Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE WRZEŚNIOWE WYDANIE Live Sound ZAMÓW Z PRZESYŁKĄ GRATIS

Tutoriale

Jedziemy na plener. Kilka wskazówek, jak „przeżyć” mały (lub większy) festiwal

Jedziemy na plener. Kilka wskazówek, jak „przeżyć” mały (lub większy) festiwal

Dodano: piątek, 19 września 2014

Temat jest stary i był już wielokrotnie „odgrzewany” przy różnych okazjach. Mimo to regularnie, z roku na rok, zdarzają się sytuacje, które potwierdzają, że jest on wciąż aktualny. Niestety najczęściej roztrząsa się go post factum, w atmosferze szukania winnych, rzucania wzajemnych oskarżeń i wytykania sobie popełnionych błędów.

 

Mam nadzieję, że wskazówki zamieszczone w tym materiale zaoszczędzą młodym firmom nagłośnieniowym kilku przykrych sytuacji, o ile zechcą potraktować je serio.

Z ŻYCIA WZIĘTE


Załóżmy taki oto scenariusz. Ktoś, po głębokich przemyśleniach, które – z braku ciekawszego zajęcia – snuje w długie, zimowe wieczory, zostaje nagle ogarnięty żądzą stania się „rekinem” w branży nagłośnieniowej. Szybko przegląda więc internetowe strony różnych firm i sklepów, po czym wykonuje telefon do przyjaciela. Przyjaciel, z racji bycia muzykiem ogrywającym z własnym zespołem wszystkie okoliczne imprezy, jest człowiekiem doświadczonym i znacznie bardziej zorientowanym w temacie. Po fachowej konsultacji pozostaje już tylko zakup sprzętu, a z tym – jak doskonale wiemy – nie ma dziś najmniejszego problemu. Poligon doświadczalny, jakim jest zrealizowanie kilku imprez w pubie, utwierdza właściciela nowej firmy w przekonaniu, że oto nadeszła pora, by ruszyć na szerokie wody.

Kusząc atrakcyjną (czyli haniebnie niską) ceną uzyskuje zlecenie na zrealizowanie gminnej imprezy. I tu następuje zaskoczenie, bo w imprezie uczestniczy kilka dość liczebnych osobowo zespołów o rozbudowanym instrumentarium. Poza tym ktoś zbudował scenę, która jest większa od sceny w pubie, więc zaczęło brakować kabli prądowych oraz kabli mikrofonowych. Na domiar złego skończyły się również mikrofony, które były do dyspozycji, ktoś zaczął mieć pretensje, że jest za mało odsłuchów na scenie, ktoś inny wszczął awanturę, że nie ma osobnej konsolety monitorowej, a bohater tej opowieści nawet nie przypuszczał, że coś takiego jak konsoleta taka w przyrodzie występuje. Był więc pot, wyciśnięty wielokrotnym bieganiem od konsolety do sceny i z powrotem. Z powodu kompletnej bezradności do oczu zaczęły napływać łzy, no i było dosłownie o krok, aby również polała się krew, ale na szczęście jakoś do tego nie doszło.

Jeśli wydaje się Wam, że opowieść ta jest wymyśloną przeze mnie fikcją, to grubo się mylicie. To sytuacja, którą opowiedział mi mój dawny znajomy, a należy ona do bogatej kolekcji jego własnych, podobnych doświadczeń. Słowo „dawny” jest tu słowem kluczowym. Znajomy ten, zamiast oczekiwanego współczucia, usłyszał z moich ust kilka gorzkich słów prawdy. Dowiedział się, że to nie wykonawcy „gwiazdorzą” - jak rzecz całą przedstawił – ale to on stwarza problemy sobie i innym, biorąc się do robienia czegoś, co przekracza jego wiedzę i możliwości sprzętowe. Taka reakcja spowodowała, że ów znajomy prawdopodobnie się na mnie obraził i zdecydował, że nie będę już jego znajomym, gdyż od dobrych pięciu lat nie nęka mnie swoimi telefonami, co z perspektywy czasu oceniam jako sytuację wysoce dla mnie komfortową.

