LDM ProLine SAS-1800 - Kompletny, mobilny system nagłośnieniowy

2010-09-01

Słusznie ktoś kiedyś powiedział: "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Wiele pisze się o urządzeniach zagranicznych producentów (i słusznie, bo dobre rzeczy trzeba promować, a i uczyć się też trzeba od najlepszych), jednak zaniedbuje się naszych rodzimych producentów, którzy w większości przypadków wcale nie mają powodów wstydzić się swoich produktów.

Satelity to pasywne dwudrożne zestawy głośnikowe w obudowie typu bass reflex.

Wprost przeciwnie, wiele z nich śmiało może konkurować z wyrobami europejskich czy amerykańskich producentów, często bijąc na głowę wyroby spod szyldu "Zdjełano w Kitaji" (czyli, w bardziej "uczęszczanym" języku - Made in China). Dodatkowym atutem są ceny, które z kolei śmiało mogą konkurować z wyrobami z Dalekiego Wschodu, przeważnie bijąc na głowę ceny produktów z Europy czy Ameryki.

Na łamach Live Sound Polska staramy się doceniać dobre, polskie produkty, prezentując je szerszemu gronu czytelników. Mieliśmy już okazję przyjrzeć się monitorom Hand Boxa, niedawno testowaliśmy system nagłośnieniowy firmy Box Electronics, a w tym numerze prezentujmy dokonania kolejnych naszych firm - systemy liniowe Pol-Audio (w artykule Pol-Audio SLA) oraz najnowszy, jeszcze ciepły i pachnący świeżością mobilny system nagłośnieniowy SAS-1800 firmy


LDM

LDM Electronic istnieje na rynku od 1981 roku. Firma jest producentem aparatury nagłaśniającej, powermikserów, zestawów głośnikowych, a także bezprzewodowych zestawów konferencyjnych i systemów przenośnych (w tym pielgrzymkowych). Ma również w swojej ofercie coś dla basistów - combo basowe BassRider400.

LDM przez te 29 lat przeszedł długą drogę, od pierwszych, czasami niezbyt udanych konstrukcji we wczesnych latach niemowlęcych (sam pamiętam, jak kilkanaście lat temu borykałem się z ogromnymi, ciężkimi zestawami głośnikowymi, które na dodatek notorycznie paliły drivery, niezależnie od tego, co się nimi nagłaśniało - np. tak "nieagresywną" imprezę, jak jasełka), do profesjonalnych systemów oferowanych obecnie. Przykładem takiego systemu jest otrzymany przez nas do testów SAS-1800 poszerzający serię aktywną ProLine.


SAS-1800

Testując SASa 1800 czułem się niejako jak Kolumb Odkrywca, gdyż system ten jest tak nowiutki, że jeszcze ani nie ma na jego temat informacji na inteetowej stronie producenta, ani też nie otrzymałem do niego instrukcji obsługi. Tym lepiej - nie musiałem się niczym sugerować, ani nie miałem w stosunku do systemu żadnych odgóych oczekiwań, które przecież zawsze jakieś są po lekturze tabelki z danymi i parametrami.

Wiedziony ciekawością, co też stworzyli panowie z Żuromina, od razu przystąpiłem do testów odsłuchowych (zamiast od tradycyjnego na początek, szczegółowego studiowania anatomii "pacjenta"), i taką też chciałbym zachować chronologię w tym artykule. Oczywiście, zanim przystąpiłem do podłączania, obsłuchiwania i obmierzenia systemu, najpierw musiałem go "rozbebeszyć" (bo to kompletny system, ze sprytnie ukrytymi satelitami - o czym za chwilę) i podłączyć oraz zapoznać się z modułem wejściowo-wyjściowosterującym. Pora więc na klika słów, co to tak naprawdę jest ten SAS-1800.


SYSTEM

SAS-1800 to, podobnie jak wcześniejsze systemy ProLine SAS, przenośny, kompaktowy (o ile oczywiście można mówić o kompaktowości subbasu wyposażonego w 18-calowy głośnik) zestaw nagłośnieniowy. Składa się on z subwoofera ze zintegrowanym trójkanałowym wzmacniaczem i głośników satelitaych. W czasie transportu głośniki te, oraz dołączona para kabli głośnikowych i kabel zasilający, chowane są do środka subwoofera wyposażonego w kółka, dla którego przewidziano pokrowiec z dodatkowymi mocowaniami na statywy.

