Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE MAJOWE WYDANIE Live Sound PRZESYŁKA GRATIS >>

Testy

pokaż: marki
Mikser hybrydowy PreSonus StudioLive AR16 USB

Mikser hybrydowy PreSonus StudioLive AR16 USB

Rodzaj sprzętu: Nagłośnienie, marka:

Produkty PreSonusa ostatnio często goszczą na łamach naszego magazynu. A to z powodu tego, że firma coraz mocniej stara się zaistnieć na rynku sprzętu do zastosowań nie tylko stricte studyjnych, ale również takiego, który można wykorzystać do pracy przy nagłaśnianiu – zespołów, DJ-ów, eventów, klubów oraz mniejszych koncertów.

 

Uzupełnieniem systemu nagłośnieniowego, złożonego np. z opisywanych w poprzednim numerze zestawów głośnikowych serii AIR, może być bohater tego artykułu, hybrydowy mikser

STUDUDIOLIVE AR16 USB


Na początek wyjaśnijmy może, na czym polega „hybrydowość” tego produktu. Jeszcze całkiem niedawno (powiedzmy, jakieś 15-20 lat temu) gros konsolet mikserskich stanowiły urządzenia czysto analogowe. Ostatnimi czasy wszystko „stanęło na głowie” i zwykłe „analogi” praktycznie ciężko spotkać, niezależnie od tego, czy jest to duży koncert plenerowy, event firmowy, czy mały występ w klubie. Szczególnie w tym pierwszym przypadku stoły analogowe odeszły niemalże całkiem do lamusa. Niemalże, bowiem są jeszcze „ekstremiści”, którzy nie uznają cyfrowych konsolet (albo i uznają, ale jeśli mają taką możliwość, wybierają analogowego klasyka). Takie sytuacje jednak zdarzają się obecnie praktycznie tylko na bardzo dużych koncertach renomowanych wykonawców, którzy mogą sobie pozwolić na „wybrzydzanie”, życząc sobie dostarczenia analogowego „krążownika” z zajmującym kilka kejsów outboardem (zamiast o co najmniej połowę mniejszego „cyfraka”, bez żadnych „dodatków”). Z drugiej strony, pomimo tego, że cyfrowe miksery – zwłaszcza modne ostatnio konstrukcje rakowe, czyli „bezdotykowe” – osiągają obecnie ceny zbliżone do ich analogowych odpowiedników, jest jeszcze sporo zespołów, klubów i firm obsługujących eventy, które posługują się mniejszymi lub większymi (choć raczej mniejszymi) konsoletami analogowymi.

Zasadniczą przewagą mikserów cyfrowych nad analogowymi jest ich wyposażenie. Oprócz tego bowiem, iż mikserem o wielkości takiej, że w technologii analogowej nie da się upchnąć więcej niż 12-16 kanałów (w tym 3-4 stereo), możemy obsłużyć 24, 32 albo i więcej kanałów, dostajemy również co najmniej jeden procesor dynamiczny na każdym kanale (bardzo często dwa), 4-punktową korekcję pełnoparametryczną (a nie np. 3-punktową z półprametrycznym środkiem), minimum dwa procesory efektów (przeważnie więcej) i jeszcze parę innych „bajerów”, jak np. możliwość nagrywania i odtwarzania plików stereo, a nawet rejestracji (i odtwarzania) wielośladowej wszystkich kanałów. A co dopiero mówić o mikserach oferujących to wszystko, a mieszczących się w niewielkiej skrzyneczce, którą dosłownie można wziąć pod pachę (aczkolwiek w ich przypadku małym minusem jest to, że samym takim urządzeniem możemy sobie co najwyżej…porzucać, jeśli nie mamy do niego „sterownika” w postaci komputera, tabletu czy choćby smartfona).

