Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE LISTOPADOWE WYDANIE Live Sound PRZESYŁKA GRATIS

Prezentacje

Stadion Miejski w Poznaniu - Nagłośnienie na stadionie Lecha

Stadion Miejski w Poznaniu - Nagłośnienie na stadionie Lecha

I oto znów pojawiamy się na stadionie. Jakkolwiek będzie on jedną z aren Euro 2012, to jednak nie należy do tych, na których instalację nagłośnieniową wykonał ESS Audio, bo ten serial już zakończyliśmy. Jednak, z drugiej strony, wygląda na to, że „kręci się” kolejny. Jego założenia są zaś takie, że będzie on opowiadał o stadionach z instalacjami audio wykonanymi przez firmę Ambient System.

 


Ile odcinków „nakręcimy”? Tego nie wiem. W każdym bądź razie pilotem tegoż serialu był artykuł o Pepsi Arenie, czyli stadionie warszawskiej Legii, zamieszczony w styczniowym wydaniu LSI. Tym razem zaglądamy do Poznania. A skoro o klubach sportowych (chodzi tu głównie o te piłkarskie, rzecz jasna) mowa, to jeśli Poznań, to i Lech. Tak właśnie, tym razem będziecie mieli możność dowiedzieć się, jak skonstruowana – i z czego – została instalacja nagłośnieniowa Stadionu Miejskiego w Poznaniu, współużytkowanego (wraz z Wartą Poznań) przez Lecha Poznań. Najpierw jednak, naszym utartym już zwyczajem, co nieco informacji pobocznych, nie dotyczących bezpośrednio meritum zagadnienia. Zacznijmy więc może od kilku słów na temat historii klubu i ogólnej charakterystyki stadionu. A zatem…

LECH POZNAŃ


powstał w roku 1922 – a więc później, niż warszawska Legia, cztery lata po zakończeniu I wojny światowej – jako Lutnia Dębiec. Dębiec, dzisiejsza dzielnica Poznania, była wówczas odrębną miejscowością. Już cztery miesiące po powołaniu klubu do życia przyjął on nazwę Towarzystwa Sportowego Liga Dębiec, po czym, po kolejnych pięciu latach, w nazwie pojawił się już Poznań. Klub zmieniał nazwę jeszcze dziesięciokrotnie. „Lech” pojawia się w nazwie po raz pierwszy w roku 1957. W 2006 roku, wraz z połączeniem KS Amica Wronki z WKP (Wielkopolski Klub Sportowy) Lech, przyjęta została nazwa obecna, czyli KKS Lech Poznań. O ile się dobrze orientuję – nie chciałbym tu popełnić gafy, ale jeśli ją popełniam, to z góry serdecznie przepraszam – nieoficjalną nazwą Lecha jest Kolejorz. Lech bowiem od dawna, bo od 1 maja 1930 roku, przez ponad sześćdziesiąt długich lat, był ściśle związany z koleją, która niejako klub „sponsorowała”.

Równie zawikłana, co historia nazw, była droga klubu do „własnego miejsca na ziemi”, którym stał się Stadion Miejski w Poznaniu, i którym – jak już wspomniałem – Lech dzieli się z innym poznańskim klubem, Wartą Poznań. Pierwsze rozgrywki Lecha, w latach 1922-1934, miały miejsce na dzierżawionym przez klub boisku przy ulicy Grzybowej. Później, aż do roku 1980, z przerwą pomiędzy rokiem 1964 i 1971, gdy Lech grał na stadionie Olimpii, miejscem rozgrywania meczów był wciśnięty pomiędzy tory kolejowe stadion na Dębcu, który dziś już jest nieużywany. W międzyczasie (1972- 1980) 122 mecze Lecha rozegrane zostały też na Stadionie Warty im. 22 lipca. I tak dochodzimy do bohatera tego artykułu.

