację z przyłączonym PC-tem. Jest to jednak metoda dobra raczej w przypadku małych instalacji, gdzie nie ma konieczności konfigurowania wielu wzmacniaczy. Tym bardziej że ani na przedniej, ani na tylnej ścianie RACKDP-50 nie znajdziemy ani kawałka potencjometru, którym moglibyśmy regulować poziom sygnału wyjściowego! Powiem szczerze, że takie rozwiązanie cokolwiek mnie zaskoczyło. Oznacza to bowiem, że w celu wyregulowania owego poziomu MUSIMY podpiąć się do wzmacniacza z komputerem. Czy to wygodne? Hm, o ile urządzenie zastosowane jest w instalacji stałej, gdzie nie ma konieczności wielokrotnego konfigurowania parametrów, to może i tak. Mamy wtedy bowiem pewność, że nikt niepowołany nie zrobi nam psikusa, przestawiając to czy owo. Jednak generalnie rzecz biorąc rozwiązanie to nieco mnie dziwi. O ile bowiem wzmacniacz miałby przeznaczenie stricte instalacyjne, to niczego zdrożnego w owym rozwiązaniu bym nie widział. Ale tak przecież nie jest. Owszem, RACKDP-50 może funkcjonować w ramach instalacji stałych, ale nie taka jest jego podstawowa rola. Sądzę więc, że lepiej byłoby, gdyby urządzenie zostało wyposażone np. w enkodery do regulacji sygnału, blokowane z poziomu oprogramowania TurboDrive.

Oczywiście, cała ta komunikacja, o której pisałem wyżej, nie miałaby większego sensu, gdyby RACKDP-50 nie dysponował pokładowym procesorem DSP. To w końcu to „ustrojstwo” odpowiada za kształtowanie sygnału, jaki wysyłany jest do zestawów głośnikowych. Układy DSP SHARC obecne w omawianym tu wzmacniaczu (bo są dwa, po jednym dla każdej pary kanałów) odpowiadają za przetwarzanie sygnału audio próbkowanego z rozdzielczością 24-bitową i z częstotliwością 96 kHz. To bardzo wysokie parametry, dzięki czemu wpływ „cyfryzacji” sygnału na jego brzmienie jest niezauważalny. Teraz słów kilka o wspomnianych wcześniej presetach. Oczywiście, opracowane one są specjalnie dla zestawów głośnikowych Turbosounda. Może się jednak tak zdarzyć, że preset „turbosoundowy” będzie idealnie pasował do charakterystyk zestawu z innym logo na grillu – warto to wypróbować indywidualnie, na własnym systemie. Ładowanie presetów jest bardzo proste i może się odbywać zarówno poprzez interfejs BVNet, jak i – gdy odległość pomiędzy wzmacniaczem i komputerem, na którym uruchomiono oprogramowanie TurboDrive, nie przekracza trzech metrów – bezpośrednio poprzez port USB. W razie, gdyby komputer nie dysponował portem USB, skorzystać można też z interfejsu RS232.

TURBODRIVE


No, a cóż możemy uzyskać, korzystając z TurboDrive? Właściwie wszystko, co wzmacniacz ma do zaoferowania. Soft zapewnia wszechstronną kontrolę nad rozmaitymi parametrami pracy RACKDP-50 i pozwala na nie mniej wszechstronne sterowanie jego „działalnością”. Do poprawnej pracy w systemie Windows wymaga uprzedniego zainstalowania środowiska .NET Framework oraz sterowników. RACKDP-50 reprezentowany jest w TurboDrive jako dwie odrębne pozycje, o niezależnie regulowanych parametrach i nastawach. Trzeba jedynie pamiętać o wybraniu właściwego portu COM, gdyż bez tego aplikacja nie nawiąże komunikacji ze wzmacniaczem (ani żadnym innym urządzeniem, które zostało do komputera podłączone).

Zrzut ekranowy jednej z zakładek programu TurboDrive.