I o ile część z tych „bajerów” w wielu przypadkach jest, owszem, przydatna, ale niekonieczna, o tyle niektóre bardzo ułatwiają pracę w wielu sytuacjach. Takim przykładem jest wspomniana możliwość odtwarzania czy też nagrywania plików stereo. A w sytuacji gdy mikser jest wielofunkcyjny, tzn. raz „robi” za stół live’owy, a raz używany jest w studiu, lub też łączy obie te funkcje, rejestrując wielośladowo występy na żywo, nie do przecenienia jest też możliwość bezpośredniej rejestracji wszystkich kanałów na osobnych trackach, np. na komputerze podłączonym jednym kabelkiem do miksera (bez żadnych interfejsów), na zewnętrznym recorderze albo nawet bezpośrednio na twardym dysku – bo i takie rozwiązania nie należą już do rzadkości.

PreSonus postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom tego typu klientów, tworząc hybrydowy mikser, w którym cała obróbka sygnału odbywa się tradycyjnie, na drodze analogowej, jednak nie pozbawiony jest on też części cyfrowej, odpowiedzialnej m.in. za możliwość skorzystania z dobrej jakości procesora efektów, rejestracji i odtwarzania plików stereo z karty SD, a także – i tu duża niespodzianka – dokonywania wielośladowych nagrań sygnałów z poszczególnych kanałów. Z tym ostatnim, powiem szczerze, jeszcze nie spotkałem się w mikserach analogowych, a już na pewno nie w kompaktowych (i budżetowych) rozwiązaniach.

Zacznijmy może od początku, tzn. przedstawmy ogólnie,

CO OFERUJE


nam nowy produkt PreSonusa. Później zaś przejdziemy do bardziej szczegółowego opisu.

AR16 USB to członek 3-osobowej rodzinki StudioLive AR, w skład której – oprócz niego – wchodzi 14-kanałowy StudioLive AR12 USB oraz 8-kanałowy StudioLive AR8 USB.

AR16 USB, pomimo swojej nazwy, jest tak naprawdę mikserem 18-kanałowym, przy czym 8 kanałów jest monofonicznych, a pozostałe to pary stereo – 4 z nich wyposażone są w „pełnoprawny” preamp, tak więc można do nich podłączyć mikrofony, używając ich wtedy jako wejścia mono. W sumie więc mamy 12 kanałów z preampami (z których cztery mogą pracować jako stereofoniczne wejścia liniowe) oraz kanał stricte stereofoniczny, liniowy, nazwany przez producenta Super Channel (więcej o nim za moment).

Po stronie wyjść mamy oczywiście szynę główną stereo (wyjścia której mają postać gniazd XLR), dwa wyjścia do podłączenia odsłuchów scenicznych (czyli po prostu dwa AUXy pre) oraz wyjście efektu, które domyślnie połączone jest z wejściem wbudowanego procesora, jednak można je również „wyprowadzić” na zewnątrz. Te trzy wyjścia wykonane są w formie gniazd jack ¼”. Są jeszcze dwa kolejne gniazda jackowe, które wyprowadzają sygnał Ctrl Room (do podłączenia monitorów odsłuchowych) oraz stereofoniczne słuchawkowe gniazdo jack ¼”. Ostatnie gniazdo jackowe, jakie znajdziemy w mikserze, służy do podłączenia footswitcha.


Mikser – jak wspomniałem – dysponuje wbudowanym cyfrowym procesorem efektów, w którym zaprogramowano 16 gotowych, nieedytowalnych efektów, poczynając od pogłosów (8 pierwszych presetów), poprzez chorus, delaye (tape, short, medium, long), na połączonym efekcie reverbu z delayem (spacey) kończąc.

Wróćmy jednak do początku ścieżki sygnałowej i przyjrzyjmy się bliżej

KANAŁOM WEJŚCIOWYM


Pierwszych osiem kanałów jest praktycznie identycznych, oferując takie same możliwości. Jedyna różnica tkwi w dwóch pierwszych kanałach, do których można bezpośrednio podłączyć instrumenty takie jak gitara czy bas (stąd w ich przypadku mamy dodatkowy przycisk przełączający wejście do pracy w trybie wysokoimpedancyjnym), i które można zainsertować zewnętrznym efektem (np. kompresorem czy bramką) – mają więc po dodatkowym gnieździe „Insert” typu jack ¼”. Poza tym wszystko inne jest takie, jak w pozostałej szóstce.