WRÓĆMY JEDNAK DO TEMATU


i od tego momentu traktujmy go już zupełnie serio. Sezon letni to okres rozlicznych festiwali, których fala przetacza się przez kraj – jak długi on jest i szeroki. Z uwagi na fakt, że dziś każdej imprezie, w której uczestniczy więcej niż jeden wykonawca, organizator od razu nadaje miano festiwalu, uściślijmy może o co dokładnie chodzi. Powiedzmy, że Twoja firma pozyskała zlecenie, aby zabezpieczyć nagłośnienie jakiejś imprezy, w której bierze udział – przyjmijmy – sześć podmiotów wykonawczych. Jak zamierzasz sobie z tym wyzwaniem poradzić?

Warto pomyśleć wcześniej jak się przygotować, aby przynajmniej od własnej strony umieć zorganizować sprawnie pracę, która powinna przebiegać w sposób prosty i efektywny. Warto wiedzieć, co zrobić, aby nie dać się zaskoczyć niespodziewanym sytuacjom, i nauczyć się szybko rozwiązywać ewentualne problemy. Wiele rzeczy zależy tu od Ciebie, a także od postanowień zawartej wcześniej umowy z organizatorem.

UMOWA


Oprócz daty, miejsca imprezy oraz ceny usługi i sposobu płatności za jej wykonanie powinna zawierać określone w sposób nie pozostawiający wątpliwości wszystko, co należy do zakresu obowiązków, które na siebie przyjmujesz. Jeśli przedmiotem umowy jest impreza, która odbywa się w innym miejscu niż siedziba firmy, należy również ująć w niej kwestię transportu sprzętu, noclegów dla ekipy, miejsca do pozostawienia ciężarówki oraz związanych z tym kosztów. Jeżeli impreza planowana jest na więcej niż jeden dzień, a do tego realizowana w plenerze, a więc w warunkach, gdzie w godzinach nocnych osoby postronne mogą mieć ułatwiony dostęp do pozostawionego sprzętu, zadbaj, by w umowie znalazł się zapis jasno regulujący kwestię ochrony i odpowiedzialności materialnej za pozostawiony sprzęt.


Jest jeszcze jedna ważna rzecz, którą należy uzgodnić przy zawieraniu umowy. Twoja rola – oprócz zainstalowania i uruchomienia sprzętu – to przydzielenie kanałów wejściowych, okablowanie każdego zespołu, rozdzielenie czasu na próby i czynności techniczne, a także zmiksowanie poszczególnych koncertów lub pomoc realizatorom, którzy towarzyszą poszczególnym wykonawcom. Pomijam w tym momencie wszelkie inne obowiązki, które dobrowolnie na siebie przyjąłeś, jak na przykład dostarczenie i ustawienie podestów itd.

W interesie każdego realizatora i managera pracującego z wykonawcą, który bierze udział w imprezie, jest skontaktowanie się z Tobą, ale niestety nie zawsze tak się dzieje. Z uwagi na ten fakt Ty powinieneś wykazać tu pewną inicjatywę, aby później oszczędzić sobie lawiny żądań i niesłusznych pretensji. Przygotuj dla organizatora dokument, który będzie zawierał listę sprzętu, jaki zamierzasz wykorzystać do realizacji imprezy, a także wyraźną informację, że jeśli poszczególni uczestnicy w określonym przez czasie Ciebie nie skontaktują się z Tobą, aby uzgodnić własne potrzeby – tu zaznaczam, że z Tobą, a nie z organizatorem – to będą sami sobie winni, gdy w dniu ich koncertu coś nie będzie do końca zgodne z ich potrzebami. Nie zapomnij podać sposobu skontaktowania się z Tobą (e-mail, tel, fax). Poproś organizatora o rozesłanie tego dokumentu do wszystkich uczestników imprezy.

Jeżeli spraw formalno-prawnych, związanych z zawarciem umowy nie załatwiasz osobiście, a zajmuje się tym zatrudniona w Twojej firmie osoba, dopilnuj, aby udział w cyklu przygotowania imprezy brała udział również osoba, która będzie z ramienia Twojej firmy osobą odpowiedzialną za całą stronę techniczną realizowanego przedsięwzięcia. Nie dopuszczaj do sytuacji, w której informacje istotne z technicznego punktu widzenia staną się tajemnicą szuflady czyjegoś biurka lub komputera, a osoba odpowiedzialna za instalację i uruchomienie aparatury dowie się o zaskakujących ustaleniach dopiero po przyjeździe na miejsce. Zadbaj o to, aby odpowiednio wcześnie uzyskać komplet informacji na temat:

– możliwości dojazdu do sceny,
– ilości i wartości obciążenia dla punktów przewidzianych do podwieszenia aparatury,
– odległości od sceny i rodzaju źródła zasilania
– mobilny agregat prądotwórczy czy stałe przyłącze energetyczne,
– jego parametry techniczne – możliwy pobór mocy,
– standard złącza – POWERLOCK, gniazdo 125A itd.

