Tutoriale
Zaczęło się... no właśnie, nie bardzo wiadomo od czego się zaczęło. Czy były to znaki dymne, czy słoneczne "zajączki" za pomocą wielkich zwierciadeł, czy walenie w tam-tamy. Człowiek zawsze chciał przesyłać informacje możliwie daleko, możliwe szybko, i tak, aby odczytujący wiadomość zinterpretował poprawnie i jednoznacznie. czytaj dalej
Dobrnęliśmy do końca łańcucha cyfrowego, a na końcu tegoż łańcucha trafiamy na konwerter cyfrowo-analogowy (C/A lub z angielska D/A), czyli urządzenie, które przetwarza ciąg zer i jedynek z powrotem na sygnał rozpoznawalny przez urządzenia analogowe. czytaj dalej
W tym odcinku cyklu „Technika cyfrowa” przejdziemy do praktyki i opowiemy sobie co nieco na temat praktycznych realizacji konwerterów analogowo-cyfrowych i cyfrowoanalogowych, zagaimy coś na temat takich sposobów konwersji jak ADPCM, µ-law czy A-law, natomiast za miesiąc dowiemy się, co to jest takiego dither i kształtowanie widma szumu, gdzie się to wykorzystuje i jakie wymierne efekty przynosi wykorzystanie tych zjawisk. czytaj dalej
Jak pamiętamy z artykułu o próbkowaniu, mamy już sygnał, który ma pewne wartości w określonych chwilach czasu. Jednakże sygnał taki może w dalszym ciągu przyjmować nieskończenie wiele wartości z danego zakresu, czyli trudno byłoby go nam opisać za pomocą sygnału cyfrowego, który ma skończony zbiór wartości, jakie może przyjmować. czytaj dalej
Jak już pisałem w poprzednim, pierwszym artykule z cyklu „Technika cyfrowa”, innym językiem posługujemy się my, a innym komputer. Dla komputera istotnym i rozpoznawalnym jest ciąg zer i jedynek, czyli sygnał cyfrowy. Pierwszym krokiem do przetworzenia „zwykłego” sygnału ciągłego na sygnał cyfrowy jest proces, który nosi nazwę... próbkowanie. czytaj dalej
Niejednokrotnie zastanawialiście się zapewne, jak to jest tak naprawdę z tą „cyfrą”? Każdy, niewątpliwie, orientuje się jakie zalety i wady ma praca w dziedzinie cyfrowego przetwarzania dźwięku. Bezspornym faktem jest to, że w dzisiejszych czasach dokonanie i „obrobienie” zupełnie przyzwoicie brzmiących nagrań jest dostępne dla „zwykłego śmiertelnika”, dysponującego przeciętnym komputerem z przeciętną kartą muzyczną, kilkoma dobrymi mikrofonami, mikserkiem i jeszcze paroma drobiazgami (no i przede wszystkim dobrym słuchem oraz pewnymi umiejętnościami, czego jednakże za żadne pieniądze kupić się nie da). Również w dziedzinie nagłośnienia coraz mniej jest zagorzałych wrogów konsolet cyfrowych, a już chyba nikt nie kręci nosem na fakt, że w raku znajduje się kilka procesorów, które w 99% przypadków są przecież urządzeniami cyfrowymi. czytaj dalej
Zanim skoncentrujemy się na tym jak wygląda wzmacniacz mocy "od kuchni", czyli czego możemy się spodziewać po nim (oprócz nabawienia się przepukliny przy zbyt częstym przenoszeniu), sprecyzujmy gros parametrów, którymi hojnie epatują nas producenci końcówek. Kwestie mocy i związanych z nią różnorakich wersji tego parametru opisuje szczegółowo Armand Szary w artykule "Mocy przybywaj" w tym numerze LSP. Aby więc niepotrzebnie się nie powtarzać, przejdźmy od razu do innych parametrów. czytaj dalej
Z historycznego punktu widzenia prawdopodobnie pierwszym wzmacniaczem było zwinięcie dłoni „w trąbkę”, aby do osoby, do której kierowane były słowa (a może nawet jeszcze nie słowa, ale jakieś nie do końca artykułowane dźwięki), dotarły one i zostały zrozumiane, a przynajmniej usłyszane. Tak naprawdę nie był to klasyczny wzmacniacz sensu stricte, a już na pewno nie w formie obecnie nam znanej - urządzenia elektronicznego. czytaj dalej
W dzisiejszych czasach, w sieciach cyfrowych w każdej minucie, ba - w każdej sekundzie - przesyłane są miliardy bitów informacji. Nowoczesne światłowody jednomodowe są w stanie „za jednym zamachem” przesłać jeden gigabit informacji na odległość kilkudziesięciu kilometrów. czytaj dalej