Nowy SAS oferuje w sumie 1.600 wat mocy - 1.000 W napędza subwoofer, zaś dla satelit przewidziano 2 razy po 300 W (o szczegółach później). Jest to więc sporej mocy system, który - jak pokazują parametry - może służyć nie tylko w klubach, ale i na niewielkich plenerach. Po rozpakowaniu i podłączeniu satelit zaczynam:


ODSŁUCH

i tutaj, już po usłyszeniu kilku taktów pierwszego z testowych utworów ("neutralnego" Stinga z jego "Fields of gold"), niczym owemu karpiowi z przedświątecznej reklamy opadła mi "scenka". Powiem szczerze - po moich ostatnich, opisywanych we wstępie, doświadczeniach z produktami LDMa spodziewałem się czegoś dużo, dużo gorzej brzmiącego. Tymczasem SAS-1800 zaskoczył mnie nie tylko dynamiką i możliwością (w sensie poziomu emitowanego dźwięku), ale również bardzo wyrównanym i przejrzystym brzmieniem, które nie odbiegało od brzmienia niedawno przez nas testowanych systemów uznanych zachodnich producentów (opisywanych w 5 i 6 numerze 2009 roku).

Zestawy szerokopasmowe wyposażone są w 10-calowy, neodymowy głośnik BN10-200S firmy Celestion oraz polski driver ciśnieniowy Form Focus FPF-25DR.

W tym miejscu trzeba nadmienić, o czym jeszcze nie zdążyłem napisać, że satelity systemu SAS to niewielkie paczuszki z tylko 10-calwoym wooferem, co jednak bynajmniej nie powoduje uwypuklania wysokiego środka pasma kosztem niskiego. Może troszeczkę brakuje tzw. "mięcha" (ale na Boga, to tylko 10-calówki!), jednak system przeszedł bardzo pozytywnie nawet test na "ciężki metal" (moje ulubione, w tym przypadku, "Two minutes to midnight" Iron Maiden i - bardziej współcześnie, ciemno brzmiący - Nightwish z "Wish I had an angel").

Niejedna z mniejszych paczek wyłożyła się na tym teście, gdyż przesterowane gitary brzmiały jak, nie przymierzając, domowej roboty fuzz z lat 80-tych - w tym przypadku gitary były agresywne, ale nie jazgotliwe. Ale to nie koniec - bardzo ciepło w dole i przejrzyście w partii wokalnej zabrzmiał jazzujący Michael Buble (inna sprawa, że on brzmi dobrze na prawie każdym systemie - kto mu nagrywał tę płytę?). Również muzyka pop, rock (znakomicie nagrane płyty Toto), jak i muzyka mechaniczna nie potrafiły "złamać" naszego bohatera.

POMIARY

Pomiary zostały wykonane za pomocą sygnału typu "chirp" (szybki, przemiatany sinus). Program pomiarowy SatLive, mikrofon pomiarowy Audix TR-40, moduł USB Emu Traker Pre. Charakterystyki z wygładzaniem 1/3 oktawy

Charakterystyka przenoszenia całego systemu (przy ustawieniu potencjometru balansu w pozycji NORM) oraz charakterystyki poszczególnych składowych systemu: satelity (czerwony) i subwoofera (granatowa). Przy pomiarze w nieidealnych warunkach trudno jednoznacznie powiedzieć coś na temat pasma najniższego, jednak wydaje się, że producent trochę zbyt optymistycznie założył pasmo przenoszenia zaczynające się od 30 Hz. Można zgodzić się, że system gra już dość dobrze od 50 Hz, przy czym powyżej 100 Hz charakterystyka jest bardzo wyrównana, bez znaczących podbić czy wytłumień.

Charakterystyki kierunkowe satelity przy pomiarze w osi oraz pod kątem 15°, 30° i 45°. Góra pasma zachowuje się bardzo poprawnie, spadek wysokich częstotliwości wraz z obracaniem zestawu ma miejsce powyżej 10 kHz, przy czym jest zauważalny dopiero po przekroczeniu 30°.