Jeżeli źródłem zasilania Twojej aparatury ma być zamówiony przez organizatora imprezy agregat, to musisz organizatorowi uświadomić to, że jest on potrzebny nie tylko podczas prób i koncertów, ale również od początku planowanego montażu aparatury do końca jej demontażu. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy do podwieszenia aparatury wykorzystujesz wyciągarki elektryczne.

 

EKIPA TECHNICZNA


Minimalny skład ekipy nagłośnieniowej – nie biorąc pod uwagę instalacji sprzętu – to:
– dwaj realizatorzy dźwięku (front i monitor),
– osoba wykonująca wszelkie połączenia na scenie,
– przynajmniej dwóch techników sceny
– w zależności od stopnia skomplikowania imprezy – zajmujących się ustawieniem mikrofonów i podłączeniem wszelkich innych źródeł sygnału na scenie.

Dobrze by było, gdyby jedna z tych osób była w stanie zastąpić na chwilę jednego lub drugiego realizatora w jakiejś nagłej „sytuacji losowej”.

Możesz też zostać poproszony o zapewnienie jednej lub kilku osób do pomocy przy wnoszeniu i wynoszeniu ze sceny sprzętu kolejnych wykonawców, ale jeśli nie zostało to ujęte w podpisanej przez Ciebie umowie, to nie musisz się na coś takiego godzić. Podczas większości dużych festiwali do wykonania prostych prac (jak pomoc przy wyładunku i załadunku aparatury) zatrudniani są specjalni ludzie (stagehands). Upewnij się wcześniej, jak jest w przypadku tej imprezy, abyś nie był zaskoczony zastaną sytuacją.

Całą logistyką działań na scenie, a więc zarządzanie instalowaniem się wykonawców, przydzielonym dla nich czasem prób itd. zajmuje się tak zwany „stage manager”, który robi to poprzez nadzorowanie pracy stagehands’ów.

Stage manager to oddzielna funkcja, która nie jest domeną twojej działalności. Osoba ta powinna być zatrudniona przez organizatora imprezy. Musisz jednak pamiętać i uczulić na tym punkcie własną ekipę, że do stage managera należy zawsze ostatnie słowo w kwestiach logistyki dotyczących porządku wszelkich działań na scenie. Zawodowiec na tym miejscu to dla dźwiękowców przyjemna praca. Osoba przypadkowa to bałagan, dezorganizacja i ciągłe konflikty wszystkich ze wszystkimi!

PATCHMASTER


Jest osobą odpowiedzialną za całość połączeń na scenie (chodzi o źródła sygnałów, a nie o aparaturę). Nie ma tu niestety miejsca dla ludzi o małym lub żadnym doświadczeniu. Wszystkie sygnały po każdej zmianie wykonawcy powinny przychodzić bezbłędnie do dedykowanych im kanałów na obydwu konsoletach. Zazwyczaj nie ma czasu na poszukiwania „zaginionych” sygnałów i naprawianie błędów będących konsekwencją mylnych połączeń. Tylko kompetentna i doświadczona osoba na tym stanowisku zaoszczędzi wielu uciążliwych kłopotów.

 

REALIZATOR DŹWIĘKU – ODSŁUCHY


Monitorowiec współpracuje z osobami odpowiedzialnymi za opinanie sceny, jeśli zachodzi taka konieczność. Generalnie jest on odpowiedzialny za rozmieszczenie monitorów na scenie, zgodnie z otrzymanym planem sceny, przedstawiającym potrzeby każdego wykonawcy. Poza tym asystuje też innym realizatorom, którzy przybyli z wykonawcami, pomagając w obsłudze konsolety, w podłączeniu urządzeń peryferyjnych oraz sprawdzeniu czy wszystkie potrzebne tory pracują i znajdują się we właściwych miejscach na scenie. Jego zadaniem jest też realizowanie odsłuchów dla tych wykonawców, którzy nie mają własnego monitorowca.

