Ulubiony kiosk TU PRZEJRZYSZ BIEŻĄCE WYDANIE Live Sound ULUBIONYKIOSK.PL - PRZESYŁKA GRATIS

Testy

pokaż: marki
Crown CTs 2000 + USP4CN - Instalacyjny wzmacniacz dwukanałowy z programowanym modułem procesorowym

Crown CTs 2000 + USP4CN - Instalacyjny wzmacniacz dwukanałowy z programowanym modułem procesorowym

Rodzaj sprzętu: Sprzęt instalacyjny, marka:

Czy jest ktoś, pracujący lub chociaż interesujący się branżą dźwiękową (w szczególności nagłośnieniową), komu obca byłaby nazwa Crown?

 

Mam nadzieję, że nie, gdyż marka ta – podobnie jak inne, np. Soundcraft, JBL, AKG czy Lexicon – jest jedną z pierwszych, jakie przychodzą na myśl człowiekowi „z branży”, który w środku nocy zostanie wyrwany z głębokiego snu i poproszony o szybkie wymienienie kilku firm produkujących nagłośnienie.

Oczywiście nie tylko te – tak na szybko można by jeszcze wymienić firmy Yamaha, Midas, L’Acoustics, Meyer, Shure czy Sennheiser – co nie zmienia faktu, że Crown, podobnie jak wszystkie pozostałe marki skupione w grupie Harman, należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych na rynku.

Ale po co ten „filozoficzny” wstęp? Ano dlatego, że bohaterem niniejszego artykułu jest jeden z produktów spod szyldu Crowna, a że firma ta w zasadzie zajmuje się wyłącznie wytwarzaniem wzmacniaczy (instalacyjne mikrofony powierzchniowe to tylko drobny epizod na tle produkcji końcówek mocy), więc zajmiemy się przez najbliższe kilka stron właśnie wzmacniaczem. Nie będzie to jednak sprzęt wykorzystywany w największych, średnich czy choćby małych systemach koncertowych, bowiem jest to urządzenie dedykowane głównie do zastosowań instalacyjnych.

Nasz bohater jest członkiem dość licznej rodziny, a konkretnie

SERII CTS


która powstała na bazie serii Com-Tech. Seria Com-Tech była pierwszą, która oferowała możliwość niezależnej konfiguracji kanałów (wyjść) do pracy z obciążeniem nisko- i/lub wysokoimpedancyjnym. Seria CTs kontynuuje te chlubne tradycje serii CT, a nawet idzie krok naprzód, gdyż zastosowanie zasilaczy impulsowych oraz topologii Class-I (w „większych” jednostkach) pozwoliła na zwiększenie oferowanej przez członków serii mocy, przy stosunkowo niewielkiej ich masie i wysokości 2U (wyjątkiem jest ośmiokanałowy CTs 8200 wielkości 3U, no, ale co 8 kanałów, to nie 2).

Rodzina CTs składa się z czterech końcówek dwukanałowych – CTs 600, 1200, 2000 i 3000 – oraz dwóch wielokanałowych – czterokanałowej CTs 4200 i wspomnianej „ośmiokanłówki” CTs 8200. Nam do testu przypadła w udziale średnia dwukanałowa „dwutysiączka”, ale – żeby nie było zbyt monotonnie – z nowym modułem procesorowym PIP (Programmable Input Procesor) USP4CN. Tak po prawdzie sama końcówka bez JAKIEGOKOLWIEK modułu PIP, niekoniecznie tak rozbudowanego, nie ma racji bytu, bo… nie byłoby jak wprowadzić do niej sygnału. Ale o tym za moment. Zacznijmy, tradycyjnie, czyli

 

INFORMACJE:


Moc: 2 × 1.000 W/2,4,8 Ohm,70,   100 V
2 × 625 W/16 Ohm
2.000 W/4,8,16 Ohm, 100,140,200 V (mostek)
Klasa: I
Pasmo przenoszenia (1 W):
20 Hz-20 kHz, ±0,25 dB
Stosunek sygnał/szum (A-ważone): <105 dB
THD: < 0,35 % (pełna moc, 20 Hz-20 kHz)
Damping Factor: >3.000 (10-100 Hz)
Wymiary: 483 x 89 x 362 mm
Waga: 12,2 kg
Cena: info u dystrybutora

Dostarczył:
ESS Audio, ul. Graniczna 17
05-092 Łomianki-Dabrowa
tel. (22) 751-42-46
www.essaudio.pl