STADION


Stadion Miejski w Poznaniu mieści się przy ulicy Bułgarskiej. Nie jest to jednak obiekt nowy – początki jego budowy datują się na końcówkę lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Początkowo miał on formę podkowy – boisko okalały trzy trybuny, zaś w miejscu „brakującej” czwartej miano wybudować towarzyszące obiekty sportowe, które jednak nigdy nie powstały. Stadion stopniowo modernizowano, z czasem montując centralne stanowisko obsługi stadionu, jupitery i ogromną tablicę wyników z elektronicznym zegarem. Ostatnią poważną modernizacją przed większą przebudową, jaka rozpoczęła się w 2002 roku, było zainstalowanie plastikowych krzesełek na wszystkich trybunach. W latach 2002-2004 dobudowano czwartą trybunę, zwiększając pojemność stadionu o ponad 8.000 miejsc. Jednak najbardziej istotne zmiany w konstrukcji zaszły w latach 2008-2012, w ramach przygotowania obiektu do roli stadionu goszczącego rozgrywki Euro 2012. Oddanie stadionu do użytku, które nastąpiło 20 września 2010 roku, uświetnił koncert Stinga wraz z „miniaturową” orkiestrą symfoniczną, który był częścią światowej trasy promującej album „Symphonicities”.

Na stadionie znajdują się miejsca dla nieco ponad 41 tysięcy widzów. Początkowo planowano, iż będzie ich 45 tysięcy, jednak ze względu na to, iż zamówiono nieco szersze krzesełka plany te trzeba było zweryfikować. Generalnie trudno jest tu podać dokładną liczbę miejsc siedzących, skoro nieścisłości panują nawet w oficjalnych danych.



Wszystkie cztery trybuny stadionu są zadaszone, ale ciekawostką jest, że segment dachu nad trybuną II jest ruchomy, co ma na celu zapewnienie możliwości doświetlenia boiska od strony tejże trybuny.

INSTALACJA NAGŁOŚNIENIOWA


Jak już wspomniałem na wstępie zadanie wykonania instalacji nagłośnieniowej na Stadionie Miejskim w Poznaniu powierzono gdańskiej firmie Ambient System. Ponieważ przedsiębiorstwo to ściśle współpracuje m.in. z Outline, włoskim producentem dużego sprzętu nagłośnieniowego, toteż projekt instalacji poznańskiej został przygotowany „pod” urządzenia tej właśnie marki. Zacznijmy więc od góry, czyli od głośników. Podstawę instalacji stanowi pokaźna grupa 52 zestawów szerokopasmowych Tripla II 9075, których zadaniem jest emitowanie dźwięku w kierunku trybun. Jak się zapewne co poniektórzy domyślają z nazwy, są to zestawy trójdrożne, jedne z najmocniejszych, jakie w segmencie P.A. oferuje Outline. Zestawy te tworzą cztery podstawowe strefy nagłośnienia – po jednej dla każdej trybuny stadionu. W jednej obudowie Tripla II zamknięte są cztery 12-calowe woofery, 2 drivery średniotonowe o średnicy 8 cali oraz 3-calowy driver wysokotonowy. Całość nie jest aż tak mocna, jak „armata” Bomber (800 W AES w porównaniu z 1.000 W AES), ale gwarantuje równie wysoką jakość przetwarzania sygnału. Są przy tym bardzo efektywne – sekcja niskotonowa może wytworzyć do 143 dB SPL w szczytach, średniotonowa 141, zaś wysokotonowa 139 dB SPL. Pasmo przetwarzanych sygnałów audio zawiera się w granicach 50 Hz-19,5 kHz (+/-3 dB), zaś przy tolerancji -10 dB rozszerza się do 46 Hz-20,5 kHz. Dzięki takim charakterystykom Triple można wykorzystywać bez „podparcia” subbasami – zwłaszcza tam, gdzie słyszalność najniższych basów nie ma znaczenia krytycznego. Wszak stadion to nie dyskoteka. Tripla propaguje dźwięk w obszarze 100 × 85 stopni (poziomo × pionowo) i pracuje jako zestaw niskoomowy, jednakże z uwagi na brak wbudowanego crossovera poszczególne sekcje należy zasilać osobnymi wzmacniaczami (praca w trybie tri-amp).

