Ulubiony kiosk PRZEJRZYJ ONLINE WRZEŚNIOWE WYDANIE Live Sound ZAMÓW Z PRZESYŁKĄ GRATIS

Prezentacje

JBL VTX - Flagowy, koncertowy system line array

JBL VTX - Flagowy, koncertowy system line array

12 lat po tym, jak firma JBL zaprezentowała światu swój pierwszy, a zarazem flagowy system typu line array – VerTec (rok 2000) – flaga na jego maszcie została opuszczona i przeniesiona na nowy „okręt flagowy” JBLa, system VTX, który „chwilę” po swojej premierze światowej zagościł na stałe w Polsce.

 

A stało się to za sprawą dwóch firm z Małopolski – krakowskiego Audio-Tech Wojtka Lipczyńskiego i Music Cook z Bochni, której właścicielem jest Irek Policht. To dzięki ich zgodnej kooperacji potężny system – składający się w sumie z 64 szerokopasmowych modułów V25, 44 modułów niskotonowych G28 i ośmiu S28 oraz 66 wzmacniaczy Crown I-Tech 12000HD, zamkniętych w 22 dedykowanych rakach Crown VRack (w sumie 580 kW mocy) – już w maju został najpierw zaprezentowany branży, a następnie „ruszył” w Polskę, by zarabiać na siebie.

Z racji tego, że jest to nowiutki, pachnący świeżością system, i że zastosowano w nim cały plik nowoczesnych technologii, warto nie tylko posłuchać, jak brzmi (choć w sumie to przecież jest najważniejsze), ale dowiedzieć się też co nieco o jego parametrach oraz o tym, co w nim „siedzi”. Zatem zaczynamy!

 

VTX V25


To moduł szerokopasmowy, a w zasadzie pełnopasmowy, bowiem pracujący w paśmie 35 Hz-20 kHz (przy -10 dB) i 41 Hz-18 kHz (±3 dB). Tak więc w mniejszych aplikacjach, gdzie nie ma konieczności uzyskania „powalającego” basu, z powodzeniem można grać korzystając z samych zestawów V25.

Ponadto moduły te są wręcz naszpikowane nowymi, bądź odświeżonymi, technologiami. Jak wiadomo, kluczowym elementem każdej liniówki jest układ wysokotonowy, i już tutaj napotykamy nowości – driver, wykonany w zupełnie nowej technologii, współpracujący z odświeżonym falowodem trzeciej generacji oraz przekonstruowanym sumatorem odbiciowym. Ów driver, a w zasadzie 3 drivery, gdyż tyle zawiera w swojej obudowie każdy zestaw V25, to 2430K D2 Dual Compression Driver, czyli przetwornik wyposażony nie tylko w dwie cewki (jak w znanych już przetwornikach JBLa typu Differential Drive), ale również dwie membrany. Zatrzymajmy się na chwilę przy tym duecie

 

DRIVER-FALOWÓD


W przetworniku D2 udało się pokonać technologiczne ograniczenia tradycyjnych driverów, wynikające ze stosunkowo dużej masy układu napędowego cewka-membrana (co skutkowało trudnością w rozszerzeniu pasma w górę) i „rozbicia” kopułki na osobne elementy promieniujące (zwiększenie zniekształceń nielinearnych przetwornika). Połączenie zasadniczo dwóch driverów ciśnieniowych w jeden przetwornik, o wspólnym dla obu wylocie, pomogło rozwiązać te problemy. D2 Dual Driver ma w swoim wnętrzu dwie cewki, z których każda współpracuje z własną lekką, polimerową membraną pierścieniową, własnym układem magnetycznym i również własnym, specjalnie zaprojektowanym korektorem fazy. Dzięki temu głośnik dysponuje dwoma lekkimi „motorami napędowymi”, zamiast jednego cięższego (co m.in. poprawiło rozpraszanie ciepła), oraz dwiema, również bardzo lekkimi, membranami pierścieniowymi, których powierzchnia jest taka sama, jak pojedynczej kopułki w klasycznym driverze (w efekcie tego uzyskano znaczące zwiększenie „produkowanego” przez D2 poziomu ciśnienia dźwięku i mocy przetwornika). W porównaniu więc do tradycyjnych driverów w D2 zwiększono dwa razy liczbę cewek, ponad dwukrotnie zwiększono też moc przetwornika, a jednocześnie uzyskano 30-procentową redukcję jego masy. Ponadto uzyskano lepszą efektywność, bardziej wyrównaną i szerszą (w górę) charakterystykę amplitudową i zmniejszenie zniekształceń nieliniowych. Co ciekawe, każdy przetwornik ma zamkniętą obudowę kosza, wykonanego z aluminium, co zdecydowanie poprawia odprowadzenie ciepła.