WGLĄD W WYGLĄD


Już na pierwszy rzut oka widać, że CTs nie jest bynajmniej urządzeniem przenośnym. Świadczy o tym brak jakichkolwiek uchwytów ułatwiających przenoszenie końcówki (trzeba trzymać za obudowę) oraz gumowych (lub innych) podstawek w płycie dolnej, chroniących ją przed zadrapaniami i innymi tego typu nieprzyjemnościami. Są natomiast „uszy” pozwalające na wkręcenie wzmacniacza do szafy rakowej, które są stałym elementem obudowy – nie da się ich pozbyć w łatwy i bezbolesny sposób. No, ale w sumie po co, skoro to sprzęt przeznaczony do pracy w instalacjach, a więc w 99,9% przypadków przykręcony do wspomnianej już szafy rakowej czy też teletechnicznej. Panel przedni, nieco wypukle zaokrąglony, podzielony jest na dwie części. Górną, zajmującą mniej więcej połowę powierzchni, stanowi metalowa siatka o dużych „oczkach”, przez którą powietrze chłodzące wnętrze urządzenia jest zasysane. Z uwagi na to, że jest to wzmacniacz przeznaczony do pracy w instalacjach, a więc raczej w pomieszczeniach zamkniętych, w których panować będą w miarę „sterylne” warunki, nie zastosowano żadnego filtru przeciwpyłowego – powietrze przechodzi bezpośrednio przez „oczka” i dostaje się do wnętrza obudowy.

Panel przedni CTs 2000 nie zawiera żadnych regulatorów – tylko wyłącznik
zasilania i zestaw kontrolek.


Dolna część panelu czołowego, w kolorze stalowym, zawiera wyłącznik sieciowy i spory zestaw kontrolek. Większość umieszczona jest w centralnej części panelu, zaś trzy sąsiadują z przyciskiem „Power”, a są to: niebieski LED sygnalizacji zasilania (Power), żółty informujący o pracy wzmacniacza w mostku (Bridge) oraz kolejny żółty, którego świecenie oznacza wymianę danych poprzez moduł PIP.

 

Natomiast kontrolki w środkowej części panelu informują nas o (idąc po kolei od dołu): gotowości do pracy (Ready, zielona) obecności sygnału na wejściu (Signal, zielona), poziomie sygnału wyjściowego (dwie zielone, -20 dB i -10 dB, oraz czerwona, sygnalizująca przesterowanie kanału), zadziałaniu zabezpieczenia termicznego (Thermal, czerwona) i wystąpieniu jakiegoś błędu powodującego wyłączenie końcówki (Fault, czerwona). Wymieniony zestaw LEDów jest oddzielny dla każdego z kanałów. Jest jeszcze duże, czytelne logo Crown, ale to akurat nie ma znaczenia funkcjonalnego.



I to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o to, co widać (bo pokręcić nie ma czym) z przodu.

Przejdźmy więc na tyły, tam bowiem są – co zrozumiałe – nie tylko konektory (świadomie nie użyłem słowa „gniazda”), pozwalające na wprowadzenie i wyprowadzenie sygnałów, ale również coś do pokręcenia i „poprztykania”. Aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać, że nie ma tego za wiele.

Gros tylnego panelu zajmują wyloty powietrza dwóch wentylatorów o regulowanej prędkości obrotów.



Patrząc więc od lewej strony znajdziemy tu standardowe 15-amperowe gniazdo do podłączenia kabla zasilającego, typu komputerowego, nad którym znajduje się mały przycisk tajemniczo opisany RESET. Ki czort? To nic innego, jak przycisk, za pomocą którego możemy zresetować automatyczny bezpiecznik, bowiem wzmacniacze z serii CTs zostały wyposażone w takie właśnie rozwiązanie zabezpieczenia prądowego zamiast tradycyjnego bezpiecznika topikowego. Chwała projektantom za to!

Skrajnie z boku, nad gniazdem zasilania, zainstalowany jest przełącznik, za pomocą
którego można zresetować automatyczny bezpiecznik, w sytuacji jego przeciążenia.



