Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE LISTOPADOWE WYDANIE Live Sound PRZESYŁKA GRATIS

Tutoriale

Wokal w miksie. Korekcja i poziomowanie wokalu głównego

Wokal w miksie. Korekcja i poziomowanie wokalu głównego

Dodano: piątek, 9 maja 2014

Wokal to przeważnie główny składnik miksu – jeśli nie mamy oczywiście do czynienia tylko z samym składem instrumentalnym – do którego przykłada się (a przynajmniej powinno się przykładać) dużą uwagę.

 

Cóż bowiem z tego, że instrumenty będą brzmiały selektywnie, czysto i w ogóle świetnie, jeśli nie będzie można zrozumieć, co śpiewa frontman, albo wręcz w ogóle nie będzie go słychać? Umiejętność właściwego ustawienia i zmiksowania wokalu jest więc nie do przecenienia, i tych, którzy chcieliby się dowiedzieć coś więcej na ten temat, albo poszerzyć czy też odświeżyć swoją wiedzę, zapraszam do lektury tego artykułu.

GŁOS LUDZKI


Na początek małe przypomnienie – bowiem nie tak dawno pisałem na ten temat przy okazji artykułu o zrozumiałości mowy/wokalu – podstawowych „własności” ludzkiego głosu.

Nasz narząd mowy (który służy też i do śpiewania) charakteryzuje się bardzo szerokim widmem, porównywalnym do pasma np. fortepianu (średnio od 75 Hz do 8 kHz, wliczając w to wyższe harmoniczne, odpowiedzialne przecież za takie, a nie inne brzmienie głosu danego człowieka). Również pod względem dynamiki nie mamy się czego wstydzić – zakres naszych możliwości wynosi około 80 dB (od 40 do nawet 120 dB). Jeśli przyjrzymy się konkretnym przypadkom, a w zasadzie skalom głosu ludzkiego, to zakresy, w których mieszczą się podstawowe częstotliwości dla poszczególnych głów wynoszą:
– bas – 80-320 Hz
– baryton – 90-350 Hz
– tenor – 135-520 Hz
– alt – 174-700 Hz
– mezzosopran – 220-880 Hz
– sopran – 260-1.040 Hz

Innym atrybutem jest tembr głosu lub, inaczej, barwa tonalna. Tym zresztą charakteryzują się nie tylko głosy ludzkie, ale w zasadzie wszystkie dźwięki. Tembr pozwala odróżnić gitarę od banjo, skrzypce od altówki czy flet od oboju. Dzięki tej cesze naszego głosu możemy też rozpoznać, czy dzwoni żona, czy…siostra albo (nie daj Boże) teściowa – nawet pomimo tego, że telefon dość znacząco ogranicza pasmo przenoszonych częstotliwości.

ZBIERANIE WOKALU


albo, mówiąc bardziej profesjonalnie, mikrofonowanie wokalu. Wybór mikrofonu do wokalu to może nie połowa, ale na pewno spora część sukcesu – oczywiście jeśli mamy taki luksus, że możemy powybrzydzać. Jeśli nie, wiadomo, gramy na tym, co jest, ale tak w jednym, jak i drugim przypadku dobrze jest znać charakterystykę wykorzystywanego mikrofonu albo przynajmniej jego mocne i słabe strony (nie ma sensu np. uparcie podbijać 100 Hz, skoro charakterystyka mikrofonu zaczyna dość stromo opadać poniżej 200 Hz). Swego czasu portalnaglosnieniowy.pl wykonał kawał dobrej roboty, zbierając „cuzamen do kupy” sporo mikrofonów – zarówno wokalowych, jak i instrumentalnych, tych najpopularniejszych i tych mniej znanych – prezentując charakterystykę każdego z nich. Mało tego, charakterystyki tych mikrofonów zostały zmierzone w profesjonalnym laboratorium, dysponującym komorą bezechową, i również zaprezentowane. Dzięki temu można przy okazji zweryfikować, czy producent „nie ściemnia”, publikując swoje charakterystyki, no a oczywiście najważniejsze, że mamy szybki dostęp do tych charakterystyki, bez konieczności przeszukiwania stron producentów i „dokopywania” się do specyfikacji z charakterystykami przetworników. Polecam zaglądnąć na stronę portalu.


