Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE LISTOPADOWE WYDANIE Live Sound PRZESYŁKA GRATIS

Tutoriale

Ambiens w odsłuchach osobistych. Artysta słyszalny i… słyszący

Ambiens w odsłuchach osobistych. Artysta słyszalny i… słyszący

Dodano: piątek, 10 października 2014

To, że artysta występujący na scenie musi być odpowiednio słyszalny przez zgromadzonych widzów/słuchaczy, jest tak oczywistą rzeczą, jak to, że słońce rano wschodzi, a wieczorem zachodzi (choć przysłuchując się „dokonaniom” niektórych realizatorów dźwięku można mieć niejakie wątpliwości, że dla nich też jest to tak samo oczywiste).

 

To, że muzyk na scenie musi się odpowiednio słyszeć oraz słyszeć kolegów/ koleżanki z zespołu w odpowiednich proporcjach też nie jest niczym nowatorskim i bez odpowiedniego systemu monitorowego ciężko artystom „wykazać” się na scenie. Ale czy takiemu muzykowi wystarczy tylko odpowiednie słyszenie siebie i innych członków zespołu? A co z publicznością? Albo z „tekstami” rzucanymi przez innych muzyków „poza protokołem”? Oczywiście, jest to również ważne, i do czasu, kiedy „jedynie słusznym” sposobem na zapewnienie muzykom właściwego odsłuchu na scenie były monitory podłogowe, tudzież inne zestawy głośnikowe grające „w nich”, a nie w publiczność, tematu w zasadzie nie było. Odkąd jednak pojawiły się odsłuchy osobiste, kwestia słyszenia czegoś innego niż tylko tego, co podaje muzykom w słuchawki realizator monitorowy, okazała się nie być taka banalna.


Odsłuchy osobiste (IEM) różnią się radykalnie w kwestii zapewnienia właściwego miksu artyście od tradycyjnych monitorów scenicznych. Dla wielu realizatorów i artystów jest to rozwiązanie idealne. Jednak dla innych jest to zastąpienie jednych problemów (ekstremalnie duże poziomy głośności, sprzężenia) innymi (odizolowanie od publiczności, niemożność słyszenia nagłośnienia przodowego itp.). Doświadczeni realizatorzy, a także producenci słuchawek mają jednak sposoby, jak poradzić sobie z tym zagadnieniem – wszystkie związane są z zachowaniem dźwięków otoczenia w tychże monitorach dousznych.

ELIMINACJA DŹWIĘKÓW OTOCZENIA – DOBRZE CZY ŹLE?


Celem większości profesjonalnych słuchawek jest izolacja akustyczna. Spójrzmy na to z pozycji parametru określanego jako stosunek sygnału użytecznego do szumu. Sygnał użyteczny (miks monitorowy) jest dostarczany bezpośrednio do ucha wykonawcy, podczas gdy sygnał niepożądany (szum otoczenia) jest eliminowany. Im lepsza izolacja od otoczenia, tym większy stosunek sygnał/szum. Słuchawki zamknięte typowo uzyskują izolację na poziomie 18-24 dB (a niektóre, specjalne rozwiązania słuchawek nawet do 37 dB). Bez dochodzących ze sceny szumów otoczenia wykonawca może słyszeć swój miks monitorowy z wyjątkową wyrazistością, przy znacząco mniejszym poziomie. To jest najmocniejszy punkt monitorów osobistych, do którego często odwołują się firmy w swoich reklamach i materiałach marketingowych. Trzeba jednak przyznać, że wielu muzyków skrzętnie korzysta z tej zalety właśnie po to, aby zredukować poziom głośności w swoich monitorach, a przez to uchronić swój słuch od sukcesywnej, nieuchronnej w tym zawodzie, degradacji.

Jednakże to odseparowanie, które sprawia że monitory osobiste są tak efektywne w swojej pracy, może być też źródłem problemów dla wykonawców. Eliminując ambiens, czyli dźwięki otoczenia, wykonawcy nie są już w stanie słyszeć akustycznych brzmień instrumentów (perkusji, fortepianu) oraz wzmacniaczy instrumentów, a także entuzjastycznego (zakładając) zachowania się publiczności. Również komunikacja na scenie pomiędzy muzykami staje się niemożliwa bez konieczności wyciągnięcia słuchawki z ucha.