Trzy drivery współpracują z falowodem, o budowie którego trudno coś więcej powiedzieć ponad to, że jest to falowód trzeciej generacji. Na ilustracjach jego „wnętrza” widać, że emitowana przez każdy z driverów wiązka dźwięku dzielona jest „na dzień dobry” na dwie, z których każda, już bliżej wylotu, znów jest rozdzielana na dwie. Tak ukształtowana fala dźwiękowa ma na wyjściu falowodu uzyskać postać fali koherentnej i wyrównanej czasowo, przez co spełniony ma być warunek bezinterferencyjnego sumowania się fal emitowanych przez poszczególne przetworniki wysokotonowe – tak w obrębie pojedynczego modułu, jak i całego klastra uzyskanego z połączenia kilku (kilunastu) takich modułów, również wtedy, gdy są one rozchylone względem siebie o duży kąt.

WYSOKIE CZĘSTOTLIWOŚCI + ŚRODEK


Za odtwarzanie równie newralgicznego pasma, czyli środka, odpowiadają cztery przetworniki 8-calowe 2169H, wykonane w technologii Differential Drive, które – podobnie jak drivery i przetworniki niskotonowe – są własnej konstrukcji i produkcji. Tutaj, na styku wysokich i średnich częstotliwości, również napotykamy kolejną opatentowaną, odświeżoną technologię JBLa – RBI, czyli Radiation Boundary Integrator (hmm, niech będzie po naszemu Integrator Promieniowania Granicznego lub po prostu Sumator odbiciowy). Jego zadaniem jest takie połączenie pasm odtwarzanych przez drivery ciśnieniowe i głośniki średniotonowe, aby w miejscu ich styku sumowały się one gładko, bez zakłóceń i zniekształceń. Odpowiednio nastrojona i wytłumiona komora rezonansowa jest zintegrowana z falowodem, efektywnie eliminując wytłumienia (kancelacje) spowodowane ciśnieniem wstecznym, pochodzącym od sekcji średniotonowej. RBI poprawia charakterystykę promieniowania w płaszczyźnie horyzontalnej zestawu – jest ona szersza i bardziej stabilna.

 

PASMO NAJNIŻSZE


Całości obrazu modułu pełnopasmowego dopełniają dwa 15-calowe przetworniki niskotonowe, o promieniowaniu bezpośrednim, umieszczone skrajnie po bokach zestawu. Są to głośniki 2267H, które – tak, jak średniotonowe – wykonane są w technologii Differential Drive, charakteryzującej się m.in. unikalnym rozwiązaniem radiatorów zintegrowanych z aluminiowym koszem głośnika. Układ dwóch cewek zakłada umiejscowienie neodymowego magnesu wewnątrz zespołu cewek, dopełniając układ magnetyczny bez otaczającej struktury z ciężkiej stali, jaka występuje w konwencjonalnych głośnikach. Wysoce efektywna charakterystyka cieplna tej technologii (czyli, mówiąc „po ludzku”, wydajne chłodzenie przetworników) zapewnia niższą temperaturę pracy głośników, znaczącą poprawę charakterystyk kompresji mocy, dynamiczny headroom i mniejsze zniekształcenia harmoniczne.

Ciekawostką jest też wykonanie panelu czołowego zestawu, w którym umieszczone są głośniki niskotonowe i do którego przymocowany jest układ RBI z głośnikami średniotonowymi i falowodami HF, z… aluminium, przez co uzyskano kolejną poprawę rozproszenia emitowanego przez głośniki ciepła, co z kolei pozwoliło na „upchnięcie” 9 przetworników (18 cewek!) w tak stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest kolejny „patent” na jeszcze większe zmniejszenie sumarycznej wagi urządzenia.