Nie ma jednej prostej recepty na to, jaki mikrofon jest najlepszy do wokalu, bo jest wiele czynników na to wpływających – kto będzie śpiewał, w jakim miejscu, w jak głośnym otoczeniu, czy używane są monitory wedge, czy wokalista/zespół używa osobistych systemów dousznych itd. Mikrofony pojemnościowe są często chętnie używane – nie tylko z uwagi na generalnie szersze i bardziej wyrównane pasmo niż dynamiczni kuzyni, ale dzięki lepszemu przenoszeniu transjentnów (co może nie być istotne w przypadku death metalowej kapeli, ale już przy muzyce popowej lub gospel daje słyszalne efekty). Z drugiej strony na bardzo głośnych scenach mikrofon pojemnościowy może zbierać zbyt dużo „śmieci” i sprawiać trudności w odpowiednio głośnym wyciągnięciu go w monitorach – w tym przypadku „wypróbowane w bojach” przetworniki dynamiczne sprawdzą się lepiej. Generalnie najlepiej jest stosować mikrofony kierunkowe – te z charakterystyką superkardioidalną czy nawet hiperkardioidalną – choć oczywiście tradycyjne kardioidy też dobrze radzą sobie na scenie (szczególnie obecnie, w dobie odsłuchów IEM). Czasem może nawet okazać się trafionym wybór przetwornika o charakterystyce wszechkierunkowej, jednak nie są to częste przypadki (jeśli chodzi o wokal) i wymagają od realizatorów baczniejszej uwagi.


Im lepiej dobierzemy mikrofon – biorąc pod uwagę jego kierunkowość oraz charakterystykę przenoszenia, dopasowaną do brzmienia wokalu, który będzie nagłaśniał – tym mniej korekcji będziemy musieli używać, a to w prostej linii oznacza mniej pracy dla nas. Warto, prawda?

UŻYWANIE MIKROFONÓW


Ten podpunkt należałoby skierować raczej do osób, które mikrofonu będą używać, czyli wokalistów i wokalistek, ale niestety najczęściej na barki realizatora spada konieczność „nauczenia” śpiewających osób jak poprawnie korzystać z mikrofonu (zwłaszcza początkujące „gwiazdki”). W zasadzie nie ma się nad czym rozwodzić – mikrofon powinien znajdować się jak najbliżej ust i być skierowanym mniej więcej pod kątem ok. 30 stopni w stosunku do poziomu, oczywiście skierowany w dół. Ktoś może polemizować z tymi 30 stopniami, ale jeśli spojrzymy na wykresy kierunkowości człowieka, jako źródła dźwięku, które zamieściliśmy w artykule o zrozumiałości mowy w październikowym numerze LSI, to właśnie pod kątem 30 stopni występuje najmocniejszy poziom emisji.

KOMPRESJA


Kompresor zaliczamy do efektów, a te ustawia się generalnie po tym, jak ustawimy satysfakcjonującą nas korekcję brzmienia wokalu. Z uwagi jednak na to, że kompresor wpływa na głośność źródła, dobrze jest najpierw ustawić jego parametry i włączyć go, gdyż pozwoli nam to uzyskać wymagany średni poziom głośności.

„Walka” z kompresorem, szczególnie dla początkujących i niezbyt obeznanych z tym urządzeniem realizatorów, może być rzeczywiście bardzo nierówna. Stąd jeśli nie bardzo wiemy jak się za to zabrać, lepiej zostawić go w spokoju. Z drugiej strony kompresor pozwala wyrównać dynamikę wokalu, co – jak już wspomniałem – pozwoli nam podnieść średni poziom tegoż „instrumentu” w miksie, co może mieć niebagatelne znaczenie. Stąd warto spróbować swoich sił w mniej stresujących okolicznościach (np. na próbie), a jeśli nie wiemy od czego zacząć, można spróbować od następujących parametrów:
– Attack: 20-30 ms
– Release: 300-500 ms
– Ratio: 2:1-3:1 (jeśli mamy do czynienia z „agresywnym” wokalem, możemy ustawić nieco większy stosunek, 4:1 do nawet 6:1)
– kolano: Soft-knee
– Treshold: zacznij od ustawienia maksymalnej wartości, tzn. 0 dB, jeśli mamy do czynienia z mikserem cyfrowym ze skalą dBFS, stopniowo obniżając próg aż do momentu, gdy uzyskamy 3-6 dB redukcji sygnału (śledząc wskaźnik na kompresorze) przy mocniejszych wokalizach.

Po tych wszystkich zabiegach, o czym czasami realizatorzy zapominają (lub nie wiedzą), musimy sięgnąć do gałki „gain”, „output level” lub „compensation”, która nie bez powodu nazwana jest w ten sposób. Pozwala bowiem skompensować redukcję poziomu sygnału, jaką „wykonuje” kompresor. Pamiętajmy bowiem, że głównym jego zadaniem jest zmniejszenie dynamiki sygnału, a w efekcie podniesienie średniego poziomu sygnału. Jeśli jednak nie skompensujemy zmniejszenia poziomu szczytów sygnałów, uzyskamy tylko połowiczny efekt – zmniejszy nam się dynamika sygnału, a poziom średni pozostanie wciąż ten sam. Tak więc cała nasza „walka” z kompresorem pójdzie w sumie na marne.