W rzeczywistości często zdarza się, że dany muzyk korzysta tylko z jednej słuchawki, podczas gdy druga jest wyciągnięta z ucha. Patrząc z punktu widzenia ochrony słuchu jest to najgorsze z możliwych rozwiązań. Miks dostarczany do jednego ucha, aby być „konkurencyjny” w stosunku do ucha otwartego, musi być co najmniej 6 dB głośniejszy od miksu dwuusznego, aby zapewnić tę samą wyrazistość brzmienia. W tym samym czasie ucho otwarte (bez słuchawki) jest całkowicie narażone na działania dźwięków na scenie o niekontrolowanym poziomie. Skoro więc system „jedna słuchawka w uchu, druga poza” jest niezdrowy (bo jest!), cóż w takim razie pozostaje artyście, który nie chce być zupełnie odizolowany od otoczenia? Jest kilka sposobów podejścia do rozwiązania tego problemu, poczynając od prostych, nie wymagających skomplikowanych narzędzi, na złożonych, „wysokostechnizowanych” kończąc.

WYKORZYSTANIE MIKROFONÓW NA WIDOWNI


Aby odgłosy publiczności znalazły się w miksie monitorowym wielu realizatorów po prostu wyłapuje te dźwięki za pomocą odpowiednio ustawionych i skierowanych mikrofonów i dodaje je do czystego miksu. Mikrofony te mogą być umieszczone na konstrukcjach oświetleniowych, na stanowisku realizatora FOH lub gdziekolwiek. Przeważnie są one wyciszane podczas trwania utworów i otwierane pomiędzy nimi, pozwalając muzykom na „łączność” z publicznością.

Taki patent rozwiązuje problem odizolowania muzyków na scenie od fanów, jednak ma też swoje złe strony. Obciąża realizatora monitorowego dodatkową pracą, gdyż musi on podczas koncertu „miksować” sygnał z mikrofonów publiczności, a ponadto zabiera cenne wejścia w konsolecie, które musimy przeznaczyć na podłączenie tychże mikrofonów. Oczywiście realizator nie jest w stanie tak miksować odgłosów publiczności, aby zachować naturalność ich percepcji przez wykonawcę na scenie, niezależnie od tego jak w danej chwili jest on ustawiony (przodem, bokiem czy tyłem do widowni oraz w jakiej od niej odległości). Ponadto zastosowanie mikrofonów na widowni nie rozwiązuje nam problemu porozumiewania się wykonawców na scenie.

Pewien zespół rozwiązał ten problem w następujący sposób: realizator monitorowy przypiął każdemu mikrofon typu lavalier, co pozwoliło zespołowi na wzajemne komunikowanie się ze sobą między utworami. Jednak konieczność dodania dodatkowego kanału bezprzewodowego może okazać się kłopotliwa (gdy na scenie pracuje nam już kilkanaście systemów bezprzewodowych) i generalnie jest to nieekonomiczne. Aczkolwiek daje to występującemu zespołowi możliwość porozumiewania się, co w wielu sytuacjach jest warunkiem koniecznym do tego, aby koncert się udał.

SŁUCHAWKI AMBIENTOWE


Niektórzy producenci spróbowali rozwiązać problem ambiensu w monitorach osobistych konstruując specjalne ambientowe słuchawki. Występują one w dwóch wersjach: pasywnej i aktywnej, zasadniczo dostępne tylko w wersji na specjalne zamówienie.


Pasywne słuchawki ambientowe są to generalnie te same modele, co sprzedawane jako w pełni izolujące, nieco tylko zmodyfikowane poprzez nawiercenie „portu” w plastikowej obudowie słuchawki, co pozwala na dotarcie pewnej części odgłosów otoczenia bezpośrednio do ucha na drodze akustycznej. Wewnątrz portu zainstalowany jest 12-decybelowy tłumik limitujący ilość dochodzącego do ucha sygnału z otoczenia. Oczywiście im głośniej jest na scenie, tym więcej ambiensu przedostanie się do ucha, zagłuszając nam w ten sposób nieco sygnału monitorowego, który z tego powodu musi być odpowiednio dopasowany (wzmocniony), aby zapewnić odpowiednią jego czytelność. Na bardzo głośnych scenach taka kombinacja ambiensu i miksu monitorowego mogłaby osiągnąć bardzo duży poziom, dlatego mamy możliwość zamknięcia portu za pomocą odpowiedniej zatyczki w sytuacji, gdy otoczenie jest zbyt głośne lub jego odgłosy nie są nam potrzebne.