Mamy więc wejścia mikrofonowe XLR i liniowe jack ¼” (włożenie wtyku do niego powoduje rozłączenie wejścia XLR-owego, ma więc ono wyższy priorytet). Przedwzmacniacze kanałów 1-8 oferują maksymalne wzmocnienie 50 dB, tak więc w zależności od źródła sygnału regulacja czułości możliwa jest w zakresie od 0 do 50 dB (dla wejścia mikrofonowego) lub od -20 dB do +30 dB (dla wejścia liniowego). Jak widać więc, na wejściu jackowym mamy zainstalowany stały 20-decybelowy tłumik.

Z regulatorem czułości sąsiaduje dioda LED informująca o tym, że w danym kanale pojawił się na wejściu sygnał (kolorem zielonym, przy poziomie -50 dBFS), oraz że sygnał zbliża się do poziomu przesterowania (świeci na czerwono, gdy osiągnie on 3 decybele poniżej faktycznego poziomu przesterowania). Co ciekawe, dioda ta zasygnalizuje nam nie tylko przesterowanie wejścia (za preampem), ale również jeśli „przewalimy” sygnał korektorem, np. zbyt mocno podbijając któreś pasmo. Świetne rozwiązanie dla tych, którzy miksują bardziej oczami niż uszami – w przypadku gdy kontrola przesterowania sygnału odbywa się tylko za preampem, można mieć siarczyście przesterowany sygnał wcale o tym nie wiedząc. Jak wspomniałem, dotyczy to tych „realizatorów”, którym słoń nadepnął na ucho – a wbrew pozorom jest ich niemało – którzy bez „wspomagaczy” typu wskaźniki sygnału i wyświetlacze LCD nie są w stanie nic zrobić. Ponieważ przeznaczeniem mikserów z serii StudioLive AR są również (jeśli nie przede wszystkim) mniej zaawansowani użytkownicy, takie przewidujące ruchy projektanta, jak w przypadku wskaźnika sygnału/przesterowania, są jak najbardziej mile widziane.

Każdy kanał wyposażony jest w załączany filtr górnoprzepustowy o nachyleniu 18 dB/oktawę, który tłumi sygnały poniżej 100 Hz. Z naszych pomiarów wynika, że częstotliwość graniczna jest nieco wyższa, tj. około 110 Hz, a filtr zaczyna już sukcesywnie tłumić częstotliwości poniżej 180 Hz, osiągając przy 100 Hz 4-decybelowe tłumienie (patrz ramka „Pomiary”).

Kolejna sekcja to EQ. 8 pierwszych kanałów AR16 USB dysponuje trójpasmowym korektorem z dwoma półkowymi filtrami skrajnymi (80 Hz i 12 kHz), które można podbijać/tłumić w zakresie ±15 dB, oraz półparametrycznym środkiem. W przypadku tego filtru możemy regulować częstotliwość w zakresie 140 Hz-3,5 kHz i również o ±15 dB. Tak podaje producent. Jak jest w rzeczywistości? Sprawdźcie w ramce „Pomiary”.

POMIARY

Pomiary wykonane, za pomocą sygnału typu przemiatany sinus i szum. Program pomiarowy REW V5 oraz SATlive, mikrofon pomiarowy Audix TR-40, moduł USB Emu Traker Pre. Charakterystyki z wygładzaniem 1/6 oktawy.

Funkcja przejścia (transfer function) miksera StudioLive AR16 USB od wejścia mikrofonowego do wyjścia analogowego szyny stereo – u góry charakterystyka amplitudowa, u dołu fazowa. Pasmo przenoszenia zgadza się z danymi producenta, zaś co do charakterystyki fazowej, to niewielkie odchylenie od 0 (mniej niż ±45 stopni) występuje tylko na skrajach pasma – poniżej 50 Hz i powyżej 10 kHz.