Nagłośnienie płyty boiska, stanowiące odrębną – piątą – strefę, zapewnia sześć zestawów Doppia II 9075 P. Szerzej omówiłem je przy okazji opisu instalacji nagłośnieniowej stadionu Legii Warszawa, więc pozwolicie, że nie będę się powtarzał, a zainteresowanych odeślę do wspomnianego wcześniej artykułu (styczeń 2012).

Trzecią grupę zestawów głośnikowych tworzą 64 kompaktowe „maluchy” Micra II. W porównaniu z przywołanymi wyżej konstrukcjami są to bardzo niepozorne, dwudrożne zestawy, a ich konstrukcja bazuje na dwóch neodymowych wooferach o średnicy 5 cali, z towarzyszącym im 1-calowym driverem ciśnieniowym. Do czegóż więc mogą się przydać w nagłaśnianiu tak dużego i specyficznego obiektu, jakim jest stadion? Okazuje się, że są tu one bardzo użyteczne. Pozwalają bowiem wypełnić dźwiękiem miejsca znajdujące się w akustycznym „cieniu”, którego źródłem są balkony i inne nieregularne elementy konstrukcji obiektu. Micra II przetwarza pasmo w granicach 59 Hz-20,5 kHz, przy czym w zakresie od 75 Hz do 19 kHz zachowana jest liniowość +/3 dB. Obszar dyspersji wynosi – dla częstotliwości powyżej 5 kHz – 110 stopni w poziomie i 85 w pionie. Dla zakresu 500 Hz-4 kHz wskaźniki te wynoszą odpowiednio 123 i 75 stopni. Charakterystyki pozwalają na zastosowanie tych zestawów w wielu różnych aplikacjach, również takich, które wymagają możliwie najwierniejszego przetwarzania sygnału źródłowego. Wysterowana mocą znamionową Micra II jest w stanie wygenerować do 95 db SPL, a 123 w szczycie (mierzone w odległości 1 metra). Jeśli chodzi o moc, to w przypadku tego zestawu wynosi ona 150 watów AES i 600 watów szczytowej.



Wszystkie zestawy głośnikowe zamontowano przy użyciu dedykowanych zawiesi, pod podestami technicznymi, które biegną wzdłuż trybun. Do podłączenia całej tej baterii użyto niespełna 7,5 kilometra przewodów głośnikowych Bittner, o czterech różnych przekrojach.

Przejdźmy teraz do „napędu”, czyli wzmacniaczy. W tym przypadku również zdano się na sprzęt spod szyldu Outline. W instalacji wykorzystano wzmacniacze dwóch typów – T Five oraz T Seven. Ponieważ z pierwszym modelem „spotkaliśmy się” już przy okazji wizyty na stadionie Legii Warszawa, toteż ograniczę się tutaj do krótkiej charakterystyki „siódemki”. T Seven to drugi model w typoszeregu wzmacniaczy T Series. Oferuje 3,6 kW mocy na kanał przy obciążeniu impedancją 2-omową, 2,5 kW, gdy impedancja obciążenia wynosi 4 ?, zaś dla 8 omów jest to 1,3 kW. Wzmacniacz może pracować w konfiguracji mostkowanej i wówczas dostarcza od 2.600 do 7.200 watów. Podobnie jak pozostałe modele w serii (T Five, Nine oraz Eleven) bazuje na technologii impulsowej i przetwarza sygnały o częstotliwościach od 5 Hz do 30 kHz. Wszystkie wzmacniacze wyposażone są w DSP, a także karty KAESOP, które – w połączeniu z oprogramowaniem Armonia pracującym na komputerze w reżyserni – umożliwiają zdalne nadzorowanie parametrów pracy amplifikatorów, a także ich modyfikowanie. Ponadto zastosowano interfejsy kontroli zasilania C-HUB, dzięki którym wzmacniacze mogą być zdalnie włączane i wyłączane. Na opisywanym tu stadionie zainstalowano 32 sztuki modelu Five i 8 modelu Seven. Rozmieszczono je w ośmiu amplifikatorniach w taki sposób, aby zachować możliwie jak najmniejszą długość tras kabli głośnikowych i tym sposobem uniknąć niepotrzebnych strat mocy. Na stadionie nie ma amplifikatorni w sensie dedykowanych pomieszczeń – ich rolę pełnią szafy teletechniczne, rozmieszczone na podestach technicznych pod koroną stadionu.