 

KOREKCJA


Korekcja wokalu ma na celu, po pierwsze, zrobić porządek, tzn. pozbyć się tego, co niepotrzebne, a po drugie poprawić zrozumiałość czy też czytelność wokalu. W pierwszym kroku przede wszystkim powinniśmy zaaplikować filtr górnoprzepustowy. Dzięki temu z kanału wokalowego wyrzucimy wszystko, co kotłuje się w dole pasma, a nie jest wokalem (zbierane przez mikrofon niskie dźwięki – stopy, basu, gitar oraz przenoszone przez statyw i obudowę mikrofonu wszelkie niepożądane zakłócenia), a także pomoże uzyskać klarowniejsze, niezamulone brzmienie samego wokalu (o tym za chwilę). Jeśli mikser dysponuje przestrajanym filtrem górnoprzepustowym, możemy śmiało zacząć od ustawienia wartości 120, a nawet 150 Hz, bo, jak się możecie sami przekonać (spróbujcie!), nawet podcięcie 200 Hz – szczególnie w wokalach żeńskich – nie wyrządzi mu większej „szkody”, a istotnie może poprawić brzmienie wokalu w ogólnym miksie. Pozwoli też zostawić miejsce dla dźwięków, które faktycznie brzmią nisko i potrzebują miejsca w tym paśmie, przede wszystkim stopy i basu. Z tego powodu warto załączyć filtr górnoprzepustowy i nastroić go możliwie najwyżej w innych kanałach, czyli tam, gdzie nie ma niskobrzmiących źródeł dźwięku. Wróćmy jednak do equalizacji wokalu.


Po „wyczyszczeniu” dolnego zakresu kolej na pozbycie się drażniących, kłujących w uszy częstotliwości, które najczęściej będą ulokowane w zakresie 2,5-4 kHz. Te zabiegi można wykonać mając „czysty” wokal, tzn. gdy wokalista mówi/śpiewa do mikrofonu sam, natomiast kolejny krok to wsłuchanie się w brzmienie wokalu na tle pozostałych członków zespołu – instrumentów i wokali – jak układa się w miksie. Często może okazać się pomocne lekkie podcięcie niskiego środka, tj. pasma poniżej 500 Hz. Ale – uwaga – to nie jest żadna reguła, wyznacznikiem mają tu być nasze uszy (a konkretnie słuch), a to tylko mała wskazówka, gdzie szukać ewentualnych problemów.

Generalnie całe pasmo akustyczne możemy podzielić na kilka zakresów, które wpływają na brzmienie wokalu, odpowiadając za:
– 100-300 Hz: przejrzystość (dobrze jest nieco podciąć ten zakres)
– 100-400 Hz: „mięsistość”
– 100-600 Hz: zasadniczą treść, ciepło
– 100-700 Hz: zamulenie (podciąć)
– 400-1.100 Hz: nosowość
– 900-4.000 Hz: zrozumiałość
– 1-8 kHz: prezencję
– 2-6 kHz: sybilanty
– 2-9 kHz: przejrzystość (w przeciwieństwie do zakresu 100-300 Hz dobrze jest nieco podbić)
– 5-15 kHz: „blask”
– 10-20 kHz: „powietrze”, „oddech”

Jak widać, większość tych określeń jest mało konkretna, a niektórym może nawet nic nie mówić (jak blask czy powietrze), ale spróbujcie pokręcić korektorem w tych zakresach, a powinno być jaśniej. Generalnie jeśli chcemy, aby nasz wokal nie był zamulony brzmieniowo, dobrze jest podciąć pasmo poniżej 500 Hz, o czym wspominałem nieco wyżej (w męskich wokalach pasmo „mułu” najczęściej mieści się między 300-350 Hz). Z kolei pozbycie się nosowego brzmienia, które wynika z naturalnej kombinacji rezonowania komór nosowych i czaszki, będzie wymagało ingerencji w paśmie poniżej 1 kHz i powyżej 400-500 Hz. Konkretny zakres pasma odpowiadającego za nosowe brzmienie będzie różny dla różnych ludzi – trzeba zdać się na własne ucho, nie ma jednak sensu szukać go powyżej 1 kHz. Z kolei jeśli chcemy poprawić zrozumiałość, warto podbić nieco pasmo powyżej 1 kHz, ale nie wyżej niż 4 kHz. Podbicie pasma w okolicy 5 kHz poprawi przejrzystość, a podkręcenie zakresu 8-12 kHz doda brzmieniu owego „oddechu” czy też „powietrza”.