Co więcej? Z prawej strony mamy listwę złącz śrubowych, służących do podłączenia kabli głośnikowych. Są one osłonięte przykręcaną plastikową osłoną, bowiem przy mocach rzędu 1.000 W, a taką właśnie dysponuje CTs 2000 (na kanał), taki nieosłonięty konektor może naprawdę nieźle „kopnąć” – napięcie przy obciążeniu np. 2 omów może osiągnąć wartości rzędu 40-45 V. Z innych manipulatorów umieszczonych na stałe z tyłu „dwutysiączki” na centralnym miejscu zlokalizowano przełącznik trybu pracy (dual/ mono), po jego bokach dwa potencjometry poziomu sygnału wyjściowego (działające jako tłumiki sygnału) oraz, idąc jeszcze bardziej w bok, po jednym przełączniku filtra górnoprzeustowego na kanał. Przełącznik ten ma trzy pozycje – FLAT, 35 Hz i 70 Hz, których znaczenia chyba nie muszę objaśniać. Wewnątrz jest jeszcze przełącznik czułości, no i… tyle, jeśli chodzi o „goły” wzmacniacz.



Zaraz, zaraz, a gdzie są wejścia? Ano właśnie, jak wspomniałem wcześniej sam wzmacniacz jako taki nie dysponuje żadnymi gniazdami czy złączami wejściowymi. Są one w modułach PIP, a więc bez zainstalowanego choćby najprostszego z nich – PIP-Lite – wzmacniacz będzie bezużyteczny.

Zanim jednak powiemy nieco więcej o modułach PIP, ze szczególnym naciskiem położonym na otrzymany wraz z CTs 2000 modułem PIP o nazwie USP4CN, zrobimy mały

WGLĄD WGŁĄB


CTs 2000 pracuje w topologii Class I, która to klasa jest rozwinięciem przez inżynierów Crowna popularnej klasy D. A więc już wiemy, że wzmacniacz pracuje nie w technologii analogowej, ale impulsowej (modulacji szerokości impulsu – PWM). Wzmacniacz Class I jest jakby połączeniem dwóch wzmacniaczy klasy D w konfiguracji mostkowej, z tą różnicą, że obciążenie wciąż jest określane w odniesieniu do uziemienia.

W środku jest dość gęsto, w zasadzie nie widać „zmarnowanego” miejsca.

 

Duża liczba sporych kondensatorów potwierdza fakt, że wzmacniacz pracuje w technice impulsowej – zarówno jeśli chodzi o zasilacz (na zdjęciu wnętrza urządzenia – z lewej strony), jak i część „audio”. Wszystko wykonane jest schludnie, przemyślanie i funkcjonalnie. Wróćmy więc do naszych

PIP


znaczy się modułów procesorowych.

Obecnie producent oferuje kilka modułów, w tym jeden do współpracy w systemie BLU firmy BSS (o takiej właśnie nazwie PIP-BLU). Moduły te wyposażone są w 3-pinowe wejściowe złącza sygnałowe typu „barier strip”, a także gniazdo RJ45 służące do podłączenia komputera, za pomocą którego można konfigurować moduł. W zależności od rodzaju PIP-a mogą jeszcze występować inne gniazda albo kontrolki, i tak właśnie jest z modułem, któremu możemy przyjrzeć się bliżej

PIP-USP4CN


Moduł ten, oprócz dwóch złącz wejściowych, dysponuje również wyjściami sygnałów (w takiej samej formie, jak złącza wejściowe), wejściem sygnału cyfrowego AES, zaś zamiast zwykłego gniazda ethernetowego wyposażony został w gniazdo (również RJ45) pozwalające na przesłanie do wzmacniacza sygnału w formacie CobreNet, ale też i do podłączenia poprzez sieć Ethernet komputera niezbędnego do konfiguracji USP4CN. Całości dopełnia gniazdo AUX, dwie kontrolki – PRESET i DATA – oraz przycisk Reset/Preset. O ile złącza wejściowe i wyjściowe, a także gniazdo RJ45 nie wymagają chyba większego komentarza, o tyle o ostatnio wymienionych „gadżetach” słów kilka.

Wszystkie wejścia sygnałowe, w tym cyfrowe AES/EBU i CobraNet, znajdują się na
wymiennym module PIP, który odpowiada również za obróbkę sygnału.



Złącze AUX pozwala użytkownikowi na połączenie z modułem, zapewniając dodatkowe monitorowanie pracy i sterowanie. Kontrolka PRESET informuje o wybranym presecie (jeśli takowy jest używany) poprzez serię błysków, których liczba odpowiada numerowi aktywnego presetu. Z kolei kontrolka DATA, jak pewnie nietrudno się domyślić, błyska w momencie przesyłania danych z urządzenia sterującego pracą modułu. Pozostał nam jeszcze mikroprzycisk RESET/ PRESET, używany do zmiany presetów, przywracania ustawień fabrycznych lub przywracania wszystkich presetów do wersji fabrycznej.