JAPOŃSKIE SERCE SYSTEMU


To wszystko, o czym pisałem wyżej, byłoby systemem o dalece ograniczonej funkcjonalności, gdyby nie zarządzające całością stosowne urządzenie. Bo o ile mózgiem jest w tym przypadku realizator zawodów, o tyle rolę serca, i to bijącego po japońsku, pełni pracujący jako matryca sygnałowa system TOA SX-2000, z sieciowym menedżerem DSO SX-2000SM na czele. To do niego należy zasilanie krwiobiegu sygnałami, które doń docierają z konsolety realizatorskiej, z pulpitów mikrofonów wyniesionych, a także – dzięki odpowiedniemu połączeniu wejść i wyjść sterujących – z systemu DSO. SX-2000 pozwala dostarczać komunikaty nie tylko na trybuny i płytę boiska, ale też do stref dodatkowych, jak parkingi, wejścia czy kasy.

Sygnały analogowe przetwarzane są do postaci cyfrowej na poziomie interfejsu SX-2100AI, a następnie za pośrednictwem 12-portowych przełączników sieciowych 3Com 4200G, wyposażonych w moduły światłowodowe, rozprowadzane z reżyserni do amplifikatorni poprzez światłowody, po czym, po przetworzeniu do postaci sygnałów elektrycznych przez interfejsy wyjściowe SX-2100AO, trafiają do wzmacniaczy. Połączenia sygnałowe pracują jako jedna z trzech wirtualnych sieci VLAN, zbudowana z w oparciu o topologię pierścienia, co czyni ją odporną na uszkodzenia.

SPIKERNIA I JEJ WYPOSAŻENIE


Głównym narzędziem pracy spikera, jednocześnie będącym punktem zbornym dla sygnałów audio z odtwarzaczy i mikrofonów spikerskich, jest konsoleta Yamaha LS9-16. Nie mniej istotnym elementem wyposażenia jest komputer serwisowy z monitorem dotykowym, który pozwala na śledzenie parametrów pracy instalacji w czasie rzeczywistym. Do dyspozycji głównego spikera oddano też trzy odtwarzacze CD/MP3, a także dwa rejestratory Tascam SS-R1, dokonujące zapisu na kartach pamięci Compact Flash. Jeden może rejestrować sygnał miksu z konsolety, drugi zaś sumaryczny sygnał wyjściowy z menedżera SX-2000SM, a więc zawierający całościowy kontent, jaki trafia do nagłośnienia, łącznie z komunikatami ewakuacyjnymi i ostrzegawczymi. Oprócz tego w spikerskiej szafie teletechnicznej znalazły się dwa Sennheisery EM 2050, czyli podwójne odbiorniki sygnałów z czterech bezprzewodowych nadajników SKM 2000, wyposażonych w kapsuły MMD 935, a przeznaczonych dla spikerów „lotnych”, pracujących na poziomie płyty bądź trybun. Odbiorniki współpracują z dwiema aktywnymi antenami kierunkowymi AD 3700. Zwrotny sygnał wysyłany jest zaś za pośrednictwem podwójnego nadajnika SR 2050 IEM, „ożenionego” z dwiema antenami A 2003 UHF. Adresatami tego sygnału są cztery odbiorniki osobiste EK 2000 EIM, dzięki którym realizator może przekazywać uwagi i instrukcje spikerom „w terenie”. Zestawu wyposażenia spikerskiego dopełniają dwa mikrofony Sennheiser e935, para monitorów Yamaha MSP-5 oraz słuchawki.

Chciałbym tu jeszcze słówko rzec o wspomnianych pulpitach mikrofonów wyniesionych. Są to dwa pulpity TOA RM- -200SA, wyposażone w rozszerzenia w postaci sześciu paneli przycisków RM-210, umożliwiające realizatorowi zawodów, jak również służbom porządkowym i policji kierowanie komunikatów głosowych do wybranych stref.