Charakterystyka amplitudowa miksera AR16 USB od wejścia mikrofonowego do wyjścia analogowego, w pełnym paśmie (granatowa) i z załączonym filtrem górnoprzepustowym w kanale (czerwona). Filtr HP zaczyna sukcesywnie tłumić od 180 Hz w dół, osiągając -3dB przy 110 Hz, taką więc można przyjąć częstotliwość graniczną filtru.

Charakterystyka skrajnych filtrów półkowych (LOW i HIGH) korektorów w kanałach 1-16, przy maksymalnym, zerowym i minimalnym ustawieniu gałki. Filtr basowy podbija i tłumi o deklarowane 15 dB pasmo poniżej 40 dB, zaś o 3 dB mniej przy 100 Hz – można przyjąć więc, że jego częstotliwość graniczna to raczej 100, niż deklarowane przez producenta 80 Hz. Filtr sopranów nie „dociera” do swoich 15 dB, uzyskując maksymalne podbicie/tłumienie w okolicy 12 dB dla częstotliwości powyżej 15 kHz. Należy mieć na uwadze dość małe nachylenie charakterystyk filtrów, co skutkuje ich wpływem na bardzo szeroki zakres częstotliwości – przy maksymalnym tłumieniu lub podbiciu obu pasm w zasadzie zupełnie „nienaruszone” jest tylko wąskie pasmo częstotliwości pomiędzy 900 Hz a 1,5 kHz.

Charakterystyki amplitudowe przestrajanego filtru środkowego korektorów w kanałach 1-8 przy ustawieniu gałki częstotliwości na zamarkowaną częstotliwość 750 Hz i przy różnych ustawieniach gałki wzmocnienia/tłumienia – „jadąc” od dołu: minimum, na godzinę 9, na 11, centralnie (0 dB), na 13, na 15 i maksimum. Widać niesymetryczną dobroć filtru – podbijanie w znacznie szerszym zakresie niż wycinanie. Widać, też że ustawienie w środkowej pozycji gałki wyboru częstotliwości (750 Hz) daje w efekcie filtr nastrojony na około 600 Hz. Filtr nie tylko węziej, ale również więcej tłumi (maks. -17 dB) niż podbija (maks. +15 dB).

Charakterystyki amplitudowe przestrajanego filtru środkowego korektorów w kanałach 1-8, przy gałce „gain” na minimum i różnych ustawieniach pokrętła wyboru częstotliwości – zaczynając od lewej: maksymalnie w lewo (140 Hz), na godzinę 9, na 13.30, na 15 i maksymalnie w prawo (3,4 kHz). Czerwony wykres to próba „zlokalizowania” częstotliwości 1 kHz – udało się to uzyskać w pozycji „wpół do drugiej”, czyli między 2 a 3 kreską w prawo od pozycji środkowej. Widać również, że filtr nieco mocniej tłumi w zakresie niższych częstotliwości (prawie 3 dB więcej niż deklarowane 15 dB, czyli -18 dB), niż po przeciwnej stronie pasma jego pracy, ale wciąż więcej niż -15 dB (około -17 dB).

Charakterystyki amplitudowe filtru środkowego korektorów w kanałach 9/10-15/16, przy maksymalnym, środkowym (zerowym) i minimalnym ustawieniu gałki. Deklarowana przez producenta częstotliwość środkowa filtru (2,5 kHz) zgadza się naszymi pomiarami. Filtr ten, w przeciwieństwie do przestrajanego filtru w kanałach 1-8, ma symetryczną dobroć, tzn. tłumi i podbija pasmo o takiej samej szerokości. W tym jednak przypadku mamy większe podbicie (maks +17 dB) niż tłumienie (tylko -13 dB).