Skoro już wiemy jak wygląda i co w kwestii złącz, kontrolek i manipulatorów oferuje CTs 2000 wraz z modułem PIP-USP4CN, przejdźmy do opisu

MOŻLIWOŚCI


tego tandemu. Sam bowiem wzmacniacz, abstrahując już od tego, że bez modułu PIP nie może przyjąć żadnych sygnałów, jest zwykłym… wzmacniaczem. Chociaż może nie tak zwykłym, bowiem to samo złącze wyjściowe może podawać sygnał na zestawy niskoimpedancyjne, jak i pracujące w linii wysokonapięciowej. I tak, jeśli chodzi o „zwykłe” głośniki (bez transformatorów), to przy pracy dwukanałowej (w trybie DUAL) na obciążeniu 2, 4 i 8 omów może wydzielić się maksymalna moc 1.000 watów na kanał, zaś przy obciążeniu 16 omów – 625 W na kanał. Jeśli wybierzemy tryb pracy mostkowej, to niezależnie od obciążenia (minimalne wynosi 4, a maksymalne 16 Ohm) moc maksymalna to 2.000 W. Z kolei podczas pracy z głośnikami wysokoomowymi maksymalna moc w trybie DUAL każdego z kanałów wynosi 1.000 W zarówno dla linii 70, jak i 100 V, natomiast w trybie BRIDGE jest to 2.000 W, dla linii 100, 140 i 200 V. Jak widać, łatwo zapamiętać – 1.000 W i 2.000 W – gdyż moc oddawana przez CTs 2000 jest w zasadzie niezależna od obciążenia, a tylko zależna od konfiguracji pracy (wyjątkiem jest owe 16 Ohm).

Ponadto wzmacniacz oferuje szereg zabezpieczeń dbających przede wszystkim o „zdrowie i życie” urządzenia, a także przyłączonych doń głośników i urządzeń głośnikowych. Są to: zabezpieczenie termiczne (TLC), które wyłącza urządzenie przy groźbie jego przegrzania (wcześniej ostrzega o tym stanie za pomocą dedykowanej dla każdego kanału kontrolki na panelu czołowym), zabezpieczenie przed zbyt wysokim i zbyt niskim napięciem – też wyłącza wzmacniacz, gdy napięcie zasilania spadnie o 25% i wzrośnie o 15% w stosunku do wartości znamionowej (jak dla nas – 230 V), zabezpieczenie przed pojawieniem się składowej stałej na wyjściu, przeciwzwarciowe oraz przed niewłaściwym obciążeniem, a także zabezpieczenie chroniące przed sygnałami o zbyt wysokiej częstotliwości (antywzbudzeniowe). Standardowy zestaw zabezpieczeń, które działają pewnie i skutecznie.

WRACAMY DO PIP


Znacznie bogatszy zestaw funkcji i możliwości oferuje moduł USP4CN. Ma on bowiem na pokładzie DSP OMNIDRIVEHD, firmowany przez BSS, oraz 24-bitowe przetworniki A/D i D/A Analog Devices SHARC, z częstotliwością próbkowania 192 kHz. Zestaw ten oferuje całą gamę funkcji dobrze znanych tym, którym procesory głośnikowe nie są obce: routing, kompresja, korekcja (16 filtrów parametrycznych na wejściu i 8 na wyjściu) i podział pasma (crossover) – z filtrami IIR i FIR, opóźnienie (delay), limitery wyjściowe, m.in. LevelMAX, a także wskaźniki poziomu sygnału – zarówno szczytowego, jak i RMS, monitorowanie napięcia zasilania i obciążenia oraz raportowanie różnego rodzaju błędów – to tylko część z nich. Moduł ma również wbudowane generatory sygnałów serwisowych: szumu białego i różowego oraz wybieranego z zakresu 20 Hz-20 kHz (z krokiem co 1 Hz) sygnału sinusoidalnego. Operator może też zdalnie regulować poziom wyjściowy sygnału, zmieniać jego polaryzację, wyciszać, a nawet wyłączać cały kanał. Wszystko to, i jeszcze inne funkcje, dostępne jest poprzez oprogramowanie System Architect Harmana, którego nie będę tutaj szczegółowo opisywał, bo jest to temat na zupełnie osobny artykuł, który też – miejmy nadzieję – ukaże się w jednym z najbliższych wydań LSI.

