Meyer Sound MJF-212A - Niskoprofilowy, aktywny monitor sceniczny

2010-08-30

Zanim przejdziemy do meritum tego artykuły, czyli opisu testowanego monitora firmy Meyer Sound, mała refleksja na temat dzisiejszych realiów rynku nagłośnieniowego (od razu nadmienię, że jest to moje osobiste zdanie, a nie oficjalne stanowisko czasopisma).

Mając zupełnie niedawno okazję posłuchać kilku monitorów z najwyższej półki, znanych i uznanych producentów, nasunęła mi się myśl, iż tak naprawdę w kategorii „najlepsi z najlepszych” różnice w brzmieniu poszczególnych monitorów są niewielkie (aczkolwiek jak najbardziej słyszalne) i od preferencji użytkownika (ktoś lubi więcej dołu, ktoś inny podbity środek, a jeszcze inny z płaską charakterystyką), przeznaczenia (czy ma to być monitor wokalowy, instrumentalny, drumfill czy uniwersalny) sympatii lub antypatii do danej marki (czy też jej dystrybutora), a także ceny (często argument ostateczny) zależy czy wybierze się ten, czy tamten monitor (pomijam aspekt „riderowości”, bo rozważania te dotyczą sprzętu renomowanych producentów). Dlaczego o tym piszę - ano dlatego, że obecnie firmy nagłośnieniowe mają ciężki orzech do zgryzienia, podejmując decyzję zakupu nowego systemu, zarówno nagłośnieniowego, jak i monitorowego.

MJF-212A to niskoprofilowy monitor aktywny w obudowie typu bass-reflex, wyposażony w dwa głośniki nisko-średniotonowe oraz jeden tubowy driver wysokotonowy.

Niektórzy producenci już na starcie mogą mieć pewne „fory”, np. z racji tego, że do tej pory ich produkty można było kupować niemalże w ciemno, gdyż zawsze okazywały się być urządzeniami z najwyższej półki (często, niestety, również cenowej). Można więc mieć jak najbardziej uzasadnioną nadzieję, że i kolejny ich produkt będzie godny zainteresowania.

Zawsze jednak dobrze jest przetestować potencjalny nowy nabytek, zwłaszcza jeśli jest ku temu okazja. Nawet jeśli sami nie mamy takich możliwości, można zasięgnąć rady tych, którzy z danym urządzeniem już mieli do czynienia, albo poczytać o nim w prasie lub na portalu inteetowym - bo przecież od tego właśnie są media branżowe.

Po tym nieco przydługawym wprowadzeniu, przejdźmy wreszcie do konkretów, czyli opisu

MJF-212A

Po odkręceniu przetwoików MJF-owi ubywa znaczna część z jego 49 kg. Dwa transformatory pozwalają pracować w szerokim zakresie napięć.

tj. aktywnego (self-powered) monitora scenicznego. A więc wiemy już jedno - odpada nam konieczność zakupu wzmacniacza mocy, bo zgodnie z filozofią firmy Meyer Sound dostajemy do ręki nie tylko potężne (również, niestety, pod względem wagi), ale też i wręcz banalne w użytkowaniu narzędzie. Pomimo tego, pod względem projektu, wykonania i działania na pewno jest to urządzenie niebanalne. Zacznijmy od tego

CO WIDAĆ

MJF-212A to klasyczny odsłuch typu „wedge”, aczkolwiek od znakomitej większości przedstawicieli tego gatunku odróżnia go to, iż - choć jest dwudrożny - wyposażony jest w trzy głośniki, w tym dwa dwunastocalowe (gros będących obecnie na rynku monitorów to zestawy dwugłośnikowe). Obudowa MJF-a wykonana została z wysokogatunkowej sklejki brzozowej, pokrytej - co ciekawe - nie tylko z zewnątrz, ale również wewnątrz (i to bardzo starannie) warstwą odpoego na ścieranie i zarysowanie lakieru w kolorze czaym, o dość grubej fakturze. Bardzo staranne wykończenie wnętrza „paczki” jest chyba ewenementem, gdyż w większości przypadków producenci wychodzą ze (skądinąd słusznego) założenia, iż nikt niepowołany nie powinien grzebać we wnętrzu zestawu, a jeśli już ktoś tam się zapuści, to na pewno nie w celu doznań natury estetycznej. Niemniej jednak takie podejście firmy Meyer Sound świadczy o tym, że w procesach projektowania i produkcji nic nie jest przypadkowe, ani nie ma tam miejsca na zabiegi oszczędnościowe, zaś najważniejsza jest bezkompromisowa jakość, zarówno brzmienia (o czym za moment), jak też i wykonania.