Chociaż używanie pasywnych słuchawek ambientowych jest efektywne pod względem możliwości kontaktu z publicznością, to jednak pozbawia nas zasadniczej zalety monitorów osobistych, jaką jest odizolowanie od dźwięków niepożądanych. Poprzez dodatnie portu ambiensowego w słuchawkach wzrasta poziom szumu tła, a tym samym zmniejsza nam się stosunek sygnał/szum. Oznacza to, że miks podawany do monitora osobistego musi być odpowiednio głośniejszy, aby był słyszalny równie efektywnie jak bez ambiensu. W rezultacie tego artyści używający biernych słuchawek ambientowych mogą słyszeć publiczność, dźwięki na scenie (piece, instrumenty akustyczne) oraz siebie nawzajem, ale bez możliwości kontroli poziomu tego wszystkiego (co jednak jest pożądane z uwagi na różnorakie sytuacje na scenie) oraz bez korzyści, jakie daje odizolowanie od otoczenia.

Aktywne słuchawki ambientowe oferują bardziej wyrafinowane rozwiązanie technologiczne. Wewnątrz samej słuchawki wbudowuje się maleńki mikrofon, zamontowany tak, aby kreować prawdziwe binauralne pole słyszenia. Sygnał wyjściowy z tych mikrofonów jest dodawany do sygnału IEM w odbiorniku bodypack. Jest to bardzo sprytne i jednocześnie skomplikowane rozwiązanie, wymagające zastosowania specjalnych mikrofonów oraz układów zabezpieczających przed zniekształceniami i dostarczających wysokiej jakości brzmienia równie naturalnego jak to, którego odbierają nasze uszy bezpośrednio (bez słuchawek).


Z punktu widzenia użytkownika jest to najlepsze rozwiązanie. Zachowana jest pełna izolacja od otoczenia, a jednocześnie artysta ma możliwość dawkowania tegoż otoczenia w takiej ilości, jaka jest mu w danej chwili potrzebna. Prosty przełącznik na bodypacku pozwala na wybór pomiędzy opcją „full ambient” lub „perform”.

Używany głównie między piosenkami tryb „full ambient” z założenia ma zapewnić muzykowi warunki takie jak w sytuacji bez słuchawek, co pozwala na swobodnie porozumiewanie się z innymi członkami zespołu na scenie, daje możliwość słyszenia reakcji publiczności itp. W modzie „perform” odgłosy otoczenia są zredukowane (lub wyeliminowane, jeśli jest taka potrzeba), tak więc wykonawca może uzyskać precyzyjną kombinację sygnału monitorowego i odgłosów sceny, w zależności od jego preferencji. Nie ma potrzeby wyciągania słuchawek w przerwach między utworami ani tym bardziej stosowania najbardziej szkodliwej (o czym wspominałem wcześniej) metody z tylko jedną słuchawką w uchu, a drugą wyciągniętą.

Pierwsze adaptacje technologii aktywnych słuchawek ambientowych obejmują również dyrygentów, którzy muszą komunikować się z członkami orkiestry lub bandu podczas dyrygowania, oraz gitarzystów, którzy często potrzebują słyszeć swoje wzmacniacze „z powietrza”, aby właściwie ocenić nasycenie efektów oraz generalnie brzmienie instrumentu.

Podsumowując – chcemy wykorzystać największą zaletę monitorowych systemów osobistych IEM, jaką jest odizolowanie od niepożądanych dźwięków przy jednoczesnym zapewnieniu użytkującym je muzykom możliwości wzajemnego komunikowania się na scenie oraz słyszenia reakcji ich fanów na widowni. Który sposób zapewnienia ambiensu w monitorach osobistych jest odpowiedni dla Twojej kapeli? Oczywiście jest to zależne w dużej mierze od możliwości (sprzętowych i finansowych). Użycie mikrofonów na widowni jest stosunkowo ograniczonym rozwiązaniem, ale dostępnym „od ręki”, praktycznie bez dodatkowych nakładów i bez potrzeby rozbudowywania własnej bazy sprzętowej (dwa dobre mikrofony i dwa wolne wejścia w mikserze powinny zawsze znaleźć się bez większego problemu). Dodatkowe mikrofony bezprzewodowe do komunikacji między muzykami poprawiają nam jeszcze bardziej sytuację, jednak już znacznie bardziej komplikują system i pracę realizatora monitorowego. Pasywne słuchawki ambientowe nie są też bynajmniej rozwiązaniem idealnym, jednak mogą dobrze spełnić swoją rolę w niektórych sytuacjach i niektórym artystom mogą odpowiadać. Złotym środkiem na rozwiązanie problemów z odizolowaniem wykonawcy od „reszty świata” wydają się być aktywne słuchawki ambientowe systemu IEM. Cena może wydawać się dość wysoka, ale ci co mieli już możliwość ich używania twierdzą, że są one warte każdej ceny.

Armand Szary