Zmierzone w polu bliskim charakterystyki drivera (czerwona), woofera (granatowa) i otworu bass-reflex (zielona) zestawu szerokopasmowego. Punkt podziału pasma wpada w okolicy 2,1 kHz (trudno to zweryfikować z danymi producenta, bo po prostu... ich nie ma). Bass-reflexy znacząco wspomagają pracę zestawu przy częstotliwościach poniżej 200 Hz, dzięki czemu sama "górka" jest w stanie przenieść pasmo od ok. 80 Hz do ok. 16 kHz (porównaj z wykresem poprzednim).

Charakterystyki systemu SAS-1800 przy trzech różnych ustawieniach potencjometru balansu pomiędzy sygnałem subwoofera a satelit: w pozycji środkowej - NORM (czerwona), skrajnie lewej - LOW (granatowa) i skrajnie prawej - HIGH (zielona). Charakterystyki zostały znormalizowane w stosunku do ustawienia NORM, aby pokazać brak wpływu regulacji balansu na kształt charakterystyki w zakresie średnich i wyższych częstotliwości.

W rzeczywistości - odsłuchowo - przekręcenie regulatora skrajnie w lewo nie tylko podbija bas, ale również wycisza dość znacznie satelity (ale nie całkowicie), a więc resztę pasma. Natomiast w pozycji na prawo nie tylko wyciszany jest subbas, tłumiąc w ten sposób najniższe częstotliwości (poniżej 200 Hz), ale również podbijany poziom sygnału satelit (stąd "nienaruszony" przebieg charakterystyki w części, za którą odpowiadają zestawy szerokopasmowe).

Wiem, że wygląda to na słodzenie, dlatego też - nie wierząc własnym uszom - poprosiłem dość surowego w swych opiniach kolegę, który również zgodził się ze mną. Stwierdził bowiem, iż gdybym nie powiedział mu wcześniej, kto jest producentem, i kazał mu zgadywać co to za system, obstawiał by na jakiś system ze średniej półki bardzo znanego, zachodniego producenta albo dobrze dopracowany system któregoś z producentów włoskich czy hiszpańskich.

Podsumowując - 10-calowa satelita brzmi bardzo wyrównanym, prawie liniowym brzemieniem, co też potwierdziły wykonane chwilę później pomiary. Natomiast subbas gra miękkim basem, co akurat jest logiczne przy tej średnicy membrany. Nie oznacza to bynajmniej, że bas jest rozmyty czy nieczytelny - całkiem dobrze radzi sobie zarówno przy ciężkim graniu (jest to nawet interesujące, gdyż w sumie nieco łagodzi agresywnie grające satelity), jak i w klimatach jazzowych.

Komora za głośnikiem subwoofera jest jednocześnie miejscem przechowywania satelit i kabli, gdy system jest złożony. Komora ta jest zamykana płytą, pewnie mocowaną do obudowy subbasu za pomocą zatrzasków sprężynujących.

Trochę natomiast rozczarowuje pasmo przenoszenia subbasu - przy 18-calowym przetwoiku można się było spodziewać, że uda się zejść z pasmem dobrze poniżej 50 Hz. Co prawda producent podaje, że pasmo zaczyna się od 30 Hz, jednak zarówno pomiary jak i ucho tego nie potwierdzają. Z drugiej jednak strony nie odczuwa się jakiegokolwiek braku basu, a dodatkowo dobrze dobrany punkt podziału między subwooferami a satelitami powoduje, że sumaryczna charakterystyka jest wyrównana i nie odczuwa się zbyt drastycznego braku niskiego środka, jak to się czasem zdarza w systemach z 10-calowymi satelitami. Co wykazały nasze pomiary, można zobaczyć w ramce.



BUDOWA

Przenoszenie satelit, w przeciwieństwie do subbasu, to czysta przyjemność - małe, lekkie i z wygodnym, wkomponowanym w obudowę uchwytem.

Zaintrygowany tym, co usłyszałem, zabrałem się za dokładniejsze przyjrzenie się poszczególnym składowym systemu. Jego sercem jest subwoofer, wyposażony w 18-calowy głośnik Celestion FTR18-4080FD, o mocy nominalnej 1.000 W, efektywności 97 dB (1 W/1 m) i impedancji 8 Ω. Choć wykorzystano w nim klasyczny, ferrytowy układ magnetyczny, to jednak udało się zmniejszyć ciężar (11,6 kg) dzięki zastosowaniu aluminiowego kosza.