 

REALIZATOR DŹWIĘKU – FRONT


Podobnie jak monitorowiec pomaga realizatorom przybyłym z wykonawcami w obsłudze konsolety, wykonaniu połączeń itd. Realizuje też koncerty wykonawców, z którymi nie przyjechał ich własny realizator.

FESTIWALOWY SCHEMAT KROSOWANIA


To najpotężniejszy sprzymierzeniec w walce z chaosem! Mówiąc najprościej, jest to pewien sposób identyfikowania kanałów konsolet, zgodnie z ustaloną wzorcową listą, z uwzględnieniem zmieniającej się w czasie koncertów kolejności źródeł sygnałów. Taki schemat obrazuje zmiany źródeł sygnałów dokonywane podczas zmian wykonawców i pozwala na opanowanie sytuacji, gdy konieczne jest przepięcie czegoś, wymiana wadliwego kabla itp.

UŻYWANE NAZEWNICTWO


Nazewnictwo przy przekazywaniu sobie informacji – w tej szczególnej kwestii – czyli identyfikowania połączeń powinno przebiegać w sposób szybki, prosty i zrozumiały. Może to być przykładowo sposób następujący:

„Stopa to STOPA 1”
„STOPA 2 jest pusty”
„Werbel 1 to WERBEL Z GÓRY”
„Werbel 2 to WERBEL Z DOŁU”
„HI HAT jest standard”
„Tom 1 to TOM 1”
„Tom 2 to TOM 2”
„Floor to TOM3”
„Timbalesy to TOM 4”
„BASS jest standard”
„Fender Tween to GTR 1”
itd.

Zawsze i wszystko powinno być robione w odniesieniu do ustalonej wcześniej ogólnej listy kolejności źródeł sygnału. Prościej jest opinać poszczególne źródła sygnałów na zasadzie 1:1, pozostawiając puste miejsca w odniesieniu do przygotowanej listy, gdyż sposób ten minimalizuje ryzyko popełnienia błędu.


Jeśli korzystasz z konsolety analogowej – choć aktualnie jest to raczej rzadkością – naklej taśmę na konsolecie i opisz kolejność zgodnie z ustaloną listą. Opis ten posłuży za stały punkt odniesienia przy identyfikacji kanałów podczas zmiany wykonawców na scenie. Poniżej naklej taśmę, aby opisać na niej źródła sygnałów dotyczących danego wykonawcy.

CENNA UWAGA – OPISUJ ZAWSZE I WSZYSTKO


Są to proste i z pozoru śmieszne czynności, ale w rzeczywistości jest to twój drugi atut, by nie utonąć w plątaninie kabli prowadzących często donikąd! Zanim więc opuścisz swój magazyn, możesz okleić część kabli mikrofonowych taśmą do opisu na ich obydwu końcach. Możesz to zrobić też już na miejscu, podczas przygotowania sceny. Na taśmie opisz jaki sygnał prowadzi dany kabel i do jakiego kanału splitera jest on wpięty, przykładowo „40-Wok.1”. Zawsze opisuj kable, a nie mikrofony, gdyż te mogą być wymieniane w czasie trwania koncertu. Identycznie oznacz też wszystkie kable zbiorcze (tzw. „podpytki”). Opisz jakiej grupy instrumentów, której części sceny i do których kanałów w głównym spliterze należą. Kiedy wszystko masz tak przygotowane, nie straszna będzie konieczność nagłego przekrosowania czegokolwiek lub lokalizacja powstałej usterki.

Ta sama zasada dotyczy także kabli monitorowych. Podczas festiwalu monitory często „wędrują” po scenie, co wymusza ich odłączanie, przedłużanie kabli itp. Kable głośnikowe do monitorów również oklej na obu końcach, opisując przykładowo „Mix-3”. Zawsze łatwiej jest wtedy powrócić do sytuacji wyjściowej, gdy nie potrzebujesz już korzystać z przedłużonych kabli.

„PODPYTKI” I WIĄZKI


To przede wszystkim oszczędność czasu i estetyczny wygląd sceny. Przeznacz „podpytkę” o 8 torach na front sceny. Niech jej koniec z gniazdami wejściowymi znajdzie się w okolicy głównego wokalu. Obok ułóż 6 kabli mikrofonowych – każdy opisany zgodnie z przeznaczeniem według zasady omówionej wcześniej. Pozostałe jeszcze dwa wolne tory, mogą posłużyć jako rezerwa na wypadek gdyby w ostatniej chwili zaszło coś, czego nie było w planie.