 

 

Zauważycie tam również bardzo ciekawą (i też mile widzianą) właściwość filtru środkowego. Otóż podbija on szerzej, niż wycina. Widać też, że filtr mocniej tłumi (-17/-18 dB, w zależności od wybranej częstotliwości), niż podbija („przepisowe” +15 dB). Ma to sens, bowiem wycinamy przeważnie wąskie pasmo (sprzęgające się lub irytujące odsłuchowo), często dość głęboko, natomiast podbijamy mniej, ale przeważnie szerzej. Skoro nie mamy regulacji dobroci, producent zadbał o to, abyśmy mogli wyciąć odpowiednio głęboko, ale z jak najmniejszym skutkiem ubocznym dla brzmienia całości, zaś podbijamy w szerszym zakresie, dzięki czemu unikniemy „dzwonienia” (co ma miejsce, jeśli podbijamy dość mocno stosunkowo wąskie pasmo). Znów projektant miksera bardzo sensownie przewidział ewentualne niezbyt sensowne ruchy przyszłego niedoświadczonego użytkownika (musi być dobrym szachistą :) – kolejny plus dla producenta.

Kolejne trzy potencjometry to klasyczne AUX-y, przy czym dwa są typu PRE i wysyłają sygnał na dedykowane wyjścia MON1 i MON2 (poprzez „zbiorcze” tłumiki w sekcji Master), zaś trzecim potencjometrem regulujemy poziom wysyłki do wbudowanego procesora i/lub na trzecie wyjście jackowe FX (bezpośrednio, bez tłumika sumy tego sygnału). W przypadku tego AUX-a oczywiście wysyłka działa w trybie POST, czyli po tłumiku. Mamy więc możliwość „zrobienia” dwóch niezależnych torów monitorowych oraz wysłania sygnału do wewnętrznego lub zewnętrznego procesora. W drugim przypadku musimy wrócić sygnałem z „procka”, a więc „tracimy” jeden wolny kanał wejściowy. Wbudowany procesor ma wewnętrzny powrót, aczkolwiek w tym przypadku mamy tylko wpływ na „ilość” sygnału wracającego z efektu, który domiksowujemy do szyny stereo (służy do tego kolejny tłumik w sekcji Master). Jeśli korzystamy z wysyłki „na zewnątrz” i osobnego procesora, z którego wracamy na jeden kanał stereo, mamy dodatkowo możliwość skorygowania jego brzmienia equalizerem. Nie ma natomiast problemu z dawkowaniem sygnału z wewnętrznego procesora na wyjścia monitorowe – potencjometry do tego służące znajdują się nad tłumkiem powrotu z FX-a. Jeśli jesteśmy już przy tym suwaczku, to mamy tu jeszcze możliwość wysłania sygnału z efektu w odpowiednich proporcjach na kanał lewy i prawy szyny stereo, do czego służy gałka „Balance” nad tłumikiem FX.

Wróćmy jednak do kanałów 1-8 – niewiele już tam zostało. Jest oczywiście pokrętło panoramy, włącznik wyciszania kanału „Mute”, z którym sąsiaduje czerwona dioda LED informująca o wciśnięciu tego przycisku, kolejny przycisk – komutacji sygnału z danego kanału na szynę „podsłuchu”, czyli po prostu PFL – no i wreszcie tłumik w formie 60-milimetrowego potencjometru suwakowego.

Cztery stereofoniczne kanały 9/10-15/16 oprócz wejścia mikrofonowego XLR mają dwa gniazda jackowe (osobne dla kanału prawego i lewego – włożenie wtyku tylko do gniazda L wysyła sygnał na oba kanały, włożenie tylko do R jedynie na kanał prawy), regulację czułości z diodą signal/overloud i załączany filtr górnoprzepustowy, identyczny jak w kanałach 1-8. Nieco inny jest zastosowany tu preamp, którego wzmocnienie jest mniejsze o 10 dB niż przedwzmacniaczy w kanałach 1-8. Wynosi ono więc 40 dB, a regulacja czułości dla wejścia mikrofonowego odbywa się w zakresie +5 – +45 dB, zaś dla wejść liniowych od -15 do +25 dB.