Obudowa subbasu wykonana z płyty MDF, polakierowanej grubą warstwą lakieru odpoego na zarysowanie, jest typu bassreflex, z dwoma okrągłymi otworami na płycie spodniej. Lakier sprawdził się "w bojach", gdyż spory rozmiar i waga subwoofera spowodowała, że kilka razy nie udało się uniknąć bliskiego kontaktu ze ścianą lub innymi "zawalidrogami", przy czym ślady owej ingerencji ciał obcych są w zasadzie niezauważalne - co może potwierdzić producent po otrzymaniu przesyłki zwrotnej, zawierającej testowany sprzęt.

Komora za głośnikiem jest dwojakiego przeznaczenia - zawiera niezbędną do prawidłowej pracy przetwoika przestrzeń, będąc jednoczesnie miejscem przechowywania satelit, gdy system jest złożony. Komora ta jest zamykana za pomocą płyty, pewnie mocowanej do obudowany subbasu za pomocą zatrzasków sprężynujących. Natomiast na "plecach", zamknięte dyskretnie przykręconą płytą, jest miejsce na sporych rozmiarów transformator (to już podpowiada, że zastosowano klasyczny zasilacz) i płytkę rzeczonego zasilacza.

Płyta owa zawiera sporą baterię kondensatorów, zabezpieczonych przed "chybotaniem się" klejem silikonowym i, dodatkowo, spiętych razem opaską elastyczną. Daje to gwarancję, że podczas transportowania czy "wożenia" (bowiem subbas wyposażony jest w cztery kółka transportowe, z możliwością ich blokady) po bruku, kostce czy innych nierównościach, kondensatory nie odpadną od płytki. "Piętro wyżej" znajduje się płyta wzmacniaczy mocy oraz przykręcany do obudowy na skośnie ściętej tylnej ściance, panel przyłączeniowo-sterujący (o elektronice słów więcej za chwilę).

Satelity to pasywne dwudrożne zestawy głośnikowe typu bass reflex, wyposażone w 10-calowy, neodymowy głośnik BN10-200S firmy Celestion (200 W, 98 dB) oraz polski driver ciśnieniowy Form Focus FPF-25DR (100W/8 Ω) o wylocie 1", współpracujący z tubą. Obudowa zestawów szerokopasmowych jest również wykonana z płyty MDF i pomalowana lakierem odpoym na zarysowania, o grubej fakturze.

Trzeba przyznać, że mechanicznie wszystkie zestawy są wykonane bardzo starannie - formatki idealnie pasują do siebie, a wkręty mocujące głośniki nie są wkręcane bezpośrednio w płytę, ale w zamocowane metalowe kotwiczki. Głośniki - w obu przypadkach - chroni metalowa, malowana proszkowo siatka stalowa z otworami typu plastry miodu, która dodatkowo oklejona jest z zewnątrz cienką warstwą gąbki. Chroni to za jednym zamachem głośniki przed wilgocią i tłumi ewentualne drgania grilla, gdyż nie jest on przykręcany do obudowy, ale wpasowywany, korzystając ze sprężynujących własności materiału, z którego jest wykonany.


ELEKTRONIKA

Na koniec słów kilka o elektronice, gdyż to ona odpowiada za dostępne funkcje, a także brzmienie i poziom emitowanych dźwięków. Jeśli chodzi o te pierwsze - nie ma ich zbyt wiele, co znacznie upraszcza obsługę i sprawia, że nawet średnio zaawansowana w dziedzinie nagłaśniania osoba powinna dać sobie radę. Na pulpicie znajdziemy parę (znaczy się dwa) symetrycznych gniazd wejściowych typu Combo oraz wyjściowych (link) typu XLR, za pomocą których możemy podać sygnał na inne urządzenia.

Panel przyłączeniowo-sterujący nie jest zbyt skomplikowany, co znacznie upraszcza obsługę i sprawia, że nawet średnio zaawansowana w dziedzinie nagłaśniania osoba powinna dać sobie radę.

Subbas jest wyposażony w cztery kółka transportowe, z możliwością blokady, bez których transportowanie nielekkiego przecież systemu byłoby koszmarem.