Dla gitary basowej przygotuj wcześniej 2 kable mikrofonowe o odpowiedniej długości i połącz je razem taśmą, opisując jako „Bass Mik.” oraz „Bass D.I.”

W przypadku instrumentów klawiszowych uproszczą pracę wiązki, odpowiednio wcześniej przygotowane w postaci multi-kabli lub po prostu wykonane poprzez zlepienie taśmą kilku kabli mikrofonowych. Podpowiem, że w tym celu lepiej jest użyć dobrej taśmy izolacyjnej niż taśmy typu Gaffa, ponieważ tę pierwszą znacznie łatwiej można później usunąć. Metoda działania jest tu dowolna. Mogą to być wiązki o 3 torach – idealna sprawa dla podłączenia Leslie (góra-góra- -dół) lub dwóch instrumentów klawiszowych – 1 x stereo i 1 x mono. Inny sposób to przygotowanie wiązek o 2 i 4 torach. Bez względu na sposób, jaki wybierzesz, przygotowane wcześniej wiązki spowodują, że praca przebiegać będzie sprawniej i szybciej.

PODEST Z PERKUSJĄ


Doskonale sprawdzi się tu „podpytka” o 16 przelotach, z których 1-14 przeznacz dla potrzeb perkusji. 15 i 16 posłużą do opięcia zestawu basowego (mikrofon + D.I.). Jeśli przygotowane pod bębny podesty są na kółkach (co właściwie jest już podczas festiwali normą), dobrze jest zastosować „podpytkę” zakończoną odpinanym stage box’em. Wystarczy wtedy użyć dwóch identycznych stage boków. Pozwala to na błyskawiczne odłączenie całego zestawu bębnów zanim podest opuści scenę i podłączenie drugiego, który ma być właśnie użyty. Sposób ten umożliwia też kompletne okablowanie następnego zestawu na zapleczu sceny. Do opięcia bębnów wygodnie jest użyć kabli nie dłuższych niż 3 m. Zabezpiecza to przed niepożądanym efektem „spaghetti” i pozwala na zachowanie estetyki.


Podczas większych festiwali ta sama metoda pracy stosowana jest również przy zmianie instrumentów klawiszowych i zestawów gitarowych.

ZESTAWY GITAROWE – PRAWA STRONA SCENY


Ponownie znajdzie tu zastosowanie „podpytka”, ale tym razem o 6 torach. Posłuży ona do podpięcia zestawów gitarowych, a jeśli zajdzie potrzeba też i innych instrumentów, które znajdą się w tej części sceny. Oczywiście o opisywaniu nie muszę już chyba przypominać, więc... opisz zarówno „podpytkę”, jak też i poszczególne kable.

ZESTAWY GITAROWE – LEWA STRONA SCENY


Postępuj identycznie, jak w przypadku opisanym wcześniej, pamiętając o oznaczeniu wszystkiego.

BĄDŹ CZUJNY, BO PROBLEMY CZAJĄ SIĘ WSZĘDZIE


Osoba odpowiedzialna za okablowanie sceny nie ma właściwie nic do roboty w czasie koncertu kolejnych wykonawców. Od chwili, gdy zakończy się sprawdzenie zgodności kanałów (line check), aż do momentu instalowania następnego wykonawcy osoba ta jest praktycznie „bezrobotna”. Tak jest jednak tylko wówczas, jeśli wszystko przebiega sprawnie. Jednak przez cały czas osoba odpowiedzialna za okablowanie sceny jest również odpowiedzialna za rozwiązywanie ewentualnych problemów, które mogą się nagle pojawić. Jeśli okazuje się podczas line check’u, że z jakiegoś powodu do jednego z kanałów nie dociera sygnał, a sytuacja ta dotyczy obydwu konsolet, to potrzebne jest natychmiastowe działanie.