Większa różnica w stosunku do pierwszych ośmiu kanałów uwidacznia się, gdy spojrzymy na sekcję EQ. I o ile skrajne filtry są takie same, o tyle zamiast parametrycznego środka mamy filtr o stałej dobroci i stałej częstotliwości – 2,5 kHz – którego tłumienie/wzmocnienie możemy zmieniać w zakresie ±15 dB.


Reszta jest już identyczna, jak w sąsiednich kanałach – wysyłki, panorama (balans w przypadku sygnałów stereo), przyciski Mute i PFL oraz tłumik.

Trzeba jeszcze dodać, że wszystkie wejścia XLR-owe „obsługują” mikrofony pojemnościowe czy np. DI-boxy aktywne – napięcie fantomowe załącza się globalnie dla wszystkich tych wejść przyciskiem w sekcji Master.

SUPER CHANNEL


Ostatni kanał wejściowy jest „gwoździem programu” miksera i jednym z trzech jego najmocniejszych atutów. Jest to stereofoniczny kanał liniowy, bez korekcji, filtru górnoprzepustowego i regulacji wzmocnienia – można natomiast wysłać sygnał z niego na wyjścia monitorowe MON1 i MON2 (do procesora efektów – co logiczne – nie można). Kanał ten dysponuje – ale tylko pozornie – dwoma rodzajami wejść: parą gniazd RCA (cinch) oraz jackiem stereo 3,5 mm. I rzeczywiście sygnał do kanału Super Channel możemy dostarczyć za pomocą tych gniazd – i to równocześnie. Ale to nie wszystko – sygnał na wejście kanału ST 17/18 (czyli Super Channel) trafia również z wbudowanego rejestratora na karty SD (o którym za moment) lub z wejścia USB (o tym też jeszcze nie mówiliśmy) – przyciskiem u góry kanału wybieramy który to ma być z tych dwóch. To jednak też jeszcze nie wszystko.

BLUETOOTH


Kolejny wbudowany w mikser „ficzer” to moduł Bluetooth 4.1, którego „wylot” trafia znów do Super Channel (i również równolegle z pozostałymi wejściami). Dzięki temu nie musimy do miksera podłączać się kablowo, aby odtwarzać muzykę np. z iPhone’a, iPada, smartfona czy tabletu. Wystarczy sparować urządzenia i możemy odtwarzać pliki bezprzewodowo. Rewelacyjne sprawa na wszelkie eventy czy przeglądy „młodych talentów”, gdy ktoś przytaszczy podkład w telefonie z „dziwnym” złączem, którego nijak nie da się podłączyć kabelkiem do konsolety, a Bluetootha praktycznie każdy telefon, smartfon czy tablet ma. Kolejny duży plus dla producenta!

Dodam jeszcze, że Bluetooth, oprócz przycisku parowania ma swój wyłącznik, dzięki czemu możemy się zabezpieczyć przed niechcianą transmisją sygnału (parowanie z urządzeniami zewnętrznymi nie jest zabezpieczone żadnym hasłem – jeśli wciśniemy przycisk parowania, każdy może połączyć się z mikserem, na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”).

Jak wspomniałem, wejścia RCA, jack, USB lub recordera oraz z Bluetootha działają równolegle (i tak większość urządzeń, z których będziemy odtwarzać muzykę za pośrednictwem któregoś z tych wejść, ma własną regulację głośności), tak więc w sytuacjach awaryjnych można w ten sposób zwiększyć możliwości miksera przez miksowanie sygnałów „z zewnątrz”. Skoro wywołaliśmy temat

RECORDERA


słów kilka na jego temat.