Jeśli jesteśmy przy equalizacji – pytanie: podbijać, czy podcinać? Jak widać z powyższego, w pierwszej kolejności należy zabawić się w „chirurga” i powycinać wszystko to, co niepotrzebne (dół), uciążliwe (szorstkie, kłujące brzmienia), irytujące (brzmienie nosowe) i psujące brzmienie w miksie (zamulenie). W następnej dopiero kolejności można pomyśleć – jeśli oczywiście zostanie nam jeszcze jakiś wolny filtr – czy nie podbić jakiegoś zakresu w celu uzyskania lepszej zrozumiałości czy klarowności brzmienia, albo po prostu małego „upiększenia”. Generalnie dobrze jest przyjąć zasadę, żeby wycinać wąsko, ale – jeśli zajdzie potrzeba – głęboko (bo przecież zależy nam na pozbyciu się tego, co uważamy za niepotrzebne, a nie na zmianie brzmienia wokalu), zaś podbijać szerzej, ale niezbyt mocno (na pewno nie 10-12 dB). Wybranie szerszego filtru podbijającego pozwoli utrzymać równowagę tonalną (jednocześnie uzyskując uwypuklenie interesującego nas zakresu), bez zauważalnego wybicia się jakiegoś wąskiego zakresu częstotliwości. Oczywiście wszystko to, co napisałem ma sens, jeśli pracujemy na mikserze, który dysponuje korekcją pełnoparametryczną, gdzie mamy możliwość regulacji nie tylko częstotliwości i podbicia/tłumienia filtru, ale również jego szerokości (dobroci). Jeśli nie, „walczymy” na tym, co mamy, próbując zrobić to jak najlepiej.

POZIOMOWANIE


Nie mniej ważnym od korekcji jest właściwe ustawienie poziomu wokalu, szczególnie w odniesieniu do pozostałych źródeł dźwięku w miksie. Wokal główny powinien być – jak sama nazwa wskazuje – głównym, dominującym składnikiem miksu. Jeśli jest on za cicho, słuchacze po prostu nie będą w stanie zrozumieć, co wokalista czy wokalistka śpiewa, a przecież najczęściej to jest najważniejsze w piosence. Ale uwaga, „przegięcie” w drugą stronę wcale nie jest dobrym wyjściem z sytuacji. Mam na myśli, niestety bardzo często spotykane na koncertach, drastyczne wręcz uwypuklenie wokalu poprzez jego zbyt mocne „podkręcenie” (w sensie poziomu) w stosunku do instrumentów i chórków. Owszem, wokal będzie się „pięknie” przebijał i będzie można bez większego problemu zrozumieć, co jest śpiewane (zakładając, że słuchacz dość biegle posługuje się tym samym językiem, w którym śpiewa artysta), ale czy o to chodzi w muzyce, żeby wokal „zabijał” wszystko? Nadmierne wyeksponowanie wokalu zabiera całą energię, przez co jedyne, co może być jeszcze jako tako słyszalne w miksie, to stopa z basem, ewentualnie blachy lub werbel.


Żeby uniknąć obu niepożądanych sytuacji (wokal „przykryty” przez instrumenty albo instrumenty zbytnio schowane za wokalem), należy zrobić miejsce dla wokalu w paśmie częstotliwości. Dzięki temu nie będzie on musiał konkurować z innymi źródłami dźwięku, których główna energia skupiona jest – tak jak w wokalu – w środku pasma, i vice versa. Oczywiście nie chodzi o to, aby wyciąć z pozostałych źródeł dźwięku całe pasmo zajmowane przez wokal, bowiem wiemy już, iż razem z harmonicznymi może on się rozciągać od 100 Hz aż do nawet 10 kHz. Miejsce na wokal trzeba zrobić w tym paśmie, w którym zawarta jest największa jego energia (patrz strona 2 artykułu, gdzie wyszczególnione są zakresy dla poszczególnych głosów). Zaś „dopieszczenie” brzmienia poprzez dodanie wyrazistości czy „oddechu” – o czym pisałem wcześniej – uzyskamy już poprzez lekkie podbicie pasm za to odpowiadających. Dzięki takim zabiegom, tzn. przygotowaniu sobie wcześniej miejsca w miksie dla wokalu, możemy osiągnąć taki miks, w którym wokal będzie dobrze słyszalny (i zrozumiały), nie powodując „zagłuszania” instrumentów. I do takiej sytuacji powinniśmy właśnie dążyć w swoich miksach (czego oczywiście Wam życzę).

Piotr Sadłoń