Najprostszym rozwiązaniem jest wpięcie się z sygnałem bezpośrednio do głównego splitera. Odłącz natychmiast mikrofon i kabel z „podpytki” i wepnij go bezpośrednio do splitera w wejście dedykowane dla tego właśnie źródła sygnału. Musisz zrobić to sprawnie, by nie wstrzymywać toku line check’u. Jeżeli po wykonaniu tej czynności okaże się, że na obydwu konsoletach pojawił się sygnał, to umieść mikrofon ponownie na jego miejscu przeznaczenia, przedłużając kabel bezpośrednio do splitera. Zrób to, gdybyś nawet musiał prowadzić kabel wokół sceny na odległość 30 m. Najważniejszym zadaniem w tym momencie jest doprowadzenie do pojawienia się wszystkich sygnałów we właściwych miejscach na obu konsoletach. Nie staraj się niczego naprawiać na scenie! Naprawą uszkodzonych torów i kabli zajmiesz się po powrocie do magazynu. Rzadko zdarza się, że powodem braku sygnału jest uszkodzony kanał splitera. Znacznie częściej jest to jeden ze styków wielozłącza, który trzeba ponownie osadzić. Objawia się to „połówką” sygnału lub jego całkowitym brakiem na jednej z konsolet.

Dlatego w dniu koncertu, najwcześniej jak tylko to możliwe, dobrze jest sprawdzić działanie wszystkich kanałów splitera, używając w tym celu mikrofonu pojemnościowego. Ta czynność załatwia dwie sprawy – daje pewność, że sygnały wejściowe są prawidłowo podzielone między obie konsolety, oraz gwarantuje, że na każdy z kanałów możemy w razie potrzeby podać zasilanie „phantom”.

 

DODATKOWE KABLE I AKCESORIA


Przygotuj po kilka kabli mikrofonowych po lewej i prawej stronie sceny. Ułatwi ci to zadanie, gdy będziesz musiał podłączyć mikrofony wokalowe gdzieś w głębi sceny. Jeśli nawet użyłeś długich kabli do mikrofonów wokalowych, to w pewnych sytuacjach mogą się one okazać zbyt krótkie. To samo dotyczy kabli głośnikowych do monitorów. Jeśli używasz złączy typu XLR lub EP-4, to wystarczy przygotować dodatkowe kable. Jeśli stosujesz złącza typu Speakon, to musisz zabezpieczyć także specjalne mufki pozwalające spinać te kable.

SPRAWDZENIE WEJŚĆ LINIOWYCH


Sprawdzenie torów z mikrofonami nie stanowi problemu. Dokonuje się tego poprzez delikatne pukanie palcem, drapanie w jego siatkę lub po prostu przez mówienie do mikrofonu. Ta metoda jednak nie działa w przypadku linii D.I. Możesz oczywiście odłączyć D.I. i wpiąć w jego miejsce mikrofon pojemnościowy, ale wtedy sprawdzasz jedynie część toru – bez D.I. boksa. Sprawdzenia całego toru, łącznie z D.I., możesz dokonać prostą metodę, używając taniego mikrofonu o wysokiej impedancji, wyposażonego w kabel zakończony wtykiem „jack”.

Inne przydatne przedmioty.
– Zapasowe uchwyty do mikrofonów
– Odpowiednia liczba baterii do używanych urządzeń (systemy bezprzewodowe)
– Taśmy do opisu
– Zapas taśmy technicznej typu „Gaffa”
– biała i czarna
– Taśma ostrzegawcza (fluorescencyjna)
– Zapas dobrej jakości wodoodpornych markerów o różnej grubości
– Kartki papieru oraz kilka podkładek z klipsem do przypinania kartek
– Dyżurna latarka – pomimo że każdy ma własną, nie zaszkodzi, by pomyśleć o jednej rezerwowej.

W przypadku imprez plenerowych warto zatroszczyć się też o odpowiednią ilość:
– Różnej wielkości plandek
– Zapas pasków do spinania wiązek przewodów
– tu pomogą w zabezpieczeniu plandeki przed jej zwianiem przez wiatr
– Pasy mocujące z klamrą
– Rolki zwykłej folii do żywności – posłuży do zabezpieczenia złączy prądowych przed zalaniem
– Miernik uniwersalny.

NADSZEDŁ DZIEŃ KONCERTU...