Efekt tych wszystkich zabiegów technologicznych? Stosunkowo niewielka i lekka (jak na tę liczbę przetworników i oferowaną moc) „paczka”, o wymiarach 1.222 × 413,5 × 613,2 mm i masie 82,5 kg, promieniująca w płaszczyźnie horyzontalnej w kącie 90o (w paśmie 250 Hz-16 kHz). Efektywność poszczególnych sekcji to – odpowiednio, poczynając od LF, na HF kończąc – 99, 103 i 116 dB, a moc tychże sekcji wynosi (w kolejności jak poprzednio): 4.000, 1.400 i 600 W mocy ciągłej. Nic dodać, nic ująć (przynajmniej na razie), więc przechodzimy do subbasów, tj. modułów niskotonowych

VTX S28 i VTX G28

 

Są to dwa moduły niskotonowe, różniące się głównie tym, że jeden (S28) jest przystosowany do podwieszania, a drugi (G28) może pracować tylko ustawiony na podłożu. Oczywiście wiąże się to z innym rodzajem obudowy, różnym ułożeniem przetworników w środku, nieco innymi wymiarami i wagą oraz pewną niewielką różnicą w parametrach (no, i oczywiście tym, że G28 nie ma zintegrowanego hardware’u do flajowania, o czym z chwilę). Natomiast to, co mają wspólnego, to głośniki – oba bowiem mają na pokładzie 18-calowe przetworniki Differential Drive 2269H Ultra Long Excursion (wychylenie membrany peak to peak wynosi 89 mm) – oraz fakt, że oba są przystosowanie do pracy w układzie kardioidy. Oczywiście tak jeden, jak i drugi oferują również taką samą moc – 4.000 W. Jeśli zaś chodzi o inne parametry, to zestaw „wiszący” pracuje w paśmie od 24 do 400 Hz (-10 dB) i 27-300 Hz (±3 dB), podczas gdy subbas „podłogowy” oferuje pasmo – odpowiednio – 22-160 Hz i 27-120 Hz. Natomiast efektywność pierwszego równa jest 96 dB, zaś drugiego o 1 dB mniejsza (w obu przypadkach przy zasilaniu mocą 1 W i pomiarze w odległości 1 m). Jeśli zaś chodzi o wymiary to dla S28 wyglądają one następująco: 1219,2 × 493,3 × 931,7 mm, podczas gdy gabaryty G28 wynoszą 1202,4 × 493,3 × 1202,4 mm.

Temat zestawów basowych możemy uznać za wyczerpany, co nie znaczy, że wyczerpaliśmy temat systemu VTX. Czas rzec bowiem parę słów nie tylko o walorach wzrokowych i słuchowych, ale również o tym, co najbardziej zainteresuje techników, którzy będą ten system konfigurować i podwieszać.

HARDWARE


Cały hardware, dzięki któremu moduły V25 i S28 możemy podwiesić w sposób nam odpowiadający, jest zintegrowany z obudowami modułów (oprócz ramy, oczywiście). Jest to kolejny patent JBLa, system nazwany S.A.F.E (Secure Array Flying Ergonomics), które to literki nieprzypadkowo tworzą wyraz, którego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Dodajmy, że dla systemu VTX system podwieszania S.A.F.E poddany został gruntownym modyfikacjom – w porównaniu do jego wersji stosowanej we wszystkich wersjach VerTec’a – między innymi przez dodanie funkcji wstępnego ustalenia i zablokowania kąta między poszczególnymi modułami jeszcze przed ich spięciem (ten system nosi nazwę ASM – Angle Stop Mechanism). System ma zapewnić możliwość szybkiej konfiguracji, z minimalną liczbą „pinowania”, i równie szybkiego, bezproblemowego, a co najważniejsze bezpiecznego, podwieszenia systemu. Dos tępne są też oczywiście ochronne pokrowce oraz wózki transportowe, które mieszczą po 4 moduły V25 lub po trzy S28, zarówno w konfiguracji kardioidanej, jak i front-firing.

Dodatkową atrakcją jest możliwość przymocowania na jednym z boków zestawów modułu laserowego, emitującego zieloną wiązkę, widoczną nawet w świetle dziennym, dzięki któremu można sprawdzić poprawność konfiguracji zaprojektowanego w JBL Line Array Calculator i podwieszonego w klastrach systemu. Jeśli umieścimy takie urządzonko na górnej paczce klastra, możemy oszacować zasięg systemu. Istnieje też możliwość zamocowania do ośmiu modułów laserowych zasilanych z jednego zasilacza, aby za pomocą mikrofonów pomiarowych zmierzyć rzeczywisty rozkład poziomu ciśnienia w nagłaśnianej przestrzeni (który wyliczył program do konfiguracji systemu), które to mikrofony – dzięki wiązce lasera – będzie można ustawić dokładnie w miejscach odpowiadających umiejscowieniu wirtualnych mikrofonów w programie.