Dwa głośniki nisko-średniotonowe to przetwoiki o średnicy 12” z neodymowym układem magnetycznym - zaprojektowane i wyprodukowane przez Meyer Sound.

Płyta czołowa, którą stanowi metalowa, malowana proszkowo na kolor czay osłona głośników z wytłoczonymi, ośmiokątnymi otworami, nachylona jest względem podłogi pod kątem 40o. Od wewnętrznej strony podklejona jest cienką warstwą materiału, która z jednej strony nie powinna wpływać na brzmienie emitowanych przez głośniki dźwięków, z drugiej zaś w pewnym stopniu powinna zapobiegać przedostawaniu się wilgoci (albo wręcz wody) do membran głośników. Osłona mniej więcej w środku jest dodatkowo podparta, dzięki czemu nawet co bardziej rozemocjonowani wokaliści czy gitarzyści (którzy jeśli nie wstawią buta w odsłuch, to koncert uznają za nieudany) nie są w stanie drastycznie jej zdeformować, nie mówiąc już o bezpieczeństwie głośników. Oczywiście, pod takim samym kątem ustawiona też jest płyta, w której zamontowane zostały

GŁOŚNIKI

Układu magnetycznego driverowi - również własnej produkcji - może pozazdrościć niejeden głośnik 8-, a nawet 10-calowy. Z ciśnieniowym przetwoikiem, o wylocie 1,5”, współpracuje tuba o symetrycznym, 50-stopniowym kącie rozproszenia.

Tych, jak już wspomniałem, jest trzy, w tym dwa takie same. Mamy więc dwa neodymowe przetwoiki dwunastocalowe z cewką 4”, o impedancji 2 Ω każdy, oraz driver o wylocie 1,5”, również z cewką o średnicy 4” (impedancja 8 Ω), potężnym układem magnetycznym (który bardziej przypomina te stosowane w wooferach co najmniej 10-calowych) oraz równie solidnej symetrycznej tubie o dookolnym rozproszeniu w kącie 50o. Trzeba jeszcze wspomnieć, że MJF-212A jest zestawem typu bass-reflex, toteż na płycie, na której zamocowane są głośniki, po obu stronach wylotu tuby przetwoika wysokotonowego znajdują się dwa otwory bass-reflex o sporej średnicy. Choć obydwa głośniki 12-calowe „obsługują” to samo pasmo, zasilane są z dwóch oddzielnych wzmacniaczy, a ich moc wynosi 1.200 W AES (co oznacza, że testowane były przez 2 godziny szumem pasmowym, którego stosunek wartości średniej do szczytowej wynosi 6 dB). Natomiast moc drivera to 250 W AES. Wszystkie trzy zaprojektowane i wyprodukowane zostały przez Meyer Sound.

Z racji rozmiarów i wagi drivera (zasadniczo znaczący udział w sporej wadze MJF-a mają właśnie głośniki, po ich wykręceniu odsłuch można w zasadzie już podnieść jedna ręką), a konkretnie jego układu magnetycznego, przewidziano specjalne łoże dla magnesu drivera, aby niepotrzebnie nie obciążać mechanicznie tuby, która bez tego rozwiązania musiałby przyjąć na siebie ciężar (dosłownie i w przenośni) utrzymania drivera.

Skoro padło hasło wzmacniaczy, przejdźmy do

ELEKTRONIKI

Z racji rozmiarów i wagi układu magnetycznego drivera przewidziano specjalne łoże podtrzymujące go, aby niepotrzebnie nie obciążać mechanicznie tuby.