Sterowanie procesorem sygnałowym zainstalowanym w module USP4CN odbywa się za
pomocą oprogramowania HiQnet System Architect.

 

DO PRACY


Wzmacniacz jest gotowy do pracy po ok. 9 sekundach po włączeniu zasilania. Trochę dłużej trwa przywracanie połączenia między modułem a komputerem po jego utracie (np. w przypadku wyłączeniu zasilania). Przy czym po wznowieniu „współpracy” program pyta nas, czy chcemy aktualne ustawienia parametrów w komputerze przesłać do urządzenia, czy wprost przeciwnie – parametry, jakie moduł aktualnie ma wgrane, przesłać do komputera, tak aby ustawienie wirtualnych manipulatorów odzwierciedlało stan faktyczny. Jest to istotne w sytuacji, gdy po zerwaniu połączenia zmieniliśmy wartości jakichś parametrów w programie.

CTs 2000 wyposażony jest w dwa wentylatory o regulowanych obrotach. Niestety, nawet w stanie spoczynku, gdy nie podawany jest żaden sygnał, a nawet gdy kanały są zdalnie wyłączone, wentylatory obracają się ochoczo, emitując przy tym dość głośny hałas. Odpada więc umieszczanie ich w miejscu, gdzie musi być zachowany niski poziom tła – osobne, dobrze odizolowane akustycznie pomieszczenie będzie niezbędne. Zwłaszcza gdy chcemy w szafie lub raku umieścić kilka takich końcówek, co biorąc pod uwagę fakt, iż przy bardziej wytężonej pracy wzmacniacza wentylatory hałasują jeszcze bardziej, w sąsiedztwie takiej szafy może być naprawdę głośno. To w zasadzie jedyny minus tego urządzenia. Poza tym można się wyrażać o nim w samych superlatywach. Faktu, że regulatory poziomu sygnału zlokalizowane są na tylnym panelu absolutnie nie można uważać za wadę, gdyż nie jest to sprzęt touringowy, ale instalacyjny, w którym po pierwsze nie powinien grzebać ktoś niepowołany, zaś po drugie – nawet ów „powołany” nie będzie kręcił gałkami na tyle często, żeby ich mała dostępność uprzykrzała życie. Poza tym tego typu regulacji o wiele łatwiej i wygodniej jest dokonywać zdalnie, za pomocą programu System Architect, a więc w większości przypadków potencjometry najlepiej ustawić „na full”, a ewentualnych zmian poziomu dokonywać software’owo.

NA KONIEC


Crown CTs 2000 wraz z modułem USP4CN tworzy mocny tandem, oferujący zarówno sporo mocy, jak i szeroki wachlarz możliwości modyfikacji wzmacnianych sygnałów. Przy tym – pomimo tego, że to sprzęt instalacyjny i nie ma to aż tak wielkiego znaczenia – jest stosunkowo lekki i, co już może być bardziej istotne, w obudowie o „tradycyjnej” wysokości 2U. Dzięki temu w klasycznej szafie rakowej można ich upchnąć całkiem sporo, a oferowana moc pozwala na obsługę nawet dużych, rozbudowanych stacjonarnych systemów nagłośnieniowych. Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że wzmacniacz jest bardzo elastyczny, jeśli chodzi o podłączane do niego głośniki lub zestawy głośnikowe – można do niego podpiąć zarówno niskoomowe przetworniki, poczynając już od 2-omowych, jak i – bez konieczności stosowania dodatkowych (i przeważnie drogich) transformatorów – głośniki pracujące w liniach wysokonapięciowych.

Te i inne, wspomniane już wcześniej zalety sprawiają, że firmy specjalizujące się w projektowaniu systemów instalacyjnych powinny łaskawym okiem spojrzeć na CTs 2000 ze stosunkowo nowym modułem USP4CN, bowiem zestaw ten może oddać nieocenione usługi, a chociaż cena może nie należy do najniższych (choć i nie jest bynajmniej wygórowana), to na pewno kuszący może być fakt 3 letniej gwarancji, jaką producent daje na ten zestaw.


Piotr Sadłoń


Więcej informacji o opisywanym wzmacniaczu na stronie internetowej producenta: www.crownaudio.pl i polskiego dystrybutora: www.essaudio.pl.