 

TEST PRAKTYCZNY


O czym tu w zasadzie pisać… Sprzęt jest naprawdę wysokiej jakości i doskonale spełnia swoje zadania. Jest bardzo przezroczysty brzmieniowo (choć zwiększenie współczynnika damping factor pewnie mogłoby polepszyć reprodukcję i kontrolę basów), a działanie DSP – o czym już wspominałem – nie zdradza obecności układów cyfrowych. Podczas testów wypróbowaliśmy też funkcjonowanie niektórych obwodów zabezpieczających. Wszystkie, które poddaliśmy testowi, zadziałały poprawnie – w większości przypadków ich działanie polega na automatycznym zredukowaniu parametrów pracy wzmacniacza do takiego stopnia, na jaki pozwalają zaistniałe warunki, a w ostateczności na wyłączeniu go. Niestety, nie udało nam się doprowadzić do przegrzania urządzenia. Temperatura w jego wnętrzu regulowana jest przez trzy wentylatory o zmiennej prędkości obrotowej, a przepływ powietrza chłodzącego odbywa się od przodu ku tyłowi. Tak czy owak wentylatory spełniły swoją rolę celująco, choć trzeba powiedzieć, że przy wyższych prędkościach stają się dosyć hałaśliwe.

INTERFEJS BVNET LINEA RESEARCH

 


Na koniec jeszcze parę słów o interfejsie Linea Research, który otrzymałem wraz ze wzmacniaczem. Jest to niewielkich rozmiarów metalowa skrzyneczka. Wyposażona została w stosowny zestaw gniazd, w tym – jakkolwiek urządzenie przystosowane jest do zasilania z portu USB, lecz na pewno nie z RS-a – w wejście dla zewnętrznego zasilacza. Do poprawnej współpracy z komputerem wystarczy instalacja sterowników, które też ładowane są w chwili bezpośredniego połączenia wzmacniacza z pecetem poprzez USB. Interfejs sygnalizuje nawiązanie komunikacji z komputerem, a także sieciową wymianę danych ze wzmacniaczem czy też innym urządzeniem kompatybilnym. Jest przy tym całkowicie bezobsługowy. Jak już wspomniałem, posiadanie tego interfejsu nie jest do skonfigurowania wzmacniacza niezbędne. Jeśli jednak instalacja składa się nie z jednego, nie dwóch, ale np. kilkunastu wzmacniaczy, to konfigurowanie każdego z nich „na piechotę”, indywidualnie, z użyciem laptopa, przestaje być wygodne. Inwestycja w interfejs jest więc wówczas bardzo wskazana, a nie stanowi wcale wielkiego wydatku.

 

PODSUMOWANIE


Turbosound RACKDP-50 to bardzo wysokiej jakości wzmacniacz, oferujący dużą moc wyjściową i zbudowany z wykorzystaniem szeregu udanych rozwiązań technologicznych, a przy tym cechujący się ładnym designem. Na podkreślenie zasługuje też fakt, że to nie „chińszczyzna”, a produkt brytyjski. Nie jest może konstrukcją idealną, ale na pewno ze wszech miar udaną, profesjonalną i wartą polecenia. Co też niniejszym czynię.

 


Marek Korbecki


Więcej informacji o prezentowanym wzmacniaczu na stronie inteetowej producenta: www.turbosound.com oraz polskiego dystrybutora: www.soundtrade.pl.

INFORMACJE:


Moc wyjściowa: 4 × 1.250 W/2 om,
4 × 800 W/4 om, 4 × 450 W/8 om,
2 × 2.500 W/4 om (mostek),
2 × 1.600 W/8 om (mostek),
2 × 900 W/16 om (mostek)
Liczba kanałów: 4
Pasmo przenoszenia (4 om):
20 Hz-20 kHz, ±0,5 dB
Damping factor: 120 (8 om)
Slew rate: >80 V/µs
Zniekształcenia: <0,05 % (1 kHz, -3 dBu)
Szumy: -106 dB A-ważone
Zasilanie: 115/230 V, 45-65 Hz
Wymiary: 482 × 88 × 360 mm
Waga: 9 kg
Cena: 15.030 zł

Dostarczył:

SoundTrade, ul. Kineskopowa 1
05-500 Piaseczno, tel. 22 632 02 85
www.soundtrade.pl