Na układy elektroniczne składają się trzy moduły (tak naprawdę, fizycznie, jest ich więcej, ale mówimy tu teraz o blokach funkcyjnych): zasilacz, wzmacniacz oraz układy wejściowe. Już na „dzień dobry” zasilacz musimy rozłożyć na kilka układów, gdyż samych transformatorów mamy dwa plus płytki z układami samego zasilacza. Tutaj ciekawostka - układ zasilający MJF-a określany jest przez producenta jako „inteligentny” (Intelligent AC power supply), który sam rozpoznaje jakie napięcie zasilające jest do niego dostarczane i automatycznie dostosowuje się do pracy z tym napięciem, niezależnie czy będzie to amerykańskie 120 V, australijskie 240 V czy europejskie 230. Taką właściwość, niejako z urzędu, ma zasilacz impulsowy, jednak sporych rozmiarów transformatory raczej przeczą zastosowaniu takowych okładów w monitorze Meyera.

Ponadto styl pracy zasilacza, który dopiero po 3 s od podpięcia kabla zasilającego przechodzi w stan gotowości do pracy (zapala się dioda „On” i wszystkie układy zostają załączone), oraz dwa trafa świadczą raczej o tym, że na samym początku zastosowano układ detekcji napięcia zasilającego, który - w zależności od wartości tegoż napięcia - podaje go na jeden (pracujący w zakresie niższych napięć - 85-134 V) lub drugi („nasz” 230-woltowy, a konkretnie 165-264 V) transformator.

Każdy głośnik zasilany jest oddzielnym wzmacniaczem, zamontowanym na osobnej płytce i dysponujący własnym radiatorem. Na górze jeden z dwóch modułów niskośredniotonowych, na dole - wzmacniacz napędzający driver z dołączoną płytką sterownika (crossover, korekcja częstotliwości i fazy).

Po przetransformowaniu go na kilka mniejszych, o żądanej wartości, są one „obrabiane” przez prostownik, filtr i stabilizator. To jednak nie wszystko, co oferuje nam moduł zasilający - oprócz samoczynnego dostosowania się do napięcia w gniazdku, wyposażony jest również w filtr antyzakłóceniowy częstotliwości radiowych (EMI), zabezpieczenie przeciwprzepięciowe (do kilku kV), układ miękkiego startu, zabezpieczający przed uderzeniem prądowym, oraz układ zapewniający możliwość dalszej, niezakłóconej pracy w przypadku krotkotrwałego zaniku lub spadku napięcia zasilającego. Jak widać zasilacz to bardzo rozbudowany i oferujący całą gamę zabezpieczeń układ, zapewniający stabilną pracę monitora w szerokim zakresie napięć zasilających, nawet przy niezbyt wysokiej ich jakości (zakłócenia, spadki, przepięcia).

Będąc jeszcze przy temacie zasilania warto wspomnieć, że MJF-212A wyposażony jest w dwa gniazda Powercon - jedno wejściowe, a drugie wyjściowe, dzięki czemu możemy podawać zasilanie na kolejny monitor, a z niego jeszcze na następny, i tak maksymalnie możemy połączyć do sześciu monitorów (przy zasilaniu z sieci 230 V, a przypadku napięcia 120 V - tylko trzy).

Zasilacz to jednak tylko „przystawka” - oczywiście jest istotny nie tylko dla zapewnienia niezakłóconej pracy, ale z uwagi na to, iż ma również wpływ na brzmienie (np. poprzez wpływ wydajności prądowej na przetwarzanie basów). Jednak tym, co bezpośrednio odpowiada za dostarczenie do głośników odpowiedniej jakości i mocy sygnału audio jest, a w zasadzie są

WZMACNIACZE MOCY

gdyż jest ich w sumie trzy, zupełnie niezależne. Każdy głośnik zasilany jest przez oddzielny wzmacniacz, zmontowany na osobnej płytce i dysponujący własnym radiatorem. Tak więc tylna, użebrowana część MJF-a to tak naprawdę nie jeden moduł, a trzy osobne, co znacznie upraszcza np. wymianę konkretnego układu w przypadku jego uszkodzenia. Wszystkie końcówki pracują w mieszanej klasie AB/H i wyposażone są w komplementae tranzystory mocy MOSFET (IRFP 9140 i IRFP 140 w przypadku wooferow oraz IRF 5210 i IRF 33710 napędzające driver). W sumie są w stanie „wyprodukować” 1.275 wat mocy ciągłej (2.550 W szczytowej), przy czym końcówka drivera dostarcza 275 W, zaś wzmacniacze pracujące „dla” przetwoikow 12-calowych - po 500 W. Pomimo tej całkiem sporej mocy zastosowano pasywny układ chłodzenia, który sprawnie radzi sobie z odprowadzaniem ciepła, o ile oczywiście ktoś nie „katuje” odsłuchu tak, że diody limitera nie gasną ani na ułamek sekundy. Aby temu zapobiegać MJF-212A wyposażony został w diodę LED (w zasadzie dwie, gdyż panelik z trzema diodami - dwie pozostałe informują nas o pracy limiterow - dla wygody obserwacji umiejscowiony jest z obu stron obudowy), która przy temperaturze radiatora poniżej 75oC świeci na zielono, informując nas o załączeniu zasilania (jako wskaźnik On), zaś po przekroczeniu tej temperatury zmienia kolor na czerwony, co jest sygnałem dla operatora, że zaczyna robić się „gorąco”. Przy czym nie wpływa to jeszcze w żaden sposób na pracę monitora, a tym bardziej na sygnał.