INTEGRACJA SYSTEMU I JEGO ZARZĄDZANIE


Kupując system VTX nie tylko stajemy się jego użytkownikiem, ale otrzymujemy dostęp do wielu przydatnych narzędzi, pozwalających na właściwe zaprojektowanie konfiguracji systemu, jego sterowanie (zdalne) oraz monitorowanie pracy poszczególnych komponentów.


Producent, z racji tego, że jest jednym z „udziałowców” grupy Harman, wraz z modułami oferuje również kompletny ich napęd, w formie gotowych raków zawierających trzy wzmacniacze plus panel zasilający, panel złącz głośnikowych oraz panel złącz sygnałowych, zarówno wejściowych jak i wyjściowych – czyli VRacki. Kolejnym, bardzo istotnym elementem wyposażenia każdego VRacka jest dedykowana cyfrowa magistrala sygnałowa VDrive oraz wbudowany przełącznik sieciowy, umożliwiający zarządzanie wszystkimi końcówkami mocy za pomocą dedykowanego oprogramowania. Magistrala VDrive dystrybuuje sygnał audio w domenie cyfrowej pomiędzy wzmacniaczami w VRack’u oraz przesyła ten sygnał do następnego.

Opisane moduły mogą występować w dwóch wersjach (konfiguracjach) – VRack 12000 i VRack 4x3500 – tj. zawierać, odpowiednio, po trzy wzmacniacze Crown IT 12000HD lub trzy Crown IT 4x3500HD. Pierwszy z nich to wzmacniacz dwukanałowy, oferujący aż 4.500 W mocy na kanał (przy obciążeniu równym 4 omy), zaś drugi jest urządzeniem czterokanałowym, a każdy z tej czwórki może „wyprodukować” po 2.000 W (również przy 4 omach). Tak więc cały VRack, przy obciążeniu jego wyjść impedancją 4 Om, może zaoferować 27 kW bądź 24 kW mocy – niezła elektrownia!

Zanim jednak powiesimy moduły i podłączymy do VRacków, musimy zaprojektować konfigurację systemu, adekwatną do nagłaśnianej imprezy. Posłużyć się można przy tym oprogramowaniem modelującym JBL Line Array Calculator, które zobrazuje nam „zachowanie” się danego systemu w zadanej przestrzeni oraz pozwoli na optymalny wybór liczby modułów, kątów rozchylenia między nimi i wysokości ich zawieszenia.

Innym oprogramowaniem, które przyda się użytkownikowi systemu VTX, jest JBL HiQnet Performance Manager, który jest specyficzną do zastosowań touringowych i teatralnych iteracją programu HiQnet System Architect. To prawdziwy kombajn: umożliwia pełną konfigurację systemu, stworzenie wizualnego odpowiednika zainstalowanego lub używanego systemu, umożliwia automatyczne wysyłanie fabrycznych ustawień do wszystkich urządzeń w systemie, przywoływanie ustawień, wyciszanie poszczególnych sekcji systemu, etc. Co jest również szalenie istotne, w oprogramowanie Performance Manager wbudowano dedykowany kalkulator (JBL Line Array Calculator), wszystkie zmiany ustawień systemu możemy więc śledzić na bieżąco, podglądając wykresy pokrycia i poziomów. Pełen pakiet konfiguracji, zarządzania i monitorowania stanu pracy całego systemu.

Na koniec parę zdań o pierwszej w Polsce.

PREZENTACJI


systemu VTX, jaka odbyła się 9 maja w Warszawie, na terenie strzelnicy Wojskowej Akademii Technicznej. Organizatorem była co prawda firma ESS Audio, ale sprzętu użyczyli już nowi właściciele systemu VTX, czyli Audio-Tech i Music Cook. Zaprezentowano system w konfiguracji 2 × 15 modułów V25 plus 2 x 10 subbasów G28, napędzanych w sumie przez 36 wzmacniaczy Crown IT 12000HD (po 6 VRacków na stronę). Zachowano w ten sposób zalecany przez producenta stosunek full-range/ subbas równy 3 do 2. System zaprojektował i skalibrował „wysłannik” firmy JBL, współpracujący z nią Gert Sanner, znany też jako realizator dźwięku Deep Purple, Paula Younga czy Alison Moyet.



Jeśli chodzi o sam przebieg prezentacji, to po delikatnej „obsuwie” czasowej, wynikłej z oczekiwania na przyjazd części gości, głos zabrał i przybyłych przywitał prezes ESS Audio, Jacek Karałow, po którym miejsce na scenie zajął Hirek Wrona, prezentując wybrane, zróżnicowane stylistycznie nagrania. Utwory były odtwarzane z płyt winylowych, kompaktowych oraz – dla porównania, jak format mp3 degraduje dźwięk (oj, i to jak!) – również z komputera.