Pod nimi znajdziemy parę gniazd Speakon, do których podłączamy satelity. Obok znajdziemy zlinkowane dwie pary niesymetrycznych gniazd typu RCA (Cinch), np. do podłączenia odtwarzaczy CD czy wyjść prostego miksera DJ-skiego. Ostatnim przyłączem, jakie mamy do dyspozycji, jest gniazdo zasilania, nie wymagające dalszego komentarza, nad nim zaś zainstalowany jest podświetlany wyłącznik zasilania. Dwa przyciski dwustanowe, dwa potencjometry oraz trzy diody LED dopełniają całości.

Diody sygnalizują zadziałanie systemu zabezpieczeń (PROTECT) oraz aktywację jednego (lub obu) limietrów - dla pasma basowego oraz dla sygnału podawanego na satelity. Z kolei przyciski pozwalają na wybór trybu pracy systemu - mono lub stereo - oraz załączenie lub odłączenie funkcji Surround, która (na moje ucho) nieco poszerza bazę stereo, trudno jednak powiedzieć na jakiej zasadzie. Na koniec dwa potencjometry - jeden z nich to po prostu regulator głośności całego systemu, zaś drugim regulujemy balans pomiędzy tym, co wydobywa się z subwoofera i satelit.

Nie da się niestety całkowicie wyeliminować jednego lub drugiego, nawet w skrajnych położeniach potencjometru "coś" wydobywa się z "niechcianych" źródeł. Jeśli chcemy posłuchać samego subbasu, nie ma problemu - po prostu odłączamy przewody głośnikowe. Aby jednak móc usłyszeć, jak brzmią same satelity, musimy podać na nie sygnał z innego wzmacniacza mocy. Oczywiście, system został zaprojektowany jako całość, i w myśl producenta w takiej konfiguracji powinien być wykorzystywany, nie jest to więc jakaś znacząca wada, a jedynie drobne utrudnienie dla takich "czepialskich", jak ja, którzy chcą sobie posłuchać poszczególnych komponentów osobno.

Na elektronikę SASa składają się: zasilacz plus transformator, płyta wzmacniaczy mocy wraz z radiatorem i wentylatorem oraz płytka zintegrowana z modułem przyłączenioworegulacyjnym, na której znajdują się przedwzmacniacze oraz cała „obróbka” związana z wyborem trybu pracy oraz opcji Surround.

Jeszcze drobna uwaga do potencjometru balansu - znów posłużę się moim uchem - który ustawiony w pozycji środkowej (NORM) zapewnia dobry balans pomiędzy basem a jednym zestawem szerokopasmowym, natomiast w przypadku pracy dwóch satelit niskich częstotliwości jest cokolwiek za mało. Jednak mały ruch gałką i ustawienie jej "na godzinę 11" poprawia sytuację (oczywiście dużo też zależy od materiału muzycznego, jak i preferencji słuchacza).

Ponadto potencjometry co nieco "mikrofonują", co objawia się przenoszeniem wszelkich puknięć i stuknięć w nie na wyjście (czytaj - jest słyszalne w głośnikach). Biorąc jednak pod uwagę, że testowany model to jedno z pierwszych urządzeń tego typu, należy mieć nadzieję, że ta mała niedogodność zostanie wkrótce wyeliminowana. Na płycie elektronicznej, zintegrowanej z modułem przyłączeniowo-regulacyjnym, znajdują się przedwzmacniacze oraz cała "obróbka" związana z wyborem trybu pracy oraz opcji Surround.

Osobna płyta, wraz ze sporym radiatorem i przymocowanym do niego wentylatorem, zawiera układy wzmacniaczy mocy. Są to dwa wzmacniacze stereofoniczne klasy AB, z tranzystorami bipolaymi. Jeden z nich (2 × 300 W) jest wykorzystywany do napędzania satelit, zaś drugi, dozbrojony w dodatkowe dwie pary tranzystorów mocy i pracujący w mostku, dostarcza 1.000 W do subbasu. Płytki wzmacniaczy wykonane są w technologii mieszanej - powierzchniowej, wykonywanej maszynowo, oraz przewlekanej, gdzie elementy są lutowane ręcznie.

Wentylator załącza się na chwilę podczas startu urządzenia (test), zaś później tylko w razie takiej potrzeby, gdy apetyt na moc wzrośnie na tyle, że pasywne chłodzenie radiatora nie wystarcza. Całość elektroniki jest przemyślanie zaprojektowana i starannie wykonana, zaś demontaż i montaż przebiega szybko i "bezboleśnie", dzięki zastosowanym złączom. Nic, co musi być rozłączane, nie jest przylutowane "na sztywno".