Dopiero osiągnięcie przez radiator temperatury 95oC powoduje wyłączenie urządzenia, dopóki co nieco nie ochłonie, po czym zasilanie jest znów wznawiane, zaś dioda On/Temp pozostaje czerwona aż do momentu, gdy temperatura na radiatorze spadnie poniżej, tym razem, 65°C. Sytuacja z wyłączeniem się monitora jest naprawdę ekstremalna, gdyż normalna, nie wymagająca ustawicznej aktywacji limiterów praca, nawet w bardzo ciepłym otoczeniu (normalna temperatura otoczenia, w której odsłuch może pracować mieści się w granicach 0-45°C), nie powoduje nadmieego grzania się radiatora. Aczkolwiek w przypadku dość mocnego wysterowania mocno skompresowanym sygnałem muzycznym lepiej nie opierać się o tylną część obudowy (żeberka radiatora).

Tylna, użebrowana część MJF-a to tak naprawdę nie jeden moduł, a trzy osobne, co znacznie upraszcza np. wymianę konkretnego układu w przypadku jego uszkodzenia.

Całości elektroniki dopełniają układy wejściowe (mała płytka z gniazdami wej/wyj sygnału i diodami LED), układ aktywnego crossovera wraz z korekcją częstotliwości i fazy (znajdujący się na płytce sterującej zintegrowanej z modułem wzmacniacza wysokotonowego) oraz limitery: osobny dla drivera i osobny dla wooferow (aczkolwiek wspólny dla nich obu - w ścieżce sygnałowej znajduje się jeszcze przed wzmacniaczami obu wooferow). Aktywna zwrotnica dzieli pasmo pomiędzy głośnikami nisko-średniotonowymi a wysokotonowym przy częstotliwości 1.600 Hz. Limitery chronią nie tylko głośniki (zwłaszcza driver), ale również zapobiegają „pikowaniu” sygnału i, co za tym idzie, nadmieym zniekształceniom oraz mają za zadanie zapewnić odpowiedni headroom sygnału. Dodać jeszcze trzeba, że są to układy optyczne, tak więc dopóki nie są aktywowane przez zbyt duży sygnał, w żaden sposób nie wpływają na brzmienie odsłuchu.

Wspomnę jeszcze, że MJF-212A może być wyposażony w opcjonalny moduł komunikacyjny z systemem RMS, zdalnego monitorowania i sterowania pracą odsłuchu za pomocą oprogramowania na PC-ta (możliwość kontrolowania pracy do 62 urządzeń w sieci), a także, również opcjonalnie, w wielopinowe złącze VEAM, dzięki któremu za pomocą jednego wielożyłowego kabla możemy dostarczyć napięcie zasilające, sygnał, a także zdalnie sterować urządzeniem.

Można jeszcze sporo napisać o szczegółach anatomicznych MJF-a i niuansach jego użytkowania, jednak to zostawmy przyszłym użytkownikom - to, co najistotniejsze już wiemy. Oczywiście, jeśli chodzi o budowę i możliwości, bo tak naprawdę najistotniejsze, czyli to jak MJF-212A sprawdza się

W BOJU

Dla wygody obserwacji panele z trzema, sygnalizującymi stan pracy monitora i aktywację limiterów, diodami LED umiejscowione są po obu stronach obudowy.