Prezentacja cieszyła się dużym zainteresowaniem, przyjechało naprawdę sporo chętnych usłyszeć – dla większości po raz pierwszy – system VTX, wśród których byli zarówno szefowie i przedstawiciele firm nagłośnieniowych, jak i niemałe grono realizatorów. Zapewne niektórym z Szanownych Czytelników ciśnie się teraz na usta pytanie – no, i co? Jak to gra?

Tradycyjnie jednak nie chciałbym tutaj wypowiadać swoich osądów na temat brzmienia, bo – co zawsze podkreślam – jest to bardzo subiektywne pojęcie i ilu ludzi, tyle może być opinii na ten temat. Przyznać jednak muszę, że pierwsze wrażenie, po odsłuchaniu kilku początkowo prezentowanych nagrań, nie było zbyt pozytywne – spodziewałem się, że po zapowiedziach marketingowców, iż jest to konkurencja dla systemu K1 L’Acoustics, VTX powali mnie na kolana (no, może nie dosłownie) swoim brzmieniem. Ku mojemu zaskoczeniu system zabrzmiał… tak sobie (delikatnie mówiąc), w czym zresztą nie byłem odosobniony, bowiem podobne wrażenie odniosła spora grupa słuchaczy.

Sprawa na szczęście wyjaśniła się po tym, jak zamiast „przepuszczać” sygnał z odtwarzaczy przez dość powszechną (i, jak widać, nienajlepszą) konsoletę DJ-ską, CD-ek został podłączony bezpośrednio do konsolety Vi1, sterującej system. Po tym zabiegu „świat stał się bardziej kolorowy”, tzn. system zabrzmiał zgoła zupełnie inaczej (duuużo lepiej!), niż na początku. Trochę szkoda tego pierwszego wrażenia, bo jak wiadomo często jest ono bardzo ważne, zwłaszcza jeśli ktoś nie dotrwał do momentu „przepinki” i mógł wyjechać z prezentacji ze zrozumiałym w tej sytuacji, acz błędnym, mniemaniem, że VTX to nic specjalnego – ot, kolejny klon VerTeca. Okazuje się jednak, że jeśli wyeliminuje się z łańcucha słabe ogniwa (w tym przypadku nieszczęsną konsoletę DJ-ską) i wszystkie składniki systemu będą najwyższej jakości, system VTX odwdzięczy się równie najwyższej jakości brzmieniem.


Przestrzeń, która była przezeń nagłośniana, rozciągała się dobre 100 metrów od systemu, i w tej konfiguracji VTX bez najmniejszego problemu radził sobie z równomiernym jej pokryciem. Podobnie jeśli chodzi o częstotliwości najniższe – nawet przy wspomnianym stosunku górek do subów, wynoszącym 3 do 2, miłośnicy „bełtania bebechów” są w stanie niejednego słuchacza przyprawić wręcz o… wymioty, i to nie bynajmniej z powodu obiekcji co do brzmienia tychże subbasów. A co najważniejsze, wszystko to można uzyskać bez nadmiernego „piłowania” wzmacniaczy – podczas prezentacji było naprawdę głośno, a końcówki ledwo dawały znać, że żyją, tzn. diody wysterowania zapalały się tylko od czasu do czasu. Widać więc, że potencjał VTX-a pod względem mocy, a konkretnie poziomu emitowanego przezeń dźwięku, jest spory, a co do brzmienia – co potwierdziły też kolejne, już „zarobkowe” występy VTXa – pod umiejętną ręką, która potrafi odpowiednio wystroić system, chodzi on niczym rasowa klacz (używając porównania z kręgu miłośników koni). Innymi słowy brzmi bez większych zastrzeżeń.

Pozostaje tylko pogratulować nowym właścicielom VTXa – Wojtkowi Lipczyńskiemu i Irkowi Polichtowi – gdyż muszą być zadowoleni ze swoich nowych „zabawek”, zaś dystrybutorowi życzyć kolejnych klientów, którzy zdecydują się dołączyć system VTX do swojego „parku maszynowego”.

Piotr Sadłoń


Więcej informacji o systemie VTX firmy JBL na stronie producenta: www.jblpro.com oraz polskiego przedstawiciela: www.essaudio.pl.