Jedynie głośniki zalutowane są na stałe, tak więc w przypadku konieczności ich wymiany lub demontażu nie obejdzie się bez lutownicy, jednak konieczność odłączania głośników nie zachodzi na tyle często, żeby stosować rozwiązania demontowane, ze szkodą dla pewności styku i trwałości połączenia najistotniejszego elementu zestawu nagłośnieniowego. To sprawia, że SAS-1800 jest bardzo przyjazny do serwisowania, ale - miejmy nadzieję - nie będzie to zbyt często wykorzystywana zaleta tego systemu.


PODSUMOWANIE

Za podział pasma zestawu szerokopasmowego odpowiedzialna jest prosta zwrotnica pasywna.

ProLine SAS-1800 firmy LDM to bardzo atrakcyjny cenowo, ale również i brzmieniowo, mobilny system nagłośnieniowy. Jego kolejne atuty to całkiem spora moc, jak na tę wielkość systemu, oraz fakt, że jest produkowany i serwisowany w Polsce. Moc, którą dysponuje SAS-1800, w zupełności wystarcza do nagłośnienia całkiem sporego klubu, sali widowiskowej w domu kultury czy nawet niewielkiego pleneru.

System ten powinien więc zainteresować nie tylko wymienione podmioty (kluby, domy kultury), ale również zespoły, które chcą dysponować swoim system nagłośnieniowym (choć, co prawda, nie ma szans zapakować go do zwykłej osobówki) oraz firmy nagłośnieniowe, które za jego pomocą mogą obsłużyć mniejsze eventy, nie wymagające riderowego (ale dobrej jakości) sprzętu. Waga samego subbasu, a tym bardziej wraz ze schowanymi w nim satelitami, jest dość spora, dlatego nieodzowne są montowane fabrycznie kółka transportowe.

Wszystko jest więc w porządku dopóki poruszamy się na jednym poziomie - problem zacznie się, kiedy trzeba pofatygować się piętro, albo nawet kilka pięter, wyżej lub niżej. Co prawda subwoofer dysponuje dwiema parami wygodnych, wkomponowanych w obudowę uchwytów, ale są one umiejscowione poza środkiem ciężkości, tak więc trzeba go nieść "na krzyż", co w perspektywie dłuższego "spaceru" może okazać się mało wygodne.

Natomiast przenoszenie zestawów szerokopasmowych to czysta przyjemność - małe, lekkie i z wygodnym, również wkomponowanym w obudowę uchwytem. Trudno też wypowiadać mi się na temat trwałości systemu, gdyż okres listopadowo-grudniowy nie sprzyjał możliwości dłuższego "torturowania" go, np. kilkugodzinnym odtwarzaniem muzyki mechanicznej (najlepiej tak skompresowanej, żeby wskaźnik poziomu nie drgnął ani o decybel).

Biorąc jednak pod uwagę wysoką jakość wykonania oraz zastosowane komponenty uznanych producentów (Celestion) można przyjąć, że nie będzie on częstym gościem serwisu. Generalnie system jest jak najbardziej godny polecenia, gdyż śmiem zaryzykować stwierdzenie , iż za taką cenę nie znajdziemy na rynku kompletnego (wraz z okablowaniem) systemu nagłośnieniowego o mocy 1.600 W, który przy tym brzmi naprawdę zawodowo.

Informacje:


Satelity

Głośnik: LF 10” Celestion BN10-200S HF 1” Form Focus FPF-25DR
Pasmo przenoszenia: 80 Hz-16 kHz (zmierzone)
Moc: 300 W
Wymiary: 480 x 285 x 235 mm
Waga: 8,5 kg

Subwoofer

Głośnik: 18” Celestion FTR18-4080FD
Pasmo przenoszenia: 50-200 Hz (orientacyjne, zmierzone)
Moc: 1.000 W
Wymiary: 620 x 525 x 755 mm
Waga: 49,5 kg

System SAS-1800

Pasmo przenoszenia: 30 Hz-20 kHz (deklarowane) 50 Hz-16 kHz (zmierzone)
Wzmacniacz mocy: 1.000 W + 2 x 300 W, klasa AB
Cena: 5.800 zł
Dostarczył:
LDM Sp. z o.o., ul. Olszewska 35
09-300 Żuromin, tel. 23 657 53 82
www.ldm.com.pl