Wbudowany rejestrator/odtwarzacz plików stereo to kolejny mocny punkt AR16 USB. Za jego pomocą możemy nagrywać sygnał sumy stereo na karcie SD lub SDHC, sformatowanej w FAT16 lub FAT32. Recorder nagrywa sumę stereo w formacie WAV (24 bity/ 44,1 kHz), natomiast odtwarzać można zarówno WAV-y, jak i MP3-ki. Służą do tego cztery duże podświetlane przyciski – record, pause/play oraz przechodzenia pomiędzy utworami w przód i w tył. Na karcie SD można nagrać do 2 GB muzyki, zaś na kartach SDHC nawet 32 gigabajty!

USB


Trzeci mocny atut AR16 USB to interfejs USB 2.0, którego złącze (USB B) znajduje się z tyłu urządzenia (w zasadzie jako jedyne – pozostałe gniazda sygnałowe umieszczone są u góry panelu głównego. Z tyłu znajdziemy jeszcze tylko gniazdo zasilania oraz wyłącznik).

Za pośrednictwem tego interfejsu i korzystając z programu do rejestracji wielośladowej PreSonus Capture mamy więc do dyspozycji wieloślad 18 x 4, tzn. możliwość rejestracji, w jakości 24 bity/96 kHz, 18 (16 kanałów plus suma stereo) i odtwarzania 4 śladów (za pośrednictwem kanałów stereo 15/16 i 17/18). Nagrane tracki można następnie przetransferować do DAW-a Studio One PreSonusa i w nim je edytować i/lub miksować – obydwa wspomniane programy są dołączone do miksera (Studio One w wersji Artist).

MASTER SECTION


Co nam jeszcze pozostało do omówienia w ostatnim bloku miksera, sekcji Master? Oprócz wspominanych już tłumików sumy wyjść monitorowych MON1 i MON2 oraz powrotu efektu FX i tłumika szyny głównej stereo (każdy z nich z przyciskiem wyciszenia Mute, zaś MON1 i MON2 dodatkowo z przyciskiem AFL do podsłuchu sygnału po tłumiku, na słuchawkach i/lub zewnętrznych monitorach) oraz rejestratora/odtwarzacza SD mamy tu oczywiście blok procesora efektów, składający się obrotowego enkodera z przyciskiem (do zatwierdzania wybranego efektu) i dwusegmentowego wyświetlacza numerycznego oraz wskaźnik poziomu sygnału w formie dwóch linijek LED-owych. Między recorderem a masterami zlokalizowane są jeszcze trzy potencjometry: poziomu głośności na szynie solo, na wyjściu „Control Room” oraz w słuchawkach.


I to w zasadzie byłoby wszystko, jeśli chodzi o szczegółowy (nawet bardzo) opis funkcji i regulatorów konsolety StudioLive AR16 USB PreSonusa.

Czas na

INFORMACJE:


Pasmo (+0,5/-1,5 dB): 20 Hz – 20 kHz (mikr./linia-wyj. analogowe)
20 Hz – 40 kHz (mikr.-wyj. USB)
10 Hz – 40 kHz (linia –wyj. USB)
THD+n: 0,01 % (tor mikrofonowy, min. gain, A-ważone)
0,01 % (tor liniowy, -1 dBFS, 1 kHz, A-ważone)
Stosunek sygnał/szum (+4 dB): 94 dB
Zakres dynamiki (wej. inst.): >105 dB (A-ważony)
Zakres dynamiki (wyj. analog.): >108 dB (A-ważony)
Wyjście cyfrowe: USB 2.0, 24 bity, 44,1/48/88,2/96 kHz
Zasilanie: 90-240 V
Wymiary: 397 x 480 x 89 mm
Waga: 6,4 kg.
Cena: 2.900 zł brutto

Dostarczył:
Audiostacja, ul. Kolejowa 93/95
05-092 Łomianki, tel.: 22 122 53 00
www.audiostacja.pl