Impreza odbywa się w plenerze. Uruchomiłeś aparaturę dzień wcześniej (jeśli była taka możliwość, a niestety nie jest to jeszcze regułą w naszym kraju), sprawdzając wszystko tak, jak to wcześniej opisałem. Niestety zdarzyło się tak, że w nocy padał deszcz i jest bardzo wilgotno. W takiej sytuacji nie zaszkodzi, aby w dniu koncertu pewne czynności powtórzyć:

– Sprawdź ponownie przy użyciu mikrofonu pojemnościowego wszystkie kanały splitera lub spliterów pod kątem czystości sygnału i możliwości podania zasilania „phantom”
– Wykonaj tę czynność wspólnie z realizatorami
– Poinformuj realizatorów, że jesteś gotowy do sprawdzenia przelotów
– Poinformuj realizatorów, że ta czynność jest tylko testem splitera, a nie przygotowanie do próby pierwszego wykonawcy
– Powiedz realizatorom, że będziesz potrzebował zasilanie „phantom” na każdy używany kanał
– Poproś realizatorów, aby informowali cię, że możesz przejść do sprawdzenia kolejnego kanału
– Rozpocznij od kanału pierwszego. Powtarzaj: „kanał jeden, kanał jeden...” do chwili aż obydwaj realizatorzy dadzą ci znać, że są gotowi do zmiany
– Sprawdź kolejno każdy kanał w ten sam sposób.

Po zakończeniu zasilanie „phantom” powinno zostać wyłączone w kanałach, gdzie nie jest ono potrzebne. Sprawdzenie możliwości zasilenia dowolnego kanału jest bardzo ważne. Może bowiem zaistnieć niespodziewana sytuacja, gdy będziesz zmuszony użyć któregoś z torów wokalowych jako linię D.I. do gitary akustycznej. Musisz więc mieć pewność, że w każdej chwili będzie to możliwe.

PUK, PUK – PRZEPROWADZAMY „TAP CHECK”


To sposób szybkiego sprawdzenia czy wszystkie mikrofony, które właśnie potrzebujesz użyć, są włączone. Celem tej czynności jest jedynie szybkie potwierdzenie stanu – działa lub nie. Właściwy line check polega na słuchaniu każdego źródła sygnału poprzez kanały konsolet, ustaleniu poziomów wejściowych, wstępnej korekcji oraz „z grubsza” poziomu miksu. Wiele festiwali przebiega według rozkładu czasowego nie dającego nawet szansy na pomyślenie o przyzwoitym line check’u, więc opukanie mikrofonów jest jedynym sposobem na sprawdzenie ich działania. Wszystko inne odbywa się „on the fly” lub, mówiąc po polsku, „z marszu”. Pamiętaj, że każda minuta zmarnowana przez ekipę nagłośnieniową na zainstalowanie wykonawcy na scenie to jednocześnie minuta zabrana temu wykonawcy z przydzielonego mu czasu. Twoim głównym celem jest spowodowanie, by wszystkie sygnały pojawiły się we właściwych miejscach na obydwu konsoletach w jak najkrótszym czasie.

 

„ROBIMY” ODSŁUCHY


Realizator (festiwalowy) korzysta z planu sceny dotyczącego danego wykonawcy, aby upewnić się czy wszystkie odsłuchy znajdują się we właściwych miejscach. Jeśli wykonawca posiada własnego realizatora, to zwykle realizator ten pomaga w zainstalowaniu swojego wykonawcy na scenie. Sprawdź jeszcze czy na przykład „Mix-1” oraz inne miksy, które mają być użyte dla danego wykonawcy, znajdują się tam, gdzie potrzebuje ich realizator wykonawcy. Jeśli wszystko się zgadza, to kontrolę nad gałkami przejmuje realizator wykonawcy. Pamiętaj, że realizatorzy festiwalowi, których zatrudniasz do obsługi imprezy, są zobowiązani do udostępnienia realizatorom poszczególnych wykonawców wszystkich urządzeń oraz do pomocy w zakresie obsługi tych urządzeń – jeżeli zachodzi taka potrzeba!

Sprawą sporną bywa często chęć ingerowania tych drugich w ustawienia wartości parametrów, których zmiana może skutkować uszkodzeniem elementów składowych aparatury. Najczęściej kością niezgody są limitery oraz punkty podziału.

Kiedy zaczyna brakować argumentów merytorycznych, zwykle oburzony realizator sięga do stwierdzenia „nie na takim sprzęcie grałem”. Ja zwykle odpowiadałem w podobnej sytuacji przewrotnie – „skoro mówisz, że nie grałeś na takim, to zakładam, że go nie znasz...”.

Marek Witkowski