Na tym zakończę opis instalacji, ponieważ wydaje mi się, że dalsze wyliczanie wszystkich „zabawek” miałoby niewielki sens. Celem powyższej było pokazanie, że w pełni funkcjonalny system można zbudować z urządzeń rozmaitych marek, nawet pochodzących od niepowiązanych ze sobą producentów.

PROJEKT I UWAGI JEGO TWÓRCÓW


Projekt nagłośnienia poznańskiego stadionu przygotowany został z wykorzystaniem oprogramowania EASE. Na podstawie danych dostarczonych przez inwestora specjaliści z Ambient System – wspomagani przez naszego starego znajomego Krzysztofa Młudzika z TOA i Kamila Słowikowskiego – stworzyli trójwymiarowy model obiektu, który pozwolił na dobór rozmieszczenia gron głośnikowych, a także dokonanie kalkulacji ciśnienia dźwięku w poszczególnych sektorach. Jedną z najistotniejszych trudności, z jakimi przyszło mierzyć się projektantom instalacji, był największy wróg zrozumiałości mowy, czyli mocno pogłosowa natura stadionu. Dlatego też przygotowanie projektu poprzedziły żmudne, dwutygodniowe symulacje akustyczne. Ostatecznie wroga udało się dość skutecznie pokonać, uzyskując STI o średnim współczynniku przekraczającym wartość 0,60, a więc w zupełności zadowalającym. Co do ciśnienia akustycznego, to zainstalowane głośniki pozwoliły osiągnąć wynik na poziomie 112 dB, a więc z dobrym zapasem względem wymagań UEFA.

Problemem napotkanym na dalszym etapie projektowym okazały się znaczne odległości od dostępnych pomieszczeń teletechnicznych pod koroną stadionu. Wobec tak dużych odcinków kablowych trzeba było liczyć się z potrzebą zastosowania techniki wysokonapięciowej oraz uwzględnić dosyć duży zapas mocy, obliczony na spadek napięcia na linii. Taki sposób zasilania systemu musiałby wiązać się też z utratą jakości dźwięku – szczególnie w zakresie niskich częstotliwości. Rozwiązaniem problemu okazała się koncepcja, która na pewnym etapie wyszła od Leszka Demidowicza. Sekcję amplifikacyjną systemu podzielono na 11 szaf teletechnicznych, z których 8 rozmieszczono na pomostach pod koroną stadionu – tym samym umożliwiając zasilanie głośników systemu w technice niskoimpedancyjnej.

Największym problemem natury nie- -technicznej było – jak to zwykle bywa w przypadku dużych instalacji nagłośnieniowych – osiągnięcie rozsądnego kompromisu pomiędzy jakością zastosowanych rozwiązań i ich ceną. Ze względu na to, że nagłaśniany obiekt jest stadionem, na którym mają odbywać się rozgrywki w ramach mistrzostw Euro 2012, budżet przeznaczony na realizację instalacji dźwiękowej był dość duży, oczywiście jak na polskie warunki. Jednak kubatura nagłaśnianego stadionu, a także skala systemu nagłośnieniowego sprawiły, że nawet w ramach tegoż stosunkowo „grubego” budżetu trzeba było szukać pewnych ustępstw.

I TO BY BYŁO NA TYLE


Dzięki przyznaniu Polsce zaszczytu współorganizowania mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012, a co za tym idzie przypływowi środków finansowych, zyskaliśmy w kraju cztery nowoczesne stadiony piłkarskie. Wszystkie te obiekty spełniają – a przynajmniej mają spełniać, bo nie wszystko jest jeszcze na „sicher” – wyśrubowane wymagania UEFA w zakresie bezpieczeństwa i jakości, w tym również instalacji nagłośnieniowych. Teraz trzeba już tylko czekać czy, cytując prezesa Ochódzkiego z „Misia”, okażą się to stadiony na miarę naszych możliwości. Tych piłkars kich, oczywiście.


Marek Korbecki


Więcej informacji o firmie odpowiedzialnej za projekt i realizację systemu nagłośnieniowego i DSO na Stadionie Miejskim w Poznaniu na stronie internetowej: www.ambientsystem.pl.