WNIOSKI I PODSUMOWANIE


Obsługa miksera, jak przystało na stół analogowy, jest prosta i intuicyjna. Chyba że ktoś „wychował” się na mikserach obsługiwanych za pośrednictwem iPada czy tabletu – ktoś taki może poczuć się nieco „zagubiony” mnogością gałek i przycisków. Tym jednak, którym żadna konsoleta – obojętnie analogowa czy cyfrowa – nie jest obca, obsługa AR16 USB nie sprawi najmniejszego problemu. Jedyny mały minusik, jaki widzę, to – w przypadku gdy chcemy podsłuchać sygnał na słuchawkach lub zewnętrznych monitorach – brak jakiejkolwiek informacji o tym, że któryś z przycisków komutacji na szynę solo (PFL na wejściach lub AFL w szynach MON1 i MON2) jest wciśnięty. Skutkuje to tym, iż w przypadku gdy kanał z wciśniętym PFL-em (lub AFL-em) jest „pusty”, w słuchawkach/monitorach będzie panowała cisza. A szybkie zidentyfikowanie który przycisk został wciśnięty, jest dość trudne, z uwagi na mały „skok” przycisków, przez co – zwłaszcza w słabszym świetle – niełatwo stwierdzić które są wciśnięte, a które nie.

Druga niedogodność to brak możliwości podglądnięcia na wskaźniku LED-owym w sekcji master jaki jest poziom sygnału w kanale (po wciśnięciu PFL-a, co generalnie jest normą w większości mikserów). Wskaźnik ów zawsze pokazuje poziom sygnału na szynie głównej. Z tego powodu nieco utrudnione jest precyzyjne wysterowanie przedwzmacniaczy kanałowych i trzeba opierać się tylko na wskazaniach diody signal/overloud. Poza tym trudno się do czegoś przyczepić.

Duży plus natomiast za korektor, a konkretnie filtr środkowy, który – jak już pisałem – podbija szerzej niż wycina. Utrudnieniem dla tych, którzy przyzwyczajeni są do mikserów cyfrowych (gdzie różnego rodzaju wyświetlacze prezentują precyzyjnie wartości regulowanych parametrów) może być to, że ustawienia częstotliwości półparametrycznego filtru środkowego w kanałach 1-8 oraz tłumienia/wzmocnienia wszystkich filtrów trzeba dokonywać „na ucho”, a nie „na oko”. Mamy bowiem tylko opisane skrajne i środkową częstotliwość filtru, a i tak wartość ta w rzeczywistości niedokładnie odpowiada tej, jaka jest opisana na „obwódce” gałki korektora (znów odsyłam do ramki „Pomiary”).

Kolejny plus za procesor FX. Wybór efektów jest całkiem spory, i pomimo że presety są nieedytowalne, raczej nie powinno być problemu z wyborem adekwatnego do potrzeb efektu. Nie można się też doczepić do ich brzmienia – szczególnie pogłosy zaskakują naprawdę niezłym brzmieniem, jak na budżetowy mikser.

Na temat pozostałych plusów, wspomnianych w tekście (Super Channel, rejestrator/ odtwarzacz z karty SD, złącze USB pozwalające na wielośladową rejestrację), nie będę się po raz kolejny rozwodził. Na pewno przydadzą się nie raz i ułatwią życie tak „samomiksującym” się muzykom, jak i firmom obsługującym niewielkie eventy czy inne wydarzenia.

Reasumując, firma PreSonus znalazła niszę, w której nie ma zbyt wielu konkurentów – hybrydowych mikserów analogowo-cyfrowych. Sensownie skalkulowana cena (przy mnogości oferowanych funkcji) pozwala mieć nadzieję, że miksery z serii StudioLive AR znajdą swoich nabywców, również w Polsce.


Piotr Sadłoń


Więcej informacji o prezentowanym mikserze, pozostałych członkach rodziny oraz innych produktach firmy PreSonus na stronie internetowej producenta: www.presonus.com oraz polskiego przedstawiciela: www.audiostacja.pl.