właśnie przed nami - czy monitor Meyer Sound rzeczywiście spełnia pokładane w nim nadzieje? W sumie można odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem - JAK NAJBARDZIEJ, jednak redaktorska powinność zobowiązuje mnie do trochę szerszego rozwinięcia tej tezy. MJF-212A, jak twierdzi producent, oferuje liniową charakterystykę amplitudową (od 60 Hz do 16 kHz, przy fluktuacjach +/-4 dB) oraz fazową (w zakresie 500 Hz-16 kHz +/-45°), i rzeczywiście, już „na ucho” można stwierdzić, że charakterystyka przenoszenia monitora raczej nie będzie wyglądać jak przekrój przez Pogorze Sudeckie. Potwierdzeniem tego są wykonane pomiary - pasmo przenoszenia jest nawet nieco szersze, gdyż przy 4-decybelowym spadku zaczyna się już od 55 Hz, a sam przebieg charakterystyki jest w bardzo szerokim zakresie równy jak stół, tylko najwyższe częstotliwości są nieco podbite (patrz Pomiary).

Nie można też mieć żadnych zastrzeżeń do możliwości „produkcyjnych” MJF-a - deklarowane 139 dB w szczycie jest jak najbardziej realne, gdyż pojedynczy monitor Meyera zbytnio nie odbiegał głośnością od pary odsłuchów, równie renomowanego producenta. Przy czym jego obsługa jest wręcz banalna - wystarczy podłączyć kabel zasilający oraz sygnałowy i podać sygnał o odpowiednim poziomie, zapewniającym właściwe wysterowanie monitora, ale nie powodującym zbyt częstego świecenia wskaźników uaktywnienia limiterów. Nominalna czułość wejścia to 0 dBV, czyli 1 V rms (1,4 V „peak to peak”), jednak aby zapewnić pełne wysterowanie w całym paśmie pracy źródło sygnału musi być w stanie uzyskać napięcie równe 10 V rms (14 V „peak to peak”, co odpowiada sygnałowi o poziomie 20 dBV) na obciążeniu równym 600 Ω.

PODSUMOWANIE

Aktywny monitor Meyer Sound MJF-212A w całej rozciągłości spełnia oczekiwania, jakie można mieć w stosunku do sprzętu renomowanej firmy - gra mocnym, wyrównanym w szerokim zakresie brzmieniem, przez co doskonale sprawdza się jako monitor nie tylko instrumentalny, ale również wokalowy, a także, dzięki dużej mocy i niskiej dolnej częstotliwości granicznej, jako odsłuch dla perkusistów. Jedyne, do czego można się przyczepić, to spora waga i bynajmniej niekompaktowe wymiary. Jedno i drugie wynika z faktu zastosowania aż dwóch głośników niskośredniotonowych (pomimo tego, że dysponują magnesem neodymowym) oraz dwóch transformatorów zasilających, dzięki którym MJF może pracować z każdym, standardowym napięciem zasilającym, i to bez konieczności przełączania czegokolwiek.

Prawie 50 kg żywej wagi wymaga oddelegowania do przenoszenia i ustawiania monitora dwóch ludzi, co jednak nie powinno zbyt drastycznie wpłynąć na czas instalacji systemu monitorowego na scenie. Z kolei dość spore rozmiary nie pozwolą na zastosowania MJF-ow na małych scenach: w klubach, małych domach kultury itp., jednak firma Meyer Sound już na wstępie informuje, że jej produkt przeznaczony jest do pracy na średnich i dużych scenach, gdzie niski profil oraz 40-stopniowe nachylenie panelu przedniego sprawia, iż z jednej strony odsłuch nie będzie zbytnio rzucał się w oczy, a z drugiej jest w stanie (także dzięki symetrycznemu, 50-stopniowemu rozproszeniu dźwięku) zapewnić odpowiedni odsłuch muzykom nie tylko stojącym bezpośrednio tuż za zestawem, ale również w pewnej odległości od niego.

Cóż można rzec na koniec? Chyba tylko tyle, że cokolwiek bym tu nie napisał, i tak decyzja o zakupie lub nie MJF-212A należy do Ciebie, Drogi Czytelniku, aczkolwiek jaka by ta decyzja nie była, jeśli będziesz mieć okazję go posłuchać lub przetestować, nie wahaj się z tego skorzystać. Kiedy bowiem choć raz go usłyszysz, „nic już nie będzie takie samo”. A tak na poważnie - śmiało można uznać MJF-a jako punkt odniesienia, jak powinien brzmieć uniwersalny monitor.